Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Franek K

Ballada o butnym szewcu

Rekomendowane odpowiedzi

Jest gdzieś pod Kwidzynem miasteczko Prabuty

Gdzie od dawien dawna szewcy szyli buty

Wszyscy więc szczęśliwie w miasteczku tym żyli

Bowiem w dobrych butach na co dzień chodzili

 

Raz tak się zdarzyło, była zima sroga

Kiedy zawitała do szewca stonoga

Straszny mróz panował, bo był przecież luty

Dała mu zlecenie na zimowe buty

 

Szewc najpierw się zgodził, lecz jął dumać potem

Bo malutkie buty wielkim są kłopotem

Choć był dobrym majstrem, pracę swoją lubił

Poczuł, że zlecenie stonogi go zgubi

 

Bo zrobić sto butów to nie są przelewki

Trzeba sto podeszew, obcasy, cholewki...

A to wszystko małe na te drobne stópki

Wpadł w wielką frustrację, zaczął topić smutki

 

Bardzo zły na siebie, klął na czym świat stoi

Jak tu się wycofać, i czy to przystoi?

Za cóż mnie pokarał los taki okrutny

Może to dlatego, że byłem zbyt butny?

 

Siedział tak, rozmyślał jak tu wyjść z kłopotów

Chodził mu po głowie tylko jeden sposób

Przyjęte zlecenie mocno go przerosło

Stwierdził, że porzuci swe piękne rzemiosło

 

By nikt go nie słyszał zdjął skrzypiące buty

I chciał po cichutku opuścić Prabuty

Odczekał do zmierzchu i wymknął się nocą

Poszedł wprost przed siebie gdzie oczy poniosą

 

Ktoś go widział jednak jak szedł sobie szosą

Klnąc cicho pod nosem i zupełnie boso

Stąd więc powiedzenie to z Prabut pochodzi

Że szewc wciąż przeklina i bez butów chodzi

Edytowane przez Franek K

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam -  uśmiecham się do twego wiersza - miło się czytał.

A tak nawiasem pytając czyż byś pochodził z Prabut.

                                                                                                                         Pozd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ileż firm padło z tego powodu, że zamówienia przekroczyły możliwości produkcyjne. Blisko była tego też PESA. Pozdrawiam. Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja się dziwię dlaczego on nie wziął butów ze sobą i nie założył później.. widocznie nie przyszło mu to do głowy :)

Pozdrawiam, miło się czytało

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 53 minuty temu, Marek.zak1 napisał:

    Ileż firm padło z tego powodu, że zamówienia przekroczyły możliwości produkcyjne. Blisko była tego też PESA. Pozdrawiam. Marek

    Następna ballada będzie o pójściu z torbami :)

     

    Pzdr. FK.

    7 minut temu, Kot napisał:

    A ja się dziwię dlaczego on nie wziął butów ze sobą i nie założył później.. widocznie nie przyszło mu to do głowy :)

    Pozdrawiam, miło się czytało

    No wziął te buty pod pachę. Założył za miasteczkiem :)

     

    Pzdr. FK.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 godzin temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    poprawiłeś formę zapisu - znikł soliter

    fajne

    Pozdrawiam

    No tak. Trzeba było tasiemca skrócić.

    Dzięki i pozdrawiam. FK.

    @Natuskaa; @Sylwester_Lasota

     

    Dzięki :)

    2 godziny temu, Tomasz_Biela napisał:

    przyjemne w odbiorze. historyjka niczym Gepetto co stworzył Pinokia. tylko od podeszwy. 

     

    pozdrawiam t. 

    :)) Dzięki.Pzdr. FK.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    W dniu ‎18‎.‎09‎.‎2019 o 10:36, Franek K napisał:

    Jest gdzieś pod Kwidzynem miasteczko Prabuty

     

    Jest taka dziura.

    Nic ciekawego, ale twój tekst to coś innego.

    Szacun.

     

    Pozdrawiam

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 godzin temu, Andrzej_Wojnowski napisał:

     

    Jest taka dziura.

    Nic ciekawego, ale twój tekst to coś innego.

    Szacun.

     

    Pozdrawiam

     

    W życiu tam nie byłem, ale mam stamtąd koleżankę. Dzięki.

     

    Pzdr. FK.

    22 godziny temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Nie ma za co :). Superrr bajka :). Jedynie, myślę że należałoby nad interpunkcją jeszcze nieco w wierszu popracować. Mocno szwankuje.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    No dzięki. A tak konkretnie? Będę bronił każdego przecinka do ostatniej kropli atramentu :)

     

    Pzdr. FK.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    30 minut temu, Franek K napisał:

    W życiu tam nie byłem, ale mam stamtąd koleżankę. Dzięki.

     

    Pzdr. FK.

    No dzięki. A tak konkretnie? Będę bronił każdego przecinka do ostatniej kropli atramentu :)

     

    Pzdr. FK.

    W takim razie dorzućmy jeszcze kilka przecinków i kropek ;)

     

     

    Jest gdzieś pod Kwidzynem miasteczko Prabuty,

    Gdzie od dawien dawna szewcy szyli buty,

    Wszyscy więc szczęśliwie w miasteczku tym żyli,

    Bowiem w dobrych butach na co dzień chodzili.

     

    Raz tak się zdarzyło, była zima sroga,

    Kiedy zawitała do szewca stonoga.

    Straszny mróz panował, bo był przecież luty,

    Dała mu zlecenie na zimowe buty.

     

    Szewc najpierw się zgodził, lecz jął dumać potem,

    Bo malutkie buty wielkim są kłopotem.

    Choć był dobrym majstrem, pracę swoją lubił,

    Poczuł, że zlecenie stonogi go zgubi.

     

    Bo zrobić sto butów to nie są przelewki,

    Trzeba sto podeszew, obcasy, cholewki...

    A to wszystko małe na te drobne stópki.

    Wpadł w wielką frustrację, zaczął topić smutki.

     

    Bardzo zły na siebie, klął na czym świat stoi.

    Jak tu się wycofać, i czy to przystoi?

    Za cóż mnie pokarał los taki okrutny?

    Może to dlatego, że byłem zbyt butny?

     

    Siedział tak, rozmyślał jak tu wyjść z kłopotów,

    Chodził mu po głowie tylko jeden sposób.

    Przyjęte zlecenie mocno go przerosło,

    Stwierdził, że porzuci swe piękne rzemiosło.

     

    By nikt go nie słyszał, zdjął skrzypiące buty

    I chciał po cichutku opuścić Prabuty.

    Odczekał do zmierzchu i wymknął się nocą,

    Poszedł wprost przed siebie gdzie oczy poniosą.

     

    Ktoś go widział jednak, jak szedł sobie szosą

    Klnąc cicho pod nosem i zupełnie boso.

    Stąd więc powiedzenie to z Prabut pochodzi,

    Że szewc wciąż przeklina i bez butów chodzi.

     

     

    Tak bym to z grubsza widział :)

    Mówiąc szczerze, pomyślał bym jeszcze nad redukcją Dużych liter, aczkolwiek tutaj bym się nie upoerał.

    Edytowane przez Sylwester_Lasota

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 minuty temu, Sylwester_Lasota napisał:

    W takim razie dorzućmy jeszcze kilka przecinków i kropek ;)

     

     

    Jest gdzieś pod Kwidzynem miasteczko Prabuty,

    Gdzie od dawien dawna szewcy szyli buty,

    Wszyscy więc szczęśliwie w miasteczku tym żyli,

    Bowiem w dobrych butach na co dzień chodzili.

     

    Raz tak się zdarzyło, była zima sroga,

    Kiedy zawitała do szewca stonoga.

    Straszny mróz panował, bo był przecież luty,

    Dała mu zlecenie na zimowe buty.

     

    Szewc najpierw się zgodził, lecz jął dumać potem,

    Bo malutkie buty wielkim są kłopotem.

    Choć był dobrym majstrem, pracę swoją lubił,

    Poczuł, że zlecenie stonogi go zgubi.

     

    Bo zrobić sto butów to nie są przelewki,

    Trzeba sto podeszew, obcasy, cholewki...

    A to wszystko małe na te drobne stópki.

    Wpadł w wielką frustrację, zaczął topić smutki.

     

    Bardzo zły na siebie, klął na czym świat stoi.

    Jak tu się wycofać, i czy to przystoi?

    Za cóż mnie pokarał los taki okrutny?

    Może to dlatego, że byłem zbyt butny?

     

    Siedział tak, rozmyślał jak tu wyjść z kłopotów,

    Chodził mu po głowie tylko jeden sposób.

    Przyjęte zlecenie mocno go przerosło,

    Stwierdził, że porzuci swe piękne rzemiosło.

     

    By nikt go nie słyszał, zdjął skrzypiące buty

    I chciał po cichutku opuścić Prabuty.

    Odczekał do zmierzchu i wymknął się nocą,

    Poszedł wprost przed siebie gdzie oczy poniosą.

     

    Ktoś go widział jednak, jak szedł sobie szosą

    Klnąc cicho pod nosem i zupełnie boso.

    Stąd więc powiedzenie to z Prabut pochodzi,

    Że szewc wciąż przeklina i bez butów chodzi.

     

     

    Tak bym to z grubsza widział :)

    Mówiąc szczerze, pomyślał bym jeszcze nad redukcją Dużych liter, aczkolwiek tutaj bym się nie upoerał.

    Ogólnie się przychylam. Trochę brakło przecinków przy kompakcji. Z tym, że te na końcu wersów to, po mojemu, niekoniecznie.

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    4 minuty temu, Franek K napisał:

    Ogólnie się przychylam. Trochę brakło przecinków przy kompakcji. Z tym, że te na końcu wersów to, po mojemu, niekoniecznie.

     

     

    A dlaczego to na końcach wersów nie powinno być przecinków, jeśli wynikają one z zasad poprawnej pisowni w tych akurat miejscach? Wytłumaczysz?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Ha. Ja mam tłumaczyć? Jam człek nieszkolony w tym zakresie, ale z tego co widzę i czytam to mało kto na końcu wersów stawia przecinki... Aaaa… sprawdziłem. Ty stawiasz.

    Edytowane przez Franek K

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    19 minut temu, Franek K napisał:

    Ha. Ja mam tłumaczyć? Jam człek nieszkolony w tym zakresie, ale z tego co widzę i czytam to mało kto na końcu wersów stawia przecinki...

    Napisałeś, że 'po twojemu niekoniecznie trzeba stawiać przecinki na końcu wersów', po prostu chciałem wiedzieć, dlaczego tak sądzisz. Też nie jestem asem jeśli chodzi o interpunkcję, więc myślałem, że może dowiem się czegoś o czym nie wiem, bo z takim uzasadnieniem braku przecinka w miejscu, w którym powinien być, jeszcze się nie spotkałem.

     Moim zdaniem wszystko zależy od tego, jakim stylem chcesz pisać. Zasadniczo, jeśli rezygnujemy z interpunkcji, to nie stawiamy żadnych znaków w tekście, czyli zdajemy się na czytelnika i jego interpretację w tym zakresie, albo trzymamy się zasad poprawnej pisowni i stawiamy wszystkie znaki tam, gdzie powinny się one pojawić. Myślę, że możliwe są również różne wariacje, ale najgorsza jest sytuacja, w której pojawia się pewna przypadkowość/dowolność w tej dziedzinie. Mówiąc szczerze, osobiście tego nie lubię, bo tekst taki wygląda przeważnie na niedopracowany i, w moim odczuciu, świadczy o braku szacunku dla czytelnika.

    Sorry, że tak przynudzam :)

    A baja jest naprawdę świetna. Począwszy od tytułu, a na poincie kończąc.

    Zdrowia życzę :)

    Edytowane przez Sylwester_Lasota

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • To ciekawy temat. W białych wierszach, z tego co widzę, wszystkie znaki interpunkcyjne i duże litery są niemile widziane. Sam osobiście staram się stawiać przecinki w wersach, ale nigdy na końcu. Może to błąd, ale jakoś mało widzę wierszy z przecinkami czy kropkami po wersach. Może jakiś polonista, znawca by się wypowiedział? 

     

    Dzięki za uwagi i też zdrówka życzę.

    To ciekawy temat. W białych wierszach, z tego co widzę, wszystkie znaki interpunkcyjne i duże litery są niemile widziane. Sam osobiście staram się stawiać przecinki w wersach, ale nigdy na końcu. Może to błąd, ale jakoś mało widzę wierszy z przecinkami czy kropkami po wersach. Może jakiś polonista, znawca by się wypowiedział? 

     

    Dzięki za uwagi i też zdrówka życzę.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    5 minut temu, Franek K napisał:

    To ciekawy temat. W białych wierszach, z tego co widzę, wszystkie znaki interpunkcyjne i duże litery są niemile widziane. Sam osobiście staram się stawiać przecinki w wersach, ale nigdy na końcu. Może to błąd, ale jakoś mało widzę wierszy z przecinkami czy kropkami po wersach. Może jakiś polonista, znawca by się wypowiedział? 

     

    Dzięki za uwagi i też zdrówka życzę.

    To ciekawy temat. W białych wierszach, z tego co widzę, wszystkie znaki interpunkcyjne i duże litery są niemile widziane. Sam osobiście staram się stawiać przecinki w wersach, ale nigdy na końcu. Może to błąd, ale jakoś mało widzę wierszy z przecinkami czy kropkami po wersach. Może jakiś polonista, znawca by się wypowiedział? 

     

    Dzięki za uwagi i też zdrówka życzę.

     

    Zajrzyjmy więc do klasyków:

     

     

    Jakiż to chłopiec piękny i młody?

    Jaka to obok dziewica?

    Brzegami sinej Świtezi wody

    Idą przy świetle księżyca.

     

    Ona mu z kosza daje maliny,

    A on jej kwiatki do wianka;

    Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny,

    Pewnie to jego kochanka.

     

     

    Każdą noc prawie, o jednej porze,

    Pod tym się widzą modrzewiem.

    Młody jest strzelcem w tutejszym borze,

    Kto jest dziewczyna? - ja nie wiem.

     

    ........................................................................

     

    Bez tej miłości można żyć,

    mieć serce puste jak orzeszek,

    malutki los naparstkiem pić

    z dala od zgryzot i pocieszeń,

    na własną miarę znać nadzieję,

    w mroku kryjówkę sobie wić,

    o blasku próchna mówić „dnieje”,

    o blasku słońca nic nie mówić.

     

    Jakiej miłości brakło im,

    że są jak okno wypalone,

    rozbite szkło, rozwiany dym,

    jak drzewo z nagła powalone,

    które za płytko wrosło w ziemię,

    któremu wyrwał wiatr korzenie

    i jeszcze żyje cząstkę czasu,

    ale już traci swe zielenie

    i już nie szumi w chórze lasu?

     

     

    ......................................................

     

    Na ziarn­ku maku stoi mały dom,
    Pie­ski szcze­ka­ją na księ­życ ma­ko­wy
    I ni­g­dy jesz­cze tym ma­ko­wym psom,
    Że jest świat więk­szy, nie przy­szło do gło­wy.

    Zie­mia to ziarn­ko - na­praw­dę nie wię­cej,
    A inne ziarn­ka - pla­ne­ty i gwiaz­dy.
    A choć ich bę­dzie chy­ba sto ty­się­cy,
    Do­mek z ogro­dem może stać na każ­dej.
     

     

     

    Pierwszy fragment napisał A.Mickiewicz, drugi należy do W.Szymborskiej, Trzeci stworzył Cz. Miłosz. Jak widzisz nie ma żadnych przeciwwskazań do stawiania przecinka na końcu wersu. Zrozum mnie dobrze, nie chcę Cię do niczego zmuszać, po prostu rozmawiamy :). Czasy obecnie takie, że panuje ogromna dowolność... praktycznie we wszystkich dziedzinach, w poezji też. Pisz jak uważasz i nie przejmuj się moim marudzeniem ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  •  

    30 minut temu, Sylwester_Lasota napisał:

     

    Zajrzyjmy więc do klasyków:

     

     

    Jakiż to chłopiec piękny i młody?

    Jaka to obok dziewica?

    Brzegami sinej Świtezi wody

    Idą przy świetle księżyca.

     

    Ona mu z kosza daje maliny,

    A on jej kwiatki do wianka;

    Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny,

    Pewnie to jego kochanka.

     

     

    Każdą noc prawie, o jednej porze,

    Pod tym się widzą modrzewiem.

    Młody jest strzelcem w tutejszym borze,

    Kto jest dziewczyna? - ja nie wiem.

     

    ........................................................................

     

    Bez tej miłości można żyć,

    mieć serce puste jak orzeszek,

    malutki los naparstkiem pić

    z dala od zgryzot i pocieszeń,

    na własną miarę znać nadzieję,

    w mroku kryjówkę sobie wić,

    o blasku próchna mówić „dnieje”,

    o blasku słońca nic nie mówić.

     

    Jakiej miłości brakło im,

    że są jak okno wypalone,

    rozbite szkło, rozwiany dym,

    jak drzewo z nagła powalone,

    które za płytko wrosło w ziemię,

    któremu wyrwał wiatr korzenie

    i jeszcze żyje cząstkę czasu,

    ale już traci swe zielenie

    i już nie szumi w chórze lasu?

     

     

    ......................................................

     

    Na ziarn­ku maku stoi mały dom,
    Pie­ski szcze­ka­ją na księ­życ ma­ko­wy
    I ni­g­dy jesz­cze tym ma­ko­wym psom,
    Że jest świat więk­szy, nie przy­szło do gło­wy.

    Zie­mia to ziarn­ko - na­praw­dę nie wię­cej,
    A inne ziarn­ka - pla­ne­ty i gwiaz­dy.
    A choć ich bę­dzie chy­ba sto ty­się­cy,
    Do­mek z ogro­dem może stać na każ­dej.
     

     

     

    Pierwszy fragment napisał A.Mickiewicz, drugi należy do W.Szymborskiej, Trzeci stworzył Cz. Miłosz. Jak widzisz nie ma żadnych przeciwwskazań do stawiania przecinka na końcu wersu. Zrozum mnie dobrze, nie chcę Cię do niczego zmuszać, po prostu rozmawiamy :). Czasy obecnie takie, że panuje ogromna dowolność... praktycznie we wszystkich dziedzinach, w poezji też. Pisz jak uważasz i nie przejmuj się moim marudzeniem ;)

    Spoko :)  Ale przyznaję, że zaskoczyłeś mnie jak zima drogowców. Sprawdziłem "Lokomotywę" i tam też są przecinki, kropki i średniki. Muszę to przemyśleć. Dzięki za merytoryczne uwagi.

    Pzdr. FK.

    Edytowane przez Franek K

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności