Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Wiatrak


Rekomendowane odpowiedzi

Stary wiatrak stoi przy cmentarzu.

Rozpadające się ściany, nasiąknięte cuchnącymi wspomnieniami rozkładających się zwłok, nie zdają sobie sprawy, na czym właściwie stoją. Wiele trumien, straciło swój trumniany kształt. Wilgotne od ziemi szczątki ludzkich ciał, pomieszały się z kawałkami zmurszałego drewna.

 

Szare kości, strzępki ubrań, sztywne włosy kryjące białe czaszki, wszystko to stanowi, jeden wielki rozkład życia, które kiedyś, dawno temu, przy tym cmentarzu - rozkwitało. Starych drzew, systematycznie wycinanych jest coraz mniej. Piły który je bezlitośnie tną, wyrzucają strumienie ich małych cząstek, niczym tryskającą krew, z przeciętej tętnicy.

 

Niektóre płyty nagrobne, nadal widoczne, zdają się mówić, co pod sobą kryją. W czasie obwitego deszczu, wiele zwłok, zostaje odkrytych. Wynika to z pochyłości cmentarza oraz płytkich grobów. Wygłodniałe ptaki, objadają resztki ciał, że wszystkich rozkładających się resztek, które jeszcze na szkieletach zostały. Nie jest tego wiele. Prawie nic.

 

Gdy grzebią w zwłokach, sprawiają wrażenie, jakby te ciała się ruszały. Co chwilę jakiś odfruwa z kąskiem w dziobie lub kawałkiem szarej kości. Niektóre wyszarpują kępki włosów, żeby uzupełnić nimi swoje gniazda. Wiele pomników, pomalowanych na zielono porastającym mchem, jest rozwalanych przez rosnące korzenie. Mają w sobie niewiarygodną siłę, do dalszego życia.

 

Biała czaszka, bardzo widoczna, na takim tle, sprawia wrażenie szaro-białej rzeźby. Zaczyna drgać. Z oczodołu wyślizguje się czarny wąż, niczym kawałek ciemnego welonu, symbolizującego śmierć. Owija się wokół białej kości, by po chwili, pełzać dalej. Obok kamiennego anioła, leży wychudzony pies. Przed chwilą zjadł cuchnącą padlinę. Był bardzo głody. Dlatego się skusił, by zjeść kawałek śmierci.Teraz przeżywa męki. W jego psim wnętrzu, soki trawienne, usiłują strawić to, czego strawić tutaj nie sposób.To  ponad jego siły. Szczątki zwłok, nie dają za wygraną. Pies straszliwie cierpi. Widzi ptaki siedzące na pomnikach. Czekają cierpliwie. Wie na co. One też wiedzą.

 

Lecz sprzykrzyło im się czekać.Atakują psa już teraz. Ostatni raz widzi cokolwiek. Już za chwilę, nie będzie miał czym patrzeć. A one, skoro mają wybór, to nie chcą jeść padliny. Wolą świeże mięso. Wyszarpują  sierść i kawałki mięśni. Nie ma sił na obronę. Jest za słaby. Zobojętniał, pogodzony ze  losem.

 

Dobierają się do jego oczu . Po chwili z jednego zostaje krwawa dziura.Drugie wisi na nerwie wzrokowym. Któryś z ptaków zaczyna je szarpać. Pies wyje przeraźliwie. To sprawia, że przylatuje więcej padlinożerców. Prawie go nie widać, zakrytego czarnym całunem wirujących skrzydeł. Z niektórych kapie krew, gdy ptaki odlatują ze swoją zdobyczą.

*

Przychodzi człowiek, który szuka grobu swoich bliskich. Ma szczęście. Po jakimś czasie , widzi niewyraźny napis. Ledwo go czyta. Stoi przy rozwalonym grobie.

*

Nie opodal, inny człowiek zjawia się tutaj, żeby wyciąć następne drzewo. Liście zaczynają się trząść, jakby przeczuwały śmierć  żywiciela. Po chwili rozlega się przeraźliwy hałas. Stalowe zęby, wgryzają się w drzewiaste ciało. Gardło drzewa zostaje podcięte. Tryska żółtawa krew. Już go nic nie może uratować. Człowiek obojętny na wszystko, robi swoje. Za to mu zapłacono. Mimo piekielnego hałasu, wyczuwa za sobą jakiś ruch. To kamienny anioł, spada na nagrobną płytę. Roztrzaskuje się na kawałki.

 

Morderca drzewa zahacza butem o wystający korzeń. Przewraca się. Piła odcina  rękę. Z bólu i szoku nie wie co robi. Chce ją podnieść.

Potyka się o małą gałązkę. Piła nadal jest włączona. Rozcina mu gardło. Wiórki robią się wilgotne, lepkie i czerwone. Strumyczki krwi, spływają po wystających korzeniach.

 

Drzewo zaczyna się przechylać. Szybciej i szybciej. Człowiek stojący przy grobie chce odskoczyć. Ślizga się na mokrej ziemi. Przewraca na płytę nagrobną. Drzewo spada na jego głowę. Czaszka pęka jak zgniły arbuz. Mózg wylatuje na zewnątrz. Gasi różowymi myślami znicz, który ów człowiek, przed chwilą zapalił.

*

Stary wiatrak stoi przy na cmentarzu.

Nic się właściwie nie zmieniło.

 Są tylko dwa nowe groby.

Płytkie.

*

Przed wejściem, na starej zardzewiałej tablicy,

widnieje ledwo czytelna sentencja:

 

A wiatrak nieustannie, miele ludzkie kości.

Edytowane przez Dekaos Dondi (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@Dekaos Dondi  Początek czytam, jak prozę poetycką. Jest niesamowicie plastyczny, świetne opisy. Śmierć psa PRZERAŻAJĄCA, ale tak działa łańcuch pokarmowy.

To chyba nowe opowiadanie, bo nie czytałam wcześniej, a czasami zaglądam "tam", że Was poczytać.

Dobre opowiadanie, mimo krwawych scen, bardzo mi się podoba. Świetna płenta.

Pozdrawiam.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...