Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Kot

Strefa bezcłowa

Rekomendowane odpowiedzi

Kiedy się dzień na skoble latarni zamyka,

A gorejące słońce pod ziemię umyka,
Złożywszy swe pieczęcie na kartach zachodu,
Co głoszą nam wytchnienie aż do dzwonu wschodu,

 

Zaczyna się godzina niewidzialnych czarów,
Odprawianych przez tajnych wieczoru cezarów,
Którzy dnia aplikację wtedy zamykają,
A Moc nad światem władną wolno wypuszczają.

 

Moc ta po całej ziemi wiatr swobodny ścisza
I pod niebem panuje jasnym trwożna cisza;
Noc jeszcze nie nadeszła a dzień już się skończył
I swe rozumne rządy nad światem zakończył.

 

Grywa ona na sercu jak się gra na harfie
I sprowadza uczucia o nieznanej barwie,
Jakbyś mężem wciąż będąc, zamieniał się w dziecię,
Co pierwszy oddech właśnie zaskarbia na świecie.

 

Albo kiedy ostatni mecz zagrały dzieci
Każdy do swego domu przed nocą już leci --
Ten widok w tej minucie rzewnej zda się cudem
A łzy nabiegłe w oczy powstrzymujesz z trudem...

 

Zmierzch i świt to zarówno są czasy magiczne,
W których rodzą się płody myśli dziwnych liczne;
W ten czas nieoznaczony czuć magię w powietrzu,
A Duch tchnie tam, gdzie tylko chce, na tym bezwietrzu.

 

Dowiedz się kim są owi wspomniani cezarzy:
To patroni każdego, kto prawdziwie marzy,
Znawcy słów i zamilczeń, pradawne persony,
W bezcłowej strefie czasu panują ich trony!

 

Leży między zachodem a nocą bezcłowa
Strefa, z której co wola możesz wziąć za słowa:
Czy urzędy, czy panny, czy świata uznanie,
Cokolwiek tylko powiesz z mocą, to się stanie.

 

Ja sławy nie łakomy biorę tylko sobie
Wieczoru czar mojemu kotu ku ozdobie,
Oddech ulic i zapach liścia zerwanego
Ze słońca zachodu. Starczy mi jednego.

Edytowane przez Kot

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


  • Autor
  • @Sylwester_Lasota pewnie jeszcze nie raz pospieramy się o rymy, ale rozumiem że mogą razić. Cieszę się że mimo to dało się przełknąć. Pozdrawiam również!

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

     

    47 minut temu, Kot napisał:

    @Sylwester_Lasota pewnie jeszcze nie raz pospieramy się o rymy, ale rozumiem że mogą razić. Cieszę się że mimo to dało się przełknąć. Pozdrawiam również!

    Myślę, że nie ma się tu o co spierać, też czasami używam prostych, gramatycznych rymów. Myślę, że mogą one być jak pieprz i sól, mogą poprawiać smak, ale trudno, bazując tylko na nich, ugotować dobrą zupę. 

    Absolutnie nie potępiam ich używania, chodzi mi raczej o świadomość osiąganego w ten sposób efektu :).

    Edytowane przez Sylwester_Lasota

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Sylwester_Lasota to bardzo się cieszę :)

    Możliwe że przesoliłem, ale też lubię przysolić, to jest pewną przesadę. Ale nie bronię się, pewnie to Ty masz rację patrząc świeżym okiem :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Szacun za tworzenie trzynastozgłoskowców. Rymy faktycznie czasem jakby spod Jasnej Góry, ale nie czepiam się. Zastanawia mnie za to moc. Nie noc aby? A poza tym "panoszy" jest zwrotne i tego "się" mi tutaj brakuje.

     

    Pzdr. FK. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Franek K dzięki że się nie czepiasz rymów ale jeszcze nie raz będzie o nie walka, dlatego od razu powiem że dla mnie rymy muszą być, o ile to możliwe, dokładne. Kochanowski to sama częstochowszczyzna przecież. Nie uważam też że rymy mogą się "zużywać" bo wtedy logiczne byłoby w ogóle nie rymować. 

    A jeśli chodzi o tę moc, to wszędzie jest poprawnie, moc, bo chodzi o czas właśnie między dniem a nocą. Może gdy zamienię moc na duch w jakimś momencie stanie się klarowniejsze o jaką moc chodzi, zresztą samo słowo moc powtarza się w wierszu do znudzenia trochę. Pomyślę.

    panoszyć to za słownikiem Lindego bogacić kogo, panem go uczynić, a tutaj raczej od panosza - bogacz a hardy. Ale chyba zmienię bo szczerze mówiąc nie znałem tego znaczenia czasownikowego.

    Pozdrawiam!

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Jakie żądanie?Czy ja napisałem żądam?Napisałem - proszę:)
      • Dziękuję serdecznie.Jest Pani niezwykle ujmującą, inteligentną i sympatyczną osobą:)W odróżnieniu od Pani ulubionego połety, który boi się wszelkiej krytyki jak diabeł święconej wody.A chyba ona(w moim odczuciu)jest motorem do dalszych, lepszych działań.Zamykam temat.Pozdrawiam - równie ujmująco(mruga okiem)Hahaha.
      • Nie było do kogo się przykleić polizać znaczek pocztowy i wysłać w te odległe widoki co miłe oku   Bruno Schulz zdołał oczarować warszawskie salony onirycznymi opowiadaniami z dalekiej prowincji   Myślę że teraz to graniczyłoby z cudem bo lwice i lwy salonowe interesują się jedynie sobą ewentualnie kreską kokainową walką z oprawcami o prawa uciskanych   (zaczytują się w instrukcje obsługi dupy)   Chagall w sztuce na początku był passé nie rozumiał ducha czasów Walki klas i tym podobnych światowych spraw   Szkoda mi tych linorytów których nie zdołam przenieść na papier   Tak to jest gdy oczekuje się zbyt wiele a przecież to nie film z happy endem tylko ślepnięcie od świateł bo „life is brutal” jak klapki na oczach uzda dla konia lub osła    
      • Oczywiście, że sprawa byłaby jasna i ma Pan rację podając taki przykład, tyle tylko, że w wierszu póki co, od wewnętrznego głosu podmiotu i tego co nim targa, do działania daleka droga (trochę odwrócił Pan kota ogonem) Świadczy o tym chociażby puenta. Niepewność w niej zawarta. Druga strofa w moim odczuciu (patrząc na kontekst wiersza) nie musi odnosić się do czynów to cały czas dylematy podmiotu i jego wyobraźnia, która bądź co bądź go wyhamowuje. Co on z tym zrobi? Nie wiadomo? Dlatego właśnie ten tekst jest dla mnie intrygujący. Gdyby ten wiersz miał ciąg dalszy, to kto wie, co by się wydarzyło, ale nie ma, w związku z czym nie potrzeba na siłę doszukiwać się czegoś, co być może nigdy nie przełoży się na czyny.  W jednym z komentarzy pisałam, że nieraz tworzymy własną teorię, ideologię i usilnie w nią wierzymy, co jest adekwatne do wypowiedzi Pana Kaczyńskiego z filmiku (szkoda tylko że to takie kpiące i marksistowskie, przesłuchałam tylko czas który Pan wskazał) ale gdyby spojrzeć na to inaczej (czego już Pan z filmiku nie dopuszcza, bo ostateczne zdanie musi mieć zawsze tylko on) gdybyśmy jakąkolwiek ideologię, ale własną, odmienną, zaczęli wcielać w życie, to czy aby na pewno, czy zawsze wychodzi z tego jakiś absurd? Jest Pan pewien? Z góry Pan zakłada, że to co mają inni do zrobienia i powiedzenia jest niedorzeczne, bo wychodzi poza ramy? łamie schematy? obala reguły, mity? Ile razy grzebano teorię względności Einsteina? Czy jego pomysły nie wydawały się absurdalne?  Owszem popełniamy gafy, błędy, ale na nich się uczymy (choć nie wszyscy, fakt) czasami sami jesteśmy zdumieni, że można coś zrobić inaczej i że się da. Zgadzam się z Panem, że teoria swoje, a praktyka swoje, mało kiedy idzie to ze sobą w parze, ale uważam, że w tym wypadku (trzymając się tylko wiersza, bo mam wrażenie że zaczynamy odbiegać) sięga Pan jakby celowo dalej niż potrzeba.  Oczywiście to Pana święte prawo mieć swoją teorię i interpretacje wiersza, nazwać jego pierwsze wersy nonsensem, bądź fałszywą świadomością,  mi nic do tego. Ja mam po prostu trochę inne wrażenie po przeczytaniu niż Pan. Ale pozwólmy innym się wypowiedzieć (jeśli ktoś jeszcze zechce) może pojawią się nowe okoliczności:)  Autor nie wytłumaczył, co miał na myśli (trochę szkoda) ale to jego prawo i ja to szanuję. Interpretacja zawsze leży po stronie czytelnika. W sumie nie ma nic gorszego jak tłumaczyć własny tekst, bo to trochę tak jakby się wbijało ostatni gwóźdź do trumny. Wiersz albo się broni, albo nie. I w tej, mam nadzieję nie absurdalnej atmosferze kończę temat. Wiersz czuję, jak czuję, jest napisany poprawnie, wzbudził moje zainteresowanie, zaintrygował, autor nie ma oporów pisać odważnie, co tylko jest atutem.  Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
      • pieniądz dzisiejsze esperanto język tutaj rozumiany przez biednego, bogatego przez ciebie i przeze mnie i przez tych których widzę w oknie jak idą… język nadzwyczajnych możliwości najmniejszym przelewem potrafi przekonać do, ochronić przed, radzić by, zapomnieć że ci których widzę w oknie… dokąd właściwie zmierzają… idą zobaczyć jak przelane im marzenia odpłyną z wodami topniejących lodowców w oparach smogu wkrótce będą szukać zwrotnicy czasu dziś już chyba bogatsi… pragnący jeszcze uwolnić sumienia od zaduchu lumpeksu  
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności