Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Tommy Angelo

Gdy światła zachyboczą

Rekomendowane odpowiedzi

1.

dzień pokutnym odzwierciedleniem duszy
perspektywicznym wiatrem słonecznym 
jesteśmy tu my, w horyzoncie cieczy
razem, gdy końce dni zaczną śpieszyć
fioletowe koce lawirować w powłokach
kojce chmurnych zastępów, złorzeczyć

 

siedzimy w wannie, głębokiej i perłowo białej
siedzimy w zimnej wodzie, siedzimy otwarcie

 

krew zamaże rany, gdy poznamy wartość bezsensu
połączy linie intronów oderwanych od kodu
czarne włosy, triole pędzące narządem pogłosu
czarne pasma i termowizje armii świetlnych kroków

 

więc śmieję się a świat chce mnie zdominować
leśnym krokiem gdy księżyc szczerzy zęby 
gdy gwizdy ptactwa wędrują po poręczy 

 

2.

 

śmieję się i przeklinam życie, gdy najdzie mnie ochota 
cieszę się gdy słońce przebija się w gniewnych obłokach
patrzę do zenitu i wzbijam się ponad wodospad płaczu
krople potu płyną zapętlone na granicy obcych światów

 

z lamentów obcych ludzi, beznadziei ludzkiej duszy
zaprzepaszczonej siły wielkiej armii świętych znaków
świętych bóstw, autentycznych antycznych zaświatów 
milionami gromkich braw i kojących wrzasków 
odnajduje sens w ciemności i blasku

 

gdy niebiosa rzucą pogoń za możliwością 
gdy gwiazdy na niebie, lawirować poczną 
gdy cierniste grunty zachyboczą nad nami
zacznę iść z twarzą gdy inni założą maski

 

i jeśli bóg nie istnieje, to dobrze 
nadziei nie będę pokładać w oksymoronie

 

i cierpieć katuszy bo zrzuciłem powłokę 
i wybawiać siebie, ilością "o boże" 

 

trąby w anielskim chórze zamknę sobą 
sam dla siebie obrócę dnem mojżeszowe morze

 

gdy świat upadnie zatańczę na jego grobie
niczego nie będzie mi żal
niczego nie będzie mi żal
sam jestem własnym Bogiem 

 

A nadzieja zostanie moją własnością 
Gdy odezwie się trwoga własnej duszy
Gdy bezcelowość obróci świat w szalej
Zakładać zaczną maskę w obawie
Modlić się do instancji najwyższej
Niebieskiej siły transcendentalnej
Skrytej w królestwie chmur przed światem

 

Gdy komórki strawi hipertrofia 
Odezwę się do Boga
misją moją jest szczęście
a droga wielkim uczuciem
nadzieję znajdę w sobie
nie w istocie, której nigdy nie czułem
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio w Warsztacie

    •  

      Akt V

      Lona

       

      image.png.152c6e495ac0e7abeffe3b5c4430619d.png

       

      Modli się, samotnie klęcząc w kaplicy. Oczy jej się żarzą, wpatruje się błagalnym wzrokiem w Ukrzyżowanego:

       

      - Jam jest służka Twoja, Lona

      Panu Bogu zaślubiona

      W czystości żyć przyrzekałam

      Przed krzyżem śluby składałam

      Teraz….Myśl ta mnie przeraża

      I słabość moją obnaża!

      Niczym Szatan, zwodzi, kwili!

      Prześladuje w każdej chwili!

      Jest jak straszny widok  trupa!

      Ciebie zdradzę?!

      -              Czy Biskupa?!!!

       

      Łka… Podnosi się, wstaje i patrzy prosto w zakrwawioną twarz Chrystusa:

       

      - Czyjej mam się poddać woli?

      Czy Twa wola jego woli

      Jest tożsama? Czy wiążąca

      Jest tak samo? O ja, drżąca

      Teraz, u stóp Twych skrwawionych

      Gwoździem rdzawym przyszpilonych

      Do krzyża, który dźwigałeś

      Na którym za nas konałeś,

      Ja, Twa nędzna służebnica

      Czuję, jak mi płoną lica

      Jak się ciało moje spala

      Jak wnętrzności me wypala

      Rosnące we mnie zwątpienie!

       

      Rozgląda się wokoło, jakby wyczuła czyjąś obecność. Składa dłonie i błagalnym głosem:

       

      - Jezu, Twoje pojawienie

      Bardzo by mnie umocniło!

      …..Jesteś tu? ….

                                …. Czy mi się śniło….?  Chwyta się za głowę, przerażona, jakby się budziła ze złego snu…

      Czemu mi się nie ukażesz?

      Żywy mi się nie pokażesz?!

      Teraz…!  Jesteś mi potrzebny!

      Wnet zniewoli mnie… wielebny

      Sługa Twój…? O Panie, proszę

      Może… Wyrwę sobie włosy…?

      I oszpecę swoje ciało… ?

      Błagam! Czy to… jeszcze mało?

       

      Podchodzi do krzyża, obejmuje drzewce i tuli do niego policzek. Głosem pełnym udręki błaga:

       

      - Przytul mnie, oblubienicę!

      Wejrzyj w moje młode lice

      Weź me ciało! Ja je Tobie

      W Trójcy Świętej Twej osobie

      Oddam tylko! Złożę  w darze!

      Wnet…  Zakopią je grabarze!

      W grobie ciemnym… Grobie zimnym…

      Strasznym… ciasnym… niegościnnym!

      Niech tam leży! Niech TAM szczeźnie!

      Ale Biskup mnie nie weźmie!!!

       

      Wyciąga rękę w stronę okna, za którym, w rogu przy ścianie znajduje się usypany kopiec z ziemi:

       

      - Moje ciało,  nie splamione!

      Niech ta ziemia! Tam! Pochłonie!!

       

      Roztrzęsiona, znowu z przerażeniem zwraca się ku Ukrzyżowanemu:

       

      - O mój Panie! O mój Zbawco!

      - Bogiem Tyś mi?

       Czy … ???… Oprawcą!!!

       

      Pada na posadzkę, kuli się, drży, po czym uspakaja się, siada w kucki na posadzce, unosi głowę i błagająco zawodzi:

       

      - Wybacz mi, o drogi Panie!

      To jest tylko narzekanie…

      Boję się o swoją duszę

      Stąd tak szlocham… i się krztuszę…

       

       Nagle powstaje, otrząsa się, jakby sobie coś przypomniała:

       

      - Ale…?  Mam już zapewnienie!

      Że nie minie mnie zbawienie

      Czegoż, więc się, głupia boję??

      Choćby nie wiem co, dostoję!

       

      Zwraca oczy w górę, podnosi dłonie ku niebu:

       

      Przy Twym tronie wieczność czeka!

      Więc dłużej już nie narzekam!

      W Twym blasku będę się nurzać!

      Pieśń Ci śpiewać! Żadna burza

      Nie zagłuszy pieśni mojej

      Śpiewanej dla chwały Twojej!

       

      Rozgląda się wokół, kieruje wzrok ku widowni, przed siebie:

       

      - To cóż więcej duszy trzeba?

      Tylko nieba! Tylko nieba!

      I to jest jedyna droga!

      Bym poznała Jego!  -  Boga!

       

      Zwraca się ponownie cała ku Ukrzyżowanemu, już spokojnie, stanowczo:

       

      - Precz przepadły te katusze!

                   Jemu -  ciało! 

                             - Tobie - duszę!

  • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @huzarc A może wino, kobiety i śpiew,                   lepiej wokół czegoś, niż przez. Miłego dnia, nie lubię pompatyczności.
    • Bo wszystko jest kwestią polityczną. I interesuje się ona najbardziej tymi, którzy nią interesują się najmniej.
    • Akt V Lona     Modli się, samotnie klęcząc w kaplicy. Oczy jej się żarzą, wpatruje się błagalnym wzrokiem w Ukrzyżowanego:   - Jam jest służka Twoja, Lona Panu Bogu zaślubiona W czystości żyć przyrzekałam Przed krzyżem śluby składałam Teraz….Myśl ta mnie przeraża I słabość moją obnaża! Niczym Szatan, zwodzi, kwili! Prześladuje w każdej chwili! Jest jak straszny widok  trupa! Ciebie zdradzę?! -              Czy Biskupa?!!!   Łka… Podnosi się, wstaje i patrzy prosto w zakrwawioną twarz Chrystusa:   - Czyjej mam się poddać woli? Czy Twa wola jego woli Jest tożsama? Czy wiążąca Jest tak samo? O ja, drżąca Teraz, u stóp Twych skrwawionych Gwoździem rdzawym przyszpilonych Do krzyża, który dźwigałeś Na którym za nas konałeś, Ja, Twa nędzna służebnica Czuję, jak mi płoną lica Jak się ciało moje spala Jak wnętrzności me wypala Rosnące we mnie zwątpienie!   Rozgląda się wokoło, jakby wyczuła czyjąś obecność. Składa dłonie i błagalnym głosem:   - Jezu, Twoje pojawienie Bardzo by mnie umocniło! …..Jesteś tu? ….                           …. Czy mi się śniło….?  Chwyta się za głowę, przerażona, jakby się budziła ze złego snu… Czemu mi się nie ukażesz? Żywy mi się nie pokażesz?! Teraz…!  Jesteś mi potrzebny! Wnet zniewoli mnie… wielebny Sługa Twój…? O Panie, proszę Może… Wyrwę sobie włosy…? I oszpecę swoje ciało… ? Błagam! Czy to… jeszcze mało?   Podchodzi do krzyża, obejmuje drzewce i tuli do niego policzek. Głosem pełnym udręki błaga:   - Przytul mnie, oblubienicę! Wejrzyj w moje młode lice Weź me ciało! Ja je Tobie W Trójcy Świętej Twej osobie Oddam tylko! Złożę  w darze! Wnet…  Zakopią je grabarze! W grobie ciemnym… Grobie zimnym… Strasznym… ciasnym… niegościnnym! Niech tam leży! Niech TAM szczeźnie! Ale Biskup mnie nie weźmie!!!   Wyciąga rękę w stronę okna, za którym, w rogu przy ścianie znajduje się usypany kopiec z ziemi:   - Moje ciało,  nie splamione! Niech ta ziemia! Tam! Pochłonie!!   Roztrzęsiona, znowu z przerażeniem zwraca się ku Ukrzyżowanemu:   - O mój Panie! O mój Zbawco! - Bogiem Tyś mi?  Czy … ???… Oprawcą!!!   Pada na posadzkę, kuli się, drży, po czym uspakaja się, siada w kucki na posadzce, unosi głowę i błagająco zawodzi:   - Wybacz mi, o drogi Panie! To jest tylko narzekanie… Boję się o swoją duszę Stąd tak szlocham… i się krztuszę…    Nagle powstaje, otrząsa się, jakby sobie coś przypomniała:   - Ale…?  Mam już zapewnienie! Że nie minie mnie zbawienie Czegoż, więc się, głupia boję?? Choćby nie wiem co, dostoję!   Zwraca oczy w górę, podnosi dłonie ku niebu:   Przy Twym tronie wieczność czeka! Więc dłużej już nie narzekam! W Twym blasku będę się nurzać! Pieśń Ci śpiewać! Żadna burza Nie zagłuszy pieśni mojej Śpiewanej dla chwały Twojej!   Rozgląda się wokół, kieruje wzrok ku widowni, przed siebie:   - To cóż więcej duszy trzeba? Tylko nieba! Tylko nieba! I to jest jedyna droga! Bym poznała Jego!  -  Boga!   Zwraca się ponownie cała ku Ukrzyżowanemu, już spokojnie, stanowczo:   - Precz przepadły te katusze!              Jemu -  ciało!                         - Tobie - duszę!
    • Nigdy nie pytałem i nie pytam. Avatar zmieniłem w ramach drobnych zmian w życiu. Pozdrawiam. 
    • Usiadłem krzywo z krzywo włożoną poduszką co by uwierała trzeba mi specyficznego natchnienia gorzkie żale przybywajcie! Zaraz mam je we krwii to narzekanie narodu wybranego przecież nie jest mi obce   - sera żółtego 30 dekagramów poproszę - którego? - goudy  - której? - lepszej - panie a mnie skąd wiedzieć, która lepsza?! jedna z pomorza jest a druga z włoszczowej jeśli wie pan o czym mówię... - pojęcia nie mam! - panie toż ser też jest już upolityczniony. - wie pani co, sam sobie zrobię tą goudę - dziękuję za fatygę.       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności