Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
MIROSŁAW C.

Garmino połajanka majowa

Rekomendowane odpowiedzi

 

z matką

miałem dobry kontakt

do momentu

przecięcia pępowiny

 

miłość

skąpo wydzielana

jest jak złote monety

które czynią ze mnie

ekskluzywną sierotę

 

dni

jak żołnierze Tytusa

grzebią mi w trzewiach

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tego Tytusa bym wyrzuciła,  za bardzo wystaje w tym wierszu, sami żołnierze sobie poradzą ;)

Dwie pierwsze strofy super.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@MIROSŁAW C. czasami pępowina jest bosforem, bywa jak rura od odkurzacza wciąga wszystkie śmieci. Często jednak nie jest odcięta przez lata. Mocny obraz z akcentem na ważną relację, czy może bardziej jej brak. Mnie zatrzymiuje Twój wiersz.

Pozdrawiam

Edytowane przez Dag (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@MIROSŁAW C. dałam serduszko, choć 'polubić' ten wiersz, to jak dać lajka pod fajnie napisanym postem na fb, ale mówiącym o czymś strasznym, bolesnym. Bo wiersz znów- sam w sobie podoba się, ale wdrąża się smutnie, ze współczuciem.

Ta cała pierwsza zwrotka z pępowiną - sztos, ekskluzywna sierota także.

Bardzo podoba mi się Twoje metaforowanie, wpadam tu rzadko i z reguły nadrabiam wybiórczo, więc nieświadomie omijałam nowy nick, widzę, że muszę i to nadrobić:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 9 godzin temu, Luule napisał:

    wpadam tu rzadko i z reguły nadrabiam wybiórczo, więc nieświadomie omijałam nowy nick, widzę, że muszę i to nadrobić:)

    Koniecznie :)

    Dziękuję. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @Henryk_Jakowiec czy amator nie może być artystą Henryku  
      • @fregamo Samozwańczy, ale jednak tego stylu uzurpator i na pewno nie artysta gdyż wiadomo, że amator.   pozdrawia Henryk I - dadaista ;)))
      • @>Marianna< Ci, wota kota a to Katowic.
      • Dnia 13 Lipca 2019 https://kielce.wyborcza.pl/kielce/7,47262,24991149,marsz-rownosci-przeszedl-przez-kielce-bylo-okolo-tysiaca-osob.html      „Nie było w tym roku Marszu Równości Więc wspomnę ten, na którym rok temu żem gościł. I z tamtej okazyji wygłosiłem kazanie Które zanotowałem. Oto owo przesłanie:”     Dzisiaj, ukochani, walnę wam szczególne kazanie, A to za przyczyną cudownych ludzi. Ci ludzie to Kielczanie. A co sprawiło, że mnie natchnęło w tym właśnie kierunku? Odpowiem: Marsz to był. Równości. Dla demokracji ratunku! Początek swój miał miejsce w parku miejskim, bardzo zadbanym   A potem prowadził ulicami, przez Kielczan życzliwie z okien i chodników witany. I to mi się podobało. Ale także Panu, bo nad wszystkim się unosił I chociaż – ale tylko na początku - trochę ziemię rosił,   Deszczykiem, to potem, na me osobiste wezwanie, Zaprzestał. I widziałem, jak okiem życzliwym śle swe posłanie I chmurom się rozejść natychmiast rozkazuje,   Ale… znowu nie za bardzo się dobrze sprawuje,   Bo Mu w drugą stronę troszeczkę odwaliło, Przez co w upale się, przez czas jakiś, towarzystwo smażyło. ·           No dobrze, zatem teraz przejdę do istoty rzeczy   I opowiem wam jak się w Kielcach homofobię leczy, Bo widziałem tam narodowców, licznie w maleńką grupkę stłoczonych,   Na dwóch metrach kwadratowych. Z miejsca na miejsce latających, niczym szybkie drony Co nad wszystkim się tu i ówdzie bezszelestnie unosiły I to wiekopomne wydarzenie uważnie śledziły. Czytałem też, co na transparentach mieli niesionych, (niósł je któryś różańcami obficie obwieszony) Był na nich Bóg uradowany, był Humor i była Włoszczyzna Znak, że ziemia w okolicach jest plenna i bardzo żyzna!   I widziałem w górze Ducha, co ze śmiechu się zanosił, Bo nikt nigdy jeszcze z takim Humorem tych haseł nie głosił!   -   Wspomnę tutaj jeszcze o chłopakach, co na straży stali, I by nie było żadnej rozpierduchy, sumiennie pilnowali. Bardzo profesjonalnie. Życzliwie. Na początku więcej ich było Niż uczestników pod muszlą się w parku zgromadziło, Ale potem Kielczanie szybko dobywali, Aż przewagę liczebną, bardzo znaczną uzyskali. Ucieszyłem się, bo wpierw trochę się wydawało, Że prawie sami policjanci w Marszu pójdą. Lecz inaczej się stało.     Doprawdy, miło było patrzeć z mojej perspektywy Jak ten tłum kolorowy, radosny, i wszystkim życzliwy, Złożony ze wspaniałej młodzieży, dorosłych i starych, W mieście Staszica i Żeromskiego dał wyraz swej wiary, W swoją przyszłość, wolną od homofobii i nienawiści I wierzę, że to, o czym dziś marzą, jutro się ziści!   Prawdę powiedziawszy sporo wiary w młodzież odzyskałem, Zwłaszcza, że za towarzystwo trzy wspaniałe dziewczyny tam miałem!     No dobrze, kończę to dzisiejsze do was kazanie   Bo czas najwyższy nadszedł na kasy zarabianie,   A jak wiecie moim jest zawodowym powołaniem   Prawdziwej ciemnoty po jak najwyższych cenach sprzedawanie.   (Gdyż, chyba każdy z was się tutaj, ze mną, zgodzi,   Że na sprzedaży ciemnoty najlepiej się wychodzi).   O, już tam moi bracia przy świątyniach stragany z ciemnotą rozbijają   I zapraszają tych, co na marsz nie poszli. Bo dzisiaj w ofercie swej mają   Zbawienia wieczne, po cenach dwukrotnie zaniżonych,   Zatem wielka liczba Kielczan będzie - mam nadzieję - dzięki Marszowi, zbawionych!   Chociaż, przyznam, że bardzo mi w Klerykowie interes mój psują,   Ci, coraz liczniejsi, co ciemnoty wcale nie kupują…   Na koniec jednak przytoczę com usłyszał od samego Pana:   „Kielce, to od teraz będzie miejscowość szczególnie, przeze mnie, lubiana!”      
      • @chlopiec piękny widok ... sikorki i wróble w karmniku i sikorki na skórce słoniny i duży ptak nieproszony  aczkolwiek piękny... udany utwór Pozdrawiam  
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności