Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi


W złocistej sukni z włosami w nieładzie-
usnęła,

Eros zatańczył w antycznej oprawie,
nadzieja.
Dotknięta snami, dłonią Morfeusza
w obłokach,
znika od trwania - ucieczkę wymusza...

nieznośna.
Na krańcach woli... strofują w annałach,

w ciemności,

w gwiazdy patrzyła, kaganek zapala
ze złości.

Daj... przebudzenie - szara rzeczywistość-

blask oczu,
lecę w przestworza a wokół błękitno,
łzy osusz.

Powiedz Erosie antyczny kochanku,
gdzie jesteś?

Zagubiłeś serce wczoraj o poranku

na mieście.
Nie wiem czy znajdziesz, miłości majestat,

na zbyciu,
patrz, Afrodyta i Tyche współczesna-
w powiciu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@[email protected].pl  Romantyzm, nutka erotyzmu, tęsknota... Dobrze napisany, pobudzający wyobraźnię, piękny wiersz... :)

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Czarek Płatak Czarku dziękuje za miłe słowa, ale warsztat ma ostatnio kryzys, imadło nie ściska, poluzowało się, może czas coś zrobi. Ale wiesz jak teraz jest z czasem daje wirusem po grzbiecie, trumny podrożały.
     

    Pozdrawiam zdrowia życzę, pilnuj się mocno.

    @Gosława Gosiu nie musisz się Czarkiem podpierać, jesteś jak widzę wartością samą w Sobie. Pozdrawiam i wołam o dbanie o własne zdrowie, miłego wieczoru.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    @[email protected] Nie popieram się Czarkiem :-) od dość dawna czytuję Twoje wiersze i uważam że są dopracowane i bardzo dobre :-) 

    A jeśli chodzi o wirusa to trochę się obawiam bo niespełna rok temu przeszłam bardzo skomplikowaną operację onkologiczną i jestem w grupie ryzyka więc staram się nie wychodzić z domu 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      •  

        ELEGIA O DZIEWCE NIETKNIĘTEJ

        Akt II.

         

        Prezentacja:

         

        image.png.0abc325a64c37e3caf52739d7eefd6f0.png

         

        Stańczyk:

         

        - Stają rzędem zakonnice

        Śliczne usta, krase lice

         

        Przemowa Przeory:

         

        - Zaraz ON się tutaj zjawi!

        Każdej z Was pobłogosławi

        Osobiście! On nałoży

        Ręce na was! On położy

        Swoje święte, boskie dłonie

        Na te gładkie, cudne skronie

        Gdy przed Krzyżem uklękniecie

        I przysięgę wypowiecie.

        Wiem, że każda z was gotowa

        Jest powtórzyć wszystkie słowa

        Które, szczerze wygłoszone

        W życie, w czyny wprowadzone,

        Otworzą wrota przed wami

        Za którymi, z aniołami

        Pośród barwnych łąk niebiańskich

        Dostąpicie do stóp Pańskich!

        Znajdziecie się w Domu Pana!

        Każda czysta! Nieskalana!

        Przekroczycie złote progi

        Zostawiając ten świat wrogi

        Który żadnej z Was nie zbrudził

        Dla grzeszników! Grzesznych ludzi!

         

        Przechadza się przed stojącymi w rzędzie mniszkami, które ulegle pochylają się przed nią:

         

        - Mąk czyścowych unikniecie

        Boście są jak polne kwiecie

        Czyste, niczym nie skażone

        Panu Bogu poślubione

        I mąż żaden nie dotykał

        Waszych skarbów. Ni nie widział!

         

        Za to spotka Was nagroda!

        Jakiej żadna ludzka głowa

        Nigdy by nie wymyśliła

        Choćby nawet się siliła

        Przez kosmiczne wieki całe!

        Gdyż to, co jest doskonałe

        Panu tylko przynależy

        I od Niego też zależy

        Komu przyzna tę nagrodę!

        Kto uzyska Jego zgodę

        By w niebiańskie, cudne bramy

        Na wieczność był wpuszczany!

         

        Milknie na chwilę, czeka aż dziewki pojmą znaczenie jej słów. Po czym kontynuuje z naciskiem:

         

        - A do tego, tu, typuje

        Jego  Sługa! A kieruje

        I prowadzi Go Duch Święty!

        Ten sam, w którym Syn poczęty

        Został z Najczystszej Panienki

        By nas od wszelkiej udręki

        Uwolnić na wieczność całą!

        Zatem do roboty! Śmiało!

        I posłusznie w tym zaszczycie

        Co wam każe, to spełnicie!

         

        Naraz coś się dzieje z dziewczętami. Jedna zaczyna chichotać, potem druga, zaczynają trząść się ze śmiechu zasłaniając szczelnie usta dłońmi, widać, że drwią ze słów Matki. Ta wpada we wściekłość.

         

        Stańczyk podchodzi do Przeory, wskazuje na nią ręką i tłumaczy:

         

        Stańczyk:

         

        - Czy Mateczka już pojęła

        Że z przemową tą przegięła?

        Że dziewczęta durne nie są

        Na jej brednie nie polecą?

        Patrzcie! Teraz się wydziera!

        I w swych słowach nie przebiera:

         

        Matka Przełożona, cała czerwona ze złości, staje przed dziewczętami wygrażając im palcem:

         

        - Co wy tutaj, kurwy macie,

        Sobie dziś wyobrażacie?

        Jak się, której nie podoba,

        Won do domu! Wolna droga!

        Ale czeka was od Boga

        Wielka kara, czy nie wiecie?!

        W piekle smażyć się będziecie!

        Tam was szatan, sługa Boży,

        W łożu madejowym złoży

        I ognisty ogon wciśnie

        W wasze krocza, aż wypryśnie

        Krew z was cała. Lecz nie liczcie

        Że swój żywot tak skończycie!

        Bowiem dusze będą żyły

        I przez wieczność się męczyły

        W kotłach, napełnionych smołą,

        Pod którymi diabli smolą!

         

        Milknie na chwilę, wpatruje się w dziewczęta z nagłym zdziwieniem i kontynuuje:

         

        - Czy wy, kurwy, uważacie,

        Że darmo to wszystko macie?

        Że wasze wieczne zbawienie

        Z grzechów wszystkich wybawienie,

        Bez zapłaty tak przychodzi??

        Wy! Musicie wynagrodzić!

        W jakiś sposób swego pana

        Któremu ta łaska dana

        Jest od Boga, by rozgrzeszać

        I tak diabłu szyki mieszać!

        Bowiem dusze rozgrzeszone

        Dlań na zawsze są stracone!

         

        Ociera pot z czoła, uspakaja się

         

        - A co macie wy do dania?

        Prócz swych cipek do ruchania?

        Wasze ciała, śliczne, zdrowe

        Mają zawsze być gotowe

        Gdy przyjedzie sługa Pana

        I zapragnie poruchania!

         

        Już całkiem spokojnie, mówi dalej, z naciskiem

         

        -Bogu żeście ślubowały

        Że pokornie wypełniały

        Każde z góry polecenie

        Tu będziecie. Na zlecenie

        Czy biskupa eminencji

        Kardynała ekscelencji

        Macie zawsze być gotowe

        W razie czego nawet głowę

        Swą poświęcić dla Kościoła

        Gdy głos Jego was zawoła.

        Zatem która? Ja nie widzę!

         Świetnie! Już się was nie wstydzę!

        Dziewcząt swych błogosławionych

        Panu Bogu zaślubionych!

        Zatem dziś się należycie

        Przygotujcie. Kąpiel długa!

        Jednej niech pomaga druga.

        I dokładnie! Zwłaszcza krocze!

        No i macie być urocze!

         Uśmiechnięte, wniebowzięte!

        A te, które są nietknięte

        Do spowiedzi się zgłaszają

        I że czyste są - nie tają!

        Niech się dowie Ekscelencja

        Jego święta Eminencja

        Żeście wszystkie nowicjuszki

        Że nigdy w łóżku poduszki

        Z żadnym chłopem nie dzieliła

        Ani nigdzie się nie gziła!

         

        Już uśmiechnięta, dorzuca radośnie:

         

        - A co więcej, to na koniec,

        Niech to będzie wam wiadome:

        Biskup ziele dziś przywiezie!

        Poczujecie się jak w niebie!

         

        Zakonnice

        - Ziele! Ziele! - któraś woła.

        - Tyś najlepsza jest Przeora!

         

         Przeora:

         

        - I perfumy dostaniecie

        Najlepsze co są na świecie

        Wypachnijcie się więc całe

        Szyję, piersi i te małe

        Wasze cipuszeczki śliczne

        Czyste, ciasne i przepyszne!

        No a teraz - groźnie woła -

        Dalej, idźcie do kościoła,

        Tam Panu podziękujecie

        Żeście są jak polne kwiecie

        Śliczne, zdrowe, powołane

        Wierne służki Mu oddane!

         

        Chwilę milczy, przypatruje się z miłością dziewczętom, po czym dodaje:

         

        - Pamiętajcie! Za murami

        Czai się zło! Ono mami!

        Tutaj o nic się nie bójcie

        A jak trzeba, pokutujcie…

         

        Zamyśla się…

         

        …. – tam by każda z was musiała

        Dać dostęp do swego ciała

        Chłopu, co brudny przychodzi,

        I chce sobie w was dogodzić…

        Tutaj - macie wielebnego!

        Pachnącego i czystego

        A co się najbardziej liczy

        Jeśli którąś z was zaliczy

        Bez grzechu to policzone

        Będzie w niebie!  Ucieszone??!

         

         

        Milknie. Spogląda na wrota, te otwierają się powoli. Każde odrzwia otwiera młody ministrant, pojawia się w nich dostojna postać Biskupa. Odziany w przepyszne szaty wkracza do kaplicy z uniesioną dumnie głową. Obrzuca spojrzeniem zakonnice, które padają na kolana, składając dłonie jak do pacierza opuszczają głowy jakby nie śmiały patrzeć wyprost na dostojnego gościa.

         

        Stańczyk:

         

        - Drzwi się z wolna uchylają

        Więc na nową nie zwracają

        Swej uwagi. A ta blednie!

        Zdaje się, że wnet wybiegnie

        Bo nerwowo się porusza

        Widać, cierpi dziewki dusza.

        Ale nim cokolwiek zrobi

        Już za późno dla niebogi

        Oto bowiem wyczekana

        Pojawia się postać – Pana!

         

        Stańczyk rusza do wrót i kontynuuje:

         

        - On nie wchodzi, tylko wkracza!

        Dostojeństwo go otacza

        Aura Ojca niebieskiego

        Dziedzica Ducha Świętego!

        Miast i wiosek nie odwiedza

        On je, w chwale swej, nawiedza!

        Nie rozmawia, on wygłasza,

        I nigdy się nie rozprasza.

         

        Kto go widzi, wnet wnioskuje

        Że Duch Święty nim kieruje!

        Że przed chwilą, tuż przed progiem

        Rozmawiał był z samym Bogiem!

        Każdy gest jest doskonały

        Nie ma miejsca na banały!

        Każde słowo i spojrzenie

        Podlega stałej ocenie.

        Jego boskość karki zgina

        I napawa lękiem mina

        Choć zaledwie oczy zmruży

        Już gotowa jest mu służyć

        Każda z dziewcząt tutaj czystych

        Z przyczyn, zda się, oczywistych!

         

        Stańczyk podąża tuż obok Biskupa, który trzymając prosto głowę zda się nie dostrzegać nikogo, lecz wodzi oczami z prawa na lewo, przyglądając się pochylonym postaciom zakonnic:

         

        Stańczyk, gdy Biskup zajmuje miejsce w tronie, ciągnie:

         

        - Gdy usiada, to zasiada!

        Widać, z Bogiem w myślach gada!

        Lico w trosce zadumane,

        Bo w jego ręce oddane

        Losy  owiec i baranów

        Co pragną żyć wiecznie w Panu!

        Narrator:

         

        - Pan - działania jego wspiera!

        A kiedy biskup umiera -

        Nie umiera! On odchodzi!

        I do Domu Pana wchodzi!

        Ba! Nie wchodzi! On wstępuje!

        Pan ze świtą go przyjmuje!

        Anioły nad nim latają,

        Wieczne życie umilają!

        Pan go wita, jak swój swego

        I nie szczędzi dlań niczego

        Niebiańskie chóry zamawia

        I jak może Go zabawia!

         

        Stańczyk:

         

        Ci zaś, co poumierali

        I do nieba się dostali

        Jako zwykli śmiertelnicy,

        Co się z nimi nikt nie liczył,

        Siedzą skromnie gdzieś w oddali

        Po kątach się pochowali,

        Trzeba im wieków czekania

        By podejść do tronu Pana!

        A On przy nim se zasiada

        Tam nie kończy się biesiada!

        A przy stołach usługują

        I radością promieniują

        Śliczne służki, uśmiechnięte!

        Do tej roli w niebo wzięte

        Gdyż swych przysiąg nie złamały

        Gdy swe ciała oddawały

        Wielebnym, na bożą chwalę,

        Gdy im Pan podnosił pałę

        I w ten sposób, bez ich wiedzy,

        Ich cipeczki chciał nawiedzić!

         

        Narrator: wskazuje na klęczące zakonnice-

         

        - Taka czeka je nagroda!

        I panuje wśród nich zgoda –

        Oraz mocne przekonanie

        Że za wierność i oddanie,

        Za ciał chętne użyczenie,

        Czeka Wieczne, tam, Zbawienie!

    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @Jan Paweł D. (Krakelura) Świetne!!!
      • ELEGIA O DZIEWCE NIETKNIĘTEJ Akt II.   Prezentacja:     Stańczyk:   - Stają rzędem zakonnice Śliczne usta, krase lice   Przemowa Przeory:   - Zaraz ON się tutaj zjawi! Każdej z Was pobłogosławi Osobiście! On nałoży Ręce na was! On położy Swoje święte, boskie dłonie Na te gładkie, cudne skronie Gdy przed Krzyżem uklękniecie I przysięgę wypowiecie. Wiem, że każda z was gotowa Jest powtórzyć wszystkie słowa Które, szczerze wygłoszone W życie, w czyny wprowadzone, Otworzą wrota przed wami Za którymi, z aniołami Pośród barwnych łąk niebiańskich Dostąpicie do stóp Pańskich! Znajdziecie się w Domu Pana! Każda czysta! Nieskalana! Przekroczycie złote progi Zostawiając ten świat wrogi Który żadnej z Was nie zbrudził Dla grzeszników! Grzesznych ludzi!   Przechadza się przed stojącymi w rzędzie mniszkami, które ulegle pochylają się przed nią:   - Mąk czyścowych unikniecie Boście są jak polne kwiecie Czyste, niczym nie skażone Panu Bogu poślubione I mąż żaden nie dotykał Waszych skarbów. Ni nie widział!   Za to spotka Was nagroda! Jakiej żadna ludzka głowa Nigdy by nie wymyśliła Choćby nawet się siliła Przez kosmiczne wieki całe! Gdyż to, co jest doskonałe Panu tylko przynależy I od Niego też zależy Komu przyzna tę nagrodę! Kto uzyska Jego zgodę By w niebiańskie, cudne bramy Na wieczność był wpuszczany!   Milknie na chwilę, czeka aż dziewki pojmą znaczenie jej słów. Po czym kontynuuje z naciskiem:   - A do tego, tu, typuje Jego  Sługa! A kieruje I prowadzi Go Duch Święty! Ten sam, w którym Syn poczęty Został z Najczystszej Panienki By nas od wszelkiej udręki Uwolnić na wieczność całą! Zatem do roboty! Śmiało! I posłusznie w tym zaszczycie Co wam każe, to spełnicie!   Naraz coś się dzieje z dziewczętami. Jedna zaczyna chichotać, potem druga, zaczynają trząść się ze śmiechu zasłaniając szczelnie usta dłońmi, widać, że drwią ze słów Matki. Ta wpada we wściekłość.   Stańczyk podchodzi do Przeory, wskazuje na nią ręką i tłumaczy:   Stańczyk:   - Czy Mateczka już pojęła Że z przemową tą przegięła? Że dziewczęta durne nie są Na jej brednie nie polecą? Patrzcie! Teraz się wydziera! I w swych słowach nie przebiera:   Matka Przełożona, cała czerwona ze złości, staje przed dziewczętami wygrażając im palcem:   - Co wy tutaj, kurwy macie, Sobie dziś wyobrażacie? Jak się, której nie podoba, Won do domu! Wolna droga! Ale czeka was od Boga Wielka kara, czy nie wiecie?! W piekle smażyć się będziecie! Tam was szatan, sługa Boży, W łożu madejowym złoży I ognisty ogon wciśnie W wasze krocza, aż wypryśnie Krew z was cała. Lecz nie liczcie Że swój żywot tak skończycie! Bowiem dusze będą żyły I przez wieczność się męczyły W kotłach, napełnionych smołą, Pod którymi diabli smolą!   Milknie na chwilę, wpatruje się w dziewczęta z nagłym zdziwieniem i kontynuuje:   - Czy wy, kurwy, uważacie, Że darmo to wszystko macie? Że wasze wieczne zbawienie Z grzechów wszystkich wybawienie, Bez zapłaty tak przychodzi?? Wy! Musicie wynagrodzić! W jakiś sposób swego pana Któremu ta łaska dana Jest od Boga, by rozgrzeszać I tak diabłu szyki mieszać! Bowiem dusze rozgrzeszone Dlań na zawsze są stracone!   Ociera pot z czoła, uspakaja się   - A co macie wy do dania? Prócz swych cipek do ruchania? Wasze ciała, śliczne, zdrowe Mają zawsze być gotowe Gdy przyjedzie sługa Pana I zapragnie poruchania!   Już całkiem spokojnie, mówi dalej, z naciskiem   -Bogu żeście ślubowały Że pokornie wypełniały Każde z góry polecenie Tu będziecie. Na zlecenie Czy biskupa eminencji Kardynała ekscelencji Macie zawsze być gotowe W razie czego nawet głowę Swą poświęcić dla Kościoła Gdy głos Jego was zawoła. Zatem która? Ja nie widzę!  Świetnie! Już się was nie wstydzę! Dziewcząt swych błogosławionych Panu Bogu zaślubionych! Zatem dziś się należycie Przygotujcie. Kąpiel długa! Jednej niech pomaga druga. I dokładnie! Zwłaszcza krocze! No i macie być urocze!  Uśmiechnięte, wniebowzięte! A te, które są nietknięte Do spowiedzi się zgłaszają I że czyste są - nie tają! Niech się dowie Ekscelencja Jego święta Eminencja Żeście wszystkie nowicjuszki Że nigdy w łóżku poduszki Z żadnym chłopem nie dzieliła Ani nigdzie się nie gziła!   Już uśmiechnięta, dorzuca radośnie:   - A co więcej, to na koniec, Niech to będzie wam wiadome: Biskup ziele dziś przywiezie! Poczujecie się jak w niebie!   Zakonnice - Ziele! Ziele! - któraś woła. - Tyś najlepsza jest Przeora!    Przeora:   - I perfumy dostaniecie Najlepsze co są na świecie Wypachnijcie się więc całe Szyję, piersi i te małe Wasze cipuszeczki śliczne Czyste, ciasne i przepyszne! No a teraz - groźnie woła - Dalej, idźcie do kościoła, Tam Panu podziękujecie Żeście są jak polne kwiecie Śliczne, zdrowe, powołane Wierne służki Mu oddane!   Chwilę milczy, przypatruje się z miłością dziewczętom, po czym dodaje:   - Pamiętajcie! Za murami Czai się zło! Ono mami! Tutaj o nic się nie bójcie A jak trzeba, pokutujcie…   Zamyśla się…   …. – tam by każda z was musiała Dać dostęp do swego ciała Chłopu, co brudny przychodzi, I chce sobie w was dogodzić… Tutaj - macie wielebnego! Pachnącego i czystego A co się najbardziej liczy Jeśli którąś z was zaliczy Bez grzechu to policzone Będzie w niebie!  Ucieszone??!     Milknie. Spogląda na wrota, te otwierają się powoli. Każde odrzwia otwiera młody ministrant, pojawia się w nich dostojna postać Biskupa. Odziany w przepyszne szaty wkracza do kaplicy z uniesioną dumnie głową. Obrzuca spojrzeniem zakonnice, które padają na kolana, składając dłonie jak do pacierza opuszczają głowy jakby nie śmiały patrzeć wyprost na dostojnego gościa.   Stańczyk:   - Drzwi się z wolna uchylają Więc na nową nie zwracają Swej uwagi. A ta blednie! Zdaje się, że wnet wybiegnie Bo nerwowo się porusza Widać, cierpi dziewki dusza. Ale nim cokolwiek zrobi Już za późno dla niebogi Oto bowiem wyczekana Pojawia się postać – Pana!   Stańczyk rusza do wrót i kontynuuje:   - On nie wchodzi, tylko wkracza! Dostojeństwo go otacza Aura Ojca niebieskiego Dziedzica Ducha Świętego! Miast i wiosek nie odwiedza On je, w chwale swej, nawiedza! Nie rozmawia, on wygłasza, I nigdy się nie rozprasza.   Kto go widzi, wnet wnioskuje Że Duch Święty nim kieruje! Że przed chwilą, tuż przed progiem Rozmawiał był z samym Bogiem! Każdy gest jest doskonały Nie ma miejsca na banały! Każde słowo i spojrzenie Podlega stałej ocenie. Jego boskość karki zgina I napawa lękiem mina Choć zaledwie oczy zmruży Już gotowa jest mu służyć Każda z dziewcząt tutaj czystych Z przyczyn, zda się, oczywistych!   Stańczyk podąża tuż obok Biskupa, który trzymając prosto głowę zda się nie dostrzegać nikogo, lecz wodzi oczami z prawa na lewo, przyglądając się pochylonym postaciom zakonnic:   Stańczyk, gdy Biskup zajmuje miejsce w tronie, ciągnie:   - Gdy usiada, to zasiada! Widać, z Bogiem w myślach gada! Lico w trosce zadumane, Bo w jego ręce oddane Losy  owiec i baranów Co pragną żyć wiecznie w Panu! Narrator:   - Pan - działania jego wspiera! A kiedy biskup umiera - Nie umiera! On odchodzi! I do Domu Pana wchodzi! Ba! Nie wchodzi! On wstępuje! Pan ze świtą go przyjmuje! Anioły nad nim latają, Wieczne życie umilają! Pan go wita, jak swój swego I nie szczędzi dlań niczego Niebiańskie chóry zamawia I jak może Go zabawia!   Stańczyk:   Ci zaś, co poumierali I do nieba się dostali Jako zwykli śmiertelnicy, Co się z nimi nikt nie liczył, Siedzą skromnie gdzieś w oddali Po kątach się pochowali, Trzeba im wieków czekania By podejść do tronu Pana! A On przy nim se zasiada Tam nie kończy się biesiada! A przy stołach usługują I radością promieniują Śliczne służki, uśmiechnięte! Do tej roli w niebo wzięte Gdyż swych przysiąg nie złamały Gdy swe ciała oddawały Wielebnym, na bożą chwalę, Gdy im Pan podnosił pałę I w ten sposób, bez ich wiedzy, Ich cipeczki chciał nawiedzić!   Narrator: wskazuje na klęczące zakonnice-   - Taka czeka je nagroda! I panuje wśród nich zgoda – Oraz mocne przekonanie Że za wierność i oddanie, Za ciał chętne użyczenie, Czeka Wieczne, tam, Zbawienie!
      • Złotokopytną iskrą rozpraszają lęki pędzące do gwiazd mustangi, a te dwa źdźbła trawy wciąż przeżuwają nasze szczęki, gdy w dźwięki martwogłuchej apokalipsy wpatrują się nasze oczy – dwie elipsy - wrota do wymiarów, w których Mowa jest srebrem, milczenie – złotem Świat obsypany brokatem, w nim ja wybrałam Trzy Klejnoty - dzięki Buddo! i dzięki Swarovski! Spotkajmy się na Świętej Górze, nieopodal kosmicznego drzewa, weź ze sobą Amarenę i pamiętaj: Nie daj się zniewolić niewolnikom, lecz biegnij przez czasu strony obie Przyszłość zostaw za sobą, bo to nie ona, a przeszłość jawi się przed oczyma tobie Nie porzucaj wiary w wolność Twórz ideały i walcz o utopię Leć bracie ptaku, pełznij ty wężu Płyń siostro rybo tych wód potokiem! Poznasz mnie po blond włosach, startych jeansach, różowym topie i błyszczącej koronie Wątpię, bym w jakikolwiek sposób cię zbawiła, ale… Popatrzymy razem jak ten świat pięknie płonie! Może nawet ukradniemy bogom ich narkotyki
      • @Waldemar_Talar_Talar dziękuje:)
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności