Święta

Autorem wiersza jest Jan Brzechwa

Gdy czytam Prasę, wprost mnie zachwyca
Ruchliwość naszych wiosek i miast:
Codziennie święto albo rocznica,
Obchód, otwarcie, pochód lub zjazd,

W przerwie zebranie i akademia,
A po południu dla chętnych - wiec,
Jaka szczęśliwa ta nasza ziemia,
Wieczna galówka - można by rzec!

Mówią ci - ucz się, bądź jak Zawisza,
Pracuj, nie dbając o zwyżkę płac,
A równocześnie piszą w afiszach,
Byś biegł na zbiórkę na jakiś plac.

Chciałbyś się wyspać chociaż przy święcie,
Z dziećmi na spacer chętnie byś szedł.
Ale nie można! Na odsłonięcie
Wzywa związkówców CRZZ.

Chciałbyś odwiedzić lekarza ZUS-u,
Poczytać, poznać obroty gwiazd,
Skąd! Musisz ganiać do autobusu,
Bo jutro właśnie w stolicy zjazd.

Niech ci nie przyjdzie czasem do głowy
W niedzielę rano do wanny wleźć,
Bo to jest właśnie zlot młodzieżowy,
Ludzie czekają... Czołem i cześć!

Precz odrzuć wszelką myśl o miłości
I do pochodu szybko się pchaj,
Bo to jest właśnie Dzień Oszczędności
I pięćsetlecie miasteczka Kłaj.

Ciągle rocznice, ciągle sztandary,
Czy chcesz, czy nie chcesz - w pochodzie idź!
Po co świętować bez żadnej miary,
Zamiast po prostu zwyczajnie żyć?

Po zakończonej od dawna wojnie,
Gdy każdy zdobył swój własny kąt,
Daj nam, Ojczyzno, pożyć spokojnie,
Daj nam odpocząć od wszelkich świąt.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM