Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
iwonaroma

wchodzą do mojej głowy

Rekomendowane odpowiedzi

ani mi przez myśl nie przeszło by dramatyzować:). Rzeczy się dzieją i nie mamy na to wpływu (podpieram się stoicyzmem). Inna sprawa, że cała historia ludzkości, to jeden ustawiczny dramat z niewielkimi przerwami na wytchnienie. Ale to już chyba jest "po ptokach". AI - jestem tego osobiście pewny - zrobi z nami to, co my zrobiliśmy z naszymi pobratymcami. A właściwie już robi....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lach Pustelnik nie wydaje mi się...serio 

o ile jakiś czas temu rzeczywiście wydawało mi się ze AI może wiele i nie długo pozamiata to dzisiaj przyglądając się blizej i widząc mizerne postępy szczerze wątpię. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Bardzo trafnie to ujęłaś! :-)

 

Tak właśnie bywa...

Chwilami za często, a momentami jakoś tak bez nich lepiej ;-)

I te momenty mieszane...

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 13 godzin temu, Artbook napisał:

    Bardzo trafnie to ujęłaś! :-)

     

    Tak właśnie bywa...

    Chwilami za często, a momentami jakoś tak bez nich lepiej ;-)

    I te momenty mieszane...

     

    Pozdrawiam!

     

    :) dzięki

    Również pozdrawiam

     

     

    @Lahaj

    16 godzin temu, Lahaj napisał:

    @iwonaroma ja patrząc na twój avatar wiedziałem ze wierzysz w sansare:-))

     

    Lahaj  :) czasem sugerowanie się może być błędne :) mój awatar przedstawia wydzierganą serwetkę (naprawdę! :)) a ja bardzo lubię robótki ręczne...:)

    nie no  masz rację, sansara też w tym jest... dla mnie to jedyne wytłumaczenie cierpień małych dzieci, które nie zdążyły jeszcze nagrzeszyć. Więc to cierpienie jest spowodowane albo grzechami z poprzednich wcieleń albo są to dusze czyste, wielkie i silne, które schodzą na ziemski plan by zneutralizować zło. Masz jakieś inne wytłumaczenie cierpienia małych dzieci?

    Edytowane przez iwonaroma

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    @iwonaroma tak mam - tłumaczę to tak ze ból to sygnał żeby coś zmienić a cierpienie to przedłużający się sygnał. Jeśli już nie sposób nic zmienić żeby się dostroić i uporać z cierpieniem warto przemyśleć smierć. 
    w przypadku dzieci sprawa wyglada tak samo tylko dzieci doświadczając cierpienia mają mniejsze doświadczenie. Jeśli chodzi o ewolucyjny sens cierpienia to tyle. Cierpienie ze względu na źródło można różnie kwalifikować najczęściej to choroba. Ale może być tez jakiś kryzys wewnętrzny czy zewnętrzny. Ludzie tez próbują postrzegac cierpienie w kategoriach przestępstwa i kary. I wtedy jest rozkmina czy jest to cierpienie zasłużone czy tez nie. To już jest kulturowa rozkminka. Dzieci zazwyczaj nie zasługują w tym świetle na cierpienie bo ileż zdążyły przestępstw popełnić? Ale ewolucja niestety ślepo sieje a później się rozgląda co wzeszło. Dla ludzi czy dzieci które cierpią to dość marna wiadomość - wiem

    A tak na boku praktykowałas vipassane?

    Edytowane przez Lahaj

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 4 godziny temu, Lahaj napisał:

    @iwonaroma tak mam - tłumaczę to tak ze ból to sygnał żeby coś zmienić a cierpienie to przedłużający się sygnał. Jeśli już nie sposób nic zmienić żeby się dostroić i uporać z cierpieniem warto przemyśleć smierć. 
    w przypadku dzieci sprawa wyglada tak samo tylko dzieci doświadczając cierpienia mają mniejsze doświadczenie. Jeśli chodzi o ewolucyjny sens cierpienia to tyle. Cierpienie ze względu na źródło można różnie kwalifikować najczęściej to choroba. Ale może być tez jakiś kryzys wewnętrzny czy zewnętrzny. Ludzie tez próbują postrzegac cierpienie w kategoriach przestępstwa i kary. I wtedy jest rozkmina czy jest to cierpienie zasłużone czy tez nie. To już jest kulturowa rozkminka. Dzieci zazwyczaj nie zasługują w tym świetle na cierpienie bo ileż zdążyły przestępstw popełnić? Ale ewolucja niestety ślepo sieje a później się rozgląda co wzeszło. Dla ludzi czy dzieci które cierpią to dość marna wiadomość - wiem

    A tak na boku praktykowałas vipassane?

     

    No wiesz, ale jak ma zmienić coś noworodek katowany  przez własną matkę? 

    Ja w ślepy los nie wierzę. 

    Praktykuję medytację naturalną, samoobserwację (no, vipassana też to ma, w sumie to kwestia nazewnictwa). 

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    @iwonaroma nie chodzi mi o los w rozumieniu fatalistow funkcjonowanie natury postrzegam jako rodzaj programowania ale nie ma programisty bo programowanie jest oddolne od czasu do czasu coś może pójść nie tak te osławione mutacje to trafia do kodu i robi zdecydowaną różnicę i jeśli się sprawdza jest dalej replikowane i rozwijane a tak na codzień z pokolenia na pokolenie to małe kroczki my ludzie mamy wpływ na swoje życie dużo większy niż pantofelek czy ameba. Ale tez są koszta kosztem do nie dawna była np duża śmiertelność przy porodach i wśród noworodków i związane z tym cierpienie. Zupełnie cierpienia nie zlikwidujemy jak myśle ale jesteśmy w stanie mocno go ograniczać i to robimy. Moze to jest tak, ze matka która katuje swoje dziecko ma tak nierokujący bagaż genetyczny i epigenetyczny ze ewolucja postanowiła ze zaorze ta linię co oczywiście nie znaczy ze nie należy jej w tym przeszkadzać a takich zachowań nie piętnować społecznie.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 10 godzin temu, Lahaj napisał:

    @iwonaroma nie chodzi mi o los w rozumieniu fatalistow funkcjonowanie natury postrzegam jako rodzaj programowania ale nie ma programisty bo programowanie jest oddolne od czasu do czasu coś może pójść nie tak te osławione mutacje to trafia do kodu i robi zdecydowaną różnicę i jeśli się sprawdza jest dalej replikowane i rozwijane a tak na codzień z pokolenia na pokolenie to małe kroczki my ludzie mamy wpływ na swoje życie dużo większy niż pantofelek czy ameba. Ale tez są koszta kosztem do nie dawna była np duża śmiertelność przy porodach i wśród noworodków i związane z tym cierpienie. Zupełnie cierpienia nie zlikwidujemy jak myśle ale jesteśmy w stanie mocno go ograniczać i to robimy. Moze to jest tak, ze matka która katuje swoje dziecko ma tak nierokujący bagaż genetyczny i epigenetyczny ze ewolucja postanowiła ze zaorze ta linię co oczywiście nie znaczy ze nie należy jej w tym przeszkadzać a takich zachowań nie piętnować społecznie.

     

    Ok, rozumiem. Tylko Ty zakładasz, że programisty nie ma, a ja - że jest, i w tym tkwi różnica. Wiesz, gdyby programowanie było tylko oddolne to rządziłby nami pantofelek? (no, może  niektórymi facetami rządzi rzeczywiście, taki pantofelek na szpilce ;)). Z drugiej strony piszesz, że mamy na swoje życie dużo większy wpływ niż np.pantofelek i ja się pod tym podpisuję. Zakładam też, ze w miarę rozwoju poszczególnego czlowieka ma on coraz większy wpływ na swoje życie, oczywiście nie 100% towy, bo człowiek jest tylko człowiekiem. Jednak 10 latek bardziej panuje nad swoim życiem niż noworodek, 30 latek bardziej niż 10 latek. Ci, którzy pracują nad sobą duchowo są coraz silniejsi i różne takie ;) potrafią. Jednak są ograniczenia z góry,  bo jak już powiedziałam, człowiek jest tylko człowiekiem i różne głupstwa potrafi czynić, świadomie i nieświadomie. Czasem potrzebna jest interwencja ;)

    To tyle, powodzenia w pracy nad sobą.

     

     

     

    @beta_b dzięki :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 54 minuty temu, Czarek Płatak napisał:

    Z mojej wcale nie wychodzą. 

     

    No właśnie, jeśli to przyjemni goście to niech sobie siedzą, gorzej z tymi niechcianymi...

    Dzięki 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Godzinę temu, iwonaroma napisał:

     

    No właśnie, jeśli to przyjemni goście to niech sobie siedzą, gorzej z tymi niechcianymi...

    Dzięki 

    Z tym jak z życiem - różnie. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • To chyba raczej popis erudycji autora, bo średnio-przyjemnie się czyta, wertując jednocześnie słownik terminów starożytnych. Nawet wydumane metafory niespecjalnie ratują sprawę, bo obliczone są na efekt, a nie sens, czy skojarzenie (always ze skrzydełkami). Rozumiem nawiązanie do skrzydełek Hermesa, ale już do butów niekoniecznie. Zwyczajne efekciarstwo.
      • 🔥   jestem bestią gorącym zwierzęciem moje trzewia są żaroodporne strawią nie wszystko lecz bardzo wiele do pracy się palą są bardzo głodne   karmazynowym pyskiem pożeram co mogę strawić ziejącym żarem uwielbiam gdy mienie trzeszczy i skrzypi zapada się we mnie nic nie ocalę   nadal pochłaniam zostawiam pożogę mnie tam nie parzą ludzkie lamenty wiruję światłością ciemną zabójczą strawić i zniszczyć to cel mój święty   z jednej strony zabieram i wchłaniam moje wnętrzności jak gwiazdy płoną a z ciepłej dziury niczym dmuchawce popiołem szarym soczyście zioną   jest mi cieplutko z rozkoszy wyje wrzątek me lico piecze soczyście deski zlatują ciało gdzieś spływa krew się gotuje lub oko rozpryśnie   słyszę ja głosy wściekłości i żalu strumienie zimna me ciało chłodzą co wy tam głupie ludziki skaczecie wasze nogi po zgliszczach chodzą   jestem uparty choć mnie tłumicie w wielu miejscach wystawiam języki czerwona z wściekłości jest moja gęba na pył przerobię te wasze krzyki                                    🔥 cholera jasna zlitujcie się ludzie dajcie mi dożyć chociaż poranka błagam przebaczcie włóżcie mnie prędko choćby na knota                                małego kaganka            
      • delikatny oddech cichnie  mimowolnie stapiam się z ziemią  gdzieś ponad sensem na błękitnym sklepieniu niesie marzenie jak sen pod powieką   wiele jej twarzy tej jednej nie poznałem na widok której drętwieją usta piewcą jej jestem od hymnu po lament przejrzystym płótnem kolorem jutra   pragnieniem bezdennym nieskończoną tęsknotą  szeptem aniołów nieodkrytą głębią żegna mnie czule znów wita mnie życie i część jej zostanie tam pod powieką
      • O tu pan u mnie zapunktował na maxa! Na "Mecie" i Hecie się wychowałem. U mnie szczytem wirtuozerii jest płyta "Master of Puppets" i głównie kultowy utwór "One". Jeżeli lubi pan metalic symfonistów to oczywiście koniecznie "Apocalyptica" - z klasyków, proponuję także amerykański "Kamelot" i norweskie "Sirenia". Pozdrawiam! 
      • Gdzież mi do Twoich tasiemców? :))) Dzięki.
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności