Przymierze

Autorem wiersza jest Jan Brzechwa

Przyjdź do mnie, mój nieznany, nieprzejednany wrogu,
Swe ciało rozłóż przy mnie na twardym mym barłogu;

W ciemnościach nie rozpoznam nienawidzącej twarzy,
Niech tylko ciemność moje twym oczom się nadarzy.

Nie poznam cię z milczenia, jak nie znam cię z imienia,
Milczenie bywa wieczne, a imię czas odmienia.

Nie będę pytał o to, kto nam przymierze ziści,
Chcę tylko, byś odpoczął od męki nienawiści.

Przyjdź do mnie, mój nieznany. nieprzejednany wrogu;
Rozwarte drzwi są moje i noc uklękła w progu.

I upływają lata, lecz im się nie sprzeciwię,
Chociażbym krew i ciało miał oddać w tym upływie.

Daleka jest modlitwa, lecz wiara ją przybliża
I do mnie, i do ciebie i do bożego krzyża...

Niech przemijają lata - mnie wieczność nie zastrasza;
Garść ziemi i garść nieba - i oto sprawa nasza...

Gdy księżyc się rozkrwawi purpurą i cynobrem,
Położę moje usta na sercu twym niedobrym.

I to niedobre serce miłością swą uświęcę,
I złożę je w kochane, niepożegnane ręce.

Przyjdź do mnie, mój nieznany, nieprzejednany worgu;
Opowiem ci o sobie, o ludziach i o Bogu.

I z tobą na tej ziemi pod wklęsłym naszym niebem
Największą tajemnicą podzielę się jak chlebem,

I nawet nie zapytam, kto nam przymierze ziści;
Chcę tylko, byś odpoczął od męki nienawiści.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM