Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Dorota Drozdz

Lubię...

Rekomendowane odpowiedzi

  • Autor
  • Lubię moje grzechy...
    spadające lekko jak śnieg

    Lubię wiarę moją,
    spływającą aż do stóp...

    Moją tęsknotę czarno-białą...

    Miłość moją
    idącą boso
    po potłuczonym szkle...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @agatta mnie zainteresowałaś. Są sprawy, o których trudno mówić tak, żeby nie zabrzmiało to banalnie. Ty próbujesz - za to plus.
      • Dziękuję :)   Nad rwącym Gangesem (to zdjęcie z Krychą), miał Janek bungalow, rowerek... pal licho!!! Niestety, chciał tygrys Krystynę lub Wigry, szczęściem udławił się jedną szprychą.     nie dokazuj Lachu, nie dokazuj nie od razu można spotkać taki cud ;) Dzięki.    
      • ___//==   dół zakopał się we mnie to cholernie niewygodne na dodatek te jednostajne poklepywanie ziemią łopatę jestem dołem głębokim oddech traci ciało ma problem jestem pustką zniknąłem dla świata do dźwięków docierają niewidoczne uszy nagle zmiana kroki nade mną słyszą mnie tutaj na dole jak mogę cokolwiek odczuwać przecież nie mam ciała to w czym zakopany ten cholerny dół w tej chwili ze mnie wychodzi co będzie jak wyjdzie ziemię wyrówna   jestem wewnątrz zewnętrznej strony dziury doprawdy dziwnie to uczucie kwiaty padają na deszcz spływam na niego na zewnętrzną stronę wewnętrznego zewnętrza   dostrzegam wokół chodzące ślady zostawiają pełno butów po sobie kanaliki sznurowadeł toną w wodzie kto to wszystko posprząta gdzie właściwie jestem oddech zaczyna mnie tracić a skoro traci to widocznie jestem powtórnie spoglądam na zewnętrzną stronę dołu ale tym razem od środka wchodzę tam jest przytulnie i w miarę ciepło przynajmniej nie przemoknę deszczu mam racje krople są cholernie suche jak wilgotny ogień na liściach.   chyba ze mną coś ma problem duży problem sypię na ziemię komplet siebie całą pokręconą egzystencję w ziarenka piasku wlatują usta każde do innego czyżbym miał ich więcej zaczynają się krztusić są zamknięte powłoką z kamienia na dodatek wpadają do zewnętrznej strony dołu normalnie prześladuję go sobą cholera jasna jeszcze tego brakowało mokre że aż suche gałęzie rozpalają ogień póki co nie ma do mnie dostępu jedynie ziemia snuje się po nim na nieboskłonie słońce wywraca gorącą podszewkę na wewnątrz pokazuje drugą twarz.   rozum intensywnie wierci mną kropelki czoła błyszczą na pocie dobrze że nie na kocie po diabła myśli tak mną pomyślały skrada idzie cicho po szarym zwierzaku nie mam gdzie uciec dół nie chce się we mnie zakopać może niewidoczny byłbym w sobie kot przechodzi obok zwyczajnie po ziemi znika w oddali zostawił miauczenie przy mnie głaszczę go to mnie uspokaja wpadam w dół ktoś go zasypuje klepie łopatą słyszę miarowe przytłumione uderzenia normalność powróciła która? ode mnie do mnie czyżby? a skąd te ściany wokół ciasnota na mnie jestem królem i białe anioły  
      • Hen na kresach dalekich, hen na Ukrainie, gdzie ku stepom szerokim bystra rzeka płynie, zawarto spisek w Barze przeciwko królowi, zdrajcy własnej ojczyzny i sprzedawczykowi.   Przystąpili rodacy do konfederacji, w obronie świętej wiary naszej polskiej nacji. Pod jedną się komendą Polacy skupili, przy sztandarach z imieniem: Jezusa, Maryi.   Dla każdego powstańca cel był oczywisty, lepiej zginąć, niż patrzeć na zgubę ojczyzny. Więc nie bacząc na rany, ani niewygody, szli do boju za wolność, a nie dla nagrody.   Chociaż wróg był potężny, nie ustępowali, bronili swojej ziemi, swobody i wiary. Mimo, że nie nadeszła pomoc Wielkiej Porty, bój o barską warownię przeszedł do historii.   W trakcie bitwy na murach zakonnik ksiądz Marek niósł obrońcom w procesji Najświętszy Sakrament. A gdy polscy rycerze twierdzę opuszczali, stał na murach i wszystkim krzyżem błogosławił.   Obroną Jasnej Góry wsławił się Pułaski, bohater dwóch narodów, wódz konfederacki. Nie zrażony olbrzymią rosyjską przewagą, w Okopach Świętej Trójcy stoczył bitwę krwawą.   Cztery lata zaciekłe boje z wrogiem trwały, z wojskami króla zdrajcy, z carskimi jegrami. Chociaż nas od tych zdarzeń dwa wieki już dzielą, nie zagubmy pamięci, chwała bohaterom!   19.01.2020, g. 19.30
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności