Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Janusz Józef Adamczyk

Manifest w obronie dzieci

Rekomendowane odpowiedzi

Godność dziecka,

to jego spokój,

to jego Święty Spokój!

Przestańcie zmuszać je

do zajmowania się tym, 

czym zajmować się nie chce!

Nie przeszkadzajcie mu

w pasji poznawania świata, 

w dojrzewaniu do poczucia Piękna,

to Ono, anie hormony

wykluczy poczucie obrzydliwości -

nieuniknionego następstwa manipulacji i przemocy,

której tak nachalnie się dopuszczacie!

W imię własnych zboczonych doznań

sięgacie po czystość dzieci,

niszcząc ich godność na zawsze!

Tego świata nie obchodzą już dzieci,

żyje chwilą zboczonej radości!

Ale piękno, to Bóg,

i On przypomni o Sobie!

 

Janusz Józef Adamczyk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Janusz Józef Adamczyk zupełnie się z tb nie zgadzam chyba że to jakaś oda do księży. 

Dodam tylko że edukacja seksualna to nie pedofilia, a rozumiem że pijesz do dzisiejszej ustawy w Sejmie. Do przemocy będzie dochodzić właśnie wtedy gdy dzieci nie będą świadome zagrożenia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@light_2019 Witam, nie wiem, czy znasz program proponowany przez WHO (czytałem i zapytałem, kto go opracował? Otrzymałem odpowiedź wymijającą, żadnego nazwiska naukowca, żadnej nazwy ośrodka naukowego, na których się powoływano); w/w program, to czysta manipulacja i przemoc wobec dzieci, to gwałcenie praw naturalnego rozwoju dziecka (na marginesie dodam, że specjalizowałem się - doktorat - w psychologii rozwojowej dzieci i młodzieży), to totalne zaburzenie ich rozwoju psychicznego i osobowościowego, to światowy skandal! To program zboczeńców, któremu przyklaskuje dzisiejszy świat, spragniony coraz bardziej ekstremalnych bodźców! Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy opracowań sławnych/naukowych odchudzania nie jest kilka? a bywa ,ze sprzecznych. czy to jest program edukacyjny, czy rozwojowo-osobowościowy? jakie są założenia WHO?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Jacek_K Witam Panie Jacku, dziękuję za zainteresowanie tematem. Istnieją, także w Polsce, naukowe (podkreślam - naukowe!) prace psychologiczne i psychiatryczne na temat rozwoju erotycznego dzieci; prace te (poprzedzone wieloletnimi badaniami) nie są sprzeczne z pracami zagranicznymi, dlatego wszyscy poważni (a nie karierowicze, którzy za awans, za pieniądze są zdolni sfałszować wyniki badań) naukowcy, w skali całego świata,  zajmują podobne stanowisko tak w sprawie gender, jak i w sprawie LGBT, czy programu edukacji seksualnej dzieci i młodzieży zalecanego przez WHO, - stanowisko ich jest jednoznacznie NEGATYWNE, ci bardziej odważni wręcz wyśmiewają twórców i propagatorów tychże programów, a wyśmiewają dlatego, że nie mają one żadnych podstaw naukowych, są czystą ideologią! Zgodnie z wynikami badań, zainteresowanie małych dzieci "seksem" jest minimalne, - szczątkowo-przygodowe, i szybko mija! Wyjątek stanowią dzieci niedorozwinięte intelektualnie, u tych dzieci zainteresowanie jest większe i trwa dłużej. WHO żąda, aby zainteresowanie "seksem" maksymalnie rozbudzać i zmuszać dzieci do czynienia użytku z tej sfery, a więc jest to niespotykana do tej pory przemoc psychiczna wobec małoletnich dzieci, przemoc skierowana w stronę bardzo delikatnej, intymnej i ważnej sfery życia człowieka; odważni profesorowie mówią wprost: "Chodzi o świeże mięso dla pedofilów i zboczeńców. 

Pozdrawiam Pana serdecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Janusz Józef Adamczyk Dziękuję za wyjaśnienie, sięgnąłem też do źródła https://pl.wikipedia.org/wiki/Standardy_edukacji_seksualnej_w_Europie - 

rzeczywiście kontrowersyjna sprawa, spotkałem się z opinią, aby rodzice mogli decydować o tym czy są za, czy przeciw...

Wobec zagrożeń wymienionych, wolałbym , aby moja mała była ich świadoma, a nie została uświadomiona w tej kwestii.

Jednym słowem jestem za tym by to rodzice decydowali, na podobnej zasadzie takiej jak decydujemy o (nie)wyrażaniu zgód marketingowych.

Dobrze, że wiersz powstał. Ciekawe co inni sądzą o tym.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę że tu nie chodzi o "świeże mięso", bo zboczeńców chyba podnieca nieświadomość dziecka, tylko o nowy model człowieka, dokładnie nie potrafię określić jaki, podejrzewam tylko że skończy się to źle. Ale jedno dobre w tej edukacji seksualnej widzę, dlaczego dzieci w wieku powiedzmy 11 lat nie miałyby uprawiać seksu, skoro już się regularnie masturbują... Chociaż lepiej żeby zmiany następowały w tym obszarze naturalnie, ja w ogóle jestem przeciwny szkole :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Kot Witam Panie Kocie (broń Boże bez intencji obrażenia Pana), problem w tym, że do prawidłowego, satysfakcjonującego współżycia płciowego trzeba dorosnąć, przede wszystkim dorosnąć psychicznie, o czym, ani WHO, ani LGBT ANI SŁOWA! Dojrzałość psychiczna jest podstawą odczuwania prawdziwego sensu współżycia płciowego, odczuwania jego piękna i doznawania satysfakcji. To, co proponują WHO i LGBT, to czysto zwierzęcy seks, który nie ma nic wspólnego z poczuciem człowieczeństwa w akcie płciowym, dlatego też niektórzy psychologowie i psychiatrzy ( do których i ja należę) twierdzą wprost: "Chodzi o świeże mięso dla pedofilów i zboczeńców." 

Pozdrawiam Pana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 17.10.2019 o 19:58, Kot napisał:

Ale jedno dobre w tej edukacji seksualnej widzę, dlaczego dzieci w wieku powiedzmy 11 lat nie miałyby uprawiać seksu, skoro już się regularnie masturbują...

Czy ja dobrze przeczytałam?!!!  A może dlatego, że mogą spłodzić w ten sposób dzieci! (Niedawno w Polsce urodziła dziecko 12. letnia dziewczynka). 

To straszne, co przeczytałam.

 

@Janusz Józef Adamczyk Wiersz moim zdaniem mało wierszem jest, a jak w tytule - manifestem, też nie podejmuję się jego oceny.

Temat bardzo ważny.

Myślę w przeciwieństwie do komentującego powyżej, że u normalnie rozwijających się dzieci, w bezpiecznym dla nich środowisku, wspomagającym ich rozwój, przeważają innego rodzaju zainteresowania. Dzieci należy chronić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Janusz Józef Adamczyk dziękuję Panu za ten manifest, to są zboczone czasy dla dzieci, wymusza się na nich zbyt wiele i za szybko. Prostym przykładem jest iluzja optyczna, pokazująca zarazem parę jak i 9 delfinów. Dzieci widzą wyłącznie delfiny.

 

Od dwóch lat trwa mój spór z przyjacielem o to dokąd zmierza edukacja seksualna. On twierdzi, że do akceptacji pedofilii, ja twierdzę, może naiwnie, że ten świat nie może być aż tak pojebany żeby akceptować, nieakceptowalne...

 

Wkleję jeszcze nie dokończony tekst, który narusza temat pedofilii i próbę przekroczenia granicy moralno-etycznej.

 

 

Miałem tak już od zawsze. Od zawsze zależało mi na szczerej rozmowie i byłem przeszczęśliwy jak ktoś z kim rozmawiałem, miał akurat dobry humor i mogliśmy po-śmieszkować. Tak, duże dziecko ze mnie, ale potrafię rozróżnić dziecko od dorosłej osoby. 

Potrzeba miłości u dzieci, nie ma podłoży seksualnych, to odróżnia dziecko od osoby wchodzącej w wiek dojrzewania, gdzie strefy te powoli się "budzą". 

Jest to bardzo niebezpieczny okres i pierwsze doświadczenia seksualne potrafią odcisnąć się na ich dorosłym życiu przez naprawdę długi czas, a nawet do końca życia. Sugeruję jednak poczekać, pomimo że chuja aż rozsadza

(tak głównie chłopcy w tym śmiesznym-naście wieku, chcą "zaruchać". Dziewczyny, pomimo całego tego "globalnego gówna", nadal są w mniejszości, przepraszam Panie "feministki" za tę informację i proszę nie walczcie o równouprawnienie chociaż w tym przypadku). 

Jeżeli para nastolatków wspólnie odkrywa seksualność nie nazwę tego zboczeniem. Jakby ktoś miał wątpliwości, to na szczęście ludzkość ustaliła pewne granice wiekowe i od osiemnastu lat jesteś odpowiedzialny za swoje czyny i uznany w świetle prawa za osobę pełnoletnią, a niekiedy nawet od szesnastu.

Tragedia zdarza się wtedy, kiedy nastoletnia osoba miała kontakt seksualny na długo przed wiekiem dojrzewania i chyba nie muszę dodawać, że nie z własnej chęci. 

Jeżeli jakiś napalony osobnik (16-120 lat) jednak myśli o tym, żeby naruszyć wyznaczone granice wiekowe, powinien iść szybciutko do psychologa lub psychiatry! 

Nie chcę nawet się domyślać jak bardzo skrzywiony umysł musi mieć pedofil i czym on się kur** tłumaczy. To trzeba starać się leczyć i temu zapobiegać! 

Nie wiem czy homoseksualistą się rodzisz, ale jeżeli ktoś stwierdzi, że pedofile również nie mają wpływu na swoją "orientację seksualną" i nie ma to podłoży psychologicznych (jakieś strasznej traumy i całej masy "katalizatorów skrzywień" społecznych) oraz niepodważalnie to udowodni, to może mnie ten "naukowiec" osobiście zastrzelić, bo nie chcę żyć na takim świecie! 

Natomiast, wolałbym żyć w świecie, gdzie ujawniony pedofil spotyka się wyłącznie z politowaniem i tolerancją. 

Kogo wolicie? Ujawnionego czy skrytego pedofila? Walczącego nie dość, że z chorymi żądzami, to jeszcze odseparowaniem społecznym i lękiem przed sięgnięciem o pomoc, który spowodowany jest również lękiem przed społeczeństwem. Pisząc to, zastanawiam się czy społeczeństwo i okrucieństwo cywilizacyjne nie jest częściowo przyczyną ich zboczenia. Dla pedofila koło się zamyka i powoli otwiera się furtka psychopaty, pedofila zabójcy i gwałciciela, aż mi się niedobrze robi na samą myśl...

Ja jako rodzic, długo bym się nad tym nie zastanawiał. Otworzył bym im nawet kółko Anonimowych Pedofoli, tylko po to, żeby nie byli naprawdę Anonimowi. Nie, nie będę żartował o tym co by tam mówili, bo w tym temacie nie jest mi do śmiechu.

 

 

delfiny.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Rastu Dzień dobry Panu

przepraszam, że dopiero po 10 godzinach od Pana "wpisu" usiłuję odpowiedzieć, proszę mi wybaczyć, mimo podeszłego wieku (73 lata) mam dużo różnych zajęć (głównie na polu kultury), które bardzo mnie absorbują. Przede wszystkim bardzo dziękuje Panu za zauważenie mojego "Manifestu..." i zabranie głosu w tej sprawie. Podziwiam Pana za odwagę publicznego wyrażania PRAWDY, tak, taka jest właśnie PRAWDA o sferze seksualnej dzieci i młodzieży; ośmielam się na takie jednoznaczne określenie Pańskich słów, albowiem wiele lat poświęciłem (studia magisterskie i doktoranckie) na poznawanie psychologii wieku dziecięcego i wieku dorastania (w tym zakresie się specjalizowałem) i dalej interesuję się tą tematyką, a zatem poznałem dogłębnie ten wiek rozwojowy człowieka tak, jako naukowiec, a także jako ojciec dwóch synów i dwu córek (bliźniaczek).

Gender, tzw. standardy WHO i żądania LGBT kierowane w stronę dzieci i młodzieży nie mają absolutnie nic wspólnego, ani z psychologią, ani z psychiatrią, ani z pedagogiką, a przez odważnych naukowców (np. u nas - Nalaskowski czy Lew-Starowicz) są z całą mocą krytykowane, a nawet wyśmiewane. Należę do tych ludzi, którzy publicznie zabierają głos na poruszany przez nas temat, mówię wprost: Banda zboczeńców próbuje zapanować nad światem; dramatem naszych czasów jest to, że zboczeńcy szczególnie mocno upodobali sobie dzieci, których świat nie bierze w obronę, a wręcz odwrotnie - wydaje się sprzyjać zboczeńcom! 

Myślę, że nie powinniśmy milczeć, mimo, że czasami człowiek odnosi takie wrażenie, że walczy z wiatrakami; sam się zastanawiałem, czy zamieszczać tutaj (i w innych miejscach) ten mój "Manifest...", czy dać sobie spokój w obawie o bycie wyśmianym, co, niestety, rzeczywiście ma miejsce, ale są też i pozytywne reakcje ludzi, czego przykładem jest Pański głos.

Jeszcze raz bardzo dziękuję Panu za niezwykle wartościową wypowiedź.
Pozdrawiam. Janusz 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panie Januszu skoro napisał Pan wiersz, który w dodatku jest manifestem i manifestacją Pana dziedziny wiedzy i nauki, nie tylko jako naukowiec, ale też jako Ojciec to w takim razie, moim skromnym zdaniem, powinien Pan opisać problem śmiało i na tyle prostym językiem żeby dotarł do szerokiego grona czytelników. Gdybym miał wątpliwości to bym płątał się w ambiwalentnych odpowiedziach, tyle, że czasami lepiej powiedzieć stanowczo, że się w jakimś temacie nie zgadzamy, skoro tak nakazuje Nam rozsądek i Serce. Cieszył bym się, jeżeli temat który Pan rozpoczął, został rozwinięty, nawet w charakterze sporu gdzie obie strony używają argumentów jak również własnego zdania, byle było ono przemyślane. Łatwo jest dziecku namieszać w głowie, wszystko ma swój czas, tylko gdzie jest granica wiekowa? Co do aborcji toczył się zajadły spór i gdzieś tą granicę ustalono, tylko ciężko określić kiedy rodzi się świadomość płodu. Kiedy powinniśmy uświadamiać dzieci o prokreacji i jak to opisać? Ja sądzę że seks może być zwierzęcy lub opisany jak unia dwóch ciał. To niestety my budujemy rzeczywistość w której żyjemy. Nie mam pojęcia, ale 3 lata to aburd, tak samo jak 7. Jakieś sugestie? Mnie uczono wychowania w rodzinie (czytaj wychowania seksualnego) w gimnazjum, poniekąd sądzę, że odrobinkę za późno, ale naprawdę dobrze objaśniono temat i postawiło fundament zrozumienia, a zburzyło zapędy szpanowania, tym kto już to robił. Miałem 13 lat i jestem wdzięczny Pani od biologi i matce, Naszej koleżanki z klasy!

PS: Jestem trochę Sancho Pansa z dystansem do wiatraków, kimkolwiek by te wiatraki nie były :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

jeszcze raz wyrazy szacunku dla Pana za zainteresowanie tym tematem i bardzo rozsądne wypowiedzi! Tak, ma Pan rację - trzeba działać, i tak też czynię. Już na drugi dzień po podpisaniu karty LGBT przez Trzaskowskiego napisałem naukowy artykuł, który wysłałem do czasopisma "Wychowawca" (ukazującego się od wielu lat w Krakowie), które, moim zdaniem, jest najbardziej profesjonalnym czasopismem, jeśli chodzi o wychowanie dzieci i młodzieży; niestety, ale chwilę wcześniej zamieszczono w tym czasopiśmie bardzo podobny artykuł jednego z krakowskich naukowców, a więc dublowanie treści nie miało sensu. Zaniosłem więc ten artykuł do redakcji jednego z lokalnych czasopism, czekam na ewentualne go wydrukowanie i dyskusję (gdy się ukaże).

Jeszcze raz dziękuję Panu za posty ad. mojego "Manifestu..." i pozdrawiam serdecznie.

Janusz

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 16.10.2019 o 22:02, Janusz Józef Adamczyk napisał:

a_nie

Spacji zabrakło ;) Przepraszam, musiałam wskazać palcem,

każdy ma swoje zboczenia, jedni wyłapują mankamenty w tekstach, inni indoktrynują dzieci :)

Wiem, że temat poważny, ale jakoś się nie mogłam powstrzymać, więc jeszcze raz - proszę o wybaczenie :)

 

Wracając do tematu - fajnie, że ktoś się tego podjął.

Nie chcę oceniać tego tekstu pod względem literackim, gdyż, jak głosi tytuł jest to przede wszystkim manifest,

w mniejszym stopniu wiersz, ale parę słów od siebie chciałabym zostawić.

 

Osobiście uważam, że w edukacji seksualnej nie ma niczego złego,

o ile jest ona dobrowolna i skorelowana z wiekiem młodego człowieka, jego psychicznym rozwojem.

Jeśli dziecko ma pytania dotyczące seksualności, interesuje się nią, powinno mieć możliwość zaspokojenia swojej ciekawości, ale nic na siłę. Żadnych obligatoryjnych zajęć "z seksu", zwłaszcza w przedszkolach i latach wczesnoszkolnych, pamiętam, że w tym wieku w ogóle nie interesowałam się płciowością. Poza tym, nie wiem, jak jest teraz, ale za moich czasów w szkole była biologia, na której poznawało się budowę i funkcję układu rozrodczego człowieka, mówiło się też o współżyciu i dojrzewaniu, różnych jego aspektach. W związku z tym edukacja seksualna nie jest chyba każdemu do szczęścia potrzebna, choć pewnie w jakiś sposób może pozwolić rozszerzyć wiedzę, ale też wiedzę tę można znaleźć we własnym zakresie, i ja tak robię przez całe życie, właściwie :)

 

Pozdrawiam :)

 

D.

Edytowane przez Deonix_

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Deonix_ Witam,

myślę, że wszystko, co nie poniża godności człowieka, nie jest przemocą i wulgarnością, ma sens; niestety w tej tzw. edukacji seksualnej jest stanowczo za dużo przemocy psychicznej, zwłaszcza wobec małych dzieci; samo operowanie pojęciem "seks" wobec dzieci i młodzieży jest ich poniżaniem; istnieje przecież takie pojęcie, jak "erotyzm", którym operowano w czasach nawet tzw. komunizmu, który zbyt mocno nie przejmował się "godnością człowieka" w szerokim znaczeniu tego pojęcia. Pojęcie "seks" kojarzy się nam bardzie z prostytucją, zboczeniem, wyuzdaniem, orgiami, a nie z niezwykle delikatną, skomplikowaną i bardzo ważną sferą ludzkiego życia. Dla mnie, jako psychopedagoga, ojca czwórki dzieci i poety, to, co proponuje WHO, a za nią LGBT, jest potwornie wulgarne i bardziej rani psychikę dzieci, niż ją "edukuje".
Bardzo dziękuję za zainteresowanie się tematem i pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Janusz Józef Adamczyk To rzeczywiście zgroza, żeby dzieci dowiadywały się, że seks i masturbacja to przyjemność i nie muszą z tego powodu się biczować, pogardzać sobą i bać się piekła!!! Do czego to dochodzi!!! Nie daj Bóg zaakceptują swoje ciała i będą pozbawione poczucia winy z tego powodu, że mają penisa albo waginę!!! Ba, mogą się jeszcze nauczyć, że ludzie są różni i nie należy ich z tego powodu dyskryminować, bić, więzić, zabijać!!! Ponadto przeczytałem, że w tym programie ma się dzieci uczyć, że ich ciało należy do nich i nikt nie ma prawa wymuszać na nich seksu, a seks ma być czymś co do czego obie strony się zgadzają!!! I co na to mężowie, którzy będą chcieli posiąść swą żonę, kiedy ona np. nie ma na to ochoty?!!! No przecież taki chłop będzie zestresowany i jeszcze z tego powodu pobije małżonkę (do czego przecież ma również pełne prawo, w myśl niepisanej zasady popieranej przez patriarchalno katolicki model rodziny). Pomyślmy też o księżach, przecież takie uświadomione dzieci drastycznie mogą zamknąć drzwi wielu duchownym, a przecież ksiądz też człowiek!!! Ogółem to skandal, żeby dzieciom uświadamiać, że to XXI wiek, i uczyć je akceptacji własnego ciała, szacunku do niego i szacunku do ciał innych ludzi!!! A jeszcze mówić im, że seks to przyjemność, coś normalnego i nie należy z tego powodu mieć poczucia winy!!! Przecież poczucie winy to fundament naszego ukochanego Kościoła Katolickiego!!! Bez poczucia winy może kościół utracić wiele ze swojej władzy!!! Przecież My, starsze pokolenia dobrze wiemy, że seks to nie jest przyjemność a obowiązek!!! Powinniśmy uczyć dzieci w duchu tradycyjnym, że np. masturbacja to okropne zło, i jak nie daj Boże, poczują z tego tytułu odrobinę przyjemności, to powinny się przynajmniej zdrowo wybiczować, polać ręce wrzątkiem, zanurzyć we wrzącym oleju i czym prędzej pobiec do konfesjonału, żeby nie pomijając żadnego szczegółu wyznać wszystko spowiednikowi. Skandal, uczenie dzieci akceptacji, szacunku, odpowiedzialności!!! Do czego to prowadzi? Otóż do kompletnego zdziczenia, którego wyrazem jest dowcip, jaki niedawno usłyszałem, a który pozwolę sobie przytoczyć, otóż:  Jakiego batonika nie lubi ksiądz? - Pawełka z adwokatem... Tak, tak, do tego już doszło, dowcipy o księżach się opowiada... nie to co kiedyś, jak ksiądz szedł, to ludzie czapki zdejmowali i kłaniali się nisko. A dziś? Kompletne zdziczenie! Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja np. jeszcze w liceum napisałem taki karygodny wierszyk, za który brzydzę się sobą do dziś:

 

Ja na przykład, mili państwo,

lubię w bilard nocą grać.

Choć to świństwo jest i draństwo,

nie odpuszczę, wasza mać!

 

Już mi za to piekłem groził

na religii w szkole ksiądz,

kazał modlić się do Bozi,

żeby mi nie odjął rąk.

 

A ja dalej, jak ten osioł,

noc za nocą w bilard gram.

Co mi tam piekielny kocioł,

gdy radochę z tego mam. 

 

 

@Janusz Józef Adamczyk "Pojęcie "seks" kojarzy się nam bardzie z prostytucją, zboczeniem, wyuzdaniem, orgiami, " - ze wstydem, ale jednak muszę przyznać, że słowo seks mi się z tym nie kojarzy... No cóż, widocznie muszę jeszcze nad sobą popracować, nikt nie jest doskonały.

Edytowane przez Krakelura

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Janusz Józef Adamczyk napisał:

Pojęcie "seks" kojarzy się nam bardzie z prostytucją, zboczeniem, wyuzdaniem, orgiami, a nie z niezwykle delikatną, skomplikowaną i bardzo ważną sferą ludzkiego życia.

 

U mnie samo słowo "seks" nie wywołuje takich skojarzeń,

choć pewnie dla osoby, która je słyszy po raz pierwszy (dziecka) jest czymś nowym, egzotycznym,

może nawet trochę dziwnym. Ale wulgarne wg mnie nie jest - z tym że - podkreślam - wg mnie.

7 godzin temu, Janusz Józef Adamczyk napisał:

to, co proponuje WHO, a za nią LGBT, jest potwornie wulgarne i bardziej rani psychikę dzieci, niż ją "edukuje".

No właśnie nie wiem, co oni dokładnie obecnie proponują. Jakiś czas temu w "Warto rozmawiać"

Ujrzałam materiały "edukacyjne", które pojawiły się na zajęciach w niektórych szkołach.

Jeśli treści związane z seksualnością człowieka miałyby się pojawiać w ramach edukacji seksualnej w takiej formie,

jaka została ukazana w tym programie, to ja jestem temu przeciwna:

https://www.youtube.com/watch?v=g14kthbiI5s

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Deonix_ Ja to bym po prostu chciał, żeby było tak jak jest, czyli tradycyjnie. Chciałbym, żeby moje dziecko było wychowane tak jak ja, tak jak My, starsze i zdrowe pokolenia, czyli w duchu poczucia winy, wstydu, poniżenia, pogardy do samego siebie i własnego ciała, w poczuciu grzechu, pod wiecznie pochmurnym niebem, spoza którego przeziera ponury, srogi i gniewny wzrok wiecznie obrażonego i pogniewanego Boga, który jest Miłością. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@Krakelura @Janusz Józef Adamczyk witam,troszeczkę odbiegając od głównego nurtu. U nas w szkole uczy się tolerancji, ale trochę w inny sposób. Przez pierwsze kilka lat dzieci zajmowaly się małym bobasem, poznawali jego zachowania, potrzeby,itp. Program ten miał wzbudzić wrażliwość i empatię. Jak się zbliżyć, żeby nie wystraszyć, jakim tonem rozmawiać, jak dotykać, itp. Nauka przez  szacunek do człowieka zaczęła się od przewijania 3 msc niemowlaka, a skończyła się na poznawaniu kilkuletniego urwisa. Ta sama matka przychodziła ze swoim dzieckiem, raz w tygodniu na 90 minut, przez kilka lat.Program wyprosili rodzice, autorem jest naukowiec z Kanady. Nasi nastolatkowie są teraz najlepszymi nianiami 😉 , dzieci ich uwielbiają. Pierwsze lekcje wychowania seksualnego nastąpiły po tym kanadyjskim programie. Szacunek do człowieka, jego przestrzeni i niewinności, jako punkt wyjściowy.

 

Druga sprawa, kiedyś znajomy ksiądz powiedział mi, że w seminarium można było znaleźć dużo opracowań Alfreda Kinseya. Proszę się wypowiedzieć....jak to możliwe, że ktoś zrobił takie badania. Kto zmierzył czas trwania orgazmu u dzieci... Dlaczego podrzucano to księżom. Noszę te pytania w głowie. Wiem, że nie łączy się to bezpośrednio z Pana mądrym manifestem, ale ciężko mi to wszystko zrozumieć.

Screenshot_2019-10-29-08-00-17-796_com.android.chrome.png

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio w Warsztacie

    • List IV

       

      Powiada Pan dzisiaj, że sprawa jest prosta;

      Że jest we mnie upór. Większy niż osła,

      Bo starczy bym zmienił swe  gusta - i nowa

      Pojawi się we mnie istota. Już zdrowa,

      Co bez wysiłku wszystko pojmuje

      I niczym już więcej się nie przejmuje.

      I wtedy -  Pan twierdzi - ta owa Ona

      Istota -  stanie się:  Oświecona!

       

      A ja się w nocy biję z myślami,

      I w dzień,  i w południe, i porankami,

      Gdy tylko zwlokę z wyrka swe ciało

      I ćwiczę, by ruchem się trochę rozgrzało.

       

      Nie mogę pojąć… Wręcz nic nie pojmuję!

      Dlaczego jestem? I pragnę? I czuję?

      Dlaczego trapią mnie wątpliwości?

      A Pan odpowiada, że to są ości,

      Nie zrozumienia.

      Nie oświecenia.

      Żem sobie umysłu jak trzeba nie zmieniał!

      Żem się w tym względzie za bardzo lenił

      I stąd te upiory w mózgu mego sieni.

       

      Tak twierdzi buddyzm.

       Taoizm tak knuje.

      Ale ja nadal nic nie pojmuję.

      A Pan wciąż twierdzi - i twierdzi uparcie,

      Że ja, gdybym tylko miał w sobie zaparcie

      Do zdobywania wiedzy, mądrości,

      To bym bez trudu zagościł wśród gości

      Którzy mędrcami się mienią wielkimi,

      I którzy zowią się -  Oświeconymi!

      I twierdzi Pan dalej, że łatwo przychodzi

      Człekowi z niewoli się oswobodzić,

      Z niewoli myśli, odczuć i chuci

      Jeżeli tylko człek siebie porzuci;

      Jeżeli tylko zmieni myślenie,

      I jeśli zrozumie,  czym jest - Zrozumienie.

       

      A może choć trochę pana zaskoczy,

      Fakt, że gdym raz pierwszy przejrzał na oczy,

      Kiedy pojąłem,  że patrzę i widzę,

      Że czuję, że kocham i nienawidzę,

      To takie przyszło z tym zrozumienie,

      Iż z tego wynika - moje istnienie!

       

      Lecz wiem już, że Pan temu zaprzeczy

      Bo według Pana nie ma tych rzeczy,

      Gdyż rzecz sama w sobie po prostu znika

      Jeśli się tylko przyjrzeć jej z bliska;

      I nic nie istnieje. Niczego nie ma.

      A wszystko inne to zwykła ściema.

       

      Więc ja nie istnieję?!  To kogo Pan pyta??

      I gdzie odpowiedź jest na to ukryta?

       

      „Kim jesteś?”, pytał Pan nie-istniejącego?

      Doprawdy, trudno zrozumieć coś z tego….

       

      A czas? Istnieje? Czy nie  istnieje?

      Wszak wszystko przecież w czasie się dzieje;

      Lecz… Wszystko znika,  nim się objawi!

      Ja ufam, że wiedza może wybawić

      Z rozterek, tyczących istoty rzeczy,

      Bo zrozumienie -  jak lek -  też leczy.

      Z tej wiedzy wynika, że to, co widzimy,

      To wszystko, za czym uparcie gonimy,

      Owszem, istnieje, ale w przeszłości,

      A przyszłość w przeszłości nigdy nie gości,

      Ni w teraźniejszości, która, jak wiemy,

      Jest niczym innym jak połączeniem

      Między, co było i co zaraz będzie.

       

      I tak, w tym powszechnym,  ludzkim obłędzie,

      Niewielu to pojmie, choć bardzo się stara;

      Bo większość poleci… Lotem Ikara.

  • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności