Odejście Jana Kasprowicza

Autorem wiersza jest Jan Brzechwa

Niech nasze świece płoną, bo noc się zbliża,
Wiatr przez otwarte drzwi płomienie smaga,
Na okna pada cień - czarny cień krzyża,
Pod złym ciężarem ugina się struchlała waga.

W imię Ojca i Syna i świętego Ducha
Otwórzmy Księgę Proroka,
Kto z nas modlić się umie, niech trwa i słucha:
Wyłania się oto z nocy boża powłoka.

Salve Regina! Salve! Salve! Salve!
Trzeba przestąpić ten jeden, ten jeden próg -
Za progiem widać mak, widać słonecznik i malwę,
A dalej czuwa Krzyż, ziemia i Bóg.

Boże Święty, Boże mocny, człowieczą sławę-ć
Niesiemy w tym Twoim śnie powszednim,
Pomiędzy przełęczami, z krawędzi na krawędź,
Mosty same kładą się w milczeniu przed nim.

Klonowe drzwi na przestrzał smucą się pustką,
Przywarliśmy do szyb usta i oczy,
Zmierzch powiewa obłokami, jak lnianą chustką,
Noc złotemi obręczami zza gór się toczy.

Za górami klęczą ludzie nieprzebudzeni,
Za oknami klęczą ludzie zdjęci żałobą,
Umówioną cierpką wonią górskiej zieleni
Nawołują się niebiosa pomiędzy sobą.

Niech nasze świece płoną, bo noc się zbliża,
Umarłemi stronicami milczy Księga Proroka,
Na okna pada cień - czarny cień Krzyża,
Rozpostarła się na cieniu ludzka powłoka.


Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM