Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Sylwester_Lasota

Lepiej 29

Rekomendowane odpowiedzi

32 minuty temu, Magdalena napisał:

lepiej chłopcy nie marudzić

bo się żony mogą wzburzyć

lepiej znosić wzburzeń męki

niż gdy rżną się w niej ósemki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio komentowane

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Osiemnaście kilometrów na zachód od stolicy województwa warmińsko – mazurskiego, przy szosie Ostróda – Olsztyn, leży niewielka wioska Gietrzwałd, słynna z wydarzeń, które rozegrały się tutaj pomiędzy 27 czerwcem a 16 wrześniem 1877 roku.   Przypadkowego turystę zwiedzającego wioskę zachwyci piękny kościół parafialny z szesnastego wieku oraz Karczma Warmińska z przepysznymi potrawami. Brak tutaj spektakularnych atrakcji. Jednak nie dla historycznych zabytków, ani dla zaspokojenia gustów kulinarnych przejeżdża rokrocznie do Gietrzwałdu około miliona pielgrzymów. Magnesem przyciągającym ich w to miejsce są zdarzenia sprzed około stu czterdziestu lat, kiedy to w tej małej wiosce dwóm warmińskim dziewczynkom ukazywała się przez 82 dni z rzędu Najświętsza Maria Panna. Dlatego centralnym punktem utworzonego we wsi Sanktuarium jest miejsce, w którym te spotkania miały miejsce. Dawniej rósł w tym miejscu klon, dziś stoi kapliczka z figurką Maryi.   Pielgrzymi przyjeżdżają do Gietrzwałdu głównie po to, by kontemplować wydarzenia sprzed półtora wieku, uczestniczyć w nabożeństwach, wspólnie odmawiać różaniec, składając intencje o odnowę duchową dla siebie oraz bliskich oraz prośby o uzdrowienie z różnych chorób. Przyjeżdżają też po wodę z bijącego pod lasem źródełka, z nadzieją, że przyniesie im ona ukojenie w cierpieniu. Przed wizytą w Gietrzwałdzie warto wcześniej zapoznać się z jego historią, sięgając do informacji internetowych, literatury lub czasopism. Przez kilka wieków Gietrzwałd był popularnym celem pielgrzymkowym dla warmińskich i mazurskich katolików. Przybywali tutaj modlić się przed słynącym cudami obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Jednak wydarzenia, które rozegrały się tutaj w letnich miesiącach 1877 roku, sprawiły, że do Gietrzwałdu zaczęli przyjeżdżać pielgrzymi z całej Polski oraz zza granicy.   To tutaj trzynastoletniej Justynie i dwunastoletniej Barbarze ukazywała się Matka Boska. Dzieci spotykały się Maryją, rozmawiały, zadawały różne pytania,  łącznie było 160 spotkań. Dziewczynkom towarzyszyły tysiące, a niejednokrotnie dziesiątki tysięcy świadków. Objawienia w nikomu nie znanej wcześniej szerzej warmińskiej wiosce, które zyskały natychmiast ogromny rozgłos, były nie w smak pruskiej władzy. Najświętsza Maria Panna rozmawiała z dziewczynkami w języku polskim, co wskazywało jednoznacznie całemu światu, że w sercu protestanckich Prus Wschodnich mieszkają jacyś katolicy, w dodatku Polacy, którzy już dawno powinni zasymilować się w morzu niemczyzny. Objawienia więc zyskały od samego początku rangę polityczną. Prusacy nie odważyli się jednak tym razem zastosować wariantu siłowego, by zastopować napływ pielgrzymów, tak jak zrobili to  w 1876 roku w Marpingen, gdy na modlących ludzi wysyłano wojsko.   Za wszelką cenę władze pruskie starały się zbagatelizować lub ośmieszyć zachodzące bez ich kontroli wypadki, stosując restrykcje prawne, administracyjne. Podjęły także próby prowokacji. Był to czas kulturkampfu, Kościół katolicki miał na zawsze zniknąć z mapy Niemiec albo przynajmniej stać się instytucją nie mającą znaczącego wpływu na obywateli.   Mimo różnorodnych szykan i ograniczeń wieść o cudownych objawieniach tak szybko rozeszła się po Polsce i całym świecie, że tylko w dwa letnie miesiące 1877 roku do Gietrzwałdu przybyło około pół miliona pielgrzymów. Byli to Polacy z Warmii, Mazur, Wielkopolski, Śląska, Pomorza i innych części Prus, byli też poddani rosyjskiego cara z Królestwa Polskiego, a także mieszkańcy Galicji. Wśród pielgrzymów byli też polscy obywatele innych państw, a nawet Ameryki oraz pielgrzymi innych narodowości, w szczególności Niemcy, nie tylko wyznania katolickiego, ale także protestanci.   Władze pruskie sabotowały napływ pielgrzymów zakazując przyjmowanie ich okolicznym rolnikom na kwatery, czy sprzedaży im żywności. Tych którzy ten zakaz łamali spotykały szykany w formie grzywien lub więzienia. Próbowano też sprowokować zamieszki wysyłając na miejsce objawień żandarmów, jednak nigdy nie udało się doprowadzić do jakiegokolwiek tumultu, czy niepokojów. Szykanowano też w różny sposób księży przybyłych do Gietrzwałdu w celu pomocy miejscowemu proboszczowi oraz samego księdza Augustyna Weichsla, ówczesnego proboszcza.   Wydarzenia w Gietrzwałdzie nie w smak były także wszelkiego rodzaju ateistom, twierdzącym, że religia to ciemnota i zabobony. Nie bardzo jednak wiedzieli, jak zareagować na wydarzenia, tak naprawdę nie rozumieli co stało się w Gietrzwałdzie. Próbom ośmieszania objawień podejmowanych na łamach liberalnej i lewicowej prasy, że są to omamy i zbiorowe halucynacje zaprzeczały fakty.  Objawienie trwały zbyt długo, nieraz powtarzały się dwu, albo nawet trzykrotnie w ciągu jednego dnia. Także zarzuty o prowokację lokalnego kleru, bądź zmowę dziewcząt łatwo obalić, ponieważ dziewczynki zostały rozdzielone, zamieszkały u dwóch odrębnych gospodarzy, w dwóch różnych miejscowościach, a mimo to ich zeznania do protokołu po każdym kolejnym objawieniu były podobne. Także z zeznań osób znających dzieci wynikało, że dziewczynki są zbyt dziecinne, by posądzać je o jakąkolwiek zmowę, świadomą manipulację, czy prowokację. Nie chodziło też o wzbogacenie, bowiem dzieci konsekwentnie odmawiały przyjmowania od kogokolwiek, jakichkolwiek prezentów.   Początkowo prawdziwości objawień nie dowierzała także część lokalnego kleru, a nawet sam ówczesny biskup warmiński Filip Krementz, który wysłał na miejsce kilku niezależnych, cieszących się jego największym zaufaniem obserwatorów oraz specjalną komisję lekarską, składającą się z trzech dwóch lekarzy katolików oraz jednego protestanta. Stwierdzili oni, że w chwili objawienia obie dziewczynki zapadały w tym samym momencie w rodzaj transu,  podczas którego traciły kontakt ze światem, po zakończeniu objawienia natychmiast odzyskiwały kontakt z rzeczywistością. Podczas widzeń nie odczuwały bólu (próbowano je szczypać, czy kłóć), ani nie widziały osób, które znajdowały się w ich pobliżu.   Potwierdzeniem prawdziwości objawień jest też spełnienie obietnicy Maryi o rychłym zaprzestaniu prześladowań wobec Kościoła w Prusach i na Warmii. Tak się stało. Ustawy związane z kulturkampfem zostały cofnięte, a kanclerz Prus podjął rozmowy z papieżem w celu normalizacji stosunków państwowo – kościelnych. Potwierdziło się też kilka innych tematów, o które dziewczynki pytały Najświętszą Panienkę.   O co pytały dzieci? M.in. o losy warmińskiego i niemieckiego Kościoła katolickiego w przyszłości, o sprawy lokalne, którymi interesowali się miejscowi ludzie, zadawały też pytania o możliwość uzdrawiania ludzi chorych. Maryja udzielała im na ogół krótkich odpowiedzi, czasem milczała. 16 września, gdy ukazała się po raz ostatni pobłogosławiła źródełko pod lasem. Najczęściej wzywała do gorliwej modlitwy, a w szczególności do odmawiania różańca, jako najprostszego sposobu walki z problemami.   Na temat objawień powstała bogata literatury, tysiące artykułów prasowych, wiele filmów. Objawienia w Gietrzwałdzie dały impuls wielu Polakom do odnowy duchowej i moralnej. Według wielu stały się iskrą, dzięki której Polska odzyskała w 1918 roku niepodległość. Taką tezę udowadnia ksiądz Krzysztofa Bielawny w książce „Niepodległość wyszła z Gietrzwałdu.   Ze względu na burzliwą historię Warmii prawdziwość objawień w Gietrzwałdzie Kościół katolicki potwierdził swoim autorytetem dopiero po stu latach. Do dziś nikt nie zakwestionował prawdziwości objawień, a pytani o nie ateiści nie potrafią podać żadnych kontrargumentów, uciekając od tematu.   Mimo dużego ruchu pielgrzymkowego historia objawień jest obecnie mało znana w Polsce, i wydaje się jakby zapomniana. Bardzo mało, jeśli chodzi o jej nagłośnienie robi sam Kościół, katolicy szukający duchowej pociechy chętniej odwiedzają Miedżugorie, niż Gietrzwałd.   Dobry wieczór, chciałbym zamieścić ten tekst w jednym z lokalnych tygodników. Wrzucam celem uzyskania opinii, czy tekst jest wystarczająco jasny, czy czegoś mu brakuje. Pozdrawiam.
    • Dzień bez listów i miłych powitań, i o zwykłe sprawy mnie nie pytasz.   Nie popłyną minki w eterze, chociaż pewnie tkwisz przy komputerze.   Nie urzekniesz mnie, - gdy dzień się kończy - śląc uśmiechy, bo internet nie łączy :]
    • @Deonix_ też tak myślałam... może jeden lub dwa,w dalszej perspektywie przywrócę. Dziękuję Deonix
    • Gerber... dziękuję za... podoba się. Prawda, ach ta jesień...   Sylwestrze... i za te 'momenty' bardzo Ci dziękuję. Wracaj kiedy tylko zechcesz.   Ślę Panom pozdrowienie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności