Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Klara G

Stópki

Rekomendowane odpowiedzi

tęsknię
za rzewnym płaczem
za przytuleniem do piersi dziecka
najdelikatniej a zarazem mocno
żeby czuło się bezpiecznie

tęsknię
za raczkowaniem
za pierwszymi krokami
za pierwszymi upadkami
i powstaniem

tęsknię
za grymasami
za uśmiechniętą buzią
ząbkowaniem po nocach
i budzeniem mnie ze snu

tęsknię
za prostotą
za bezpośredniością

dziecka

w tym zagmatwanym świecie dorosłych
którzy wszystko chcą przekalkulować
przetworzyć i zrozumieć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piękny i wzruszający wiersz.

 

Pozdrawiam

 

(Mam tylko subiektywną uwagę do tytułu: osobiście mam powyżej uszu wszechobecnych "stópek" symbolizujących noworodka. Czy pokazujemy stopy dorosłych? Co to za mania?)

 

Edytowane przez WarszawiAnka
formatowanie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Dziękuję :)

    Dla mnie osobiście takie stópki dziecka są cudne, słodkie, to tylko takie moje odczucie, dlatego nadałam taki tytuł ;) Nie powiedziałabym, że to mania tylko one są takie maluśkie i można je wycałować :)

    pozdrawiam serdecznie :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 godziny temu, Klara G napisał:

    Dziękuję :)

    Dla mnie osobiście takie stópki dziecka są cudne, słodkie, to tylko takie moje odczucie, dlatego nadałam taki tytuł ;) Nie powiedziałabym, że to mania tylko one są takie maluśkie i można je wycałować :)

    pozdrawiam serdecznie :)

     

    OK, ale małe dziecko całe jest słodziutkie, a przede wszystkim ma buzię.

    Kiedyś uwaga skupiona była na buziach dziecięcych, albo na całej postaci.

     

    Pozdrawiam wzajemnie :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    W dniu 21.10.2019 o 19:06, WarszawiAnka napisał:

    OK, ale małe dziecko całe jest słodziutkie, a przede wszystkim ma buzię.

    Kiedyś uwaga skupiona była na buziach dziecięcych, albo na całej postaci.

     

    Stópki dziecka rzeczywiście są przeurocze, sama całowałam ile się dało, póki nie biegały w butach - ale nie eksponowałabym w tytule - to jakby uprzedmiotowienie, a sam wiersz odbieram jako bardzo ciepły. Może dopisałabym coś jeszcze o tych stópkach w treści wiersza, Pozdrawiam.

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Pierwotnie odebrałam ten wiersz jako zarejestrowanie przemyśleń i odczuć matki,

    która straciła dziecko.

     

    Końcówka mnie jednak z tej ścieżki interpretacyjnej nieco wybiła.

    I postrzegam Peelkę, jako kobietę, która po prostu ma dość "wielkiego świata dorosłych",

    uważa, że dzieci i ich życie są fajniejsze, pod każdym względem.

     

    I, tak po prawdzie, jestem tym zawiedziona.

    Idealizowanie dzieciństwa i dzieci (w połączeniu ze zdewaluowaniem dorosłych i ich złożoności i sceptycyzmu życiowego)

    wręcz działa na mnie drażniąco.

    Ale to tylko mój odbiór, być może jestem w nim osamotniona :)

    A odnośnie tytułu - podzielam opinię koleżanek :)

     

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Zgadzam się, droga autorko. Zgadzam się ze wszystkim.

     

    ...a poniżej cytat z mojej ulubionej książki:

     

    Wszyscy przemądrzali pedagogowie i ochmistrzowie godzą się na to, że dzieci nie wiedzą czego chcą, natomiast nikt uwierzyć nie chce, mimo naocznej oczywistości tego faktu, że także dorośli wałęsają się po tej ziemi podobni dzieciom, równie jak one nie wiedząc wcale, skąd się wzięli i dokąd zmierzają i że tak samo nie kierują swych czynów ku prawdziwym celom i tak samo podlegają rządom łakoci i łozowej rózgi.

     

    :-)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 godziny temu, Deonix_ napisał:

    Pierwotnie odebrałam ten wiersz jako zarejestrowanie przemyśleń i odczuć matki,

    która straciła dziecko.

     

    Końcówka mnie jednak z tej ścieżki interpretacyjnej nieco wybiła.

    I postrzegam Peelkę, jako kobietę, która po prostu ma dość "wielkiego świata dorosłych",

    uważa, że dzieci i ich życie są fajniejsze, pod każdym względem.

     

    I, tak po prawdzie, jestem tym zawiedziona.

    Idealizowanie dzieciństwa i dzieci (w połączeniu ze zdewaluowaniem dorosłych i ich złożoności i sceptycyzmu życiowego)

    wręcz działa na mnie drażniąco.

    Ale to tylko mój odbiór, być może jestem w nim osamotniona :)

    A odnośnie tytułu - podzielam opinię koleżanek :)

     

    Pozdrawiam :)

     

    A ja akurat nie rozumiem komentarza. Przecież właśnie wiersz oddaję prawdę. Dzieci i dzieciństwo są idealne (oczywiście zdarzają się wyjątki). To właśnie dorastanie nas niszczy... Zawsze tak było i będzie. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Moim zdaniem tytuł ewidentnie do zmiany. Jeśli chodzi o tekst nie wzbudził moich emocji. Dominująca w nim tęsknota za dzieckiem nie ściska za serce. Za mało w nim matczynej wrażliwości, za dużo rozczulania. Oczywiście bez urazy, tak po prostu czuję, ale to tylko ja.

    Zrobiłabym z tego inny wiersz. Opowiem co mi przyszło do głowy i bardzo proszę autorkę by się nie pogniewała, bo to tylko moja wariacja na temat.

    Zastanówmy się co wynika z puenty.
    Można by pomyśleć że tym dzieckiem za którym tęskni podmiot jest on sam. Właściwie puenta na to wskazuje. Brzmi jakby bohaterka miała problem z adaptacją w świecie dorosłych. Może nie dorosła, nie dojrzała do tego świata i szuka w sobie dzieciaka którym kiedyś była. Taki obraz wiersza i pomysł bardzo by mi odpowiadał, tyle tylko że byłby to już zupełnie inny wiersz. Oczywiście trzeba by wtedy przemyśleć cały wiersz, zbudować go od nowa bazując na puencie. 
    Pozdrawiam i co złego to nie ja. Serdeczności.

    Edytowane przez tetu

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    @Gaźnik

    Nie wiem, jak wytłumaczyć, bo to mój pogląd, ale podejmę rękawicę 😁

     

    Osobiście nie oceniam swojego dzieciństwa jako idyllicznego (może jestem wyjątkiem). I (przynajmniej od pewnego etapu) wraz z upływem czasu widzę w życiu więcej plusów, mam wrażenie, że na "stare lata" poprawia mi się komfort życia, nie tęsknię za przeszłością zanadto. Co nie znaczy, że żadnych sentymentów we mnie nie ma, po prostu do niektórych aspektów przeszłości wolę nie wracać i cieszyć się chwilą bieżącą, w końcu dojrzewanie nie tylko niszczy, otwiera też nowe perspektywy 🙂 

     

    Pozdrawiam, 

     

    D. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    7 godzin temu, Wędrowiec.1984 napisał:

    Zgadzam się, droga autorko. Zgadzam się ze wszystkim.

     

    ...a poniżej cytat z mojej ulubionej książki:

     

    Wszyscy przemądrzali pedagogowie i ochmistrzowie godzą się na to, że dzieci nie wiedzą czego chcą, natomiast nikt uwierzyć nie chce, mimo naocznej oczywistości tego faktu, że także dorośli wałęsają się po tej ziemi podobni dzieciom, równie jak one nie wiedząc wcale, skąd się wzięli i dokąd zmierzają i że tak samo nie kierują swych czynów ku prawdziwym celom i tak samo podlegają rządom łakoci i łozowej rózgi.

     

    Co do tego ma tytuł: Stópki? Wałęsają się - stópki?

    To jest dorobienie czegoś, co jasno z wiersza jednak nie wynika - być może miało, ale się ładnie nie zazębia (stąd napisałam, że może coś jeszcze powinno być w tekście).

    Autorka oczywiście ma prawo do wszystkiego łącznie z tytułem, a ja podzieliłam się tym, co podpowiada mi moja matczyna intuicja - Autorka sama zdecyduje.

    Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Cześć, dziękuję za dyskusję :)

    Ja tam gniewam się na komentarze do wiersza, to Wasze zdania, które szanuję :)

    Oczywiście, mogę mieć inne zdanie czy podejście do tego, co napisałam.

    Tytułu nie zmienię, bo te stópki nie tylko są cudne i słodkie, ale także zaznaczają drogę, którą należy pokonywać, od dzieciństwa ku dorosłości. Teraz, gdy już podzieliliście się ze mną spostrzeżeniami, mogę napisać. To jest wiersz o tęsknocie matki do swojego dziecka,  to jest także tęsknota za dzieciństwem i za dzieckiem w sobie. Często obserwuję swoją siostrzenicę, która ma 5 lat i chciałam zapisać w formie wiersz przemyślenia :) Moim zdaniem nie jest to idealizowanie, tyko refleksja z obserwacji. Każdy etap przecież zarówno ma i plusy i minusy. Jakie dzieciństwo by nie było, ja tęsknię czasem za bycie dzieckiem, ale to nie znaczy, że w swoim etapie jestem zaraz nieszczęśliwa ;) Po prostu mam wspomnienia różne, które tkwią we mnie i choćby minęło wiele lat, ja ich nie zapomnę. Obserwując dzieci widzę, że dla nich świat jest prostszy chyba ;) Bardziej wyrażają emocje i wszystko po nich widać na twarzy :) Mam wrażenie, że dorośli czasem nie pozwalają sobie za emocje, tłumią je, aż pękają, bo muszą się wreszcie wyładować.

    Oczywiście, możecie mieć inne zdanie, ale ja mam takie i nic w tym wierszu nie zmienię. Jak pisałam go widziałam i tą wyliczankę i te powtórzenia i ten tytuł, wszystko jest napisane tak jak trzeba według mnie. 

    Pozdrawiam Was i dziękuję za zaglądanie :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    @Deonix_

     

    Ja swoje wyjątkowo dobrze wspominam. Może dlatego, że miałem bardzo dobrze. Z perspektywy czasu, wiem co to cierpienie dzieci. Moja siostrzenica urodziła się w 24 tygodniu, spędziła kilka miesięcy w inkubatorze. Gdy się tego nie widzi człowiek nie wie ile noworodków wyjeżdża codziennie w workach, często z powodu tego, że nie ma kto się nimi zająć. Karolinka (czarnoskóra dziewczynka leżąca blisko mojej siostrzenicy) poradziła sobie 3x z sepsą, czwartym razem nie miała tyle szczęścia... Jednak dalej to niski procent cierpień małych dzieci. W dodatku jak ciężko by nie miały walczą o swoje życie mocniej niż zmęczeni dorośli. Walczą o każdy kolejny krok. Czasem czymś wielkim jest nauczenie dziecka siedzieć, a i tak dobrze prowadzone jest szczęśliwe i mierzy się z wszystkimi przeciwnościami. Kwestia tego czy dorośli umożliwią im je pokonać...

     

    @Klara G

     

    Dzieci mają pewną inteligencję, którą tracą dorośli. Mają większą ciekawość świata i szersze spojrzenie. Człowiek w grafikach dołączonych do książek nie zwraca uwagi na szczegóły, w końcu to uzupełnienie tekstu - mało istotne. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale graficy mają dużo ciężej w książeczce dla dzieci. Nie mogą popełnić żadnego błędu, bo te będą od razu wyłapane. Zwykle są bardziej rozbudowane i mają więcej szczegółów. A mimo to rzadziej można znaleźć błąd typu 4 palce u dłoni itd... 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności