Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
  • Ostatnio w Warsztacie

    •  

      Akt V

      Lona

       

      image.png.152c6e495ac0e7abeffe3b5c4430619d.png

       

      Modli się, samotnie klęcząc w kaplicy. Oczy jej się żarzą, wpatruje się błagalnym wzrokiem w Ukrzyżowanego:

       

      - Jam jest służka Twoja, Lona

      Panu Bogu zaślubiona

      W czystości żyć przyrzekałam

      Przed krzyżem śluby składałam

      Teraz….Myśl ta mnie przeraża

      I słabość moją obnaża!

      Niczym Szatan, zwodzi, kwili!

      Prześladuje w każdej chwili!

      Jest jak straszny widok  trupa!

      Ciebie zdradzę?!

      -              Czy Biskupa?!!!

       

      Łka… Podnosi się, wstaje i patrzy prosto w zakrwawioną twarz Chrystusa:

       

      - Czyjej mam się poddać woli?

      Czy Twa wola jego woli

      Jest tożsama? Czy wiążąca

      Jest tak samo? O ja, drżąca

      Teraz, u stóp Twych skrwawionych

      Gwoździem rdzawym przyszpilonych

      Do krzyża, który dźwigałeś

      Na którym za nas konałeś,

      Ja, Twa nędzna służebnica

      Czuję, jak mi płoną lica

      Jak się ciało moje spala

      Jak wnętrzności me wypala

      Rosnące we mnie zwątpienie!

       

      Rozgląda się wokoło, jakby wyczuła czyjąś obecność. Składa dłonie i błagalnym głosem:

       

      - Jezu, Twoje pojawienie

      Bardzo by mnie umocniło!

      …..Jesteś tu? ….

                                …. Czy mi się śniło….?  Chwyta się za głowę, przerażona, jakby się budziła ze złego snu…

      Czemu mi się nie ukażesz?

      Żywy mi się nie pokażesz?!

      Teraz…!  Jesteś mi potrzebny!

      Wnet zniewoli mnie… wielebny

      Sługa Twój…? O Panie, proszę

      Może… Wyrwę sobie włosy…?

      I oszpecę swoje ciało… ?

      Błagam! Czy to… jeszcze mało?

       

      Podchodzi do krzyża, obejmuje drzewce i tuli do niego policzek. Głosem pełnym udręki błaga:

       

      - Przytul mnie, oblubienicę!

      Wejrzyj w moje młode lice

      Weź me ciało! Ja je Tobie

      W Trójcy Świętej Twej osobie

      Oddam tylko! Złożę  w darze!

      Wnet…  Zakopią je grabarze!

      W grobie ciemnym… Grobie zimnym…

      Strasznym… ciasnym… niegościnnym!

      Niech tam leży! Niech TAM szczeźnie!

      Ale Biskup mnie nie weźmie!!!

       

      Wyciąga rękę w stronę okna, za którym, w rogu przy ścianie znajduje się usypany kopiec z ziemi:

       

      - Moje ciało,  nie splamione!

      Niech ta ziemia! Tam! Pochłonie!!

       

      Roztrzęsiona, znowu z przerażeniem zwraca się ku Ukrzyżowanemu:

       

      - O mój Panie! O mój Zbawco!

      - Bogiem Tyś mi?

       Czy … ???… Oprawcą!!!

       

      Pada na posadzkę, kuli się, drży, po czym uspakaja się, siada w kucki na posadzce, unosi głowę i błagająco zawodzi:

       

      - Wybacz mi, o drogi Panie!

      To jest tylko narzekanie…

      Boję się o swoją duszę

      Stąd tak szlocham… i się krztuszę…

       

       Nagle powstaje, otrząsa się, jakby sobie coś przypomniała:

       

      - Ale…?  Mam już zapewnienie!

      Że nie minie mnie zbawienie

      Czegoż, więc się, głupia boję??

      Choćby nie wiem co, dostoję!

       

      Zwraca oczy w górę, podnosi dłonie ku niebu:

       

      Przy Twym tronie wieczność czeka!

      Więc dłużej już nie narzekam!

      W Twym blasku będę się nurzać!

      Pieśń Ci śpiewać! Żadna burza

      Nie zagłuszy pieśni mojej

      Śpiewanej dla chwały Twojej!

       

      Rozgląda się wokół, kieruje wzrok ku widowni, przed siebie:

       

      - To cóż więcej duszy trzeba?

      Tylko nieba! Tylko nieba!

      I to jest jedyna droga!

      Bym poznała Jego!  -  Boga!

       

      Zwraca się ponownie cała ku Ukrzyżowanemu, już spokojnie, stanowczo:

       

      - Precz przepadły te katusze!

                   Jemu -  ciało! 

                             - Tobie - duszę!

  • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dla mnie to kolejna lekcja historii. Pozdrawiam.
    • W jakiś sposób wzruszył mnie ten utwór :)
    • @huzarc A może wino, kobiety i śpiew,                   lepiej wokół czegoś, niż przez. Miłego dnia, nie lubię pompatyczności.
    • Bo wszystko jest kwestią polityczną. I interesuje się ona najbardziej tymi, którzy nią interesują się najmniej.
    • Akt V Lona     Modli się, samotnie klęcząc w kaplicy. Oczy jej się żarzą, wpatruje się błagalnym wzrokiem w Ukrzyżowanego:   - Jam jest służka Twoja, Lona Panu Bogu zaślubiona W czystości żyć przyrzekałam Przed krzyżem śluby składałam Teraz….Myśl ta mnie przeraża I słabość moją obnaża! Niczym Szatan, zwodzi, kwili! Prześladuje w każdej chwili! Jest jak straszny widok  trupa! Ciebie zdradzę?! -              Czy Biskupa?!!!   Łka… Podnosi się, wstaje i patrzy prosto w zakrwawioną twarz Chrystusa:   - Czyjej mam się poddać woli? Czy Twa wola jego woli Jest tożsama? Czy wiążąca Jest tak samo? O ja, drżąca Teraz, u stóp Twych skrwawionych Gwoździem rdzawym przyszpilonych Do krzyża, który dźwigałeś Na którym za nas konałeś, Ja, Twa nędzna służebnica Czuję, jak mi płoną lica Jak się ciało moje spala Jak wnętrzności me wypala Rosnące we mnie zwątpienie!   Rozgląda się wokoło, jakby wyczuła czyjąś obecność. Składa dłonie i błagalnym głosem:   - Jezu, Twoje pojawienie Bardzo by mnie umocniło! …..Jesteś tu? ….                           …. Czy mi się śniło….?  Chwyta się za głowę, przerażona, jakby się budziła ze złego snu… Czemu mi się nie ukażesz? Żywy mi się nie pokażesz?! Teraz…!  Jesteś mi potrzebny! Wnet zniewoli mnie… wielebny Sługa Twój…? O Panie, proszę Może… Wyrwę sobie włosy…? I oszpecę swoje ciało… ? Błagam! Czy to… jeszcze mało?   Podchodzi do krzyża, obejmuje drzewce i tuli do niego policzek. Głosem pełnym udręki błaga:   - Przytul mnie, oblubienicę! Wejrzyj w moje młode lice Weź me ciało! Ja je Tobie W Trójcy Świętej Twej osobie Oddam tylko! Złożę  w darze! Wnet…  Zakopią je grabarze! W grobie ciemnym… Grobie zimnym… Strasznym… ciasnym… niegościnnym! Niech tam leży! Niech TAM szczeźnie! Ale Biskup mnie nie weźmie!!!   Wyciąga rękę w stronę okna, za którym, w rogu przy ścianie znajduje się usypany kopiec z ziemi:   - Moje ciało,  nie splamione! Niech ta ziemia! Tam! Pochłonie!!   Roztrzęsiona, znowu z przerażeniem zwraca się ku Ukrzyżowanemu:   - O mój Panie! O mój Zbawco! - Bogiem Tyś mi?  Czy … ???… Oprawcą!!!   Pada na posadzkę, kuli się, drży, po czym uspakaja się, siada w kucki na posadzce, unosi głowę i błagająco zawodzi:   - Wybacz mi, o drogi Panie! To jest tylko narzekanie… Boję się o swoją duszę Stąd tak szlocham… i się krztuszę…    Nagle powstaje, otrząsa się, jakby sobie coś przypomniała:   - Ale…?  Mam już zapewnienie! Że nie minie mnie zbawienie Czegoż, więc się, głupia boję?? Choćby nie wiem co, dostoję!   Zwraca oczy w górę, podnosi dłonie ku niebu:   Przy Twym tronie wieczność czeka! Więc dłużej już nie narzekam! W Twym blasku będę się nurzać! Pieśń Ci śpiewać! Żadna burza Nie zagłuszy pieśni mojej Śpiewanej dla chwały Twojej!   Rozgląda się wokół, kieruje wzrok ku widowni, przed siebie:   - To cóż więcej duszy trzeba? Tylko nieba! Tylko nieba! I to jest jedyna droga! Bym poznała Jego!  -  Boga!   Zwraca się ponownie cała ku Ukrzyżowanemu, już spokojnie, stanowczo:   - Precz przepadły te katusze!              Jemu -  ciało!                         - Tobie - duszę!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności