Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Michał Kurdyk

Koka

Rekomendowane odpowiedzi

  • Autor
  • Lot na satelicie,
    Nie trzymają nas w tej dzikiej przejażdżce.
    Przymrużamy oczy pędząc dalej.
    Zatracając czucia i smutki trwamy w oszustwie.
    Tkwiąc na kuli rozpędzając się ku światłu,
    Rozbijamy się.
    Zwolnione tempo, pragnienie szybkości.
    Utrącając bodźce życia giniemy mrocznie.
    Nie zaspokojony ostatecznie jeździec zanika.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Cytat

    - jeżli Pan wie, co Pan napisał, to jest Pan niezły :)
    pzdr. bezet
    ps. chyba ort. (niezaspokojony)?



    hehe no być moze :P jestem dyslektykiem i tak z orografią na bakiel jestem :P

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Cytat
    juz komentowałam Pańskie wiersze... i zdania po tym utworze, dalej nei zmieniłam...

    tera



    hi hi hi :P a mówią ze kobieta zmienna jest :P to jednak jakiś wkt był.. :) i jaki znów pan.. mów mi Michał po porstu :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    oj no nie przesadzaj...

    widziałam zdjęcie... jesteś ziom hehe... tematyke również lubie... to tylko kwestia wprawy...

    Tera

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Cytat
    oj no nie przesadzaj...

    widziałam zdjęcie... jesteś ziom hehe... tematyke również lubie... to tylko kwestia wprawy...

    Tera



    No a jak.. ziomal ze mnie nie lada... :P więc jak opanuje "wprawe" to cię zaskocze :D no i będzie cacy.. ty bedziesz happy ze nie będziesz czytała przydupasów moich bidnych a ja będe happy bo ty będziesz happy :D no i wogóle będzie tak happy ze aż od tej słotkosci się pochaftamy :P

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @Henryk_Jakowiec czy amator nie może być artystą Henryku  
      • @fregamo Samozwańczy, ale jednak tego stylu uzurpator i na pewno nie artysta gdyż wiadomo, że amator.   pozdrawia Henryk I - dadaista ;)))
      • @>Marianna< Ci, wota kota a to Katowic.
      • Dnia 13 Lipca 2019 https://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,24991149,marsz-rownosci-przeszedl-przez-kielce-bylo-okolo-tysiaca-osob.html      „Nie było w tym roku Marszu Równości Więc wspomnę ten, na którym rok temu żem gościł. I z tamtej okazyji wygłosiłem kazanie Które zanotowałem. Oto owo przesłanie:”     Dzisiaj, ukochani, walnę wam szczególne kazanie, A to za przyczyną cudownych ludzi. Ci ludzie to Kielczanie. A co sprawiło, że mnie natchnęło w tym właśnie kierunku? Odpowiem: Marsz to był. Równości. Dla demokracji ratunku! Początek swój miał miejsce w parku miejskim, bardzo zadbanym   A potem prowadził ulicami, przez Kielczan życzliwie z okien i chodników witany. I to mi się podobało. Ale także Panu, bo nad wszystkim się unosił I chociaż – ale tylko na początku - trochę ziemię rosił,   Deszczykiem, to potem, na me osobiste wezwanie, Zaprzestał. I widziałem, jak okiem życzliwym śle swe posłanie I chmurom się rozejść natychmiast rozkazuje,   Ale… znowu nie za bardzo się dobrze sprawuje,   Bo Mu w drugą stronę troszeczkę odwaliło, Przez co w upale się, przez czas jakiś, towarzystwo smażyło. ·           No dobrze, zatem teraz przejdę do istoty rzeczy   I opowiem wam jak się w Kielcach homofobię leczy, Bo widziałem tam narodowców, licznie w maleńką grupkę stłoczonych,   Na dwóch metrach kwadratowych. Z miejsca na miejsce latających, niczym szybkie drony Co nad wszystkim się tu i ówdzie bezszelestnie unosiły I to wiekopomne wydarzenie uważnie śledziły. Czytałem też, co na transparentach mieli niesionych, (niósł je któryś różańcami obficie obwieszony) Był na nich Bóg uradowany, był Humor i była Włoszczyzna Znak, że ziemia w okolicach jest plenna i bardzo żyzna!   I widziałem w górze Ducha, co ze śmiechu się zanosił, Bo nikt nigdy jeszcze z takim Humorem tych haseł nie głosił!   -   Wspomnę tutaj jeszcze o chłopakach, co na straży stali, I by nie było żadnej rozpierduchy, sumiennie pilnowali. Bardzo profesjonalnie. Życzliwie. Na początku więcej ich było Niż uczestników pod muszlą się w parku zgromadziło, Ale potem Kielczanie szybko dobywali, Aż przewagę liczebną, bardzo znaczną uzyskali. Ucieszyłem się, bo wpierw trochę się wydawało, Że prawie sami policjanci w Marszu pójdą. Lecz inaczej się stało.     Doprawdy, miło było patrzeć z mojej perspektywy Jak ten tłum kolorowy, radosny, i wszystkim życzliwy, Złożony ze wspaniałej młodzieży, dorosłych i starych, W mieście Staszica i Żeromskiego dał wyraz swej wiary, W swoją przyszłość, wolną od homofobii i nienawiści I wierzę, że to, o czym dziś marzą, jutro się ziści!   Prawdę powiedziawszy sporo wiary w młodzież odzyskałem, Zwłaszcza, że za towarzystwo trzy wspaniałe dziewczyny tam miałem!     No dobrze, kończę to dzisiejsze do was kazanie   Bo czas najwyższy nadszedł na kasy zarabianie,   A jak wiecie moim jest zawodowym powołaniem   Prawdziwej ciemnoty po jak najwyższych cenach sprzedawanie.   (Gdyż, chyba każdy z was się tutaj, ze mną, zgodzi,   Że na sprzedaży ciemnoty najlepiej się wychodzi).   O, już tam moi bracia przy świątyniach stragany z ciemnotą rozbijają   I zapraszają tych, co na marsz nie poszli. Bo dzisiaj w ofercie swej mają   Zbawienia wieczne, po cenach dwukrotnie zaniżonych,   Zatem wielka liczba Kielczan będzie - mam nadzieję - dzięki Marszowi, zbawionych!   Chociaż, przyznam, że bardzo mi w Klerykowie interes mój psują,   Ci, coraz liczniejsi, co ciemnoty wcale nie kupują…   Na koniec jednak przytoczę com usłyszał od samego Pana:   „Kielce, to od teraz będzie miejscowość szczególnie, przeze mnie, lubiana!”      
      • @chlopiec piękny widok ... sikorki i wróble w karmniku i sikorki na skórce słoniny i duży ptak nieproszony  aczkolwiek piękny... udany utwór Pozdrawiam  
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności