Zemsta

Autorem wiersza jest Jan Brzechwa

Jak zdobywca i jak pirat zamiast żagla cię rozpostrę,
Rabandami cię przywiążę do drewnianej, twardej rei,
W nagie ciało ci się weżrą okrętowe liny ostre,
Uszy twoje przedziurawi świst odmętu i zawiei.

Mokre wichry będą dęły w rozpętane włosy twoje,
Bęrą rwały i szarpały piersi wątłe i bezsilne,
Żebyś wiodła mnie przez morza na rozboje i podboje,
Żebyś w ciemność wytężała dwie źrenice nieomylne.

Słońce za dnia białą skórę jak żaglowe płótno spali,
Usta twoje łaknąć będą, deszcze spłuczą twe bezwstydy,
Ręce w sznury się obrócą, bicie serca - w tętno dali,
Byśmy razem odkrywali niewiadome Atlantydy.

Niech dzieczęce twe golenie omotają maszt koronny,
Niech kolana twe rozpięte pomyślniejszą węszą wieję,
Byśmy razem popłynęli w burz kołowrót monotonny,
W burz kołowrót i bezpowrót, gdzie korsarski dech truchleje.

Wiem, że jesteś nawałnicą, wiem, że będziesz mną miotała
Ku zagładzie wiekuistej, w którą morze wtajemnicza;
Jesteś tą, co mnie wyniesie nienawiścią swego ciała
Na obszary najburzliwsze, na najdalsze bezgranicza.

Dla twej sławy przyjnmę walkę z orężnymi armadami,
Od flotylii do flotylii świat się klęską wyogromni,
Trwoga padnie na głębiny, postrach będzie biegł przed nami,
Tylko o mnie i o tobie nikt już sobie nie przypomni.

Ominiemy wszystkie lądy, wyspy, fiordy i wybrzeża,
Przemierzymy oceany od południa do pólnocy;
Będę patrzał, jak wichura w mokre ciało twe uderza.
Będę czuwał, będę słuchał nawoływań twej niemocy.

A gdy zemście kres nadejdzie, gdy nadejdzie kres mej nawie,
Gdy już rafy przetrą wręgi zbyt bezdrożne i tułacze,
Wszystkie inne żagle zwinę - ciebie jedną pozostawię,
Z tobą jedną się pogrążę, tobie jednej nie przebaczę.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM