Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Ruth Mallory

Patrząc w płomień

Rekomendowane odpowiedzi

Tylko w świetle świec widzę kim jestem
Z sercem bijącym za szybko parę słów kreślę
Ile dni jeszcze prześpię
z przeszłości nie mogąc się dobudzić
Kiedy płomień marzeń nierealnych w końcu się ostudzi

 

Patrząc w twe białe płótno czekam na pierwszą kreskę...
Może tym razem narysujesz mnie w blasku świec taką, jaką jestem. 
 

Edytowane przez Ruth Mallory

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio komentowane

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ja także lubię Twoje pisanie, ten dystans do siebie i do życia. Do mnie bardzo trafia. I uśmiecham się, i czuję smutek.  Pozdrawiam serdecznie :-)  
    • Cisza, proszę, nie mów już nic. Każde kolejne słowo jak bagnet w serce, które i tak zaczęło gnić.   Stój, proszę, nie zbliżaj się znów. Obecność twoja poprzednia wywołała ból od stóp do głów.   Nie, proszę, nie chce myśleć o tobie, mózg ostatnim bastionem normalności, o nie, kryć się!   Przyszlo, a ja sam, goły, nie mam ci nic do pokazania. Użytek dla ciebie był raczej znikomy.   Czas pokazał, nic nie znaczę, już i tak o tym wiedziałem... Życie? Czemu życie? Znów płaczę...   26.02.2020 r. 
    • mówią że jestem dewiatem   a ja chce żyć w zgodzie ze światem     coś im się miesza w głowach   to chyba jakaś choroba     nikomu przecież nie wadzę   moja sprawa gdzie kładę   a oni bzdury klepią   urągają złorzeczą     miłuje kupę bliźnich   uczonych w piśmie   wszystkich     rozsądnych   głupich   wielmożnych     nijakich   średnich   mądrych     ateistów   pobożnych     i wierzących   inaczej     tych z myśleniem   na bakier     chudych   tłustych   i średnich     zagubionych   i biednych     te pola pochyłe   oślepione słońcem   malowane tyłem     oraz z innych nacji     większość   dziwni tacy     nie urągam nikomu   chciałbym żyć pospołu     ja nikogo nie tłukę   skromny ze mnie żuczek     nie mówię brzydko nigdy   mam w dupie wulgaryzmy     w tartaku pieszczę drewno   choć złorzeczą mi przednio     żadnych wyzwisk nie liczę   nastawiam drugi policzek     na przekór miłuję tłumy   dziś leci ze mnie strumień     łez szczęścia   zatrzymać nie umiem     niedługo ojcem zostanę   bardzo ją pokochałem   właśnie przerżnąłem deskę   będziemy mieć wiórki pocieszne     *     sens życia   zyskałem wreszcie        
    • @nicmerytorycznego -  witam i dziękuję.         
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności