Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Jakub Adamczyk

Litości

Rekomendowane odpowiedzi

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio w Warsztacie

    • Akt IV

      Przeora

       

      image.thumb.png.ab53f2971490c24fc5ff5da12e2d519c.png

       

      Do celi Lony wchodzi Przeora, siada na podłodze przy niej i zaczyna gładzić delikatnie jej ramiona i włosy. Nachyla się nad nią i mówi:

       

      - Ejże, służko moja mała

      Coś ty tam narozrabiała?

      Skarżą na cię się dziewczyny

      Że oto z twojej przyczyny

      Biskup się pogniewać może?

      Zatem –mówię  ku przestrodze –

      Zachowuj się dzisiaj ładnie,

      Rozmawiaj z nim słodko, składnie,

      Dbając, aby się nie zjeżył!

      Bo od niego los zależy

      Zgromadzenia tu naszego!

      Ta moc od Boga samego

      Jest mu w życiu przypisana

      Bowiem w łaskach jest u Pana!

                     

      Lona unosi głowę, patrzy jej w oczy. Przeora uśmiecha się ciepło do niej, ciągnie dalej łagodnie:

       

      - Wszystko tu jest z jego woli,

      A że czasem poswawoli,

      Sobie z którąś ze sióstr naszych

      Toż to przecie… nic nie znaczy.

       

      Z dumą kontynuuje:

       

      -  I ja, kiedym młodą była

      Wybierana przezeń byłam

      Miałam ciało zdrowe, piękne

      Teraz patrz: Jakie uschnięte…

       

      Zasmuca się, oglądając swoje dłonie. Ale szybko wraca do pogodnego nastroju, mówi wesoło:

       

      - We wspomnieniach,  każda chwila

      Z nim spędzona - czas umila!

      Wszystko przecie wszak przemija

      Ale wspomnień nie zabija…

      Z tobą też tak, młódko, będzie

      To nagroda dla cię będzie,

      Zanim przyjdzie ta, co życie

      Wszelkie ścina. I w niebycie

      Zaśniesz … Do dnia zmartwychwstania!

      Który, jak gwiazda zaranna

      Jawi się nam… Z łaski Pana!

       

      Stańczyk:

       

      - Słucha młódka - i się lęka,

      Bowiem jest to dla niej męka

      Gdy pojąć czegoś nie może!

      I już nie wie, czy w uporze

      Nadal ma trwać przysiąg swoich?

      Czy też żarty sobie stroi

      Z niej to całe otoczenie,

      Co miało wieczne zbawienie,

      Przede wszystkim mieć na względzie?

      A tymczasem - jak w obłędzie,

      Seksualnym tkwią jej siostry

      Oraz Biskup! Ten wyniosły

      Władca ich dusz. Eminencja

      Mająca moce zaklęcia

      Które wiedzie do wiecznego

      Życia w niebie. Spokojnego!

       

      Narrator:

       

      - I tak, wierna służka Lona

      Poczuła się jak zdradzona.

      Ta, co miała przed złem chronić

      Zdaje się potwora bronić!

      I to nawet jej wyjawia

      Że seks sama z nim uprawia!

       

      Tymczasem Przeora, otulając serdecznie Lonę ramieniem, pociesza ją:

       

      - Nie bój się więc, moja mała

      Każda z nas mu kiedyś dała,

      Bo to nie jest grzechem żadnym

      Przespać się z tym panem władnym!

       

      Nie jest grzechem gdy ci włoży

      W cipkę chuja sługa  boży

      On ci da wieczne zbawienie

      Po co zatem to zmartwienie?

       

      Nie bój… Nie bój się kochana!

      Pościel pięknie już zasłana

      Idź. I umyj się starannie!

      Poleż sobie trochę w wannie

      Natrzyj ciało olejkami

      Niech mu pachnie, poziomkami!

       

      Bierze jej twarz z miłością w dłonie i szepce na poufnie na ucho:

       

      - Polubisz… Choć pierwszym razem

      Może boleć… Lecz ci radzę

      Teraz się tym nie przejmować

      Jeszcze będziesz mi dziękować…!

       

      Na koniec marszczy czoło, ale uśmiecha się pokrzepiająco:

       

      - Eminencja lubi czasem

      Nim rozpocznie dźgać kutasem

      Zakląć sobie. Powydzierać

      W słowach swoich nie przebierać

      Niech Cię jednak to nie płoszy

      Bo zaznasz z nim moc… Rozkoszy!

       

      Zatrzymuje się w drzwiach i odwracając się rzuca stanowczo:

       

      - W oczach Pana, zawsze, wszędzie

      Ty dziewicą czystą będziesz

      Bowiem taka jest moc jest dana

      Dla księdza biskupa z Pana

      Boga w niebie najwyższego

      Oraz Ducha Najświętszego.

       

      Koniec Aktu IV

  • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie wiem, czy wiesz, co mówisz ;) Gdybym TAK napisał, to chyba bym się nazywał  Jan Paweł D. (Krakelura), a jak zauważyłeś, (nie wiem, czy aby na pewno), że nazywam się inaczej. Wiesz, rozumiem co dwie głowy, to nie jedna, ale jednak wolę swój styl. Mówisz, że dużo słów, że prościej, bez pretensji, ale czy o to w poezji chodzi ? Minimalizm, oszczędność słów, maksimum przekazu - tak mawiał jeden z większych poetów, więc nie wiem, czy twoja droga jest równie ważna. Zastanawiam się nad jednym, czy ty (Pan) uważasz się (megalomania) za mistrza, że piszesz ludziom, jak mają pisać? Zasadniczo uwag merytorycznych nie widziałem, a sam zdaje sobie sprawę (w tym przypadku) z kilku, dodatkowo narzucasz sposób pisania, który, serio, nie jest poparty żadnym argumentem. Dodam tylko, że jeśli ktoś nie rozumie, co ja piszę, to chyba powinno to wzmóc ciekawość, zastanowić, w czym rzecz, że prawda treści nie jest dostępna bezpośrednio, w sposób tak łatwy, że człowiek wręcz upaja się sensem. W przypadku mojej poezji należy oddać nieco szacunku zawartości między pierwszą dużą literą a ostatnią kropką. Uważam, że warto! A co uważa czytelnik, to już jego sprawa. W każdego gusta poezją nie da się wstrzelić, bo albo coś jest jak gazeta brukowiec dla mas, albo dla szczególnych typów ludzi. Rozumiem, że wartość tego, o czym piszę, w twoim świecie, stoi nieco do góry nogami. To, co ja uważam za wartościowe, ty zaś za bez, więc jeśli chcesz czytać moją poezję, proszę, stań na głowie, a jeśli nie, to po prostu nie czytaj. Reszta komentarzy jest chyba zbędna. Ja nie sprzedaję ciepłych bułek, które rozchodzą się co ranek, bo ja sprzedaję suchy chleb, który albo kogoś zadowoli, albo nie. Są ludzie, którzy go przyjmą i zrobią wartościowy obiad, a są tacy, którzy tak bardzo urośli w piórka, bogacze pier****ne, że tym gardzą. Sam w odniesieniu do szeregu metafor odnieś się i znajdź swoje miejsce. Mimo wszystko pozdrawiam !!
    • @Grynszpani Dzięki. @Pan Ropuch Kupę reprezentuje pomięty papier. Dzięki. @Andrzej_Wojnowski Wybiorę się kiedyś, dzięki. @Gosława Dzięki serdeczne.
    • A nie mógłbyś tak pisać?:   Jeśli nie widziałeś trupa przejdź się latem do kostnicy, chłód panuje tam gdy upał kąsa niczym muchy żywych.   Martwi leżą i już nic im, chłód czy upał, nie przeszkadza, tylko panuje w kostnicy duch zrozumienia dla świata.   I być może atmosfera wcale nie jest tam grobowa - kto zmarłych w drogę ubiera mógłby powagi dochować?   Gdy krząta się wokół ciebie, tutaj naciągnąć, tu przyszyć, czy mógłby o suchym chlebie pracować żeby nie przytyć?   Nie łyknąć wprzód dla inwencji zanim ci zrobi makijaż, żebyś wyglądał jak świeży, z trumny jak żywy mógł wypaść   prosto na blask od świec licznych w ciszy kaplicy poważnej, niemal oddychał w dowcipnej żywej grze cieni i świateł.   Echo od gwoździ przypomni, że ty nie parskniesz już śmiechem, ktoś za konduktem żałobnym spojrzy w telefon i ziewnie.     (i dużo słów, ale prościej, klarowniej, bez pretensji...? To mój, nie musisz dziękować) 
    • @Sylwester_Lasota Tu zapewne odezwał się już buntowniczy 'nie żart'.  Ale dopiszę gwiazdkę tu dla poprawy i zmylenia oczów.     * *              I             2                Pozdrawiam. Drugą też dla zmylenia oczęt.    
    • @beta_b hej! Widzę, że trochę pozmieniałaś...czy więcej waży NIC, od nic...? "Ciężkie niebo  jest ciężkie"....brzmi niestety trochę jak Masło jest maślane.... Można napisać ....niebo jest ciężkie a poza tym nic....ale to nie mój wiersz. Pozdrawiam :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności