Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Pan Ropuch

krótka rozmowa z Ateistą

Rekomendowane odpowiedzi

25 minut temu, Pan Ropuch napisał:

wierzysz...

nie wierzę

w miłość...

nie 

w duszę...

nie

w byty astralne

nie

 

ze wszystkich swych nie wiar

w co nie wierzysz najbardziej...

 

najabardziej nie wierzę w Boga

Zdecydowany banał !!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Pan Ropuch napisał:

najbardziej nie wierzę

Tak, udało Ci się wg. mnie dobrze z tym trafić.

Nie można wierzyć mniej lub bardziej, podobnie i nie wierzyć wg. jakiejś skali, co najwyżej wg. jakiejś skali uznawać coś za mniej lub bardziej prawdopodobne, czyli nie niemożliwe.

Pzdr :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ależ wierzą w urojonego sobie Boga, już kiedyś pisałem z wiarą się nie walczy, bo to bezsensowne, a o niedowiarków się walczy by się nie zniechęcili, czyli ruch wieżą:)

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @lich_o Grywasz w szachy? :D  Jak już to gdzieś napisałem, ateizm sam w sobie jest spoko - rozumiem i szanuję - koniec kropka. Co innego już jest z ateizmem walczącym, który walczy z prawie każdą wiarą i prawie każdym kościołem, wszystkimi dopuszczalnymi środkami. To niestety budzi mój niepokój i coraz mniej umiarkowany sprzeciw. Pozdrawiam również!

     

    Pan Ropuch

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Jeden pionek nie jest w stanie zablokować królowej od mata wieży, dwa już tak :)

    ateista też wierzy, ta wiara opiera się na zasadzie ;wierzę, że nie wierzę w nic - czyli też rodzaj wiary , bo niby skąd taka walka?

    po prostu musi mieć opacie w coś, zastanówmy się, gdyby trafił w pustkę byłby szczęśliwy, udowodnij, że Bóg jest wszystkim w tym tą pustką i już wpada w szał, i kontratakuje:))) dlaczego nie jest szczęśliwy? bo wątpi, gdyby wierzył głęboko, nie robiłby nic :) napisz ,że wątpi i w to wierzysz - też się obruszy, to dwulicowiec :)) czujesz się bezsilny? trudno tak to już jest, nie bierz poważnie bo to dziecinne:)

    Pozdrawiam :)

    PS własne pionki, czyli koloru królowej

    Edytowane przez lich_o (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @lich_o Zgoda! mam bardzo podobne spostrzeżenia, praktycznie jotka w jotkę ;) Grzebię obecnie sporo w różnych mitologiach wierzeniach głównie aborygenów i tamtej strony świata nawet dokopałem się do pewnej wiedzy a propos nandertalczyków, którzy to z aborygenami mają pewną i niemałą wspólną historię (ciągłość). Ale to opowieść na dłuższą rozmowę. Otóż śmieszy mnie i przeraża zarazem argument, dzisiejszych postępowców, że religie i wierzenia stopowały postęp, cywilizacje i myśl naukową. I tutaj uśmiecham się od ucha do ucha, ten od razu rzucany jako przykład(dowód tezy) Kopernika, przepraszam kim był Kopernik z zawodu i dzięki czemu mógł obcować z całą tą wiedzą. I tu znów odniosę się do poczciwych aborygenów, którzy to i którym to zarzuca się, że przez 40-50 tysięcy lat swojej całej już egzystencji, prowadzili koczowniczy styl życia nie dokonując żadnego postępu (żadnego przełomowego odkrycia, struktury społecznej, cywilizacji) , dzieląc się na niezliczoną liczbę plemion i używając tyle samo różnych języków(dialektów). Otóż stworzyli całą przebogatą kulturę, gdzie wszystko ma swoje znaczenie i przypisaną historię, stworzyli pojęcie dwóch światów, ten duchowy boski nazywając czasem snów(śnienia) itd. Myślę, że te geny artystyczne (kreatywne), który mamy to nic innego jak gen poszukiwania przypisanego znaczenia czyli też gen poszukiwania absolutu w tym wiary. Skracam to wszystko, bo mam za dużo myśli z tym związanych obecnie. Konkluzja bez tych genów tych przymiotów tych cech myślę, że nie byłoby możliwe teraz nasze wspólne konwersowanie. Pozdrawiam!

     

    Pan Ropuch

    Edytowane przez Pan Ropuch (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Osobiście uważam, że świadomi ateiści (bo pominąć tutaj chcę zwykłych ignorantów, i najzwyczajniej pogubionych, którzy często sami się wrzucają, lub przez innych zostają wrzuceni do worka ateizmu) przede wszystkim wierzą, że nie ma tego w co nie wierzą. Tak naprawdę wszyscy jesteśmy ślepi, a naszą wiarą (lub wiarą-niewiarą) staramy się przecierać naszą ślepotę. Rozmawiać można o tym z każdym, jednak bardzo trudno rozmawia się z tzw. wojującymi ateistami, którzy stali się fanatycznymi wyznawcami swojej wiary-niewiary.

    Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    4 minuty temu, Pan Ropuch napisał:

    @Sylwester_Lasota Jak widać takich spostrzeżeń o wspólnym mianowniku jest też niemało, co mnie serdecznie cieszy. Po raz kolejny zgoda i pozdrawiam również!

     

    Pan Ropuch

    Tak, po napisaniu komentarza, przeczytałem komentarze wcześniejsze :))))))))))))))))))

    Nie chciałem edytować ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    5 godzin temu, Pan Ropuch napisał:

    @Sylwester_Lasota Jak widać takich spostrzeżeń o wspólnym mianowniku jest też niemało, co mnie serdecznie cieszy. Po raz kolejny zgoda i pozdrawiam również!

     

    Pan Ropuch

    dodam swoje trzy grosze:

    od kilku lat jestem osobą całkowicie niewierzącą. Uważam powiedzenie jestem wierzący za bzdurę.

    Do pewnego etapu życia byłem wierzącym i z tym żyłem: ja tu a ON tam - na górze i sobie wzajemnie nie przeszkadzaliśmy. ON pewnie przeszkadzał, że sprawił to, że przestałem wierzyć.

    Namawiam was przestańcie wierzyć i przyjmijcie, że jest zawsze przy Was. Towarzyszy wam zawsze w każdej chwili dnia i nocy. ON JEST, tak jak Wy jesteście po drugiej stronie mojego monitora, gdzieś setki a może tysiące kilometrów i nie wierzycie, że ja jestem, Pan Ropuch, Sylwester L. i inni - Wy wiecie, że jesteśmy.

    Postarajcie się zmienić wasze życie dostosować do tego, że ON jest z Wami - żyjcie z NIM.

    Daruje sobie przekonywanie, że On istnieje. Powiem tak: otwórzcie szeroko Wasze oczy, otwórzcie i oczyśćcie Wasze szare komórki ze schematów myślowych i sami krzykniecie EUREKA - PANIE JESTEŚ i całe moje życie byłeś i jesteś teraz przy mnie. Powiadam Wam świat wokół Was sam zacznie się zmieniać.

    I "najbardziej nie wierzcie w Boga"

    Ale żyjcie razem z NIM i w NIM - wiem bardzo trudne. Przyjmijcie dekalog najbardziej fantastyczna i logiczna recepta na życie!!

     

    Pozdrawiam

    Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Uwierz w Boga i posługuj się racjonalizmem. Podział pomiędzy rozumem a istotą i definicją Ducha jest sztucznie wykreowany. Albo jest działaniem złego, widzę że to czujesz - bo szukasz symbiozy i równowagi pomiędzy sacrum i profanum. To co cesarskie jest boskie, a co boskie też boskie. Więc boski jest rozum bo rozumie Boga. To najbardziej precyzyjne narzędzie nie do szkalowania (jak niektórzy sugerują) ale do poznawania Boga. Najwartościowsze. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    58 minut temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    dodam swoje trzy grosze:

    od kilku lat jestem osobą całkowicie niewierzącą. Uważam powiedzenie jestem wierzący za bzdurę.

    Do pewnego etapu życia byłem wierzącym i z tym żyłem: ja tu a ON tam - na górze i sobie wzajemnie nie przeszkadzaliśmy. ON pewnie przeszkadzał, że sprawił to, że przestałem wierzyć.

    Namawiam was przestańcie wierzyć i przyjmijcie, że jest zawsze przy Was. Towarzyszy wam zawsze w każdej chwili dnia i nocy. ON JEST, tak jak Wy jesteście po drugiej stronie mojego monitora, gdzieś setki a może tysiące kilometrów i nie wierzycie, że ja jestem, Pan Ropuch, Sylwester L. i inni - Wy wiecie, że jesteśmy.

    Postarajcie się zmienić wasze życie dostosować do tego, że ON jest z Wami - żyjcie z NIM.

    Daruje sobie przekonywanie, że On istnieje. Powiem tak: otwórzcie szeroko Wasze oczy, otwórzcie i oczyśćcie Wasze szare komórki ze schematów myślowych i sami krzykniecie EUREKA - PANIE JESTEŚ i całe moje życie byłeś i jesteś teraz przy mnie. Powiadam Wam świat wokół Was sam zacznie się zmieniać.

    I "najbardziej nie wierzcie w Boga"

    Ale żyjcie razem z NIM i w NIM - wiem bardzo trudne. Przyjmijcie dekalog najbardziej fantastyczna i logiczna recepta na życie!!

     

    Pozdrawiam

     

    Jak ja mam wierzyć w Boga, kiedy on nie ma kodu pocztowego?

    Prawda?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    wiara, to rodzaj urojenia , nabytego wiec można sie , z niego wyleczyć. a jednostkowe sny o wieczność to tylko kompensacja strachu przed umieraniem.Jak wyglądało twoje ,Zycie zanim pojawiłeś sie na ziemi tak będzie wyglądać kiedy umrzesz....! no kto pamięta co było wcześniej niż te pare lat jakie mieliście gdy swiadomosc sie obudziła?Nie znacie innego świat niż  ten , zreszta nawet ten słabo...

    Edytowane przez T.O (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności