Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Rekomendowane odpowiedzi

Flażki w górze, jakieś święto

W kupie siła starych, ziomów

I mordeczek; wzniosły bełkot

Coś o władzy, padach do nóg

I kraczeniu za liderem

Lub robieniu pajacyków

 

Nie pamiętam z tego wiele

Dziś na szczęście jest już cicho

Szumią tylko samochody

Można okno mieć otwarte

I z pomocną dłonią głowy

Wysnuć wnioski

 

Albo bajkę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


ja pamiętam bardzo dobrze

pochód czerwień oraz biel

mowy długie - mi nie dobrze

"mamo rzygać mi się chce"

 

"cicho cicho bądź mój mały

jeszcze chwila koniec już

chcesz by tatę nam zabrali

wujek w lesie ma swój grób"

 

...

 

każdy chlapie dziś ozorem

obrażając judząc lżąc

sądy przecież nie są skore

może kiedyś zniknie zło?

 

pozdrawiam

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • W dniu 13.09.2019 o 18:05, Marcin Krzysica napisał:

    :) podobasie jak zawsze super poziom :) 

     

    Takie tam z czwartego piętra ;)

     

    W dniu 13.09.2019 o 19:42, Franek K napisał:

    Ale żeby flażki? :)

     

    No popatrz, czym to nie wymachują ;)

     

    W dniu 13.09.2019 o 20:45, jan_komułzykant napisał:

    stare dzieje, ale jak blisko sedna

    dzisiaj bajki, to

    sPOkoJOWy ładny o ΠSik :)

    Pozdrawiam.

     

    Nie wiem, czy takie stare - pajacyki, heilowanie chyba wciąż gdzieniegdzie w modzie. Nie pisałem o żadnym konkretnym wydarzeniu, ale temat trochę już za mną chodził; klimat w rodzaju "Polska Walcząca już nie tylko na koszulkach i zderzakach, ale od jakiegoś czasu i na olewacji osiedlowego spożywczaka" - opis z rzycia wzięty, ale jak go ładniej ubrać w słowa? I z PW na spożywczym to tak na serio - mogę zrobić zdjęcie. Tu lepszy tekst i trochę inne spojrzenie na rzeczony temat:

     

     

     

    W dniu 14.09.2019 o 11:14, Tomasz_Biela napisał:

    rozluźnił mnie ten tekst. czasami lubię coś takiego przeczytać. 

     

    pozdrawiam t. 

     

    Wnioski wnioskami, bajki bajkami, ale czasami śmiech jest najzdrowszą reakcją.

     

    20 godzin temu, iwonaroma napisał:

    Ładne zakończenie - wysnuwanie wniosków albo...bajek - to zawsze wybór. Ale flażki  - przednie :)

    Pozdrowienia

     

    Ano tłuką się (z) takimi ;)

     

    19 godzin temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    ja pamiętam bardzo dobrze

    pochód czerwień oraz biel

    mowy długie - mi nie dobrze

    "mamo rzygać mi się chce"

     

    "cicho cicho bądź mój mały

    jeszcze chwila koniec już

    chcesz by tatę nam zabrali

    wujek w lesie ma swój grób"

     

    ...

     

    każdy chlapie dziś ozorem

    obrażając judząc lżąc

    sądy przecież nie są skore

    może kiedyś zniknie zło?

     

    pozdrawiam

     

     

     

     

    Może zniknie - mówię oby

    I po nocy będzie brzask

    (Zamiast nowe kopać groby

    Las odwiedźmy - spędzać czas)

     

     

    Pozdrawiam i dziękuję za zajrzenie.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • Kruszeją ściany, łaszą się ściany
        Do stóp, w bluszcze się odziewając,
        Ciemnieje Księżyc, w słońce przybrany,
        Obłoki z niebios spełzają
        I śliskie od deszczu, od płaczu śliskie
        Ich poszarzałe kończyny,
        Jakby opary nad uroczyskiem, 
        Nie dar dla ludzkiej rodziny.
         Bukiecą się gwiazdy niedopłakane
        Gotowe zsiąść z firmamentu,
        Czyż to nie smutek, odległy Panie,
        Szloch zduszony w ręku?
        Czy to nie źrenic ślepych, złowróżbnych
        Toń czarna, chociaż nie wroga,
        Klnie skrzydła aniołów na wieki posłusznych
        Milczącym rozkazom Boga?
         

        Westchnieniem pieścim podnóża tronu
        Nie odnajdziem już domu
        Posoka spływa spomiędzy szponów
        Niemilim naprawdę nikomu
         

        Gdybyś, o Antaresie szalony
        Jak siostra Twa, Sol, nabrzmiał lśnieniem
        I chwałą swą oblał ziemskie kaniony
        I wyrwał z rąk starczych marzenie
        Szaleńca, co wszystko przećmiewa
        Sam przezrocza skrywając
        Dłonią, której nie znam
         

        Jednością wyście, skłóceni
        By krew spijać, co w gleby wsiąka
        Ty, strzegąc strwożonych źrenic,
        I Ty, co się po ziemi błąkasz 
        Ten ledwie robactwem mnie nazwał,
        Już wysławia motyle,
        Ten ledwie kobiece dał łono,
        Już pyta prześmiewczo: Ile?
        Ten łka, aż się czerń zazieleni,
        Choć pewno nie ze smutku,
        Ten w sierpie księżyca utkwił swe zęby,
        Omgli mię pomalutku.
        Kimżeś był, z pyłów gwiezdnych
        Zrodzon, artysto światła?
        Enigmo, kto Twemu łonu
        Pocałunki skradał?
        Dlaczego, otworzywszy powieki,
        Zamknąłem się w Tobie na wieki?
        Ja, niewolnica, ja, w zastaw oddany
        Ja, gorszy od bomb, rozdygotany
        Ja, klątwa i błogosławieństwo zarazem
        Ja, źródło podłości, co niesie ekstazę
        Ja, który widzi tak wiele, że wcale
        Ja, tak samotny, że szepcę stale
        Ja, z cieniem walczę, przed blaskiem uciekam
        Ja, określ inaczej niźli człowieka.
         

        Na próżno wsparty rozumem,
        Ja, Boże, cię kochać nie umiem.

        Edytowane przez Immortelle
    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Kruszeją ściany, łaszą się ściany Do stóp, w bluszcze się odziewając, Ciemnieje Księżyc, w słońce przybrany, Obłoki z niebios spełzają I śliskie od deszczu, od płaczu śliskie Ich poszarzałe kończyny, Jakby opary nad uroczyskiem,  Nie dar dla ludzkiej rodziny.  Bukiecą się gwiazdy niedopłakane Gotowe zsiąść z firmamentu, Czyż to nie smutek, odległy Panie, Szloch zduszony w ręku? Czy to nie źrenic ślepych, złowróżbnych Toń czarna, chociaż nie wroga, Klnie skrzydła aniołów na wieki posłusznych Milczącym rozkazom Boga?   Westchnieniem pieścim podnóża tronu Nie odnajdziem już domu Posoka spływa spomiędzy szponów Niemilim naprawdę nikomu   Gdybyś, o Antaresie szalony Jak siostra Twa, Sol, nabrzmiał lśnieniem I chwałą swą oblał ziemskie kaniony I wyrwał z rąk starczych marzenie Szaleńca, co wszystko przećmiewa Sam przezrocza skrywając Dłonią, której nie znam   Jednością wyście, skłóceni By krew spijać, co w gleby wsiąka Ty, strzegąc strwożonych źrenic, I Ty, co się po ziemi błąkasz  Ten ledwie robactwem mnie nazwał, Już wysławia motyle, Ten ledwie kobiece dał łono, Już pyta prześmiewczo: Ile? Ten łka, aż się czerń zazieleni, Choć pewno nie ze smutku, Ten w sierpie księżyca utkwił swe zęby, Omgli mię pomalutku. Kimżeś był, z pyłów gwiezdnych Zrodzon, artysto światła? Enigmo, kto Twemu łonu Pocałunki skradał? Dlaczego, otworzywszy powieki, Zamknąłem się w Tobie na wieki? Ja, niewolnica, ja, w zastaw oddany Ja, gorszy od bomb, rozdygotany Ja, klątwa i błogosławieństwo zarazem Ja, źródło podłości, co niesie ekstazę Ja, który widzi tak wiele, że wcale Ja, tak samotny, że szepcę stale Ja, z cieniem walczę, przed blaskiem uciekam Ja, określ inaczej niźli człowieka.   Na próżno wsparty rozumem, Ja, Boże, cię kochać nie umiem.
      • Żyjemy w czasie teraz do tego potrzebne było wczoraj a jutro gdy dożyjemy znowu stanie się teraz :))) PozdrawiaM.
      • @Marlett to nie jest za mało, w drugim wersie wszystko jest przecież wypisane 
      • Żyję jakby jutra nie było a ono uparcie nadchodzi wbrew logice doświadczeniom z głowy mi nie schodzi. Było wczoraj było dzisiaj jutro się rumieni: "przecież byłem nawet zimą a ty czekasz do jesieni?" Inni żyją tylko jutrem chwalą się i szczycą to ich zawał bywa trzaśnie plany się posypią. Czy jest morał? Każdy sobie po cichu dopowie (w jakim czasie żyje) jeden w tyle drugi w przodzie wieki albo chwilę.
      • wrzeszczy rym dzieci - świeci jak bez rymów to bez rymów Pozdrawiam
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności