Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Pan Ropuch

Kurak z rożna

Rekomendowane odpowiedzi

Rewelacja! Jakie rymy wewnętrzne, jaka melodia, jaka zabawa! Mała powaga, choć jest. Cymes. Zrobiłeś mi miły poranek. b

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Przepis na marynatę jak najbardziej skuteczny ;) no może plus trochę curry, chili i łyżkę miodu bym jeszcze dodał ;) Pozdrawiam 

     

    Pan Ropuch

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dzisiaj obchodzimy

    Dzień Czerwonej Ostrej Papryczki Chili,

    więc pieczona kura bardzo pasuje xD

     

     

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 4 godziny temu, ~Marianna_ napisał:

    @Pan Ropuch

     

    Wysokie cis?

    Cis jest na działce;

    to niejadalne...

    Co... Nic, a nic.

    i mamy refren reggae piosnki :D

     teraz układamy zwrotki ;)

     

     

    Spróbuj sam na sam

    Wysokie cis?

    Cis jest na działce

    (i) to niejadalne

    Co?... Nic, a nic.

     

    Pan Ropuch

     

    Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    6 godzin temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Ha ha ha, ale w oderwaniu od kontekstu, to chyba raczej będzie niezrozumiały tekst :)))))))

    Pozdrawiam :)

     

    A właśnie że nieprawda :)

    Okazuje się, że tekst jest ponadczasowy... :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @ais Jeszcze dwie inne przyszły mi do głowy pierwsza - Ciechowski feat Steczkowska oraz zespołu Kury - Chryzantemy złociste, z racji niezbyt cenzuralnych słów w tej drugiej zamieszczę tylko tą pierwszą :D

     

     

     

    Pan Ropuch

    @iwonaroma Też tak uważam dobrze zamarynowana kura już tak nie gdacze ;) Pozdrawiam!

     

    Pan Ropuch

    2 godziny temu, Iwa-Iwa napisał:

    By się zjadło taką kurę jestem na diecie 15 kg mniej pozdrawiam :) smaka narobiłeś :)

     

    Ja dzisiaj tylko rybka już sobie pływa w mleczku, piątek piąteczek piątunio zawsze bezmięsny ;)

    Dzięki za odwiedziny! Pozdrawiam!

     

    Pan Ropuch

    Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    19 minut temu, iwonaroma napisał:

     

    A właśnie że nieprawda :)

    Okazuje się, że tekst jest ponadczasowy... :)

    To zależy jak go czytasz :))))))))))

    W oderwaniu od kontekstu, może i tak :)

     

    Bo pozostaje pytanie: Kim jest tytułowa kura i dlaczego trafiła na rożen? I czy jej się upiekło, czy też  się upiekła? :))))))))))

     

    Bez Kury pozostanie jednak wiersz o kurze, kurcze, ponadczasowy (?) :)))

    Edytowane przez Sylwester_Lasota (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Sylwester_Lasota To jest kolejna moda, co z zachodu przyszła - na porządny roast, w tym przypadku roasted hen no bo przecież nie rooster czy chicken ;) :D

     

    Pan Ropuch

    25 minut temu, Sylwester_Lasota napisał:

    To zależy jak go czytasz :))))))))))

    W oderwaniu od kontekstu, może i tak :)

     

    Bo pozostaje pytanie: Kim jest tytułowa kura i dlaczego trafiła na rożen? I czy jej się upiekło, czy też  się upiekła? :))))))))))

     

    Bez Kury pozostanie jednak wiersz o kurze, kurcze, ponadczasowy (?) :)))

    Sęk w tym Panie Sylwku, że w momencie gdy ów  kura się piecze czy jest przypiekana jak kto woli, nic a nic nie jest dodane, a odbite jedynie w lustereczku. Tak podobno doradzają CI co się na tym znają ;)

     

    Pan Ropuch

    Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @w kropki bordo Bardzo celne spostrzeżenie, ten wiersz mi się przyśnił i mnie obudził jak reakcja bezwarunkowa organizmu płaza, jad wystąpił na skórze i poszło w kilka minut. Niedobrze to na cerę czyni czego już zauważam skutki :/ dlatego czym prędzej się odpłazowuję i nanoszę delikatne korekty do tekstu. 

    Pozdrawiam.

     

    Pan Ropuch

    Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @Pan Ropuch lubię SDM ☺  Moją  najkochańszą piosenką jest "Dla Małej". Miałam chłopaka z gitarą☺ to wiele tłumaczy☺
      • @Gosława zauważyłem ten wspólny mianownik :D   to może dla natchnienia chlebowa nuta       Pan Ropuch
      • Znowu ten cholerny świat budzi się przede mną. No nie. To raczej ja wstaje ponownie o takim samym poranku. Każdy podobny do poprzedniego, chociaż zupełnie inny. Ciągle w głowie kołaczą te same wiązki pytań. Na dodatek splątane w dołujący warkocz. Mam jednak nadzieję. Chcę w to wierzyć, lecz czasami nerwy nie wytrzymują. Wątpię, żeby dzisiaj było inaczej. Wiem, jestem pielęgniarką. Powinnam być do rany przyłóż. No cóż... nie zawsze potrafię, będąc często myślami gdzie indziej. Tym bardziej gdy człowiek ma do czynienia, z upierdliwym babskiem, które ciągle czegoś chce. Wiem, że jest ciężko chora i musi cały czas leżeć, ale ile można wytrzymać. Że też taką musieli na oddział przyjąć. Mam już doprawdy dosyć pokoju 22.   *   – Pani Helenko. Chce mi się siku. – Znowu? Kobieto! Ty już nade mną litości nie masz. Co dopiero sikałaś. – Alę muszę. – Gówno musisz. Przestań mnie denerwować i wciąż wołać. Siedź cicho, bo dostaniesz klapsa przez dupę. Ocipieć można z tobą. Ciągle myślisz o sikaniu. Pomyśl o kwiatkach. Upierdliwa z ciebie starucha. Rzygać mi się chce, gdy patrzę na twoje pomarszczone ciało. A to mi daj, a to mi zrób. Nie jestem twoją służącą. Ile razy można. Cholera by wzięła.   – Helenko, słonko,  mnie się naprawdę chcę. Mam zrobić w łóżko? Kupę uwalę przy okazji. – Ani mi się waż, stara jędzo. – Żartowałam. Ze sikaniem też. Przewróć mnie na prawo. Niewygodnie jak zaraza. Kości mi trzeszczą. – Rozum tobie trzeszczy, którego nie masz. Czy ty pomyślałaś, że też mam problem. – To twoja praca w mordę psia mać! – Ale kochać cię nie muszę. I niańczyć ponad miarę… i wąchać twoje starcze smrody. Znowu się ośliniłaś. Chyba zwymiotuję.   – Helenko. Co z tobą? Mam zawołać inną. Aż taka nieznośna nigdy nie byłaś. Dobrze, że drzwi zamknięte. – Kto tu jest nieznośny? Ciągle trzeszczysz pyskiem jak opętana. Nie mogę się skupić na swoich myślach… pani jaśnie Mario Ocipiała. – Masz się skupiać na mnie. Za to ci płacą. – Zamknij gębę, bo przywalę. Łyknij wreszcie te cholerne tabletki, to będę mogła sobie pójść. Chociaż przez jakiś czas, nie oglądać wrednego pyska. A najlepiej się udław!   – Kochana Helenko. Chcesz cukierka. Leżą na stoliku. Poczęstuj się złotko. – Chcesz mnie udusić cwana starucho? Przyznaj się. Żeby ci inną przyznali. – No coś ty. Proszę weź. Czuję, że coś cię trapi. Dlatego takaś nerwowa? – Żebyś wiedziała, że trapi. Nie wiem, czy już będę miała okazję. – A skąd mam wiedzieć, czy będziesz miała, durna dziewucho. No chyba, że posiadam szósty zmysł? – Tylko bez takich wyrażeń. Szósty. Dobre sobie. To byś musiała mieć najpierw poprzednie. – Uczę się słówek od mistrzyni – Znowu zaczynasz mi dogadywać. Po co ja tu z tobą siedzę. Na łeb mi padło, czy co?   – A wiesz Helenko… też mam problem. Kosmicznej miłości. – No nie! Bo się zesram z uciechy. Czego? Z tobą rzeczywiście coś nie tak, a przecież sufit równy. I przestań ciągle powtarzać: Helenko. Obrzydziłaś mi moje własne imię! – Patrzyłam za bardzo… w gwiazdy miłości… a właściwie w jedną... i zgubiłam jakby. Nie wiem, czy zdążę odnaleźć. Spróbować przeprosić. Usłyszeć słowa przebaczenia. – Mario! Co ty mi tu chrzanisz o jakiś… kosmitach… przebaczeniach. Jesteś doprawdy pokręconym babskiem. Tylko w cyrku pokazywać takie dziwadło z tabliczką: „Nie karmić zwierząt” – A ciebie Helenko co trapi? – Gówno tobie do tego! Daj mi święty spokój.   – No powiedz wrednej babie. – No… też chciałabym odnaleźć. Przebaczyć nawet. Porozmawiać. – Co z tobą? Dziwnie mówisz. – Przestań. Jesteś dla mnie za dobra. Dlaczego? – Sama nie wiem. Nie potrafię wytłumaczyć. – Widzę, że tabletki połknęłaś tą swoją brudną, pogniecioną gębą. Wreszcie mogę iść. Odpocząć od ciebie. Najlepiej na zawsze. – Życzę ci, żebyś odnalazła. – Tego samego ci życzę, Helenko.   *   Siedzę w domu. Dzisiaj początek urlopu. Będą mogła czas poświęcić na dalsze szukanie. Chociaż pomału tracę nadzieję. Domyślam się, że były jakieś powody. Zawsze jakieś są. Ale to nic. Wszystko wybaczę. Nawet jak nie usłyszę słowa przepraszam. Jestem strzępkiem nerwów. Właściwie dlaczego. Powinnam mieć to wszystko w dupie. Odpłacić tym samym. Jeszcze to wredne babsko. Ile krwi mi napsuło. Chociaż w sumie, co ona winna, że na niej wyładowuje swoje pokręcone emocje. No ale nic. Będę mieć dłuższą przerwę od jej towarzystwa. Słyszę dzwonek. To cholerny telefon. No tak. Za szpitala. Zaraz się dowiem, że z urlopu dupa lub coś w tym guście.   – Taa… słucham. – Mamy dla pani dobrą i złą wiadomość. – Nie rozumiem. Proszę jaśniej. – Pani nas prosiła o pomoc w odnalezieniu. Tak? – Tak… chce pan powiedzieć… ojej… kurde… strasznie się cieszę. Natychmiast chce porozmawiać. Kiedy to będzie możliwe? – Niestety… mam jeszcze bardzo złą wiadomość… z ostatniej chwili. – To niemożliwe. Żartujesz ze mnie pojebańcu. Powiedz, że tak!  – Przykro mi. Z tego co nam powiedziano, rozmawiała pani z matką często. A zatem nie rozumiem... – Jak mogłam rozmawiać, skoro jej nie odnalazłam? Niby kiedy? Gdzie? – W pokoju 22.  
      • O widzisz ☺  Napisałam jeszcze nie czytałam☺  To brudnopis  Dziękuję poprawię  Myśl może coś jeszcze podpowiesz☺ Wiesz Panie Ropuchu to nie jest wiersz tylko migawki  Wspólnym mianownikiem ma być chleb Pomyśle na razie trzymam w brudnopisie☺
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności