Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Dekaos Dondi

Huśtawka

Rekomendowane odpowiedzi

 

 

––––?/––

zamglone światła

krzyk wnętrza ciszy

muzyka budzi ze snu poczwarkę

wierzy że ktoś ją znowu usłyszy

 

na horyzoncie

gdzie nieba sploty

tam ślady tęsknot dawno zdeptanych

zespala skrzydłami biały motyl

 

tworząc z wiatru

ten czas pamiętny

gdzie zapach kwiatów chwile jednoczy

nowym obrazem w kryształ zaklętym

 

–––?/––

 

czy skrawki światła mam odkleić

z blasku tego co zwabia magią

może lepiej tam gdzie są cienie

nasączyć umysł znów rozwagą

 

a gdyby zabić smak w pokarmie

zdeptać co w ustach sens nadaje

lub przeciwnie przestać się lekać

przełknąć z wiarą gorzki kawałek

 

siedzieć jak kiedyś na huśtawce

rozkołysać pod same niebo

łańcuchy trzymać odpowiednio

rozhuśtać siebie na całego

 

nie rzucać słów na wiatru powiew

wśród drzew zaginą niespełnione

lepiej zatrzymać ciernie róży

zapach przemienić w kwiaty nowe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Dekaos Dondi napisał:

siedzieć jak kiedyś na huśtawce

rozkołysać pod same niebo

łańcuchy trzymać odpowiednio

rozhuśtać siebie na całego

Ech, za każde pieniądze... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @MIROSŁAW C.

    MIROSŁAW C. ↔Dzięki:)↔Tak to bywa:)↔Czasami można coś powtórzyć,

    ale elementy układanki już są nieodwracalnie inne.

    Niby podobnie, ale nie to samo:)↔Pozdrawiam:)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      •  

        Akt V

        Lona

         

        image.png.152c6e495ac0e7abeffe3b5c4430619d.png

         

        Modli się, samotnie klęcząc w kaplicy. Oczy jej się żarzą, wpatruje się błagalnym wzrokiem w Ukrzyżowanego:

         

        - Jam jest służka Twoja, Lona

        Panu Bogu zaślubiona

        W czystości żyć przyrzekałam

        Przed krzyżem śluby składałam

        Teraz….Myśl ta mnie przeraża

        I słabość moją obnaża!

        Niczym Szatan, zwodzi, kwili!

        Prześladuje w każdej chwili!

        Jest jak straszny widok  trupa!

        Ciebie zdradzę?!

        -              Czy Biskupa?!!!

         

        Łka… Podnosi się, wstaje i patrzy prosto w zakrwawioną twarz Chrystusa:

         

        - Czyjej mam się poddać woli?

        Czy Twa wola jego woli

        Jest tożsama? Czy wiążąca

        Jest tak samo? O ja, drżąca

        Teraz, u stóp Twych skrwawionych

        Gwoździem rdzawym przyszpilonych

        Do krzyża, który dźwigałeś

        Na którym za nas konałeś,

        Ja, Twa nędzna służebnica

        Czuję, jak mi płoną lica

        Jak się ciało moje spala

        Jak wnętrzności me wypala

        Rosnące we mnie zwątpienie!

         

        Rozgląda się wokoło, jakby wyczuła czyjąś obecność. Składa dłonie i błagalnym głosem:

         

        - Jezu, Twoje pojawienie

        Bardzo by mnie umocniło!

        …..Jesteś tu? ….

                                  …. Czy mi się śniło….?  Chwyta się za głowę, przerażona, jakby się budziła ze złego snu…

        Czemu mi się nie ukażesz?

        Żywy mi się nie pokażesz?!

        Teraz…!  Jesteś mi potrzebny!

        Wnet zniewoli mnie… wielebny

        Sługa Twój…? O Panie, proszę

        Może… Wyrwę sobie włosy…?

        I oszpecę swoje ciało… ?

        Błagam! Czy to… jeszcze mało?

         

        Podchodzi do krzyża, obejmuje drzewce i tuli do niego policzek. Głosem pełnym udręki błaga:

         

        - Przytul mnie, oblubienicę!

        Wejrzyj w moje młode lice

        Weź me ciało! Ja je Tobie

        W Trójcy Świętej Twej osobie

        Oddam tylko! Złożę  w darze!

        Wnet…  Zakopią je grabarze!

        W grobie ciemnym… Grobie zimnym…

        Strasznym… ciasnym… niegościnnym!

        Niech tam leży! Niech TAM szczeźnie!

        Ale Biskup mnie nie weźmie!!!

         

        Wyciąga rękę w stronę okna, za którym, w rogu przy ścianie znajduje się usypany kopiec z ziemi:

         

        - Moje ciało,  nie splamione!

        Niech ta ziemia! Tam! Pochłonie!!

         

        Roztrzęsiona, znowu z przerażeniem zwraca się ku Ukrzyżowanemu:

         

        - O mój Panie! O mój Zbawco!

        - Bogiem Tyś mi?

         Czy … ???… Oprawcą!!!

         

        Pada na posadzkę, kuli się, drży, po czym uspakaja się, siada w kucki na posadzce, unosi głowę i błagająco zawodzi:

         

        - Wybacz mi, o drogi Panie!

        To jest tylko narzekanie…

        Boję się o swoją duszę

        Stąd tak szlocham… i się krztuszę…

         

         Nagle powstaje, otrząsa się, jakby sobie coś przypomniała:

         

        - Ale…?  Mam już zapewnienie!

        Że nie minie mnie zbawienie

        Czegoż, więc się, głupia boję??

        Choćby nie wiem co, dostoję!

         

        Zwraca oczy w górę, podnosi dłonie ku niebu:

         

        Przy Twym tronie wieczność czeka!

        Więc dłużej już nie narzekam!

        W Twym blasku będę się nurzać!

        Pieśń Ci śpiewać! Żadna burza

        Nie zagłuszy pieśni mojej

        Śpiewanej dla chwały Twojej!

         

        Rozgląda się wokół, kieruje wzrok ku widowni, przed siebie:

         

        - To cóż więcej duszy trzeba?

        Tylko nieba! Tylko nieba!

        I to jest jedyna droga!

        Bym poznała Jego!  -  Boga!

         

        Zwraca się ponownie cała ku Ukrzyżowanemu, już spokojnie, stanowczo:

         

        - Precz przepadły te katusze!

                     Jemu -  ciało! 

                               - Tobie - duszę!

    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @huzarc A może wino, kobiety i śpiew,                   lepiej wokół czegoś, niż przez. Miłego dnia, nie lubię pompatyczności.
      • Bo wszystko jest kwestią polityczną. I interesuje się ona najbardziej tymi, którzy nią interesują się najmniej.
      • Akt V Lona     Modli się, samotnie klęcząc w kaplicy. Oczy jej się żarzą, wpatruje się błagalnym wzrokiem w Ukrzyżowanego:   - Jam jest służka Twoja, Lona Panu Bogu zaślubiona W czystości żyć przyrzekałam Przed krzyżem śluby składałam Teraz….Myśl ta mnie przeraża I słabość moją obnaża! Niczym Szatan, zwodzi, kwili! Prześladuje w każdej chwili! Jest jak straszny widok  trupa! Ciebie zdradzę?! -              Czy Biskupa?!!!   Łka… Podnosi się, wstaje i patrzy prosto w zakrwawioną twarz Chrystusa:   - Czyjej mam się poddać woli? Czy Twa wola jego woli Jest tożsama? Czy wiążąca Jest tak samo? O ja, drżąca Teraz, u stóp Twych skrwawionych Gwoździem rdzawym przyszpilonych Do krzyża, który dźwigałeś Na którym za nas konałeś, Ja, Twa nędzna służebnica Czuję, jak mi płoną lica Jak się ciało moje spala Jak wnętrzności me wypala Rosnące we mnie zwątpienie!   Rozgląda się wokoło, jakby wyczuła czyjąś obecność. Składa dłonie i błagalnym głosem:   - Jezu, Twoje pojawienie Bardzo by mnie umocniło! …..Jesteś tu? ….                           …. Czy mi się śniło….?  Chwyta się za głowę, przerażona, jakby się budziła ze złego snu… Czemu mi się nie ukażesz? Żywy mi się nie pokażesz?! Teraz…!  Jesteś mi potrzebny! Wnet zniewoli mnie… wielebny Sługa Twój…? O Panie, proszę Może… Wyrwę sobie włosy…? I oszpecę swoje ciało… ? Błagam! Czy to… jeszcze mało?   Podchodzi do krzyża, obejmuje drzewce i tuli do niego policzek. Głosem pełnym udręki błaga:   - Przytul mnie, oblubienicę! Wejrzyj w moje młode lice Weź me ciało! Ja je Tobie W Trójcy Świętej Twej osobie Oddam tylko! Złożę  w darze! Wnet…  Zakopią je grabarze! W grobie ciemnym… Grobie zimnym… Strasznym… ciasnym… niegościnnym! Niech tam leży! Niech TAM szczeźnie! Ale Biskup mnie nie weźmie!!!   Wyciąga rękę w stronę okna, za którym, w rogu przy ścianie znajduje się usypany kopiec z ziemi:   - Moje ciało,  nie splamione! Niech ta ziemia! Tam! Pochłonie!!   Roztrzęsiona, znowu z przerażeniem zwraca się ku Ukrzyżowanemu:   - O mój Panie! O mój Zbawco! - Bogiem Tyś mi?  Czy … ???… Oprawcą!!!   Pada na posadzkę, kuli się, drży, po czym uspakaja się, siada w kucki na posadzce, unosi głowę i błagająco zawodzi:   - Wybacz mi, o drogi Panie! To jest tylko narzekanie… Boję się o swoją duszę Stąd tak szlocham… i się krztuszę…    Nagle powstaje, otrząsa się, jakby sobie coś przypomniała:   - Ale…?  Mam już zapewnienie! Że nie minie mnie zbawienie Czegoż, więc się, głupia boję?? Choćby nie wiem co, dostoję!   Zwraca oczy w górę, podnosi dłonie ku niebu:   Przy Twym tronie wieczność czeka! Więc dłużej już nie narzekam! W Twym blasku będę się nurzać! Pieśń Ci śpiewać! Żadna burza Nie zagłuszy pieśni mojej Śpiewanej dla chwały Twojej!   Rozgląda się wokół, kieruje wzrok ku widowni, przed siebie:   - To cóż więcej duszy trzeba? Tylko nieba! Tylko nieba! I to jest jedyna droga! Bym poznała Jego!  -  Boga!   Zwraca się ponownie cała ku Ukrzyżowanemu, już spokojnie, stanowczo:   - Precz przepadły te katusze!              Jemu -  ciało!                         - Tobie - duszę!
      • Nigdy nie pytałem i nie pytam. Avatar zmieniłem w ramach drobnych zmian w życiu. Pozdrawiam. 
      • Usiadłem krzywo z krzywo włożoną poduszką co by uwierała trzeba mi specyficznego natchnienia gorzkie żale przybywajcie! Zaraz mam je we krwii to narzekanie narodu wybranego przecież nie jest mi obce   - sera żółtego 30 dekagramów poproszę - którego? - goudy  - której? - lepszej - panie a mnie skąd wiedzieć, która lepsza?! jedna z pomorza jest a druga z włoszczowej jeśli wie pan o czym mówię... - pojęcia nie mam! - panie toż ser też jest już upolityczniony. - wie pani co, sam sobie zrobię tą goudę - dziękuję za fatygę.       
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności