Siedmiu braci śpiących

Autorem utworu jest Jan Brzechwa

Od siedmiu braci śpiących wracam samotny brat,
(Serca naszego powszedniego daj nam, Panie) -
Od siedmiu braci śpiących w ten przebudzony świat
Idę oto po nasze wspólne zmartwychwstanie.

Od siedmiu braci śpiących, z siedmiu wylękłych gwiazd,
Przynoszę ze sobą błękitną rękawicę,
Mieszka w niej Palec Boży - wiara człowieczych miast,
Strzegą jej czujne, nieposkromione księżyce.

Od siedmiu braci śpiących wierną przynoszę wieść,
Wieść nieomylną czuwaniem zamkniętych oczu,
Ze wschodu aż na zachód muszę tę wiedzę nieść
I nie wolno mi przebudzić się na uboczu.

Któż mękę tę przeczuje, kto odgadnie nasz sen?...
Zamyślone leżą chmury na rdzawej bróździe,
Pruje się rękawicy cienki, błękitny len,
Rozsypują się po ziemi graniaste gwoździe.

Któż na powieki nasze rzuci ożywczy wstrząs,
Kto przedziurawi słońcem nasz mrok zapomniany?
Przynoszę oto w dłoniach szafran, krzemień i bronz,
Przynoszę wszystkie zaklęte talizmany.

Ode dna snu przychodzę poprzez morze i ląd,
Poprzez mosty i schody przybywam w tajemnicy,
Do siedmiu braci śpiących już nie powrócę stąd,
Pokąd nie rozpruję błękitnej rękawicy.

Dla naszych martwych oczu trzeba opaski szyć,
W niebiosach trzeba zanurzyć oblicza blade,
Tam, w górze, rozplątana lniana, błękitna nić
Dźwiga naszą błędną, ociemniałą armadę.

Żmudna konieczność stąpań węszy spłoszony ślad,
(Serca naszego powszedniego daj nam, Panie) -
Od siedmiu braci śpiących wracam samotny brat,
Idę oto po nasze wspólne zmartwychwstanie.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM