Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

W oczach Twych spokój i ukojenie

Oczy Twe znieczuliły moje cierpienie

Dotyk Twój lekiem na smutek wszechwieczny

Smak ust Twych smakiem mym ostatecznym

Czas wspólny cenniejszy od bunkra ze złota

 

 

Kiedy odszedłem: ciemność; ciemnota

Słowa nie mogą oddać cierpienia

W głowie nadzieje ból i zwątpienia

Kiedy Cię spotkam nie dotknę Twych skroni

Usta nie zetkną w miłosnej pogoni

 

się znowu przenoszę w Twój umysł powoli

i nie wiem czy kochasz; kochałaś; pokochasz

czy także nocami tęsknoty łzy: szlochasz

jedno jest pewne rozdział: zwątpienie

czas wreszcie się przebił przez znieczulenie

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Przekłamanie patrzysz na świat, twe oczy, przekłamane. Spacerując z głową w chmurach, jestem tylko chłopcem z sercem, uciekającym sercem od uczuć. Zdołasz ujrzeć ból? Ból, jaki dotąd ja zdołałem unieść? Zdołałem przetrwać, spędzony czas w ciele istoty, którą nie jestem. Egzystencja kolorowa, to wielobarwne odcienie czerni. W sercu czarnej krwi strumienie, zamglone, w żyłach wspomnienia i biały nieujawniony. Gubię się wśród najlepszych dróg, by spaść w dół, gubię się. Daję całego siebie, siebie całego daję by być dobrym, wszystko z siebie daję trudnym dniem. Plecak smutku i łza płynąca strumieniem, płynąca po zaróżowionych policzkach. Wezmę wdech, na ostatni pozwól wdech, niech słowa płyną. Niech płynie słów strumień szczery. Niech szczerość dryfuje, niech zmyje ból. Cierpienie niech zmyje. Egzystencja bez schronu, przekłamana. Przekłamana, bez schronu egzystencja. Czas kurtyny odsłonić, strzepać kurzu chmury. Zrzucić historie, które zwinięte w teatralnym koncie tkwią. Tuż przy masce, chłopięcej masce, z zaróżowionym obliczem radości. Wypchnij z wiatrem krzyk. Krzyk w kurtyny zwiń, w teatralny kąt Chwyć mą radę i goń, za szczęściem swym, prędko goń. Obiecuję, że odnajdę. Wiem, że odnajdę ja. Perfekcyjną drogę by nie spaść w dół, by razem trwać.
    • Będąc dzieciakiem  drewniane statki puszczałem  pragnąłem być marynarzem  ale nim nie zostałem.   Staw wielkim morzem  fale niosły je od brzegu od brzegu  miały porty swe.   Będąc dziewczynką  szmacianą laleczkę miałaś  mówiłaś na nią córeczka która bardzo kochałaś.   Szmacianki nie ma  moich stateczków też za to my jesteśmy   nowe marzenia również     Dobrze że nim nie jestem ponieważ po morzach nie pływam dlatego ciebie widzę że kocham - nie ukrywam.                                                           
    • Czyli - zrozumiałem tak twoją konkluzję, Waldku: że życie to nie jest bajka a ciągła batalia. I chyba należałoby zgodzić się z twoim punktem widzenia. Naturystyczny to wiersz – czyli osadzony w realiach. Solidarnie Pozdrawiam.
    • @Ewa Witek Ewciu czas nie kradnie...  tylko zabiera,                          nie patrz za Siebie, nie bądź bezimienna. Wszystkiego Dobrego, miłego czwartku.
    • @Konrad Koper  Dziękuję bardzo! Zdrówka :))) @Pan Ropuch  Dziękuję bardzo! Zdrówka :))) @joanna53  Dziękuję bardzo! Zdrówka :))) @miauczenie owies Dziękuję bardzo! Zdrówka :))) @iwonaroma  Dziękuję bardzo! Zdrówka :)))   @Gathas @Ilona Rutkowska @a...a   Wszystkim bardzo dziękuję!!!          
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności