Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
beta_b

Dzień dobry

Rekomendowane odpowiedzi

Ładnie. Ważne jest wierzyć w happy end'y, bo często dobre myśli ściągają dobre zdarzenia. Ja jednak zbyt często wydaję się sobie wyjątkiem potwierdzającym regułę. Dwoje bliskich mi ludzi żyło źle, choć wierzyłem w odmianę. Ta nie nastąpiła nigdy, aż do złego i smutnego końca. 

Wiersz jednak cały tchnie nadzieją, co przy pięknym majowym poranku napawa dodatkowym optymizmem. 

Pozdrawiam 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam - czytam i czuje ten wiersz - znaczy jest miło.

                                                                                             Słoneczka życzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@beta_b w tych rymowankach u Ciebie przemawia tęsknota za czymś wielkim, doniosłym tak mi się wydaje oczywiście.

Co masz na myśli..." i nie upierać się na kontrolę" ?

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 32 minuty temu, [email protected] napisał:

    nie widzę w słownikach "skończenia" lecz "zakończenia". Tylko nie mów mi o nelogiźmie.

    Nie jestem polityczna, przyznaję. Bardziej mi zależało na sylabach w wersie niż na poprawności, skoro słówko zrozumiałe i oczywiste. 

     

    1 godzinę temu, fregamo napisał:

    tęsknota za czymś wielkim, doniosłym tak mi się wydaje oczywiście. Co masz na myśli..." i nie upierać się na kontrolę" ?

    Hehe, czuję się jak na wieczorku poetyckim. Wieczór jest, pytanie też. Tylko odpowiedź się ociąga, bo jej szukam po kątach. 

    Tyle mi się tęsknot wszelakich nazbierało, że jak chmura ciężka - pewnie dużo emocji dają. Kontrolowanie rzeczywistości, relacji - wszystkiego - daje poczucie bezpieczeństwa. Ale to blokuje otwartość i na pewno - drugą stronę.
    Bo ma być jak ty chcesz (!), a nie równo i wymiana. 

    bb

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 12 minut temu, Franek K napisał:

    Pisz ten tomik życia, bo czyż ono nie jest poezją?

    Jeśli kiedyś zdarzy mi się tomik, to pozwolisz, że użyję zdania do wstępu?

    Dziękuję za obecność, bb

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 godzinę temu, beta_b napisał:

    Jeśli kiedyś zdarzy mi się tomik, to pozwolisz, że użyję zdania do wstępu?

    Dziękuję za obecność, bb

    Byłby to dla mnie zaszczyt 🤗

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • Akt IV

        Przeora

         

        image.thumb.png.ab53f2971490c24fc5ff5da12e2d519c.png

         

        Do celi Lony wchodzi Przeora, siada na podłodze przy niej i zaczyna gładzić delikatnie jej ramiona i włosy. Nachyla się nad nią i mówi:

         

        - Ejże, służko moja mała

        Coś ty tam narozrabiała?

        Skarżą na cię się dziewczyny

        Że oto z twojej przyczyny

        Biskup się pogniewać może?

        Zatem –mówię  ku przestrodze –

        Zachowuj się dzisiaj ładnie,

        Rozmawiaj z nim słodko, składnie,

        Dbając, aby się nie zjeżył!

        Bo od niego los zależy

        Zgromadzenia tu naszego!

        Ta moc od Boga samego

        Jest mu w życiu przypisana

        Bowiem w łaskach jest u Pana!

                       

        Lona unosi głowę, patrzy jej w oczy. Przeora uśmiecha się ciepło do niej, ciągnie dalej łagodnie:

         

        - Wszystko tu jest z jego woli,

        A że czasem poswawoli,

        Sobie z którąś ze sióstr naszych

        Toż to przecie… nic nie znaczy.

         

        Z dumą kontynuuje:

         

        -  I ja, kiedym młodą była

        Wybierana przezeń byłam

        Miałam ciało zdrowe, piękne

        Teraz patrz: Jakie uschnięte…

         

        Zasmuca się, oglądając swoje dłonie. Ale szybko wraca do pogodnego nastroju, mówi wesoło:

         

        - We wspomnieniach,  każda chwila

        Z nim spędzona - czas umila!

        Wszystko przecie wszak przemija

        Ale wspomnień nie zabija…

        Z tobą też tak, młódko, będzie

        To nagroda dla cię będzie,

        Zanim przyjdzie ta, co życie

        Wszelkie ścina. I w niebycie

        Zaśniesz … Do dnia zmartwychwstania!

        Który, jak gwiazda zaranna

        Jawi się nam… Z łaski Pana!

         

        Stańczyk:

         

        - Słucha młódka - i się lęka,

        Bowiem jest to dla niej męka

        Gdy pojąć czegoś nie może!

        I już nie wie, czy w uporze

        Nadal ma trwać przysiąg swoich?

        Czy też żarty sobie stroi

        Z niej to całe otoczenie,

        Co miało wieczne zbawienie,

        Przede wszystkim mieć na względzie?

        A tymczasem - jak w obłędzie,

        Seksualnym tkwią jej siostry

        Oraz Biskup! Ten wyniosły

        Władca ich dusz. Eminencja

        Mająca moce zaklęcia

        Które wiedzie do wiecznego

        Życia w niebie. Spokojnego!

         

        Narrator:

         

        - I tak, wierna służka Lona

        Poczuła się jak zdradzona.

        Ta, co miała przed złem chronić

        Zdaje się potwora bronić!

        I to nawet jej wyjawia

        Że seks sama z nim uprawia!

         

        Tymczasem Przeora, otulając serdecznie Lonę ramieniem, pociesza ją:

         

        - Nie bój się więc, moja mała

        Każda z nas mu kiedyś dała,

        Bo to nie jest grzechem żadnym

        Przespać się z tym panem władnym!

         

        Nie jest grzechem gdy ci włoży

        W cipkę chuja sługa  boży

        On ci da wieczne zbawienie

        Po co zatem to zmartwienie?

         

        Nie bój… Nie bój się kochana!

        Pościel pięknie już zasłana

        Idź. I umyj się starannie!

        Poleż sobie trochę w wannie

        Natrzyj ciało olejkami

        Niech mu pachnie, poziomkami!

         

        Bierze jej twarz z miłością w dłonie i szepce na poufnie na ucho:

         

        - Polubisz… Choć pierwszym razem

        Może boleć… Lecz ci radzę

        Teraz się tym nie przejmować

        Jeszcze będziesz mi dziękować…!

         

        Na koniec marszczy czoło, ale uśmiecha się pokrzepiająco:

         

        - Eminencja lubi czasem

        Nim rozpocznie dźgać kutasem

        Zakląć sobie. Powydzierać

        W słowach swoich nie przebierać

        Niech Cię jednak to nie płoszy

        Bo zaznasz z nim moc… Rozkoszy!

         

        Zatrzymuje się w drzwiach i odwracając się rzuca stanowczo:

         

        - W oczach Pana, zawsze, wszędzie

        Ty dziewicą czystą będziesz

        Bowiem taka jest moc jest dana

        Dla księdza biskupa z Pana

        Boga w niebie najwyższego

        Oraz Ducha Najświętszego.

         

        Koniec Aktu IV

    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności