Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
rumcajsowanie

Nanga Parbat

Rekomendowane odpowiedzi

@rumcajsowanie Tomek mieszkał niedaleko nas w górach Wicklow. Okolice Naas, tutejsze towarzystwo pol-ire bardzo to przeżyło. Pięknie to opisałeś. Pozdrawiam. Thx 

Edytowane przez Dag

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość umbra palona

@rumcajsowanie udał ci się ten wiersz :)

Jest dreszcz. Bardzo mi się podoba :)

 Miłego :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten wiersz jest zdecydowanie najlepszy spośród wszystkich w twoim debiucie, wyróżnia się, jest klimatyczny, i pod ciężarem metafory przestrzennej, jakbyś dopełniał kolejny ośmiotysięcznik własnym wyzwaniem,  masz coś wspólnego z himalaizmem, skoro po raz kolejny wracasz do tematu? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Tomasz Kucina tylko zainteresowanie, które już trwa z 20 lat. Sam się nie wspinam, ale CI co to robią jakimś dziwnym trafem mnie hipnotyzują.

    A może to ich nieustanne wyzwanie jakie rzucają śmierci, sprowadzanie życia do marginesu jednego błędu, bądź zdania się na zrządzenie i łaskawość losu. Tak zdecydowanie to mnie pochłania bez reszty. 

    Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas, serce i komentarz. :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    9 minut temu, rumcajsowanie napisał:

    @Tomasz Kucina tylko zainteresowanie, które już trwa z 20 lat. Sam się nie wspinam, ale CI co to robią jakimś dziwnym trafem mnie hipnotyzują.

    A może to ich nieustanne wyzwanie jakie rzucają śmierci, sprowadzanie życia do marginesu jednego błędu, bądź zdania się na zrządzenie i łaskawość losu. Tak zdecydowanie to mnie pochłania bez reszty. 

    Pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas, serce i komentarz. :)

    Rozumiem. Fajny. Z czystym sumieniem udzieliłem lajka. Pzdr.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Pamiętam zdarzenie, głośno wtedy było o ich zdobywaniu szczytu. Kocham góry, zaliczyłam sporo

    w Tatrach, ale nigdy zimą, bałabym się... Po treści przeszedł mnie powiew chłodu, znad gór... 

    A wiersz dobrze to opisuje.

    Pozdrawiam.

    Edytowane przez Nata_Kruk

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    W dniu 22.01.2020 o 00:44, rumcajsowanie napisał:

    w 2:25 Pan Tomasz mówi wierszem, który wszystko ma w sobie

    Tydzień temu w Grodzisku Mazowieckim miałem prelekcję, na której jedna z uczestniczek zapytała mnie, czy Tomasz Mackiewicz był bohaterem czy ryzykantem. Odpowiedziałem, że miał coś z tego i z tego, więc był awanturnikiem. A że ja także jestem awanturnikiem, to jestem Polakiem.

    Denis Urubko

    https://sportowefakty.wp.pl/alpinizm/811357/denis-urubko-nie-jestem-dobrym-czlowiekiem

     

    Nigdy nie podobało mi się mitologizowanie historii o tym człowieku. To nie był "bohater" do naśladowania, raczej duże dziecko w przebraniu, ktoś nieodpowiedzialny - a to moim zdaniem najgorsza rzecz, spotkać kogoś takiego w górach.

     

    Mnie się wydaje, że chodziło o tego Simone Moro, którego nie cierpiał. Panowie się kiedyś przyjaźnili, potem się rozstali. Na Tomka chyba zadziałało to, że on zdobył ten szczyt. I to w krótkim czasie po tym, jak jemu się to nie udało. 

    https://party.pl/newsy/rywal-tomasza-mackiewicza-komentuje-wyprawe-na-nanga-parbat-32301-r3/

     

    Twój wiersz pięknie się czyta, po ludzku - można współczuć człowiekowi i rodzinie, ale moim zdaniem nie należy gloryfikować kogoś, kto chyba nie potrafił właściwie skalkulować, jakie było prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu. A nam jak to zwykle, "wpadają w oko" tacy właśnie ludzie, szkoda.

    W dniu 22.01.2020 o 00:44, rumcajsowanie napisał:

    z każdym oddechem
    poczujesz ten ciężar
    komunię jej mroku
    w zaciśniętych ramionach

    Nie po to idzie się w góry, żeby szukać śmierci, w żadnej śmierci nie ma nic wzniosłego, moim zdaniem jest po prostu - śmierć.

     

    Pozdrawiam :-)

     

     

     

     

     

    Dałam serce, bo moim zdaniem pięknie opisujesz coś, co jest kompletną nieprawdą i mitem, ale co tkwi w świadomości zbiorowej.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @łucja z chebu Sęk w tym, że to nie był wybitny alpinista, ale jakże uparty i wspaniały człowiek, który uwziął się na tą górę jak chyba nikt inny (7 próba zdobycia i to z powodzeniem). Dlaczego śmiem twierdzić, że był wspaniałym człowiekiem bo Szerpowie próbowali wejść po jego ciało i je znieść, dwa postawili też jemu prowizoryczny pomnik i nazywali go swoim przyjacielem. Był poetą co więcej wczoraj ukazała się książka  Pani Revol, w której jest opis Pana Tomasza ostatnich chwil życia - mrożą krew w żyłach. 

     

    33 minuty temu, łucja z chebu napisał:

    Nie po to idzie się w góry, żeby szukać śmierci, w żadnej śmierci nie ma nic wzniosłego, moim zdaniem jest po prostu - śmierć.

     

    Chodzenie w najwyższe góry zimą co jest bardzo polską przypadłością (patrz tabele zimowe zdobytych 8-tysięczników) to już delikatnie się mówiąc proszenie się o śmierć tzn. ona czai się za każdym rogiem.  

     

    Dziękuję za komentarz i serce.

     

    pozdrawiam  

    Edytowane przez rumcajsowanie

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    8 minut temu, rumcajsowanie napisał:

    Chodzenie w najwyższe góry zimą co jest bardzo polską przypadłością (patrz tabele zimowe zdobytych 8-tysięczników) to już delikatnie się mówiąc proszenie się o śmierć tzn. ona czai się za każdym rogiem.

    Wiesz co, myślę, że to choć brzmi mało prawdopodobnie, jest jakimś wyliczeniem własnych możliwości.

    Ktoś, kto jest przyzwyczajony np pracować na wysokości, widząc stabilną półkę, nie czuje lęku, pomimo, iż jest na iluś tam metrach.Ktoś, kto czuje pewny grunt pod dwoma palcami u jednej stopy - nie czuje lęku.

    To nie jest tak, że "może się uda", to nie tak ma wyglądać, jest się pewnym, że może się udać, o ile coś nie wyskoczy niezaplanowanego.

    13 minut temu, rumcajsowanie napisał:

    Sęk w tym, że to nie był wybitny alpinista

    Właśnie.

    Widzisz, ja akurat też do gór podchodzę powiedzmy to romantycznie, ale wiem, że pewne wyjścia to jest już sport.

    Ośmiotysięczniki to jest już sport.

    To tak jak poezja - nie uznaję rankingów i przelatywania po wierszach - bo to jest sport, a poezja dla mnie nie jest sportem.

    Pozdr :-)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @łucja z chebu 59-ciu polskich himalaistów już nigdy z tych gór nie powróciło więc ten wiersz to ukłon dla nich wszystkich jak nie patrzeć.

    Co do Pana Tomka to po prostu bardzo mnie urzekł, swoją pogodą ducha, zwyczajnością, uporem, walką i tym, że potrafił się podnieść z nałogu narkomanii zastępując go nałogiem włóczengostwa i celebracji gór.

     

    pozdrawiam

    Edytowane przez rumcajsowanie

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    No i bardzo fajnie zbójcerzu:) Podsumowałeś tę górę. 

     

    Ja mam trochę inny pomysł na ten wiersz. Chciałabym oczyma Tomka opisać uczucia jakie towarzyszyły mu podczas wspinaczki, co myślał przed i w trakcie, jaka była jego ostatnia myśl, kiedy jeszcze miał świadomość myślenia. 
    Właściwie to ja dawno temu popełniłam taki  wiersz. Leży w schowku, bo nadal uważam że czegoś mu brakuje, czegoś nie oddałam właściwie. Kiedyś na pewno do niego wrócę. Może właśnie po przeczytaniu książki Pani Revol. Trochę zgadzam się z Łucją. Zresztą pisałam o tym szaleństwie. W puencie mojego wiersza jest właśnie takie potrząśnięcie światem, czyli to niesamowite ryzyko, ryzyko ponad wszystko. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @tetu ryzyko jest ciągle  przesuwane coraz bardziej, no bo jak nazwać to co robi Pan Andrzej Bargiel na nartach (zjazd z K2 itd.) nie mówiąc, że był taki Pan wcześniej jak Marco Siffredi, który w 2001 zjechał z Everestu na snowboardzie.

     

     

    pzdr

    Edytowane przez rumcajsowanie

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • życie na krawędzi  to jedyna droga dla poety bez wyobraźni    
      • tu fikcja tam faktz telefonem w dłonizagubiona mentalnienie odróżnia dzwonihallo hallo pomocybiją gwałcą flaki prująwysyłajcie ambulans policjestraż ogniową wojsko może odratują   adres poezja.org portal poetyckisprawcą czynu autora poszkodowany to podmiot liryczny        
      • Podoba mi się! A na końcu utworu zrobiło się jeszcze bardziej ciekawie, a nawet się uśmiechnęłam sama do siebie. Skąd ja to znam. Każdy ma takie momenty, kiedy w głowie znajduje tylko chwilową pustkę.  Poprawiłabym jedno słowo, ściane na ścianę. Pozdrawiam serdecznie :)     
      • Miałem iść już spać bo jutro praca czeka,  Aż tu nagle ranek zaskoczył człowieka. Wory pod oczami, strasznie oczy małe,  Włosy roztrzepane, sterczące, niedbałe.   Szef znów się doczepi formy pracownika, Nici z koncentracji, wezwie kierownika, Wyrzucą mnie pewnie, powiem do widzenia, Legną w gruzach wszystkie klientów marzenia.   Pewnie czytelniku jesteś dziś ciekawy,  Czy sprawdzone będą te moje obawy. Od zwolnienia z pracy zachowaj mnie Boże, Jutro będę spał już grzecznie o tej porze.   Spytasz dokąd zmierza wiersza tego droga, Że wciągam w poezję nawet Pana Boga. Niech już więc ustanie Twej frustracji burza, Ważą wszak się losy tu Anioła Stróża.   Może nietypowo brzmi me stanowisko, Ale jak mnie zwolni, to przepadnie wszystko. Już nie przyjdę rano, ani we dnie, w nocy, Już nie znajdziesz u mnie wszelakiej pomocy.   Taki właśnie morał przemawia i woła, Ludzkie są problemy nawet u Anioła. Chcesz zachować Stróża swego stanowisko? Kładź się przed północą zawsze i to wszystko.        
      • @AGFK, @Annie, @beta_b, @Dag, @eM_Ka, @Karina Westfall, @Maja Cyman, @MIROSŁAW C., @Jacek_Suchowicz, @Nata_Kruk, @Paweł Artomiuk, @Sylwester_Lasota Dziękuję serdecznie wszystkim za komentarze, serca i obecność. Pozdrawiam.
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności