Kariera Nikodema Dyzmy

Autorem wiersza jest Jacek Kaczmarski

Mój śmiech histerii i pogardy
Do waszych uszu nie dociera
To on jest dzielny, mądry, twardy -
Ja tylko wariat, degenerat.
On jest sól ziemi i kość z kości,
Głosiciel nieobjętych dążeń...
A ja w monoklu śmieć ludzkości,
Zdeklasowany, chory książę.

Więc śmiech piskliwy we mnie wzbiera
Na widok pychy i charyzmy.
Na waszą miarę to kariera,
Kariera Nikodema Dyzmy.

W pas się kłaniają ministrowie
U stóp byłego fordansera,
Wyrokiem jest cokolwiek powie,
Nikim jest kogo sponiewiera.
Kocha go moja piękna siostra,
Wszyscy się boją go lokaje,
Nie widać więc, gdy budzi postrach -
Czego i gdzie mu nie dostaje.

Odrzucił tych, po których wspiął się,
Lecz sami sobie winni teraz,
Gdy w swoim wszechwiedzącym dąsie
Mało pozycji mu premiera!
Rzecznicy salonowej tłuszczy
Unoszą brwi - To wielki człowiek!

Ja krzyczę: Cham to! Cham griaduszczyj!
- Lecz przecież mam nierówno w głowie.

Nikodem - mąż opatrznościowy!
Bez wad charakter, bez rozterek!
Oto Polaka portret nowy!
- Tylko mu w rękę dać siekierę!
Lecz zmilczę. ma nade mną władzę
I zapowiedział mi to w porę,
Że jeśli go w czymkolwiek zdradzę,
Natychmiast wyśle mnie do Tworek!

Więc śmiech płaczliwy we mnie wzbiera,
Na widok pychy i charyzmy -
Na waszą miarę to kariera!
Kariera Nikodema Dyzmy


Czytaj dalej: Przechadzka z Orfeuszem