Szczyt - Jan Roztworowski

Autorem wiersza jest Inny

Ciągle jeszcze w zębatych butach
owinięci sznurami
z trzecią nogą żelazną
pełzniemy żeby zaznać góry
nad którą przelatuje samolot.

Widoki i złudzenia
łuszczą się i odpadają
jak porzucone dekoracje.

O jak piękni jesteśmy
kiedy w zamgleniu okularów
w zapachu bijącym
z naszego karłowatego podszycia

nagle patrzymy
w wieczne śniegi kości
w mięśni zbocza spadziste
o biciu serca mówimy:
widać jak na dłoni.


Czytaj dalej: Księga ubogich - I

#Wiersze o górach