Dytyramb

Autorem wiersza jest Jan Brzechwa

Dla ciebie żyję i śpiewam. Bez ciebie dawno już sam bym
Poległ na fali burzliwej, co w Styksie podziemnym płynie.
Opiewać cię dzisiaj pragnę. Chcę uczcić cię dytyrambem
Wzorem helleńskich poetów sławiących swoje boginie.

Rozpocznę od twej postaci: nie było takiego dłuta,
Co w doskonalszym natchnieniu rzeźbiło greckie posągi,
Z marmuru karraryjskiego jak Hera jesteś wykuta
I nieśmiertelna, i piękna jak Hera bywała ongi.

Zielone są twoje oczy jak wody u skał Rodosu,
Czerwone są twoje wargi pomalowane cynobrem
I słodsza od dźwięku fletni jest gędźba twojego głosu
Dla skroni, która spoczywa na sercu twoim niedobrym.

Twe piersi są jak puchary wezbrane nektarem złotym,
Pozwalasz mi je wychylać, gdy pieszczot nadchodzi pora,
Lecz płaczesz w moich ramionach od wymuszonej pieszczoty,
Jak Andromeda płakała nad pohańbieniem Hektora.

Zarysu twojego ciała zazdrości ci Afrodyta,
Odkąd w mym łożu dostrzegła twe białe biodra bez skazy;
Leżałaś wtedy jak nimfa i nagość twoja odkryta
Zwabiła bogów Olimpu kształtami etruskiej wazy.

Na koniec wspomnę twe stopy. Bo kiedy palce ich pieszczę,
Zda się, że samo natchnienie wypijam z głębiny Lety.
O, nieśmiertelni bogowie! Pozwólcie pieścić mi jeszcze
Te drobne stopy dziewczęce tak drogie sercu poety!

U stóp tych składam dytyramb pisany na twoją chwałę,
Bogini moja prawdziwa przeze mnie w pieśni sławiona;
Ja ci Panteon buduję i słowa moje zuchwałe
Unieśmiertelnią cię wreszcie, choć płaczesz w moich ramionach.

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM