Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Rekomendowane odpowiedzi


Gdybyś dał mi atrybut tej nocy
bym wiedział, że niebo też ciemne
Nagłym blaskiem skrząc swe oczy
mógłbym ujrzeć cierpiące serce
I słowa, ach słowa niósłbym
na ustach martwych ludzi
co w tłumie zgubili spojrzenie,
i spijałbym wszystkie ich smutki
na wieży sumień, tylko dla ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Cześć NN. 

23 godziny temu, Nieznajomy Niewidzialny napisał:


Gdybyś dał mi atrybut tej nocy (...)
i spijałbym wszystkie ich smutki
na wieży sumień, tylko dla ciebie.

Piękna wymiana, podjęcie misji. Jednak tak to na świecie jest, że kazdy ma swoje przeznaczenie. Aniołki również, chodź ludzie malują je, proszą swojego Anioła Stróża o opiekę.

 

Z przyjemnością poczytałam. Pozdrawiam . J. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio w Warsztacie

    • Kruszeją ściany, łaszą się ściany
      Do stóp, w bluszcze się odziewając,
      Ciemnieje Księżyc, w słońce przybrany,
      Obłoki z niebios spełzają
      I śliskie od deszczu, od płaczu śliskie
      Ich poszarzałe kończyny,
      Jakby opary nad uroczyskiem, 
      Nie dar dla ludzkiej rodziny.
       Bukiecą się gwiazdy niedopłakane
      Gotowe zsiąść z firmamentu,
      Czyż to nie smutek, odległy Panie,
      Szloch zduszony w ręku?
      Czy to nie źrenic ślepych, złowróżbnych
      Toń czarna, chociaż nie wroga,
      Klnie skrzydła aniołów na wieki posłusznych
      Milczącym rozkazom Boga?
       

      Westchnieniem pieścim podnóża tronu
      Nie odnajdziem już domu
      Posoka spływa spomiędzy szponów
      Niemilim naprawdę nikomu
       

      Gdybyś, o Antaresie szalony
      Jak siostra Twa, Sol, nabrzmiał lśnieniem
      I chwałą swą oblał ziemskie kaniony
      I wyrwał z rąk starczych marzenie
      Szaleńca, co wszystko przećmiewa
      Sam przezrocza skrywając
      Dłonią, której nie znam
       

      Jednością wyście, skłóceni
      By krew spijać, co w gleby wsiąka
      Ty, strzegąc strwożonych źrenic,
      I Ty, co się po ziemi błąkasz 
      Ten ledwie robactwem mnie nazwał,
      Już wysławia motyle,
      Ten ledwie kobiece dał łono,
      Już pyta prześmiewczo: Ile?
      Ten łka, aż się czerń zazieleni,
      Choć pewno nie ze smutku,
      Ten w sierpie księżyca utkwił swe zęby,
      Omgli mię pomalutku.
      Kimżeś był, z pyłów gwiezdnych
      Zrodzon, artysto światła?
      Enigmo, kto Twemu łonu
      Pocałunki skradał?
      Dlaczego, otworzywszy powieki,
      Zamknąłem się w Tobie na wieki?
      Ja, niewolnica, ja, w zastaw oddany
      Ja, gorszy od bomb, rozdygotany
      Ja, klątwa i błogosławieństwo zarazem
      Ja, źródło podłości, co niesie ekstazę
      Ja, który widzi tak wiele, że wcale
      Ja, tak samotny, że szepcę stale
      Ja, z cieniem walczę, przed blaskiem uciekam
      Ja, określ inaczej niźli człowieka.
       

      Na próżno wsparty rozumem,
      Ja, Boże, cię kochać nie umiem.

      Edytowane przez Immortelle
  • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio komentowane

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Kruszeją ściany, łaszą się ściany Do stóp, w bluszcze się odziewając, Ciemnieje Księżyc, w słońce przybrany, Obłoki z niebios spełzają I śliskie od deszczu, od płaczu śliskie Ich poszarzałe kończyny, Jakby opary nad uroczyskiem,  Nie dar dla ludzkiej rodziny.  Bukiecą się gwiazdy niedopłakane Gotowe zsiąść z firmamentu, Czyż to nie smutek, odległy Panie, Szloch zduszony w ręku? Czy to nie źrenic ślepych, złowróżbnych Toń czarna, chociaż nie wroga, Klnie skrzydła aniołów na wieki posłusznych Milczącym rozkazom Boga?   Westchnieniem pieścim podnóża tronu Nie odnajdziem już domu Posoka spływa spomiędzy szponów Niemilim naprawdę nikomu   Gdybyś, o Antaresie szalony Jak siostra Twa, Sol, nabrzmiał lśnieniem I chwałą swą oblał ziemskie kaniony I wyrwał z rąk starczych marzenie Szaleńca, co wszystko przećmiewa Sam przezrocza skrywając Dłonią, której nie znam   Jednością wyście, skłóceni By krew spijać, co w gleby wsiąka Ty, strzegąc strwożonych źrenic, I Ty, co się po ziemi błąkasz  Ten ledwie robactwem mnie nazwał, Już wysławia motyle, Ten ledwie kobiece dał łono, Już pyta prześmiewczo: Ile? Ten łka, aż się czerń zazieleni, Choć pewno nie ze smutku, Ten w sierpie księżyca utkwił swe zęby, Omgli mię pomalutku. Kimżeś był, z pyłów gwiezdnych Zrodzon, artysto światła? Enigmo, kto Twemu łonu Pocałunki skradał? Dlaczego, otworzywszy powieki, Zamknąłem się w Tobie na wieki? Ja, niewolnica, ja, w zastaw oddany Ja, gorszy od bomb, rozdygotany Ja, klątwa i błogosławieństwo zarazem Ja, źródło podłości, co niesie ekstazę Ja, który widzi tak wiele, że wcale Ja, tak samotny, że szepcę stale Ja, z cieniem walczę, przed blaskiem uciekam Ja, określ inaczej niźli człowieka.   Na próżno wsparty rozumem, Ja, Boże, cię kochać nie umiem.
    • Żyjemy w czasie teraz do tego potrzebne było wczoraj a jutro gdy dożyjemy znowu stanie się teraz :))) PozdrawiaM.
    • @Marlett to nie jest za mało, w drugim wersie wszystko jest przecież wypisane 
    • Żyję jakby jutra nie było a ono uparcie nadchodzi wbrew logice doświadczeniom z głowy mi nie schodzi. Było wczoraj było dzisiaj jutro się rumieni: "przecież byłem nawet zimą a ty czekasz do jesieni?" Inni żyją tylko jutrem chwalą się i szczycą to ich zawał bywa trzaśnie plany się posypią. Czy jest morał? Każdy sobie po cichu dopowie (w jakim czasie żyje) jeden w tyle drugi w przodzie wieki albo chwilę.
    • wrzeszczy rym dzieci - świeci jak bez rymów to bez rymów Pozdrawiam
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności