Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Sylwester_Lasota

Ballada o starym ojcu, dwóch braciach i stadzie świń

Rekomendowane odpowiedzi

Dawno temu, przed wiekami, na początku czasów,

żył raz sobie jeden Starzec, tuż na skraju lasu.

Miał tam szałas, całkiem spory, a w nim starą żonę

i dwóch synów wyrośniętych. Wiersz jest właśnie o nich.

 

Na początku żyli zgodnie, jak powinni bracia,

jednak z czasem wielka sprzeczność między nimi zaszła.

Miał nasz Starzec wielkie stado oswojonych świnek

i te świnie między nimi wszystkiemu są winne.

Bracia paśli je od rana, paśli do wieczora.

Aż rzekł Starzec do swych synów: Podzielić je pora.

Lecz nie ja je będę dzielił i nie wy dzielicie,

ile świnek z wami pójdzie, tyle dziedziczycie.

Teraz macie jedną szansę żeby je przekonać.

Świnie przecież nie są głupie, też mogą głosować.

Pierwszy brat powiedział: Świnki! Chodźcie wszystkie ze mną!

Dam wam wszystko, czego chcecie, nie myślcie daremno.

Dam wam żarcia ile trzeba i dobrej popitki.

Dam wam pewny dach nad głową i miejsca na zbytki.

Nie będziecie miały zmartwień, wszystko pod ryjami!

Chodźcie wszystkie teraz za mną, głosujcie rapciami!

Potem drugi brat wystąpił przed tym świńskim stadem:

Też wam powiem co zamierzam, dam wam dobrą radę.

Ja wam w niczym nie pomogę, żeby przeżyć godnie,

same się będziecie trudzić, lecz będziecie WOLNE!

Jednak moja dobra rada - zostańcie wy przy mnie,

ja swojego Ojca słucham, żadna z was nie zginie.

Wiedział dobrze drugi z braci, co pierwszy planuje,

lecz że świnie jednak głupie, więc ich nie żałuje.

 

Większość z nich za pierwszym poszła, dziś są pełne chlewy.

Potomkowie  pozostałych, w lasach zaginęli.

Między braćmi jest nienawiść i wieczna niezgoda.

I to koniec jest już wiersza, jeszcze tylko dodam:

Kto ma oczy niechaj czyta, kto ma rozum - myśli.

Może kiedyś nam elita w końcu się oczyści.

 

Jeszcze jedna rzecz się kryje pomiędzy wersami:

nie obdarzaj nigdy świni cennymi  perłami.

Żadna świnia nie doceni najszczerszych intencji,

każde dobro ryjem zryje, sianem się wykręci.

 

 

Edytowane przez Sylwester_Lasota

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


ze względu na zanikające rymy w wersach nieparzystych proponuje inny zapis:

 

Dawno temu, przed wiekami, na początku czasów,

żył raz sobie jeden starzec, gdzieś na skraju lasu.

Miał tam szałas, całkiem spory, a w nim starą żonę

i dwóch synów wyrośniętych. Wiersz jest właśnie o nich.

 

Na początku żyli zgodnie, jak powinni bracia,

jednak z czasem wielka sprzeczność między nimi zaszła.

Miał nasz starzec wielkie stado oswojonych świnek

i te świnie między nimi, zdaje się, są winne.

 

Bracia paśli je od rana, paśli do wieczora.

Aż rzekł starzec do swych synów: Podzielić je pora.

Lecz nie ja je będę dzielił i nie wy dzielicie,

ile świnek z wami pójdzie, tyle dziedziczycie.

 

Teraz macie jedną szansę żeby je przekonać,

świnie przecież nie są głupie, też mogą głosować.

Pierwszy brat powiedział: Świnki! Chodźcie wszystkie ze mną!

Dam wam wszystko, czego chcecie, nie myślcie daremno.

 

Dam wam żarcia ile trzeba i dobrej popitki.

Dam wam pewny dach nad głową i miejsce na zbytki.

Nie będziecie miały zmartwień, wszystko pod ryjami!

Chodźcie wszystkie teraz za mną, głosujcie rapciami!

 

Potem drugi brat wystąpił przed tym świńskim stadem:

Też wam powiem co zamierzam, dam wam dobrą radę.

Ja wam w niczym nie pomogę, żeby przeżyć godnie,

same się będziecie trudzić, lecz będziecie wolne.

 

Jednak moja dobra rada - zostańcie wy przy mnie,

ja swojego ojca słucham,żadna z was nie zginie.

Wiedział dobrze drugi z braci, co pierwszy planuje,

lecz że świnie jednak głupie,więc ich nie żałuje.

 

Większość świń za pierwszym poszła, dziś są pełne chlewy.

Potomkowie  pozostałych, w lasach zaginęli.

Między braćmi jest nienawiść i wieczna niezgoda.

I to koniec jest już wiersza, jeszcze tylko dodam:

 

Kto ma oczy niechaj czyta, kto ma rozum - myśli.

Może kiedyś nam elita w końcu się oczyści.

 

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 minuty temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    ze względu na zanikające rymy w wersach nieparzystych proponuje inny zapis:

     

    Dawno temu, przed wiekami, na początku czasów,

    żył raz sobie jeden starzec, gdzieś na skraju lasu.

    Miał tam szałas, całkiem spory, a w nim starą żonę

    i dwóch synów wyrośniętych. Wiersz jest właśnie o nich.

     

    Na początku żyli zgodnie, jak powinni bracia,

    jednak z czasem wielka sprzeczność między nimi zaszła.

    Miał nasz starzec wielkie stado oswojonych świnek

    i te świnie między nimi, zdaje się, są winne.

     

    Bracia paśli je od rana, paśli do wieczora.

    Aż rzekł starzec do swych synów: Podzielić je pora.

    Lecz nie ja je będę dzielił i nie wy dzielicie,

    ile świnek z wami pójdzie, tyle dziedziczycie.

     

    Teraz macie jedną szansę żeby je przekonać,

    świnie przecież nie są głupie, też mogą głosować.

    Pierwszy brat powiedział: Świnki! Chodźcie wszystkie ze mną!

    Dam wam wszystko, czego chcecie, nie myślcie daremno.

     

    Dam wam żarcia ile trzeba i dobrej popitki.

    Dam wam pewny dach nad głową i miejsce na zbytki.

    Nie będziecie miały zmartwień, wszystko pod ryjami!

    Chodźcie wszystkie teraz za mną, głosujcie rapciami!

     

    Potem drugi brat wystąpił przed tym świńskim stadem:

    Też wam powiem co zamierzam, dam wam dobrą radę.

    Ja wam w niczym nie pomogę, żeby przeżyć godnie,

    same się będziecie trudzić, lecz będziecie wolne.

     

    Jednak moja dobra rada - zostańcie wy przy mnie,

    ja swojego ojca słucham,żadna z was nie zginie.

    Wiedział dobrze drugi z braci, co pierwszy planuje,

    lecz że świnie jednak głupie,więc ich nie żałuje.

     

    Większość świń za pierwszym poszła, dziś są pełne chlewy.

    Potomkowie  pozostałych, w lasach zaginęli.

    Między braćmi jest nienawiść i wieczna niezgoda.

    I to koniec jest już wiersza, jeszcze tylko dodam:

     

    Kto ma oczy niechaj czyta, kto ma rozum - myśli.

    Może kiedyś nam elita w końcu się oczyści.

     

     

    pozdrawiam

    Oczywiście, że można i tak :)

    Dzięki Jacku. Na razie zostanę przy pierwotnej formie, ale może zmienię. Potrzebuję trochę czasu ;)

    Również pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 1 minutę temu, Marek.zak1 napisał:

    Może czegoś nie zrozumiałem, ale czy te wolne świnie zginęły w lasach?  Wolność może być w takim razie zdradliwa. 

    Bywa, szczególnie, gdy się nierozważnie z niej korzysta. Nie wiedziałeś? :)

    Właściwie, to tam jest 'zaginęły' :). Taka niewielka różnica, ale jednak...

    Dzięki za obecność i pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    38 minut temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Dawno temu, przed wiekami,

    na początku czasów,

    żył raz sobie jeden starzec,

    gdzieś na skraju lasu.

     

    Miał tam szałas, całkiem spory,

    a w nim starą żonę

    i dwóch synów wyrośniętych.

    Wiersz jest właśnie o nich.

     

    Na początku żyli zgodnie,

    jak powinni bracia,

    jednak z czasem wielka sprzeczność

    między nimi zaszła.

     

    Miał nasz starzec wielkie stado

    oswojonych świnek

    i te świnie między nimi,

    zdaje się, są winne.

     

    Bracia paśli je od rana,

    paśli do wieczora.

    Aż rzekł starzec do swych synów:

    Podzielić je pora.

     

    Lecz nie ja je będę dzielił

    i nie wy dzielicie,

    ile świnek z wami pójdzie,

    tyle dziedziczycie.

     

    Teraz macie jedną szansę

    żeby je przekonać,

    świnie przecież nie są głupie,

    też mogą głosować.

     

    Pierwszy brat powiedział: Świnki!

    Chodźcie wszystkie ze mną!

    Dam wam wszystko, czego chcecie,

    nie myślcie daremno.

     

    Dam wam żarcia ile trzeba

    i dobrej popitki.

    Dam wam pewny dach nad głową

    i miejsce na zbytki.

     

    Nie będziecie miały zmartwień,

    wszystko pod ryjami!

    Chodźcie wszystkie teraz za mną,

    głosujcie rapciami!

     

    Potem drugi brat wystąpił

    przed tym świńskim stadem:

    Też wam powiem co zamierzam,

    dam wam dobrą radę.

     

    Ja wam w niczym nie pomogę,

    żeby przeżyć godnie,

    same się będziecie trudzić,

    lecz będziecie wolne.

     

    Jednak moja dobra rada

    - zostańcie wy przy mnie,

    ja swojego ojca słucham,

    żadna z was nie zginie.

     

    Wiedział dobrze drugi z braci,

    co pierwszy planuje,

    lecz że świnie jednak głupie,

    więc ich nie żałuje.

     

    Większość świń za pierwszym poszła,

    dziś są pełne chlewy.

    Potomkowie  pozostałych,

    w lasach zaginęli.

     

    Między braćmi jest nienawiść

    i wieczna niezgoda.

    I to koniec jest już wiersza,

    jeszcze tylko dodam:

     

    Kto ma oczy niechaj czyta,

    kto ma rozum - myśli.

    Może kiedyś nam elita

    w końcu się oczyści.

    Głupie świnki miały minki

    zryjkowane nieco

    ciekawe co w trawie piszczy

    co o nas powiedzą

     

    sondaż rankiem przeczytały

    zaraz potem zapomniały

    a w chlewiku na nocniku

    który chciał był ubabrany

     

    (świnki miały w nosie

    ich żałosne prosię

    i zwyczajnie tam gdzie stały

    to pod siebie się ...)

     

    lecz nikogo nie wybrały

    ekologicznie - zdziczały.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    8 minut temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Bywa, szczególnie, gdy się nierozważnie z niej korzysta. Nie wiedziałeś? :)

    Właściwie, to tam jest 'zaginęły' :). Taka niewielka różnica, ale jednak...

    Dzięki za obecność i pozdrawiam :)

    Tak, wolność to wyzwanie, a tak z polityki, większość partii liberalnych jest w odwrocie. U mnie w świecie zajęcy i leśnej demokracji, jest podobnie.Pozdrawiam. Marek

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 2 minuty temu, Marek.zak1 napisał:

    Tak, wolność to wyzwanie, a tak z polityki, większość partii liberalnych jest w odwrocie. U mnie w świecie zajęcy i leśnej demokracji, jest podobnie.Pozdrawiam. Marek

    O! Już lecę czytać :)

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    niedawno, w dyskusji pod jakimś wierszem napisałem,

    zdaje się do Ciebie, że spadam

    do lasu chytry.gif.4d2b7ad5d09c6a062127633c22d4bcca.gif

    No nie wiem, co teraz myśleć biggrin.gif.251d1515929a9db01821951203c62151.gif

    A wiersz spoko.gif.6720fd59a518a496861cd708817ee807.gif

    Pozdrawiam.

     

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 1 minutę temu, jan_komułzykant napisał:

    niedawno, w dyskusji pod jakimś wierszem napisałem,

    zdaje się do Ciebie, że spadam

    do lasu chytry.gif.4d2b7ad5d09c6a062127633c22d4bcca.gif

    No nie wiem, co teraz myśleć biggrin.gif.251d1515929a9db01821951203c62151.gif

    A wiersz spoko.gif.6720fd59a518a496861cd708817ee807.gif

    Pozdrawiam.

     

     

    Dzięki :)

    Zasadniczo, jestem leśny człowiek, więc dla mnie wszystko co w lesie, to dobre. No może prawie wszystko, bo komary i kleszcze raczej nie ;)

    Również pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Przedni wierszyk:) A jaki morał! :P że ho ho. Kupuję wiersz w całości. 

    Propozycja Jacka dla mnie bardzo na tak. Pozdrawiam Sylwku.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    18 godzin temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Może kiedyś nam elita

    w końcu się oczyści.

     

    Łatwo nie będzie.

    Elity odeszły w Powstaniu warszawskim, Katyniu, Piaśnicy i ….. mógłbym długo wymieniać.

    Zostały …..

    Zresztą pewnie czytałeś "Folwark zwierzęcy"

    Takie czasy - świnie są najrówniejsze.

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 6 minut temu, Andrzej_Wojnowski napisał:

     

    Łatwo nie będzie.

    Elity odeszły w Powstaniu warszawskim, Katyniu, Piaśnicy i ….. mógłbym długo wymieniać.

    Zostały …..

    Zresztą pewnie czytałeś "Folwark zwierzęcy"

    Takie czasy - świnie są najrówniejsze.

     

    Pozdrawiam

    Niestety, dokładnie tak samo to widzę. Jedynie określenie odeszły, wydaje mi się nieco nie dokładne w sytuacji, gdy Ten ogród został przepielony z co wartościowszych jednostek. 

    Dzięki za obecność i pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Lubię takie bajki :)

     

    Rzekła świnia:

    O to właśnie ludzi winię

    Że obłudne są z nich świnie

     

    Pzdr. FK.

     

    Edytowane przez Franek K

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 4 minuty temu, Franek K napisał:

    Zapomniałem dodać, że też jestem z lasu :)

    Ja też :)))))

    Też też :)))))))))))))))

    Edytowane przez Sylwester_Lasota

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Super. Nie wiem co napisać, podobało mi się szczególnie że tym razem pójdę do wyborów, chcę mieć normalne państwo, 

    Pozdrawiam!

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Godzinę temu, Kot napisał:

    Super. Nie wiem co napisać, podobało mi się szczególnie że tym razem pójdę do wyborów, chcę mieć normalne państwo, 

    Pozdrawiam!

    Ok. Dzięki.

    Również pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • W dniu 15.09.2019 o 19:14, Jacek_Suchowicz napisał:

    ze względu na zanikające rymy w wersach nieparzystych proponuje inny zapis:

     

    Dawno temu, przed wiekami, na początku czasów,

    żył raz sobie jeden starzec, gdzieś na skraju lasu.

    Miał tam szałas, całkiem spory, a w nim starą żonę

    i dwóch synów wyrośniętych. Wiersz jest właśnie o nich.

     

    Na początku żyli zgodnie, jak powinni bracia,

    jednak z czasem wielka sprzeczność między nimi zaszła.

    Miał nasz starzec wielkie stado oswojonych świnek

    i te świnie między nimi, zdaje się, są winne.

     

    Bracia paśli je od rana, paśli do wieczora.

    Aż rzekł starzec do swych synów: Podzielić je pora.

    Lecz nie ja je będę dzielił i nie wy dzielicie,

    ile świnek z wami pójdzie, tyle dziedziczycie.

     

    Teraz macie jedną szansę żeby je przekonać,

    świnie przecież nie są głupie, też mogą głosować.

    Pierwszy brat powiedział: Świnki! Chodźcie wszystkie ze mną!

    Dam wam wszystko, czego chcecie, nie myślcie daremno.

     

    Dam wam żarcia ile trzeba i dobrej popitki.

    Dam wam pewny dach nad głową i miejsce na zbytki.

    Nie będziecie miały zmartwień, wszystko pod ryjami!

    Chodźcie wszystkie teraz za mną, głosujcie rapciami!

     

    Potem drugi brat wystąpił przed tym świńskim stadem:

    Też wam powiem co zamierzam, dam wam dobrą radę.

    Ja wam w niczym nie pomogę, żeby przeżyć godnie,

    same się będziecie trudzić, lecz będziecie wolne.

     

    Jednak moja dobra rada - zostańcie wy przy mnie,

    ja swojego ojca słucham,żadna z was nie zginie.

    Wiedział dobrze drugi z braci, co pierwszy planuje,

    lecz że świnie jednak głupie,więc ich nie żałuje.

     

    Większość świń za pierwszym poszła, dziś są pełne chlewy.

    Potomkowie  pozostałych, w lasach zaginęli.

    Między braćmi jest nienawiść i wieczna niezgoda.

    I to koniec jest już wiersza, jeszcze tylko dodam:

     

    Kto ma oczy niechaj czyta, kto ma rozum - myśli.

    Może kiedyś nam elita w końcu się oczyści.

     

     

    pozdrawiam

    Jacku, zmieniłem nieco formę i trochę przeedytowałem, mam nadzieję, że teraz jest lepiej.

    Jeszcze raz dzięki :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Jakie żądanie?Czy ja napisałem żądam?Napisałem - proszę:)
      • Dziękuję serdecznie.Jest Pani niezwykle ujmującą, inteligentną i sympatyczną osobą:)W odróżnieniu od Pani ulubionego połety, który boi się wszelkiej krytyki jak diabeł święconej wody.A chyba ona(w moim odczuciu)jest motorem do dalszych, lepszych działań.Zamykam temat.Pozdrawiam - równie ujmująco(mruga okiem)Hahaha.
      • Nie było do kogo się przykleić polizać znaczek pocztowy i wysłać w te odległe widoki co miłe oku   Bruno Schulz zdołał oczarować warszawskie salony onirycznymi opowiadaniami z dalekiej prowincji   Myślę że teraz to graniczyłoby z cudem bo lwice i lwy salonowe interesują się jedynie sobą ewentualnie kreską kokainową walką z oprawcami o prawa uciskanych   (zaczytują się w instrukcje obsługi dupy)   Chagall w sztuce na początku był passé nie rozumiał ducha czasów Walki klas i tym podobnych światowych spraw   Szkoda mi tych linorytów których nie zdołam przenieść na papier   Tak to jest gdy oczekuje się zbyt wiele a przecież to nie film z happy endem tylko ślepnięcie od świateł bo „life is brutal” jak klapki na oczach uzda dla konia lub osła    
      • Oczywiście, że sprawa byłaby jasna i ma Pan rację podając taki przykład, tyle tylko, że w wierszu póki co, od wewnętrznego głosu podmiotu i tego co nim targa, do działania daleka droga (trochę odwrócił Pan kota ogonem) Świadczy o tym chociażby puenta. Niepewność w niej zawarta. Druga strofa w moim odczuciu (patrząc na kontekst wiersza) nie musi odnosić się do czynów to cały czas dylematy podmiotu i jego wyobraźnia, która bądź co bądź go wyhamowuje. Co on z tym zrobi? Nie wiadomo? Dlatego właśnie ten tekst jest dla mnie intrygujący. Gdyby ten wiersz miał ciąg dalszy, to kto wie, co by się wydarzyło, ale nie ma, w związku z czym nie potrzeba na siłę doszukiwać się czegoś, co być może nigdy nie przełoży się na czyny.  W jednym z komentarzy pisałam, że nieraz tworzymy własną teorię, ideologię i usilnie w nią wierzymy, co jest adekwatne do wypowiedzi Pana Kaczyńskiego z filmiku (szkoda tylko że to takie kpiące i marksistowskie, przesłuchałam tylko czas który Pan wskazał) ale gdyby spojrzeć na to inaczej (czego już Pan z filmiku nie dopuszcza, bo ostateczne zdanie musi mieć zawsze tylko on) gdybyśmy jakąkolwiek ideologię, ale własną, odmienną, zaczęli wcielać w życie, to czy aby na pewno, czy zawsze wychodzi z tego jakiś absurd? Jest Pan pewien? Z góry Pan zakłada, że to co mają inni do zrobienia i powiedzenia jest niedorzeczne, bo wychodzi poza ramy? łamie schematy? obala reguły, mity? Ile razy grzebano teorię względności Einsteina? Czy jego pomysły nie wydawały się absurdalne?  Owszem popełniamy gafy, błędy, ale na nich się uczymy (choć nie wszyscy, fakt) czasami sami jesteśmy zdumieni, że można coś zrobić inaczej i że się da. Zgadzam się z Panem, że teoria swoje, a praktyka swoje, mało kiedy idzie to ze sobą w parze, ale uważam, że w tym wypadku (trzymając się tylko wiersza, bo mam wrażenie że zaczynamy odbiegać) sięga Pan jakby celowo dalej niż potrzeba.  Oczywiście to Pana święte prawo mieć swoją teorię i interpretacje wiersza, nazwać jego pierwsze wersy nonsensem, bądź fałszywą świadomością,  mi nic do tego. Ja mam po prostu trochę inne wrażenie po przeczytaniu niż Pan. Ale pozwólmy innym się wypowiedzieć (jeśli ktoś jeszcze zechce) może pojawią się nowe okoliczności:)  Autor nie wytłumaczył, co miał na myśli (trochę szkoda) ale to jego prawo i ja to szanuję. Interpretacja zawsze leży po stronie czytelnika. W sumie nie ma nic gorszego jak tłumaczyć własny tekst, bo to trochę tak jakby się wbijało ostatni gwóźdź do trumny. Wiersz albo się broni, albo nie. I w tej, mam nadzieję nie absurdalnej atmosferze kończę temat. Wiersz czuję, jak czuję, jest napisany poprawnie, wzbudził moje zainteresowanie, zaintrygował, autor nie ma oporów pisać odważnie, co tylko jest atutem.  Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
      • pieniądz dzisiejsze esperanto język tutaj rozumiany przez biednego, bogatego przez ciebie i przeze mnie i przez tych których widzę w oknie jak idą… język nadzwyczajnych możliwości najmniejszym przelewem potrafi przekonać do, ochronić przed, radzić by, zapomnieć że ci których widzę w oknie… dokąd właściwie zmierzają… idą zobaczyć jak przelane im marzenia odpłyną z wodami topniejących lodowców w oparach smogu wkrótce będą szukać zwrotnicy czasu dziś już chyba bogatsi… pragnący jeszcze uwolnić sumienia od zaduchu lumpeksu  
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności