Przemiany

Autorem utworu jest Jan Brzechwa

Znużeni bezpotrzebą męki i nędzy ziemian
Oddaliśmy swe byty na łup dowolnych przemian,
Oddaliśmy swe dusze na pastwę mgieł i widm,
Wplątaliśmy swe trwania w próżni zachłanny rytm.
Przemgleni, przetopieni, suniemy skroś przestrzeni,
Nad nami i pod nami gwiazdami świat się mieni,
Szukamy, przełamując niebios pozorny łuk,
W coraz to innych mrokach, coraz to innych dróg,
Szukamy nowych przemian, łakniemy nowych przeżyć,
W to, cośmy raz przeżyli - nie chcemy już uwierzyć,
Nie słychać nas, nie widać, nie znamy własnych dusz,
Chociaż przeżycia wrócą - my nie wrócimy już.
Bezdrożnie nam w otchłani, zacisznie nam śród nocy,
Nie trzeba nam od nieba kochania, ni pomocy,
Przelotni, niepochwytni wracamy znów i znów,
Choć już nie znamy wspomnień i nie miewamy snów.
Cichaczem nawiedzamy dni dawnych bieg leniwy,
Kochamy naszych przeczuć odpływy i przypływy,
Wesołym letnim deszczem tańczymy pośród drzew,
Aż śni się im w kołysie bezwiatr przestrzennych stref.
Skraplamy się, spływamy po zaschłych wargach liści,
Choć nie jesteśmy sobą - jesteśmy wiekuiści,
Nie znamy swojej własnej postaci ani dna,
Nie wiemy, co w nas tęskni, co nas tak zawsze gna.
Przemgleni, przetopieni, w bezmiarach się złocimy,
Przezrocząc się, obłocząc, jak puchy i jak dymy,
Rozsiani, rozłączeni, nie licząc własnych dni,
Spijamy miłość słońca za to, że w nas tak lśni.
Płyniemy w przestwór niemy, mijamy gwiazdozbiory,
Jak plamy bezcielesne, jak przeziew snu i zmory -
Tak zżyliśmy się z niebem, że znając nieba kres,
Po białych rękach Boga spływamy na kształt łez,
I znów się mgłą stajemy, i mgłą jesteśmy wszędzie,
I tak nam dobrze, dobrze, że lepiej już nie będzie.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM