Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

obraz.thumb.jpg.8fc39e03cbd3f8adf71aa0fc79cbf2ab.jpg

graphics CC0

-

opowiem ci o moim prawdziwym Bogu
ludzkim i nieskomplikowanym
objawionym z poświaty przemienienia
strumyka i kwiatka
w szacie z blasku
litości i Miłosierdzia
taki godny i świadomy
gdy przylgnął do Drzewa Zbawienia
wieczny i cielesny
po trzykroć upadał lecz zawsze podnosił
hologram oddał w lniane płótno
i chodził często
po ścieżkach pseudooświeconych i opętanych
wyżej
chciał Go unieść szatan aż pod himalaje hipokryzji
nic: żaden pokłon!
przychodzili do Boga królowie i trędowaci
nie pomógł im Empedokles i Pitagoras
monizm Eleatów
a On dał im wszystko
przychodzą do dzisiaj
niepewni - względni - intencjonalni
klękają
pochłaniają Wielką Moc
a On spogląda weń i milczy
wskazując na swoje Miłosierne Serce
--

Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

No cóż, wypada tylko pochylić czoła przed tym wierszem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@Tomasz Kucina  Piękne słowa, które popłynęły z czystego serca i mądrej głowy... :) Człowiek to ciało, dusza i umysł. I aż nasuwa się pytanie, kim, czym staje się człowiek odrzucając Boga, tracący wiarę w dobro i miłość... Wiersz, który zatrzymał...

Dobrego dnia, Tomaszu :)

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tomku, fajne to, nie przedobrzone, jedynie może na końcu pozostawiłabym tylko Serce? Bez miłosierne? To przecież wiadomo. Tym bardziej,  że  wcześniej masz o miłosierdziu. Poza tym wielka litera odróżnia serce od Serca :)

To określenie : niepewni - względni - intencjonalni ... super.

Pozdrowienia

Edytowane przez iwonaroma (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 18 godzin temu, Morf napisał:

    Skąd czerpiesz wiedzę o 'prawdziwym Bogu' i jak ma na imię ten bóg?

    Pytasz skąd czerpię wiedzę o Bogu? Odpowiadam: z lekcji religii - w szkołach (podstawowej, średniej), z wychowania w domu rodzinnym, również z przeczucia, oraz z osobistego moralnego przekonania, z pragnienia ładu i porządku i przede wszystkim z uzysku łaski Bożej, bo nie każdy ma do niej dostęp - ja akurat mam to szczęście. Jeżeli chcesz przypadkiem zapytać czy czasem nie z zawodowego punktu widzenia - odpowiadam jasno i precyzyjnie - NIE. Nigdy nie miałem i nie mam tego typu związków, ani osobistych ani rodzinnych, nie jestem też teologiem ani zakonnikiem. Cywilem i parafianinem to i owszem.

     

    Wiem, że próbujesz podważyć może nie jakość tego tekstu (bo naturalnie się obroni) - ale przede wszystkim przesłanie i treść  - skoro imperatyw - Bóg ty piszesz tu z małej litery. Na serio nie ma powodu do tej obstrukcji, bo to tylko (a pewnie zauważyłeś) liryczna OPOWIEŚĆ - nic więcej, opowiadam tu o własnej elegancji wrażeń troszkę wyższego rzędu  - nie narzucam nikomu potraktowania tekstu jako instrukcji. Z moim czuciem i wyrazem estetycznym nawet nie próbuj polemizować, bo zapewne będziemy w innym punkcie poczucia estetyki i nic na to nie poradzimy. Jak zwykle w takich sytuacjach ludzie bez Wiary - w ogóle , albo ludzie - słabej wiary lub wiary "przekonstruowanej" wytaczają swoje klasyczne działo - czytaj: argument - w niedookreśleniu katolickim imienia Boga. Weź z łaski swej pod uwagę -  charakterystyczny i utopijny to czynnik etiologiczny to znaczy generator bez mocy w ataku na katolików . Dla mnie ludzie "przekonstruowanej" wiary chociażby Świadkowie Jehowi czy inni rozłamowcy i odszczepieńcy od religii - i Kościoła który na ziemi założył Chrystus i od zarania jest i będzie reprezentowany tylko przez Kościół Rzymskokatolicki oraz kościoły chrześcijańskie pokrewne (ekumeniczne) - otóż ci zagubieni ludzie mają autorament bezwzględnie sekciarski.

     

    Tak traktuje ich Instancja Kościoła Katolickiego - i tak też naturalnie przeze mnie (katolika parafialnego) są traktowani. W związku z powyższym - może z zapytaniem o imię Pana Boga - albo na przykład - o braki  przyjęcia za niepodważalny dogmat Trójcy Świętej (bo i o czymś takim słyszałem u Jehowych ), proponuję - skieruj swoje celowe pytanie do takich właśnie rozłamowców w Wierze?,  skoro bywają jak mniemam w twoim naturalnym otoczeniu (bo o nich tyle wiesz)?. Ja nie mam kompetencji by na to pytanie odpowiadać - i po drugie - nie czuję takiej potrzeby...  ale byś nie uznał mnie za człowieka cynicznego wytłumaczę ci, że dla mnie Pan Bóg ma każde imię - ono jest dosłownie w każdej rzeczy, epizodzie i lejtmotiwie naszego życia i świata praktycznego i wrażeniowego - chociażby tak jak w tym powyższym tekście - jest "kwiatkiem" z imienia i "strumykiem" z nazwy - i może istnieć w innej dowolnej konotacji - w bliźnim widzę Go (Boga) - żywotnie - i w pierwszej kolejności. Bóg to nadrzędny Imperatyw by próbować Go zamknąć w klauzurze jakiejkolwiek nazwy, imienia czy słowa - za małe to progi. Mamy za to dar SYNA BOŻEGO - którego nam Bóg podarował i JEGO precyzyjne ludzkie imię - to Jezus. Ponieważ dogmat TRÓJCY ŚWIĘTEJ,  który uznaję - polega na równoważności tych TRZECH STATUTÓW MAJESTATU tj. (BOGA OJCA - JEZUSA CHRYSTUSA, SYNA BOŻEGO - DUCHA ŚWIĘTEGO) - to masz i pośrednią odpowiedź na swoje zaczepne pytanie. Pozdrawiam Cię - z dużej litery. 

    Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 6 godzin temu, CafeLatte napisał:

    @Tomasz Kucina  Piękne słowa, które popłynęły z czystego serca i mądrej głowy... :) Człowiek to ciało, dusza i umysł. I aż nasuwa się pytanie, kim, czym staje się człowiek odrzucając Boga, tracący wiarę w dobro i miłość... Wiersz, który zatrzymał...

    Dobrego dnia, Tomaszu :)

     

    Trudno mi wypowiedzieć się w tej materii? Ja w Boga wierzę, i uznaję przykazania, choć z realizacją ich u mnie gorzej. Uważam, że Wiara to indywidualna sprawa człowieka, jeżeli mam potrzebę napisania tekstu w takim klimacie - czynię to naturalnie.

     

    W zasadzie mam identyczne zdanie jak ty, to dlatego - taki właśnie tekst tu zamieściłem. Najgorzej tłumaczyć się ze swojej Wiary a już nie ma sensu odpowiadać na pytania niedotyczące nas Katolików - ale raczej dotyczące ludzi który dokonują jakiejś wewnętrzej osobistej reformacji, to ich trzeba pytać o szczegóły w rozumieniu Boga, dla nas katolików Bóg nie jest skomplikowany. tak jak w moim komentarzu wyżej do (zauważyłem) naszego nowego kolegi (koleżanki) - nie wiem.

     

    Nie neguję niewierzących, abnegatów, także rozłamowców od katolicyzmu, to sam Bóg ma władzę i może mieć wolę uznania, ich czucia Wiary  czy życia we własnych kompetencjach. Ma np. prawo uznać że są lepsi ode mnie. Nie mam zamiaru wkraczać w Boskie kompetencje, wiem jedno - wychowano mnie w pewnym kanonie, nie widzę powodu by z tego rezygnować, a wręcz uważam, doświadczenia we wszelkich metamorfozach religijnych i praktyki swobodnego traktowania dogmatów Wiary - za szkodliwe, bo prowadzące do nieuzasadnionych i subiektywnych destrukcji. Chyba Chrystus mówiąc do Piotra: Ty jesteś skała, na tobie zbuduje swój Kościół - wiedział co robi - skoro był synem Boga - był (jest) nieomylny. 

     

    Napisałem tylko wiersz w pewnym autentycznym odczuciu. I tobie dobrego dnia życzę Agnieszko, pozdrawiam. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Przyznam się, że nie przeczytałam tym razem ani jednego komentarza, a już szczególnie ostrożnie ominęłam twoje. 

    To ewenement, nie wiem jak mi się udało dokonać "tego dzieła". Pewnie się zastanawiasz,  i po cóż ten trud droga Kamo :)

    To proste...kiedy człowiek  czyta komentarze zupełnie nieświadomie wplątuje się w nurt cudzych przemyśleń i refleksji. Zależy mi na tym, żeby przekazać tobie, jako autorowi, "świeże" spojrzenie. Rozumiemy się?  Myślę,  że tak...

    Ten wiersz jest jedynym twoim utworem, ze znanych mi, który od samego początku jest kompletnie jasny. Na ogół komplikujesz wrażenia literackie, przygotowując Piekło dla czytelnika (żartuję). Ale to prawda. Trzeba się nieźle namęczyć, żeby dotrzeć do dna utworów.  Pewnie dlatego ta kolosalna potrzeba naprowadzenia na właściwy tor interpretacji. Tym razem opowiadasz o ludzkim i nieskomplikowanym Bogu. I taki jest cały wiersz, lekki i zrozumiały.  Religijna finezja dostępna dla czytelnika. Żadnych wątpliwości w odbiorze.

     

    Pamiętam jak mój dziadek na pytanie "dlaczego nie chodzi do kościoła", cierpliwie odpowiadał: Nie muszę. Mój Bóg jest wszędzie,  dostępny o każdej porze dnia i nocy. Nieskomplikowany i niewymagający. Nie potrzebujemy pośredników, rozumiemy się doskonale bez nich. Kiedy potrzebuję wsparcia jest zawsze w pobliżu,  na wyciągnięcie ręki.

    Prostota w prostocie...dla zwykłych i niedoskonałych ludzi.

     

    Piękny wiersz...

     

    /Kama

     

    P.s. Podziwiam grafikę.  I tym razem w kolorze :)

    Edytowane przez Kama Nagrodzka (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 7 godzin temu, iwonaroma napisał:

    Tomku, fajne to, nie przedobrzone, jedynie może na końcu pozostawiłabym tylko Serce? Bez miłosierne? To przecież wiadomo. Tym bardziej,  że  wcześniej masz o miłosierdziu. Poza tym wielka litera odróżnia serce od Serca :)

    To określenie : niepewni - względni - intencjonalni ... super.

    Pozdrowienia

    Cieszę się, że nie przedobrzone, tutaj świadomie użyłem powściągliwości. Zdaję sobie sprawę z ornamentalistyki moich licznych tekstów, no ale (ubolewam) czasem one takie  bywają. Na usprawiedliwienie napiszę, że po prostu uwielbiam - uwielbiam słowa. A tobie naturalnie zazdroszczę idealnego operowania skrótem myślowym w tekstach - bardzo wycelowanym i pięknie oszczędnym - to cenna umiejętność.

     

    Do meritum:

    tutaj w tekście Iwonko - użyty przymiotnik "Miłosierne" jest mi szczególnie bliski, ponieważ odnosi się do Postaci Jezusa Miłosiernego, to znany motyw z obrazu Św. Faustyny - siosty zakonnej, i ma ścisły związek z kultem Miłosierdzia Bożego. (fakt - to nie jest jaśniej wyeksponowane w wierszu). Na tym obrazie, który Chrystus kazał namalować tej siostrze On sam wskazuje na swoje Serce i na motyw ofiarowanego nam Miłosierdzia, liczne posągi tego Chrystusa możemy spotkać w dowolnych miejscach w Polsce, stąd też z wielkiej literki jest ten istotny przymiotnik w tym tekście umieszczony - choć przymiotniki piszemy przecież z małej literki. Lejtmotyw  "Miłosierdzia", się powtarza - bo jest niejako jądrem tego wrażenia - to "Jezusowe Miłosierdzie" wybiega z bezpośredniej relacji Boga z człowiekiem w potrzebie - Wiary czy nadziei, to zależy jak czytelnik zechce to odebrać. Może nie powinienem aż tak mocno odsłaniać tej symboliki, ale skoro dotykasz tego tematu - uznałem, że się odniosę.

     

    Wspaniale, że wiersz się spodobał. Pozdrawiam również.

    Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    47 minut temu, Tomasz Kucina napisał:

    Cieszę się, że nie przedobrzone, tutaj świadomie użyłem powściągliwości. Zdaję sobie sprawę z ornamentalistyki moich licznych tekstów, no ale (ubolewam) czasem one takie  bywają. Na usprawiedliwienie napiszę, że po prostu uwielbiam - uwielbiam słowa. A tobie naturalnie zazdroszczę idealnego operowania skrótem myślowym w tekstach - bardzo wycelowanym i pięknie oszczędnym - to cenna umiejętność.

     

    Do meritum:

    tutaj w tekście Iwonko - użyty przymiotnik "Miłosierne" jest mi szczególnie bliski, ponieważ odnosi się do Postaci Jezusa Miłosiernego, to znany motyw z obrazu Św. Faustyny - siosty zakonnej, i ma ścisły związek z kultem Miłosierdzia Bożego. (fakt - to nie jest jaśniej wyeksponowane w wierszu). Na tym obrazie, który Chrystus kazał namalować tej siostrze On sam wskazuje na swoje Serce i na motyw ofiarowanego nam Miłosierdzia, liczne posągi tego Chrystusa możemy spotkać w dowolnych miejscach w Polsce, stąd też z wielkiej literki jest ten istotny przymiotnik w tym tekście umieszczony - choć przymiotniki piszemy przecież z małej literki. Lejtmotyw  "Miłosierdzia", się powtarza - bo jest niejako jądrem tego wrażenia - to "Jezusowe Miłosierdzie" wybiega z bezpośredniej relacji Boga z człowiekiem w potrzebie - Wiary czy nadziei, to zależy jak czytelnik zechce to odebrać. Może nie powinienem aż tak mocno odsłaniać tej symboliki, ale skoro dotykasz tego tematu - uznałem, że się odniosę.

     

    Wspaniale, że wiersz się spodobał. Pozdrawiam również.

     

     

    :) rozumiem

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, Kama Nagrodzka napisał:

    Przyznam się, że nie przeczytałam tym razem ani jednego komentarza, a już szczególnie ostrożnie ominęłam twoje. 

    To ewenement, nie wiem jak mi się udało dokonać "tego dzieła". Pewnie się zastanawiasz,  i po cóż ten trud droga Kamo :)

    To proste...kiedy człowiek  czyta komentarze zupełnie nieświadomie wplątuje się w nurt cudzych przemyśleń i refleksji. Zależy mi na tym, żeby przekazać tobie, jako autorowi, "świeże" spojrzenie. Rozumiemy się?  Myślę,  że tak...

    Ten wiersz jest jedynym twoim utworem, ze znanych mi, który od samego początku jest kompletnie jasny. Na ogół komplikujesz wrażenia literackie, przygotowując Piekło dla czytelnika (żartuję). Ale to prawda. Trzeba się nieźle namęczyć, żeby dotrzeć do dna utworów.  Pewnie dlatego ta kolosalna potrzeba naprowadzenia na właściwy tor interpretacji. Tym razem opowiadasz o ludzkim i nieskomplikowanym Bogu. I taki jest cały wiersz, lekki i zrozumiały.  Religijna finezja dostępna dla czytelnika. Żadnych wątpliwości w odbiorze.

     

    Pamiętam jak mój dziadek na pytanie "dlaczego nie chodzi do kościoła", cierpliwie odpowiadał: Nie muszę. Mój Bóg jest wszędzie,  dostępny o każdej porze dnia i nocy. Nieskomplikowany i niewymagający. Nie potrzebujemy pośredników, rozumiemy się doskonale bez nich. Kiedy potrzebuję wsparcia jest zawsze w pobliżu,  na wyciągnięcie ręki.

    Prostota w prostocie...dla zwykłych i niedoskonałych ludzi.

     

    Piękny wiersz...

     

    /Kama

     

    P.s. Podziwiam grafikę.  I tym razem w kolorze :)

    Idealnie wcelowałaś się w moją koncepcje przy pisaniu tego tekstu, zależało mi na jasności i prostym opisie relacji ze Stwórcą, jeżeli ten tekst jest dla ciebie finezyjny to jest mi niezmiernie miło. Bowiem dostarczasz mi czystej i bezpiecznej energii. To jest miła predestynacja. 

     

    Jak widać twój Dziadek pobratymczo notyfikował   w relacji z Absolutem. Mega to ludzkie!  Nie mam prawa tego oceniać. Każdy ma własną charakterystykę w komitywie z Bogiem i ma do tego prawo (oczywiście z warunkiem jego uznania Wiary). Niechciałbym natomiast potwierdzać twojej koncepcji omijania obrzędów katolickich i zastępowania ich subiektywnymi procesami myślowymi czy tym bardziej inną praktyką. Ze względów o których wspomniałem wyżej w odpowiedziach na państwa komentarze.

     

    Kamo. Pierwszym papieżem był Piotr Rybak, a Jezus świadomie wybrał go na swojego eksponenta - krzewiciela - i o czym osobiście go poinformował. Kolejni papieże naturalnie są spadkobiercami Świętego Piotra, a Kościół Katolicki jedyną docelową i uprawnioną instytucją, której zadaniem jest przekazywanie Ewangelii - w fazie wręcz prenatalnej. Rozumiem to tak, że gdyby nie było Kościoła instytucjonalnego - przekazy o życiu i dziejach Chrystusa byłyby narażone na subiektywne zniekształcenia i liczne błędy interpretacyjne. Wolę porządek i precyzyjny przekaz, chociaż sami błądzimy i poszukujemy Boga na swoje sposoby (TO DOBRZE!), to mamy jasno i precyzyjnie a wręcz enumeratywnie wyłożone credo naszej Wiary - i ludzie którzy nie chcą tego zrozumieć czy uznać działają w amoku, albo czynią to świadomie.

     

    Twój Dziadek może  podobać się Bogu takim jakim był, tym bardziej, że Dziadzio wychował was jednak w kulturze obrzędów chrześcijańskich i w Wierze. Na starość - ludziom wolno trochę więcej, co w Duszy Dziadka się sytuowało wiedział on sam, może zdrowia nie miał, a może wystarczająco głębokie były te relacje z Bogiem i prawdziwe - skoro tak twierdził.

     

    niedoskonałość - o której piszesz Kamo, ehhhh, gdybyś ty wiedziała jaki ja jestem niedoskonały w życiu codziennym, w obowiązkach i zajęciach, szkoda gadać. Mam tylko nadzieję, że nie jest to jakaś percepcja "diabelska" o której sugerujesz, ale zwykła ludzka UŁOMNOŚĆ, oby. 

     

    A gdzie twój śliczny awatar? Szczerze przyznam już za nim tęsknię. ekhem ;D Pzdr ;P

    Edytowane przez Tomasz Kucina (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 godziny temu, Tomasz Kucina napisał:

    niedoskonałość - o której piszesz Kamo, ehhhh, gdybyś ty wiedziała jaki ja jestem niedoskonały w życiu codziennym, w obowiązkach i zajęciach, szkoda gadać. Mam tylko nadzieję, że nie jest to jakaś percepcja "diabelska" o której sugerujesz, ale zwykła ludzka UŁOMNOŚĆ, oby. 

     

     

    Trzeba być nieźle Bezczelnym, żeby przypisać sobie Doskonałość :)

    Przyznawanie się otwarcie, na forum publicznym do Niedoskonałości w katastrofalnych wymiarach, jest też formą Dewiacji ;)

    Nie, poważnie... twoja Pokora mnie kompletnie przeraża. Nie wpadajmy w przesadę. Bóg widzi i ocenia, a wierni nie zawsze potrafią i powinni. Nie wspominam o subiektywiźmie. Większość ludzi cierpi na całą Gamę Ułomności i projektuje je na wybrany obiekt. Żałosne ale "ludzkie"...

     

    Wracając do dziadka :)

    Starsi i jeszcze starsi ludzie mają ogromną przewagę nad innymi. Potrafią wypracować niezwykle interesującą filozofię życia w każdym aspekcie, religijnym też. Ich dusza nie cierpi, kary nie ponoszą ... Stwórca wydaje się być zadowolony :)

    Wdałam się kiedyś w polemikę na temat Bożego Poczucia Humoru. Bo, że Bóg ma humor nie ulegało wątpliwości. Mam nadzieję, że nie ma mi za złe sprowadzenia Siły Wyższej do "ludzkiego wymiaru".  Szacunek mam, wiarę też, i trwogę...

     

    P.S. Awatar w praniu /chemicznym/ :))

    Nie poddawaj się tęsknotom ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 55 minut temu, Kama Nagrodzka napisał:

    Trzeba być nieźle Bezczelnym, żeby przypisać sobie Doskonałość :)

    Dużo w tym racji. Zapamiętaj nie dyskutują tylko ludzie pyszni, najczęściej piszą w komentarzu pod czyimś tekstem - jedno zdanie, oczywiście każde zdanie ma sens i jest mega ważne dla autora, nawet jeden wyraz - może być wymową szacunku i tolerancji szerokorozumianej… ale gdy w tym jednym napisanym zdaniu jest kilka adiectivów bezpośrednich albo zakamuflowanych to świadczy to o "poziomie" tej doskonałości.  

     

    55 minut temu, Kama Nagrodzka napisał:

    Przyznawanie się otwarcie, na forum publicznym do Niedoskonałości w katastrofalnych wymiarach, jest też formą Dewiacji ;)

    Niekoniecznie, jeżeli w praktyce a nie tylko w komentarzach jesteś zwyczajową katoliczką, albo inaczej - po prostu cechuje cię poczucie elementarnej etyki - to naturalnie musisz rozumieć ludzką ułomność, czasem my wszyscy komentujemy emocjonalnie, po pewnym czasie zauważamy, że dokonalibyśmy jakiejś moderacji wcześniejszych wypowiedzi, wtedy jest najlepszy czas na przyznanie się do własnej niedoskonałości - w bieżącym wpisie - to nazywa się kulturą dyskusji i nie jest na pewno normą dewiacji. Przynajmniej tak to widzę. 

     

    55 minut temu, Kama Nagrodzka napisał:

    Starsi i jeszcze starsi ludzie mają ogromną przewagę nad innymi. Potrafią wypracować niezwykle interesującą filozofię życia w każdym aspekcie, religijnym też. Ich dusza nie cierpi, kary nie ponoszą ... Stwórca wydaje się być zadowolony :)

    Tak mają przewagę, zauważyłem to. Zazdroszczę im, może ich specyfika rozumie jakieś głębsze aspekty boskiego Miłosierdzia - o którym jest też ten wiersz. Załóżmy - że są doskonalsi. 

     

    55 minut temu, Kama Nagrodzka napisał:

    Wdałam się kiedyś w polemikę na temat Bożego Poczucia Humoru. Bo, że Bóg ma humor nie ulegało wątpliwości. Mam nadzieję, że nie ma mi za złe sprowadzenia Siły Wyższej do "ludzkiego wymiaru".  Szacunek mam, wiarę też, i trwogę...

    Skoro Bóg stworzył Wszechświat i człowieka i wszelkie inne byty - to niewątpliwie i humor, więc chyba masz rację.

     

    Nie - nie mam ci niczego za złe. Szacunek, Wiara, trwoga... czegóż tu jeszcze mógłbym wymagać. Spytaj Boga. Ja jestem par excellence (w całym słowa znaczeniu) tolerancyjny facet ;D

     

    Ten awatar niech wróci - przyzwyczaiłem się - faceci to wzrokowcy. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 minuty temu, Kama Nagrodzka napisał:

     

    Faceci - są Niemożliwi !

     

    O to to! ;D Czułem się troszeczkę jakby ciebie nie było, teraz do mnie przemawiasz dosadniej ;))) Istota twoja ma wymiar precyzyjniejszy - dopełnia poczucie absolutnego komfortu ;P

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    20 minut temu, Tomasz Kucina napisał:

    O to to! ;D Czułem się troszeczkę jakby ciebie nie było, teraz do mnie przemawiasz dosadniej ;))) Istota twoja ma wymiar precyzyjniejszy - dopełnia poczucie absolutnego komfortu ;P

     

    Przyniosę Ci kapcie...poczucie będzie miało ten sam wymiar :))

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @Franek K @Antosiek Szyszka Dziękuję za rady ;) @ais Dziękuję bardzo! chyba próbowałam napisać "dwójkę" i "dwoje" równocześnie. Spróbuję jeszcze jakoś nad tym popracować.  
      • @Wieslaw_J._Korzeniowski  Nie napisałbym żeby to było coś w stylu  Tolkiena, wiadomo jest trochę rzeczy wziętych z mitów ale to wszystko już inna historia, trochę skomplikowana gdyby zobaczyć to z całej perspektywy.
      • •––?/––——• Co trzy głowy, to nie jedna – pomyślał banalnie Smok, aczkolwiek spłoszony nieco. Właśnie został przyprowadzony przed Wysoki Sąd. Mógłby oczywiście wszystkich spopielić, ziejąc wrzącym ogniem nienawiści, lecz tradycja to rzecz święta. Nie chce wychodzić przed przysłowiową orkiestrę. Tym bardziej przed kupkę popiołu.                                                                   •<Wysoki Sąd>• – Oskarżony Smoku. Jak zapewne się domyślasz, zostałeś słusznie skazany, na karę ścięcia jednej głowy. Nie wymienię zbrodni, której się dopuściłeś, gdyż liczny tłum ciekawskich przybył i mogłoby dojść do linczu, niezgodnego z prawem.                                                               •<Obserwatorzy>• – A komu by się chciało? Upał jak cholera. Sędzio, daj se luz!                                                                •<Wysoki Sąd>• – Proszę o spokój, bo wszystkich wyproszę z sali.                                                               •<Obserwatorzy>• – Najpierw by trzeba, salą nas obudować.                                                                       •<Narrator>• Zamieszanie jak diabli. Większe i większe. Każdy by chciał powiedzieć swoje. Aż oskarżone meritum sprawy, zaczyna być niecierpliwe, wydmuchując z nozdrzy, dymne pierścionki. Więzów nie zrywa, lecz ma poczucie, że jest lekceważone przez Wymiar i całą resztę.                                    •<Prokurator>• – Też nie wspomnę, za co ta kara, skoro Wysoki Sąd zdecydował, że tak bezpieczniej dla oskarżonego i pozostałych. Lecz muszę niestety, z przykrością poprzeć, stanowisko mojego kolegi Obrońcy, że powstał pewien problem natury prawnej, skoro jak wiadomo, wyroku sądu nikt nie jest władny zmienić. Otóż chodzi o to, że w akcie oskarżenia, nie jest jednoznacznie napisane, którą głowę mamy oskarżonemu ściąć. A ponadto nie jest zaznaczone, że można ot tak sobie, dowolną. A zatem rodzi się pytanie: którą? Prawą, lewą czy centralną.                                      •<Narrator>• Tłum zawrzał jeszcze bardziej, gdyż całkiem fajnie i jeszcze ciekawiej się porobiło. Będzie o czym potomnym opowiadać. Pod warunkiem oczywiście, że rzeczony Smok, nie będzie miał w końcu w zadzie, jakiejkolwiek tradycji i wszyscy przeżyją, do końca rozprawy.                                  •<Obserwatorzy>• – Wszystkie ściąć i basta. To przy okazji, ta właściwa spadnie! – Głupiś. Na cholerę trzy głowy na zupę. Przecie wielkie. Jedna wystarczy. – Najprościej Smoka zapytać, którą mu ściąć. Może wie, tylko milczy. Złośliwie sądowi utrudnia. – Gdyby chciał utrudnić, to by go spłonął ogniem, dupku. – Tylko nie dupku, bo łeb ci zetnę.                                    •<Wysoki Sąd>• – Spokój tam. Cisza. Bo wszystkich wyproszę… z pola. Oddaje głos Obrońcy. Proszę wreszcie coś powiedzieć. Bronić oskarżonego. Od tego pan tu jest. I proszę nie dłubać w nosie. Smok się gorąco podnieca!                                      •<Obrońca>• – Wysoki Sądzie. Popieram stanowisko rodaka z tłumu. Zapytam Smoka, którą głowę pragnie mieć ściętą. W końcu nie może narzekać. Jeszcze mu dwie zostaną. Jestem przekonany, że wskaże właściwą. Przecież znany jest z prawdomówności. Nigdy nie zjadł więcej nas, niż uprzednio zdeklarował. To chyba wszyscy przyznają?                                 •<Obserwatorzy>• – Taa… przyznajemy. Kłamać nie kłamie. Wszystkimi trzema.          •<Konwersacja między→Obrońcą a Smokiem>• – Smoku! Nie glap się apetycznie na białe baranki, wysoko nad tobą, tylko patrz na mnie. Chciałbym ci zadać ważne pytanie. – Obrońco! Jaja sobie robisz. Jestem tu cały czas. Chyba mnie wszyscy widzicie. Przecież nigdzie się nie chowam. Za duży jestem na takie numery. No dobra. O.K. Żeby było zgodnie z procedurą. Zadaj pytanie.                                      •<Narrator>• Zgromadzeni tylko gęby pootwierali z ciekawości, jakby słuchali nie tym, co trzeba. Cisza taka, że nawet porykiwania innych smoków, z dali nie słychać.        •<Konwersacja między→Obrońcą a Smokiem→c.d>• – Drogi Smoku… no więc tak… którą głowę mamy tobie ściąć. – Na pewno nie tą, którą zamierzam odpowiedzieć, bo wtedy nie odpowiem. Czy to jasne? – A którą zamierzasz odpowiedzieć? Bo wtedy zostaną dwie do wyboru i będzie ci łatwiej podjąć decyzję. – Problem polega na tym, że sam nie wiem, którą w tej chwili odpowiadam. Czy na ścięcie, czy drugą… lub środkową. Jestem trochę brzuchomówcą. Nie zawsze odpowiadam z głową. Rozumiesz? – Nie bardzo Smoku. Ty coś kręcisz. Zyskujesz na czasie. Jeszcze sobie pomyślę, że żadnej nie chcesz mieć ściętej. – A wiesz… hmm… że też na to nie wpadłem.                                    •<Wysoki Sąd>• – Oskarżony. Proszę odpowiadać jednoznacznie i nie kluczyć jak stado lecących gęsi.                                         •<Smok>• – Wysoki Sądzie! Jakich gęsi. Przecie wszystkie zjadłem… o cholera… miało się nie wydać.                                  •<Obserwatorzy>• – No nie! To zielone duże, zjadło nasze gęsi. Ściąć mu wszystkie głowy, bo sam to zrobię, jak niektórych kocham.                                    •<Wysoki Sąd>• – Ani mi się waż. Tylko jedną i właściwą. Wy dwaj, proszę kontynuować.            •<Dialog→Między Obrońcą a Smokiem→dalszy c.d>• – Drogi Smoku. Proszę wreszcie odpowiedzieć jednoznacznie. Którą mamy ściąć. Prawą, lewą czy środkową? Miejmy to już za sobą. – No nie. Muszę was wreszcie uświadomić, gdyż dosyć się już ubawiłem. Jesteście normalnie stadem baranów, podatnymi na sugestię. Posłuchajcie uważnie co wam powiem. Jestem rzadko spotykaną, odmianą Bezgłowego Smoka, z wielką siłą sugestii, wywołującą halucynację. Położę się na chwilę. Dotknijcie moich… głów.                                           •<Narrator>• Ze zgromadzonych wyłania się jeden odważny. Podchodzi blisko oskarżonego… i nagle przechodzi przez głowy, jak przez duchy. Po chwili wszyscy biegają wokół smoka. Nawet nie myślą, że bez głów jest mniej groźny i by go można ubić… jednak nie. To smok co ma pysk w ogonie. Nim wszystko zjada i rzecze, co rzecze. Lecz akt oskarżenia, nie dotyczy… ogona, co jest głową.                                         ••<Nie wiadomo→kto, co, gdzie i kiedy>•• – Kochanie. Spójrz. Naszemu dziecku, z tym smoczkiem całkiem do twarzy. – Taa… ale nigdy więcej nie łykajmy tych reklamowanych „halucynków.” – Przyznasz jednak, że fajnie było. Szczególnie gdy się zaczął zmieniać i zmniejszać. – Co tak ryczy na zewnątrz? – Faktycznie. I gorąco jakoś.
      • Dokładnie tak. Miłego dnia życzy sąsiad:)
      • To jest podsumowanie i sposób na napięcie. Niedokończone historie zostawiają ślad w ciele. bb
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności