Dno

Autorem wiersza jest Jan Brzechwa

Na Aramontu martwym brzegu
Sterczy posępny, krwawy głaz -
Stróż spokojnego wód noclegu.
Jeszcze spotkamy się nie raz
Na Aramontu martwym brzegu.

Zmory wylęgłe pod Zodiakiem
Rzuciły na nas klątwę wód
I posypały sen nasz makiem,
I wiodą nas na wschód, na wschód,
Zmory wylęgłe pod Zodiakiem.

O głaz posępny Aramontu
Wnet się rozbije twoja łódź.
Zniknąłeś we mgle horyzontu,
Dziś z horyzontu do mnie wróć,
Na głaz posępny Aramontu.

Bóg nas nakarmił gwiezdnym chlebem,
Głębinną solą, wodnym mchem,
Zapomnij, żeś był ongi niebem,
A ja znużonym, sennym dnem;
Bóg nas nakarmił gwiezdnym chlebem.

Usnęła ludzkim snem busola,
Pomyślna wieja mija nas,
Okręty niesie fal bezwola
Na Aramontu krwawy głaz,
Gdy uśnie ludzkim snem busola.

Mam dla żeglarzy grób gościnny
I piersi mej śmiertelny piach,
Nade mną huczy przestwór płynny;
Po żmudnych dniach, burzliwych dniach,
Mam dla żeglarzy grób gościnny.

O głaz posępny Aramontu
Wnet się rozbije twoja łódź.
Zniknąłeś we mgle horyzontu,
Dziś z horyzontu do mnie wróć
Na głaz posępny Aramontu.


Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM