Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


tetu

moja eucharystia

Rekomendowane odpowiedzi

niewiele już można odkryć Piotrze
bursztynowe niebo spadło jak grom
i nic już nie chroni przed samotnością

 

nie mogę uciec bo dokąd miałabym pójść
przecież mówiłeś że dom to także ciało
Chrystusa umiłowanie i wiara że zawsze będziemy

 

zwątpiłam Piotrze

 

niedzielne obcowanie skończyło się zdradą 
zamiast krzyża droga przez piekło być może w niej 
ostatnia nadzieja na bliskość po którą sięgam

 

każdego dnia piję wino i zmywam krew
ze stóp swojego Boga to czynię
na naszą pamiątkę
 

Edytowane przez tetu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Smutno mi, polecam wiersz Leśmiana Dwunastu braci, jakoś mi się przypomniał podczas czytania, pozdrawiam

 

 

ps. tytuł pomyliłam "Dziewczyna" ma być

Edytowane przez Magdalena

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 6 minut temu, Magdalena napisał:

    Smutno mi, polecam wiersz Leśmiana Dwunastu braci, jakoś mi się przypomniał podczas czytania, pozdrawiam

    Dziękuję Magdo za wgląd, słowo i propozycję wiersza:) Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 1 minutę temu, Magdalena napisał:

    ps. bez serc, mam zalane winem już jedno, puste kolejne czekają jak słoiki

    To napełnij je czymś słodkim, o ile to możliwe;) Dobrego dnia.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Witam -  trudny wiersz  - takie najlepiej smakują....

                                                                                                                 Radości życzę.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dobrze piszesz. Ciekawie.

    Przeniesienie prywatnych problemów PL na płaszczyznę ewangeliczną, otwiera szerszą perspektywę przenosząc osobisty dramat podmiotu na doświadczenia, które są wspólne dla wielu, i myślę, że można je nazwać jedną ze współczesnych chorób cywilizacyjnych, która dotyka przeważnie te wrażliwsze osobowości.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    P. S.: Mówiąc szerze, to myślę, że jednak bardzo dużo jeszcze zostało do odkrycia :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    @tetu

    Tekst pełen emocji, ale przy tym umiejętnie trzymany w ryzach. Podobają mi się szczególnie fragmenty nawiązujące do przyziemnych doświadczeń („każdego dnia piję winno i zmywam” <- ten najbardziej). Zwracanie się bezpośrednio do Piotra to kolejny strzał w dziesiątkę (to „zwątpiłam Piotrze” szczególnie mocno wybrzmiewa). Osobiście sugerowałbym większy umiar w nawiązywaniu do motywów biblijnych (co za dużo, to nie zdrowo, w pewnym momencie zaczyna to przypominać grę w skojarzenia, która niewiele wnosi). W nawiązaniu do tego, co wyżej, nie jestem fanem zakończenia („to czynię na naszą pamiątkę”). Bardzo fajne są z kolei te subtelniejsze skojarzenia („nie mogę uciec bo dokąd miałabym pójść/ przecież mówiłeś że dom to także ciało”).

    Doczepię się jeszcze tego „niedzielnego obcowania, które skończyło się zdradą”, bo – dla mnie – jest jakieś takie zbyt toporne.

    Ale całość zdecydowanie na plus.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Grzegorz  

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 11 godzin temu, Waldemar_Talar_Talar napisał:

    Witam -  trudny wiersz  - takie najlepiej smakują....

                                                                                                                 Radości życzę.

    Waldku, dziękuję i wzajemnie. 

    11 godzin temu, Sylwester_Lasota napisał:

    Dobrze piszesz. Ciekawie.

    Przeniesienie prywatnych problemów PL na płaszczyznę ewangeliczną, otwiera szerszą perspektywę przenosząc osobisty dramat podmiotu na doświadczenia, które są wspólne dla wielu, i myślę, że można je nazwać jedną ze współczesnych chorób cywilizacyjnych, która dotyka przeważnie te wrażliwsze osobowości.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    P. S.: Mówiąc szerze, to myślę, że jednak bardzo dużo jeszcze zostało do odkrycia :)

    Sylwku, dziękuję za ten komentarz. Miło przeczytać jak ktoś napisze jakąś refleksję. Bardzo cenię takich czytelników. Pewnie masz rację, że zostało jeszcze sporo do odkrycia, ale to w szerszym aspekcie, bardziej ogólnym, u tych mniej wrażliwych:) Oczywiście żartuję sobie:)
    Dla podmiotki coś się skończyło, coś zaważyło na tym, że nie ma siły już odkrywać. Może to i słabe, bo podobno wiara czyni cuda, ale właśnie ta wiara, ten Bóg (i to jest paradoks) zachwiało tym w co wierzyła, odebrało jej nadzieję i siły. Teraz ma swoje przykazania i swój ołtarz. 
    Dzięki że byłeś. Dobrej nocy. 

     

     

    @Pan_Fei

    Serdecznie dziękuję za tak obszerny i szczery komentarz. Bardzo to doceniam. Powiem tak,
    długo zastanawiałam się nad puentą "to czynię na naszą pamiątkę" początkowo w ogóle był to tytuł, którego zadaniem było sklamrować całość, ale wydało mi się to zbyt przekombinowane. Wiersz kończył się dystychem, czyli na stopach Boga. Potem wymyśliłam inny tytuł (obecny) i stwierdziłam, że ostatnia strofa z przerzuceniem pierwszego tytułu do puenty dość ciekawie nawiązuje do tej mojej eucharystii, do ołtarza który pelka sobie stworzyła i tak zostało. Nawet uznałam, że to dość mocny akcent w tym kontekście. Inny ołtarz, inny bóg, moja eucharystia i zaznaczenie dlaczego to czynię, co jest istotą. Może tu właśnie przekombinowałam, może to się powinno kończyć na stopach Boga? Pomyślę jeszcze.
    Być może masz rację że za dużo motywów, wezmę to pod uwagę na przyszłość, ale jak wspomniałeś starałam się go utrzymać w ryzach:) Jeśli chodzi o frazę, która wydaje Ci się toporna, mnie nie przeszkadza. Nie odczuwam tutaj niepotrzebności, ani też zbytniej nachalności. Czy ciężkie? Pewnie kwestia gustu. Niedzielne obcowanie, czyli msza z komunią której to pelka się wyrzekła, tym samym odchodząc od wiary, to mniej więcej chciałam zaznaczyć pisząc o zdradzie i wydaje mi się, że ujęłam to najdelikatniej jak umiałam:) ale fajnie że mówisz o tym co Cię razi. Lubię wiedzieć. No i oczywiście cieszę się, że pomimo wszystko tak odebrałeś ten tekst. 
    Dzięki że zajrzałeś. Pozdrawiam serdecznie, Iwona.

    Edytowane przez tetu

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Muszę Ci się przyznać, że zupełnie opacznie odebrałem Twój tekst. Zrozumiałem go jako odejście od człowieka, lub raczej opuszczenie przez niego i powrót do religii, a z tego co przeczytałem w komentarzu wynika, że opisana sytuacja jest dokłanie o 180 stopni odwrócona. No cóż, pozostaje mi się tylko pocieszać, że, jak napisałem wcześniej, tekst dotyka problemów, z którymi przychodzi nam się współcześnie borykać.

    Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Tetu, 

    z przyjemnością Tobą oddycham.
    W zasadzie nie mam potrzeby wiersza komentować, zrobili to wyżej, inni zaś to zrobią po mnie.
    Szczegóły w tekście stają się mniej ważne niż wydźwięk całości. Pozdrawiam, b

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Bardzo ładnie, wręcz mistycznie, to wyraziłaś. Też jestem po tej stronie i dlatego jednego nie rozumiem, słów "bo dokąd miałabym pójść". Jest dokąd iść. Dróg jest wiele.

     

    Pozdrawiam. FK.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • W dniu 9.09.2019 o 04:59, Wieslaw_J._Korzeniowski napisał:

    tetu! lubię takie klimaty

    zwątpienie - szukajcie, a znajdziecie

    Zatem cieszę się, że znalazłeś coś dla siebie. Pozdrawiam Wiesławie.

    W dniu 9.09.2019 o 13:10, Sylwester_Lasota napisał:

    Muszę Ci się przyznać, że zupełnie opacznie odebrałem Twój tekst. Zrozumiałem go jako odejście od człowieka, lub raczej opuszczenie przez niego i powrót do religii, a z tego co przeczytałem w komentarzu wynika, że opisana sytuacja jest dokłanie o 180 stopni odwrócona. No cóż, pozostaje mi się tylko pocieszać, że, jak napisałem wcześniej, tekst dotyka problemów, z którymi przychodzi nam się współcześnie borykać.

    Pozdrawiam.

    Sylwku, nie ma złych, czy opacznych interpretacji, są jedynie źle napisane wiersze;)
    Pozdrawiam. 

    W dniu 9.09.2019 o 16:39, beta_b napisał:

    Tetu, 

    z przyjemnością Tobą oddycham.
    W zasadzie nie mam potrzeby wiersza komentować, zrobili to wyżej, inni zaś to zrobią po mnie.
    Szczegóły w tekście stają się mniej ważne niż wydźwięk całości. Pozdrawiam, b

    Beato, jest mi ogromnie miło, że lubisz do mnie zaglądać. Taki komentarz to miód na moje serducho, dziękuję. 

    W dniu 9.09.2019 o 19:08, Franek K napisał:

    Bardzo ładnie, wręcz mistycznie, to wyraziłaś. Też jestem po tej stronie i dlatego jednego nie rozumiem, słów "bo dokąd miałabym pójść". Jest dokąd iść. Dróg jest wiele.

