Książki... Książki

Autorem utworu jest Jan Brzechwa

Do kultury człek się garnie,
Wciąż odwiedzam więc księgarnie,
Lecz mi idzie jakoś marnie,
No, bo chętnie bym przeczytał
Takie dzieło jak Kapitał,
Jakąś rzecz o głębszej treści
Albo nawet coś z powieści,
Coś Balzaka czy Sinclaira,
Czy Podróże Guliwera,
Ale rozpacz mnie ogarnia,
Bo tych książek brak w księgarniach.
Obleciałem ze dwadzieście
W centrum miasta, na przedmieściach,
Lecz to samo słyszę wszędzie:
"Nie ma... Wyszła... Była... Będzie..."

Nie lubuję się w romansach,
Ale chciałbym czytać France`a,
Erenburga i Tołstoja,
Książka to jest pasja moja!
Każdą rzecz przeczytać muszę:
Klub Pickwicka, Martwe dusze,
Antygonę, Białą brzozę,
I nie tylko samą prozę,
Lecz i wiersze. Antologie
Lubię bardzo, choć są drogie,
Chciałbym czytać wieszczów polskich,
Trzech lub czterech Dobrowolskich,
Broniewskiego, bo to sława,
I Jastruna Mieczysława
Lub po prostu, dajmy na to,
Własny utwór mój Kanato.

Ale rozpacz mnie ogarnia:
Nie ma książek tych w księgarniach!
Gdzieś na składzie są rzekomo,
Lecz jak znaleźć - nie wiadomo,
Dokąd udać się? Którędy?
Są kurendy, dysponendy,
A mnie rozpacz wprost ogarnia,
Chodzę błędny po księgarniach;
W jednej rzekła sprzedawczyni,
Że dostanę książkę w Gdyni,
W Gdyni książek tych nikt nie znał,
Więc posłano mnie do Gniezna.
W Gnieźnie książek tych zabrakło,
Ale miało mieć je Nakło,
W Nakle rzekły sprzedawczynie,
Że na składzie są w Szczecinie,
Tam wyznano mi, że w składzie
Książki te na spód się kładzie,
A na wierzchu są, lecz w Kłodzku,
W Kocku, w Płocku i w Serocku.

I tak w kółko człowiek lata,
Bo kultura, bo oświata,
Upłynęły już trzy lata,
Nieustannie prasa nasza
Spisy nowych dzieł ogłasza,
Wciąż wychodzą katalogi,
Czas jest drogi, pieniądz drogi,
Lecz w księgarniach mówią wszędzie:
"Nie ma... Wyszła... Była... Będzie..."
A kultura? A oświata?
Książki leżą. Płyną lata.


Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM