Zwarła dłonie żałobnie pod szalem...

Autorem wiersza jest Anna Achmatowa

Zwarła dłonie żałobnie pod szalem...
- Czemuś blada, choć oczy bez łez?
- Bo mu duszę goryczą i żalem
napoiłam po brzeg i po kres.

Zataczając się wyszedł (po brzeg) ode mnie-
Gorzkim skurczem ból usta mu zwiódł.
Zbiegłam za nim schodami przez ciemnię,
zbiegłam za nim bez tchu aż do wrót.

Zawołałam: ,,To żart! Tyś mi drogi!
Wróć!...Nie wrócisz- więc nie chcę już żyć..."
I ten uśmiech męczęński i wrogi
i te słowa: ,,Zaziębisz się. Idź".

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności.
ROZUMIEM