Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

I
Krzyczała kiedy wszedł w nią mono bez czułości, delikatności i uczucia, ale w jego zwyczaju nie była miłość, delikatność czy uczucie - kierował nim instynkt, popęd niemal zwierzęcy żeby zaspokoić siebie, swojego „małego” przyjaciela.
Siedział przy stoliki z fascynacja czytając książkę Roberta Wagnera, raz po raz nie odrywając wzroku od lektury sięgał po kubek z gorącą kawą – to powinno postawić mnie na nogi – pomyślał wypijając ostatni łyk. Był już przy drzwiach kiedy zainteresowała go informacja podawana w porannym programie śniadaniowym: „Wczoraj w nocy Szaleniec znów zaatakował, jego ofiarą padła zaledwie 17 letnia dziewczyna, licealistka z głową pełna marzeń. Została znaleziona we wczesnych godzinach porannych przed jedna z fabryk, zabójca działał według tych samych zasad, najpierw zgwałcił swoją ofiarę, następnie wypatroszył kuchennym nożem, pozostawiając jej wnętrzności obok ciała. Wszystkich którzy mogą…” – dalej już nie słuchał, wyszedł na ulicę i zniknął mieszając się z tłumem ludzi podążających w różnych kierunkach, mogłoby się wydawać całkiem spokojnego miasteczka.
- Myślisz że jak człowiek umiera to później pamięta swojego kata? Myślisz że cokolwiek pamięta z tego popapranego życia?
- Cienki popierdoliło Cię?! Kurwa o czym ty ze mną rozmawiasz? – Łysy podszedł do młodego chłopaka siedzącego na brudnym, splamionym krwią taborecie – Niuchnij se, przestaniesz pierdolić! Mamy siedzieć i czekać, nie myśleć nie my jesteśmy od tego, zrozumiano! – krzyknął
Młody ze zrozumieniem kiwną głową, jego ręce wciąż drżały, teraz sam nie wiedział czy ze strachu czy od ćpania. Był zwykłym studentem filologii polskiej, nie wyróżniał się z tłumu, uwagę przykuwały jedynie jego duże niebieskie oczy, niezwykle piękne ale jakże smutne oczy – gdyby wierzyć że oczy są odbiciem duszy, to jego dusza była w ciągłej depresji.
- Nie śpij, idziemy Młody – ze snu wyrwał go ostry głos Łysego – dzisiaj będzie twój debiut, cieszysz się, wprowadzimy Cię w świat prawdziwych mężczyzn, przestaniesz być przydupasem mamusi i staniesz się wysłannikiem piekieł – zarechotał Łysy, otworzył drzwi starego Vollgsvagena i wskazał swojemu nowemu uczniowi miejsce obok kierowcy.
-Słuchaj masz ostatnią szansę, możesz jeszcze zrezygnować, wysiąść, nie chcemy wśród nas trzęsącego się gnoja – w tym Momocie zwolnił prędkość, nie zatrzymując się jednak
-Kto Ci kazał kurwa zwalniać? – Młody starał się mówić zdecydowanie, nie wychodziło mu to jednak, jego głos był trzęsący
-To co teraz usłyszysz radzę Ci zapamiętać na długo, najlepiej całe życie; Jam jest twój pan i władca, pamiętaj aby mnie czcić i wielbić, nie będziesz mówił złego słowa psom na mój temat, w ogóle nic nie będziesz mówił jeśli coś powiesz my się postaramy żeby to były Twoje ostatnie słowa, zrozumiano!
-Tak
-Czy pozwoliłem Ci mówić? Nie! Słuchaj dalej i koduj studenciku, to jest wykład Twojego życia. Jak powiesz cokolwiek, piśniesz choć słówko zajebiemy Cię, wykopiemy nawet spod ziemi, wyrwiemy samemu diabłu i będziesz umierał powoli baaaaaaaardzo powoli, będziesz błagał o śmierć. Jesteś albo z nami albo przeciw nam, ale to drugie za huja pana Ci się nie opłaca. Teraz złota rada dla Ciebie, pij, ćpaj, morduj i dupcz ile się da bo żyje się tylko raz – jego głośny, gardłowy śmiech rozniósł się po wnętrzu auta. Łysy spojrzał na siedzącego obok niego chłopaka – Młody był blady, patrzył tępo w punkt przed siebie – też kiedyś taki byłem, ma skurwiel potencjał – pomyślał.
Ciągle jechali, teraz w zupełniej ciszy Młody był gdzieś daleko stąd, odpłynął zupełnie, Łysy włożył do odtwarzacza mieniący się w słońcu krążek. Po chwili z głośników wydobyły się pierwsze słowa piosenki „Bierze nóż, ten koleś bierze nóż…”
-Pierdoleni drogowcy – zaklął Łysy zatrzymując się w korowodzie stojących samochodów. Młody spał, ululany „kreską”. Droga Kraków-Tarnów była stosunkowo krótkim odcinkiem, jednak o tej porze mocno zakorkowanym.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jedno trzeba przyznać, jakiś klimat udało ci sie zbudować. Obrzydliwy świat, ale takie rzeczy też sie dzieją. Błędy, które mi się rzuciły w oczy oprócz literówek:
"czytając książkę Roberta Wagnera, raz po raz nie odrywając wzroku od lektury sięgał po kubek z gorącą kawą" -> wypadałoby tu zmienić szyk zdania, bo generalnie brzmi to tak, jakby on raz po raz nie odrywał wzroku, co brzmi strasznie
"jego głos był trzęsący i cienki jak u dwunastoletniej niewydymki" -> to jest masakra;p narrator na początku wydawał sie być obiektywny, natomiast jest pare zdań, które wskazują na to, że ma tok myślenia bądź sposób wysławiania się jak członkowie grupy, którą opisuje. Zastanawiam się, czy robisz to celowo, czy po prostu nie masz kontroli nad językiem postaci i językiem narratora.
Kolejna uwaga dotyczy "Cię, Ciebie, Tobie" itd - w tekście pisz z małej litery.
Nie wiem, czy ten tekst ma też jakąś wartość merytoryczną;p dlatego, żeby lepiej ocenić, co potrafisz, przydałby sie tekst z innej tematyki. Pozdrawiam

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje za opinie, w zupełności zgadzam sie z tym co napisałeś - po ponownym przeczytwaniu tekstu, faktycznie niektóre fragmenty są nie do przyjęcia. Jest to mój pierwszy utwór, dlatego proszę o odrobinkę wyrozumiałaści ale także o uwagi które pozwolą mi podszlifować warsztat. Pozdrawiam

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności