Ręce

Autorem wiersza jest Jan Brzechwa

Posłuszny białym dłoniom jak pierścień z ich palca,
Wzgardziciel snu i dali, i dnia, co nas dzieli,
Wyznawca białej Iseult i rąk bałwochwalca,
Wyławiam z każdej nocy wspomnienie ich bieli.

Nikt nie wie, że tę samą trawników zieloność
Przebiega latarniami ta sama ulica,
Wieczności wiarołomnej doczesna skończoność
Czaruje wonią pustki i smakiem księżyca...

Powracam nie wołany każdego wieczoru
Do miejsca, które twoja nieobecność zmienia,
I taki sam jak dotąd, choć inny z pozoru,
Imieniem innym wzywam twojego imienia.

Klonom równy milczeniem - poznaję te klony,
Zgaduję dosłyszalność pozornej niemoty,
I tylko cień ich, bardziej niż mój wyzwolony,
Przerasta zakres wiary i zakres tęsknoty.

I znowu mnie pochłania ta sama ulica,
Ta noc pędząca w błyskach gwiezdnych pióropuszy,
Ten cierpki smak wieczności, ten zapach księżyca
I ręce, co mi skradły nieśmiertelność duszy.


Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM