Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi


skry z komina - miniaturowe  komety
na dymnej powłoce nocy – świetlne drogowskazy
dla nieobecnych  – szukania pierwszej gwiazdki
po właściwej stronie
wiją opuszczone gniazda w śniegu - zima porowacieje
jak trawertyn na schodach
do jednej lalki z urwanym korpusem
przez złośliwych braci

wczoraj stanęłam pod oknem - oszronione
szyby źrenic rejestrowały ruchy za firaną
i spod żeber – swoista wiwisekcja przez luft przedsionka

obrazy kurczyły się z rytmem kroków – szedłeś z trudem
przy poręczy balkonika   - czteronożnego nosiciela rzeczy wszelakich
akurat wtedy czajnika  - źródła parnych ewokacji
z mamą – nalej mi gorącej wody – mówiła

umarli nie parzą herbaty

wiatr zafurkotał włosami komet - kłują w oczy
obrazy z krwi i kości rozsypanych więzi
nie milknie skowyt serca

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepadam za wierszami, których do końca nie rozumiem. :) Tutaj spodobało mi się, że przy czytaniu trzeba się głębiej zastanowić. Lubię poezję, przy której trzeba się zamyślić. Pozdrawiam. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy wers - mistrzostwo świata. Opis balkonika - pomysłowo. Zakonczenie poruszające. Cały wiersz na poziomie, z którego Kobra nie schodzi :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobry tekst. Nie do końca przekonują mnie "szyby źrenic" oraz to że "zima porowacieje" poza tym czytałem z przyjemnością. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rewelacyjny! Nic więcej nie mogę powiedzieć.

Porowatość zimy mega! dopełniaczówka też wydaje się być na miejscu. Bardzo  mi się podoba. Dobrej nocy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten wiersz jest dla mnie... przepiękny.

Pewnie pokombinowałabym z układem wersów, ale do treści nic nie dodam, nic nie ujmę.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio w Warsztacie

    • List IV

       

      Powiada Pan dzisiaj, że sprawa jest prosta;

      Że jest we mnie upór. Większy niż osła,

      Bo starczy bym zmienił swe  gusta - i nowa

      Pojawi się we mnie istota. Już zdrowa,

      Co bez wysiłku wszystko pojmuje

      I niczym już więcej się nie przejmuje.

      I wtedy -  Pan twierdzi - ta owa Ona

      Istota -  stanie się:  Oświecona!

       

      A ja się w nocy biję z myślami,

      I w dzień,  i w południe, i porankami,

      Gdy tylko zwlokę z wyrka swe ciało

      I ćwiczę, by ruchem się trochę rozgrzało.

       

      Nie mogę pojąć… Wręcz nic nie pojmuję!

      Dlaczego jestem? I pragnę? I czuję?

      Dlaczego trapią mnie wątpliwości?

      A Pan odpowiada, że to są ości,

      Nie zrozumienia.

      Nie oświecenia.

      Żem sobie umysłu jak trzeba nie zmieniał!

      Żem się w tym względzie za bardzo lenił

      I stąd te upiory w mózgu mego sieni.

       

      Tak twierdzi buddyzm.

       Taoizm tak knuje.

      Ale ja nadal nic nie pojmuję.

      A Pan wciąż twierdzi - i twierdzi uparcie,

      Że ja, gdybym tylko miał w sobie zaparcie

      Do zdobywania wiedzy, mądrości,

      To bym bez trudu zagościł wśród gości

      Którzy mędrcami się mienią wielkimi,

      I którzy zowią się -  Oświeconymi!

      I twierdzi Pan dalej, że łatwo przychodzi

      Człekowi z niewoli się oswobodzić,

      Z niewoli myśli, odczuć i chuci

      Jeżeli tylko człek siebie porzuci;

      Jeżeli tylko zmieni myślenie,

      I jeśli zrozumie,  czym jest - Zrozumienie.

       

      A może choć trochę pana zaskoczy,

      Fakt, że gdym raz pierwszy przejrzał na oczy,

      Kiedy pojąłem,  że patrzę i widzę,

      Że czuję, że kocham i nienawidzę,

      To takie przyszło z tym zrozumienie,

      Iż z tego wynika - moje istnienie!

       

      Lecz wiem już, że Pan temu zaprzeczy

      Bo według Pana nie ma tych rzeczy,

      Gdyż rzecz sama w sobie po prostu znika

      Jeśli się tylko przyjrzeć jej z bliska;

      I nic nie istnieje. Niczego nie ma.

      A wszystko inne to zwykła ściema.

       

      Więc ja nie istnieję?!  To kogo Pan pyta??

      I gdzie odpowiedź jest na to ukryta?

       

      „Kim jesteś?”, pytał Pan nie-istniejącego?

      Doprawdy, trudno zrozumieć coś z tego….

       

      A czas? Istnieje? Czy nie  istnieje?

      Wszak wszystko przecież w czasie się dzieje;

      Lecz… Wszystko znika,  nim się objawi!

      Ja ufam, że wiedza może wybawić

      Z rozterek, tyczących istoty rzeczy,

      Bo zrozumienie -  jak lek -  też leczy.

      Z tej wiedzy wynika, że to, co widzimy,

      To wszystko, za czym uparcie gonimy,

      Owszem, istnieje, ale w przeszłości,

      A przyszłość w przeszłości nigdy nie gości,

      Ni w teraźniejszości, która, jak wiemy,

      Jest niczym innym jak połączeniem

      Między, co było i co zaraz będzie.

       

      I tak, w tym powszechnym,  ludzkim obłędzie,

      Niewielu to pojmie, choć bardzo się stara;

      Bo większość poleci… Lotem Ikara.

  • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności