Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

 

skrobałam w wytłumione łono matki

nie chcąc by moje skrzydła ją uwierały

aż pozbawiłam siebie beztroski

pod paznokciami

 

wtedy ojciec sczezł

na wieść o tym

jak prezentuję niewinność

 

i tak dzień po dniu

sznur który obejmowałam

zdawał się być coraz bardziej odległy

tam gdzie diabeł mówi dobranoc

 

teraz każde miejsce odbija echem niepokój

wzbudzany przez podstępne węże...

 

jestem dzieckiem nocy

 

 

10 kwiec 2020

 

Edytowane przez Lily Hamon (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lily Hamon  Ciekawy wiersz. Mroczny, w nieoczywisty sposób napisany. O to jak go czytam:

 

Cytat

skrobałam w wytłumione łono matki

nie chcąc by moje skrzydła ją uwierały

aż pozbawiłam siebie beztroski

pod paznokciami

 

O to z łona matki rodzi się przerażająca kobieta demon, ze skrzydłami i paznokciami zbrukanymi krwią.

 

Cytat

wtedy ojciec sczezł

na wieść o tym

jak prezentuję niewinność

 

Widok jest tak straszny, że jej ojciec natychmiast umiera.

 

Cytat

i tak dzień po dniu

sznur który obejmowałam

zdawał się być coraz bardziej odległy

tam gdzie diabeł mówi dobranoc

 

Ten sznur to oczywiście pępowina. Ten wiersz to smutny obraz trudnych relacji z rodzicami, którzy dla PLki nie żyją (być może metaforycznie - ojciec) lub są bardzo bardzo odlegli. PLka czuje się jakby była demonem, od urodzenia nie kochana, czująca bliskość tylko w łonie.

 

Cytat

teraz każde miejsce odbija echem niepokój

wzbudzany przez podstępne węże...

 

jestem dzieckiem nocy

 

Przez to, że w dzieciństwie nie zaznała tego bezpieczeństwa, nie potrafi się czuć bezpiecznie w żadnym miejscu. Nie potrafi zaufać innym ludziom, bo nie ma wcześniejszego wzorca rodziców. Nie nauczyli jej co to miłość. Jest dzieckiem nocy.

 

Dzięki za wiersz. Naprawdę ciekawa lektura.

 

Pozdrawiam :).

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@ais Bardzo dziękuję.

Pozdrawiam serdecznie.

 

@Sekret Dziękuję. Pozdrawiam.

 

@Johny Fajnie Cię znów widzieć, Johny.

Pozdrawiam serdecznie;)

 

Dziękuję za serducho.

Pozdrawiam.

@milczenie owiec, @Joachim Burbank

 

Edytowane przez Lily Hamon (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • 4 weeks later...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ledwie ogarnięte chłodem liście pobarwiły parki lasy pieszcząc zieleń trawy i skłóciły błękit nieba   już kasztany i orzechy jabłka gruszki pospadały nic dziwnego zima idzie przygotować się potrzeba   czy ta jesień jak poprzednia żmudna trudna długa trochę zgniła zima lekka jak to zima trochę brudna   może jesień pląta drogi bo cieplejsza z roku na rok wszystko stonowane we mgle się odbywa   jakiś taniec czary duchy mary i przybija jak ostatni   zapamiętać chciałbym jesień żywo w tańcu z wiatrem z liśćmi niczym środa popielcowa jak tą jedną   co jest prawdą   do połowy pustą do połowy pełną   wody szklanką                  
    • Opowiadał mi o ciszy... ― Opowiadał o pustce ― ze smutnym wzrokiem ― utkwionym w istocie Wszechrzeczy… … o przebywaniu ― gdzieś ― poza ― ― ― granicą neonu…   Przenikał przeze mnie bez trudu ― omiatając moje skronie nikłym powiewem…   … omiatając pieczołowicie ― jakby zadumą ― rozpostartą na nowo…   Opowiadał o ukrytym słońcu ― i obłokach ― w niedostępnym niebie…   … opowiadał bez słów ― prawie ― nie podnosząc oczu…   I nie musiał patrzeć przed siebie ― by wszystko odgadnąć… Był ogromnym zbiorowiskiem poznania ― niczym drgające światło ― w zmarszczonym ~~~~ nurcie ~~~~ rzeki…   Był ― jak nagły prześwit ― w szepczącym drzewie…   …bądź ― jak cień ― tego drzewa, który ― przerastał mnie ― pod wieczór…   Szedłem z ― nim?   … naprzeciw ― niemu?   ― nie wiem…   Ale wiem, że ― rozpościerał się… ― ― rozpraszał się…   … ― ― ―  z n i k a ł…   (Włodzimierz Zastawniak, 2014-06-13)  
    • Ożeż, ile słów, ile energii przelanej na słowa, znaczeń, myśli - koncertowe porównania, krzyczysz walcz, a ja pisz, pisz! Twoje wiersze są jak ogień parzą i ogrzewają, realizm z fantazją, jak mieszanka wybuchowa, ta różnorodność przerasta mnie o głowę. Dlatego tak nieczęsto komentuję. Są po prostu żywiołowe, ale czytam, czytam, czytam! Pozdrawiam :)   
    • miałem początkowo pewien dysonans treści, nasuwało się wszystko cudnie podane jak to ugryźć, nie ze strony technicznej tu (poprawiłem turkus) ale od strony przesłania i pointa z ostatnią strofą - nienaganna idealna, może te dopełniaczówki, ale i ich nie mogę, więc co?, nic pozostaje czytać, wczytywać wyczytując obraz mistrza :))) Z przyjemnością pozdrawiam.:)
    • Neandertaler lubię rzeczy surowe dom — wystarczyłby  funkcjonalny łóżko – ciepłe i bez zazdrości   dużo światła ale  wyostrzonego przez zmysły powietrzem suchym i mroźnym we wnętrzu – paletę wieczornego ognia   lubię rzeczy surowe owoce mięso z konieczności — nie nauczę się nigdy porządnie   gotować — mój synek mówi jestem szczęśliwy bo nie schowałaś śrubokrętu i śmiejemy się tak niewiele potrzeba do szczęścia trochę zajęcia cmentarz – rozgwieżdżone niebo lustro wody – śmierć pamięć napełniona spokojem gdyby    nadeszła polarna noc po prostu  położyłabym się zasnęła i stała się niedźwiedziem  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności