Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

nie mam głowy dla mojej umysłowej biedy...


Rekomendowane odpowiedzi

zrzucono mnie z wpisaną funkcją kontrast

w miejscu gdzie bieda mogła być tylko jakimś

nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności

 

czy zastanawiałeś się ilu ludzi wciąż chodzi boso

za wodą gdy orze po polach ryżowych i gdzie tylko może

to po ten diament owoce przyprawy ich dzieci szyją nam buty

ty w geście pojednawczo-humanitarnym odsyłasz im ubranie

wykrochmalone z dyskontu z metką co mówi wprost zrobione

o te dwa kroki stąd…

 

jak perski kot ziewasz patrzysz z ukosa

nie moja broszka jak ich wpuszczę zjedzą mi łososia

wyciągną łapska po co dziesiątą parę moich butów

gospodarka świata legnie w gruzach nie czytasz gazet

toniemy w długach i drukujemy zadłużeni po uszy

……………………………………………………………………………………………………………………………………………

 

my ziemianie żyjemy na kredyt zaciągnięty u Marsa

 

 

 

 

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Duuży plus za przesłanie! Życie na kredyt przyszłych pokoleń/biedniejszych regionów, by zaspokoić  potrzeby jak z Marsa w błędnym kółku pogoni za "mojszym"... A szczęście...?

Zawisłam chwilą w filmie, dziękuję 

Pozdrawiam serdecznie 😊

 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Pan Ropuch  Zrobiło na mnie wrażenie i zastanowiło mnie użyte przez Ciebie w tytule pojęcie "umsyłowej biedy".., tej dotykającej żyjących w nadmiernej wygodzie i w materialnym nadmiarze... Tu też to pojęcie "nadmiar" staje się chyba decydujące i jego zrozumienie ważne...

 

Twój wiersz uświadamia mi, że najpierw musimy wyjść z naszej "umysłowej biedy", żeby chcieć i móc współdziałać w pokonywaniu materlanej i bytowej biedy - jej "nadmiaru" u naszych współbraci. Tak "współbraci", bo po wyjściu "z umysłowej biedy" tak byśmy ich odbierali. Mam nadzieję. :) Pozdrawiam.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tym razem jesteśmy tak blisko punktu krytycznego jako cywilizacja dostrzegam i myślę, że osiągnęliśmy sam wierzchołek impasu - biedy bied, który stagnacją i przytwierdzeniem do podłoża w bezruchu doprowadza do podziałów, frustracji i rozpaczy. Z tych wszystkich złych rzeczy, które się dzieją, dzielą i nas przytłaczają przyjdzie dostrzegalne, budujące lepsze. Dużo przed nami najważniejsze, że to wszystko złe się zrównoważy. Co będzie budujące i znaczące oraz zapamiętane.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Pan Ropuch napisał:

tym razem jesteśmy tak blisko punktu krytycznego jako cywilizacja dostrzegam i myślę, że osiągnęliśmy sam wierzchołek impasu - biedy bied, który stagnacją i przytwierdzeniem do podłoża w bezruchu doprowadza do podziałów, frustracji i rozpaczy. Z tych wszystkich złych rzeczy, które się dzieją, dzielą i nas przytłaczają przyjdzie dostrzegalne, budujące lepsze. Dużo przed nami najważniejsze, że to wszystko złe się zrównoważy. Co będzie budujące i znaczące oraz zapamiętane.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

 

Tak, chyba też wyczuwam ten krytyczny punkt, bo doświadczam ciągłego, cichego, gdzieś głebiej umiejcowionego i nieznanego mi do tej pory lęku... tak, jakby wzbierała jakaś fala, która ma i musi się niedługo rozbić o brzeg... Teraz przyszło mi na myśl, że Twój dzisiejszy wiersz o "wszechświatach" może tego dotyczy..? Wyczuwam, i mam nadzieję, że nie traktujesz tego jako "ostatecznego" końca świata, tylko jako wynikający z tego rozładowania zła początek nowego (ładu). Pozdrawia duszka :)

.

Edytowane przez duszka (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Geopolitycznie widzę to tak, że kilka formalnych unii się będzie rozłazić co już zresztą czyni i ten proces będzie postępował. Ale uwaga konsekwencje tych rozwodów będą dobre i lepsze. Być może już nawet nie będzie UK a np. Walia Szkocja Irlandia i Anglia. To chwilowe zachwianie wydawać by się mogło nacjonalistyczne pchnie młodych do działania, ten impas zostanie w końcu przetrawiony i przemożony. Tu zaczyna się i widzę to coś co zapamiętamy na długo i będzie to dobre. Wiem, że brzmię jak wróżbita Maciej, ale tak to czuję. Rozwarstwianie się, dzielenie tylko powiększy szczeliny przez które dostanie się więcej światła a to momentalnie zrównoważy te podziały z taką mocą, że więzi nieformalne i międzyludzkie itd. tylko się zacieśnią. A wtedy dokonamy czegoś pamiętnego. Jestem spokojny.

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pocieszajka dla dzieci, rzeczywistość mówi jak wirus nie wymiecie do tego stopnia, aż odizolujemy się od siebie na tyle by się nie mógł rozprzestrzeniać nie skończy. nie tylko my toniemy i tym razem arki niema, a chodzi właśnie o nią - o przymierze. Arką jest unia, jeśli stanie na wysokości zadania. A po szczepionce wirus zmutuje, oczywiste po kolejnych zachorowaniach tych co już go przeszli.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Sam siebie zacytuję z 4 kwietnia publikowanym tutaj wierszem, w UK nie ma paniki, a jest na tą chwilę 18 tysięcy zachorowań dziennie co jest wciąż dużą liczbą w porównaniu do Polski, ale w kwietniu kiedy ogłosili "zbiorową odporność" było podobno i 100 tysięcy dziennie w kulminacyjnym momencie. Proszę nie siać paniki i nie straszyć oraz patrzeć na liczby i mieć swój rozum. Wirus jest z grypopodobnych różnica między nim, a póki co grypą jest dziesięciokrotna na niekorzyść korony czyli 10 razy więcej osób umrze ją mając niż na grypę ten współczynnik to dokładnie - 1%, w przypadku grypy to 0.1%. Co więcej wirus jest dedykowany i szczególnie zjadliwy dla określonej grupy z określonymi kondycjami zdrowotnymi, z których co pokazuje śmiertelność w Stanach Zjednoczonych ( a nie w Indiach, Brazylii i krajach z Afryki)dosyć istotną stanowi otyłość. Tak wirus mutuje nawet raz dziennie, tak najprawdopodobniej nie znajdziemy w ogóle na niego szczepionki i wreszcie tak, tak jak w przypadku innych wirusów np. HIV nauczymy się z nim żyć, albo on z nami (patrz Szwecja).

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

 

 

 

.

 

jestem niewidzialną cząsteczką

która codziennie tak jak ty

walczy o przetrwanie

zupełnie niezamierzenie

wstrzymałam gospodarki świata

pozamykałam ludzi w ich domach

stałam się wrogiem publicznym numer jeden

 

Ty który o mnie piszesz elaboraty

snujesz tezy i domysły zaprzęgasz

polityki ćwiczysz na mnie swój strach

pamiętaj jesteś aż

jednoośmiomiliardowym organizmem

ja jestem tylko 

jednopięćdziesięciomiliardowym - patogenem

 

 

 

 

 

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Pan Ropuch napisał:

 

Sam siebie zacytuję z 4 kwietnia publikowanym tutaj wierszem, w UK nie ma paniki, a jest na tą chwilę 18 tysięcy zachorowań dziennie co jest wciąż dużą liczbą w porównaniu do Polski, ale w kwietniu kiedy ogłosili "zbiorową odporność" było podobno i 100 tysięcy dziennie w kulminacyjnym momencie. Proszę nie siać paniki i nie straszyć oraz patrzeć na liczby i mieć swój rozum. Wirus jest z grypopodobnych różnica między nim, a póki co grypą jest dziesięciokrotna na niekorzyść korony czyli 10 razy więcej osób umrze ją mając niż na grypę ten współczynnik to dokładnie - 1%, w przypadku grypy to 0.1%. Co więcej wirus jest dedykowany i szczególnie zjadliwy dla określonej grupy z określonymi kondycjami zdrowotnymi, z których co pokazuje śmiertelność w Stanach Zjednoczonych ( a nie w Indiach, Brazylii i krajach z Afryki)dosyć istotną stanowi otyłość. Tak wirus mutuje nawet raz dziennie, tak najprawdopodobniej nie znajdziemy w ogóle na niego szczepionki i wreszcie tak, tak jak w przypadku innych wirusów np. HIV nauczymy się z nim żyć, albo on z nami (patrz Szwecja).

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

 

 

 

.

 

jestem niewidzialną cząsteczką

która codziennie tak jak ty

walczy o przetrwanie

zupełnie niezamierzenie

wstrzymałam gospodarki świata

pozamykałam ludzi w ich domach

stałam się wrogiem publicznym numer jeden

 

Ty który o mnie piszesz elaboraty

snujesz tezy i domysły zaprzęgasz

polityki ćwiczysz na mnie swój strach

pamiętaj jesteś aż

jednoośmiomiliardowym organizmem

ja jestem tylko 

jednopięćdziesięciomiliardowym - patogenem

 

 

 

 

 

Myślę, że niezamierzenie pozostaje ciągle bardzo dyskusyjne.

Pozdrawiam

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Pan Ropuch napisał:

w UK nie ma paniki

Proszę mi powiedzieć Panie Ropuch jaki pan ma interes w tym by blokować swobodną dywagację na temat tzw. Czarnego Scenariusza )CS{ , spokojnie nikt nie sieje paniki, chyba ,że pan w nią w pada.

Niech się ludzie zastanowią pomyślą.

Pytam jeszcze raz dlaczego pan nie daje takiej szansy?

Pozdrawiam

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:D Od kiedy to własna opinia i jej wyrażanie jest blokowaniem czegokolwiek. Myślę, że wszystkie media i co poniektóre rządy wywiązują się bez zarzutu w zaszczepianiu w ludziach poczucia o apokalipsie i czarnym scenariuszu. Dlatego mając na uwadze zdrowie psychiczne moje i bliskich ograniczam śledzenie tego tematu do minimum. Tak Panie Sylwku przy tym nagromadzeniu przeróżnego kontentu i tych zasranych filmików o maseczkach wirusie o Getsach o 5G o elektronicznym pieniądzu o mainstreamie o dyktaturze ogólnoświatowej  itd. etc. dezinformacja sięgnęła zenitu, a ludzie są do niej podłączeni i chłoną ją na skalę w historii świata bez precedensu. Być może wirus był zamierzony, być może nastąpił splot niefortunnych wydarzeń, że się z tego czy innego laboratorium wydostał. Nie wiem, która wersja wygra i zostanie uznana za oficjalną, na pewno jedna z kilku. Nie zaprzątam sobie tym głowy.

Kilku moich inteligentych(za takich nomen omen ich wciąż uważam) znajomych ciągle przekonują, że wirusa nie ma widząc niemały ruch pod tego typu postami wiem, że takich ludzi jest nie mało. Z drugiej strony barykady jest główny wirusolog, który coś pokrzykuje w konwulsjach, że rząd mógł ich ostrzej potraktować kiedy był na to czas. Ludzie w metrze i na ulicach dokonują jakiś aktów desperackich zatrzymań ludzi bez maseczek, z przytwierdzaniem do ziemi i wykręcaniem rąk włącznie. I jeszcze ta informacja o stadionie narodowym przekształcanym w szpital polowy. Jeszcze do pełni katastrofy brakuje tylko całego rządu leżącego krzyżem przed obrazem Matki Boskiej Jasnogórskiej Częstochowskiej (Czarnej Madonny) i oddanie całego narodu polskiego pod jej opiekę. 

Rozumiem? że rozmawiamy o CS, potrafię go sobie wyobrazić i to aż za dobrze.

 

 

Pozdrawiam

Pan Ropuch

Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • No i dobrze, bo nie trzeba tęsknić za tym co minęło. Pozdrawiam
    • Przekłamanie patrzysz na świat, twe oczy, przekłamane. Spacerując z głową w chmurach, jestem tylko chłopcem z sercem, uciekającym sercem od uczuć. Zdołasz ujrzeć ból? Ból, jaki dotąd ja zdołałem unieść? Zdołałem przetrwać, spędzony czas w ciele istoty, którą nie jestem. Egzystencja kolorowa, to wielobarwne odcienie czerni. W sercu czarnej krwi strumienie, zamglone, w żyłach wspomnienia i biały nieujawniony. Gubię się wśród najlepszych dróg, by spaść w dół, gubię się. Daję całego siebie, siebie całego daję by być dobrym, wszystko z siebie daję trudnym dniem. Plecak smutku i łza płynąca strumieniem, płynąca po zaróżowionych policzkach. Wezmę wdech, na ostatni pozwól wdech, niech słowa płyną. Niech płynie słów strumień szczery. Niech szczerość dryfuje, niech zmyje ból. Cierpienie niech zmyje. Egzystencja bez schronu, przekłamana. Przekłamana, bez schronu egzystencja. Czas kurtyny odsłonić, strzepać kurzu chmury. Zrzucić historie, które zwinięte w teatralnym koncie tkwią. Tuż przy masce, chłopięcej masce, z zaróżowionym obliczem radości. Wypchnij z wiatrem krzyk. Krzyk w kurtyny zwiń, w teatralny kąt Chwyć mą radę i goń, za szczęściem swym, prędko goń. Obiecuję, że odnajdę. Wiem, że odnajdę ja. Perfekcyjną drogę by nie spaść w dół, by razem trwać.
    • Będąc dzieciakiem  drewniane statki puszczałem  pragnąłem być marynarzem  ale nim nie zostałem.   Staw wielkim morzem  fale niosły je od brzegu od brzegu  miały porty swe.   Będąc dziewczynką  szmacianą laleczkę miałaś  mówiłaś na nią córeczka która bardzo kochałaś.   Szmacianki nie ma  moich stateczków też za to my jesteśmy   nowe marzenia również     Dobrze że nim nie jestem ponieważ po morzach nie pływam dlatego ciebie widzę że kocham - nie ukrywam.                                                           
    • Czyli - zrozumiałem tak twoją konkluzję, Waldku: że życie to nie jest bajka a ciągła batalia. I chyba należałoby zgodzić się z twoim punktem widzenia. Naturystyczny to wiersz – czyli osadzony w realiach. Solidarnie Pozdrawiam.
    • @Ewa Witek Ewciu czas nie kradnie...  tylko zabiera,                          nie patrz za Siebie, nie bądź bezimienna. Wszystkiego Dobrego, miłego czwartku.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności