Strzelec

Autorem wiersza jest Jacek Kaczmarski

Pozorna wieczność twej gonitwy,
Niejeden niedosiężny wróg.
Zwiedziony będziesz - chociaż chytry,
Posłuszny dotąd - pęknie łuk.

Powróci wystrzelona strzała,
Nie będziesz wiedział kiedy - skąd.
Że za nic miałeś ofiar ciała,
Za nic policzą skórę twą.

Mogiły znaczą twoją drogę,
Lecz z krzyżem rzadko która z nich.
Przekładasz wszystkożerny ogień
Nad twarzą w twarz uczciwy sztych.

Kochasz fanfary i rozkazy,
Bo nie rozumiesz sensu słów.
Słowo kamieniem jest obrazy,
Więc masz kolekcję niemych głów.

Tryumfu ci nikt nie pozazdrości,
Klęskę radosny wita wrzask.
Jeżeliś miłość znał w młodości
Nie zaznasz już jej drugi raz.

Zdradzi cię bóg, którego nie znasz,
Nawiedzi cię nieznany bóg.
Na Złotym Rogu zagra temat
Przed którym padniesz mu do nóg.

Nie będziesz czcił, będziesz się płaszczył
Nieosiągalny węsząc łup.
Niejeden, co się nań połaszczył -
Spod ziemi swój ogląda grób.

Zgładzisz królewskie egzemplarze
Całym gatunkom niosąc kres,
A ciebie z mapy nieba zmaże
Ktoś, kto przy tobie teraz jest.

Grożą ci - Baran, Koziorożec,
Bliźnięta oszukają cię.
Skorpion zaszkodzi ci jak może,
Pogardą nie pomoże Lew.

Więc strzelaj, póki strzał w kołczanie,
Bo w cel ich trafia coraz mniej.
Gdy już cięciwa ci zostanie,
Możesz inaczej użyć jej.


Czytaj dalej: Przechadzka z Orfeuszem