     

    Pozdrawiam. FK.

    Franku, można być po tej stronie, a czuć jakby się było po tamtej. Niby racja że dróg jest wiele, ale wewnętrzne rozdarcie pod lir spowodowało, że nie widzi ona innych ścieżek i choć Piotr uparcie każe jej iść naprzód, to... nic już nie będzie takie samo. Dziękuję za zadumanie i słowo pod tekstem. Pozdrawiam.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • Kruszeją ściany, łaszą się ściany
        Do stóp, w bluszcze się odziewając,
        Ciemnieje Księżyc, w słońce przybrany,
        Obłoki z niebios spełzają
        I śliskie od deszczu, od płaczu śliskie
        Ich poszarzałe kończyny,
        Jakby opary nad uroczyskiem, 
        Nie dar dla ludzkiej rodziny.
         Bukiecą się gwiazdy niedopłakane
        Gotowe zsiąść z firmamentu,
        Czyż to nie smutek, odległy Panie,
        Szloch zduszony w ręku?
        Czy to nie źrenic ślepych, złowróżbnych
        Toń czarna, chociaż nie wroga,
        Klnie skrzydła aniołów na wieki posłusznych
        Milczącym rozkazom Boga?
         

        Westchnieniem pieścim podnóża tronu
        Nie odnajdziem już domu
        Posoka spływa spomiędzy szponów
        Niemilim naprawdę nikomu
         

        Gdybyś, o Antaresie szalony
        Jak siostra Twa, Sol, nabrzmiał lśnieniem
        I chwałą swą oblał ziemskie kaniony
        I wyrwał z rąk starczych marzenie
        Szaleńca, co wszystko przećmiewa
        Sam przezrocza skrywając
        Dłonią, której nie znam
         

        Jednością wyście, skłóceni
        By krew spijać, co w gleby wsiąka
        Ty, strzegąc strwożonych źrenic,
        I Ty, co się po ziemi błąkasz 
        Ten ledwie robactwem mnie nazwał,
        Już wysławia motyle,
        Ten ledwie kobiece dał łono,
        Już pyta prześmiewczo: Ile?
        Ten łka, aż się czerń zazieleni,
        Choć pewno nie ze smutku,
        Ten w sierpie księżyca utkwił swe zęby,
        Omgli mię pomalutku.
        Kimżeś był, z pyłów gwiezdnych
        Zrodzon, artysto światła?
        Enigmo, kto Twemu łonu
        Pocałunki skradał?
        Dlaczego, otworzywszy powieki,
        Zamknąłem się w Tobie na wieki?
        Ja, niewolnica, ja, w zastaw oddany
        Ja, gorszy od bomb, rozdygotany
        Ja, klątwa i błogosławieństwo zarazem
        Ja, źródło podłości, co niesie ekstazę
        Ja, który widzi tak wiele, że wcale
        Ja, tak samotny, że szepcę stale
        Ja, z cieniem walczę, przed blaskiem uciekam
        Ja, określ inaczej niźli człowieka.
         

        Na próżno wsparty rozumem,
        Ja, Boże, cię kochać nie umiem.

        Edytowane przez Immortelle
    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Kruszeją ściany, łaszą się ściany Do stóp, w bluszcze się odziewając, Ciemnieje Księżyc, w słońce przybrany, Obłoki z niebios spełzają I śliskie od deszczu, od płaczu śliskie Ich poszarzałe kończyny, Jakby opary nad uroczyskiem,  Nie dar dla ludzkiej rodziny.  Bukiecą się gwiazdy niedopłakane Gotowe zsiąść z firmamentu, Czyż to nie smutek, odległy Panie, Szloch zduszony w ręku? Czy to nie źrenic ślepych, złowróżbnych Toń czarna, chociaż nie wroga, Klnie skrzydła aniołów na wieki posłusznych Milczącym rozkazom Boga?   Westchnieniem pieścim podnóża tronu Nie odnajdziem już domu Posoka spływa spomiędzy szponów Niemilim naprawdę nikomu   Gdybyś, o Antaresie szalony Jak siostra Twa, Sol, nabrzmiał lśnieniem I chwałą swą oblał ziemskie kaniony I wyrwał z rąk starczych marzenie Szaleńca, co wszystko przećmiewa Sam przezrocza skrywając Dłonią, której nie znam   Jednością wyście, skłóceni By krew spijać, co w gleby wsiąka Ty, strzegąc strwożonych źrenic, I Ty, co się po ziemi błąkasz  Ten ledwie robactwem mnie nazwał, Już wysławia motyle, Ten ledwie kobiece dał łono, Już pyta prześmiewczo: Ile? Ten łka, aż się czerń zazieleni, Choć pewno nie ze smutku, Ten w sierpie księżyca utkwił swe zęby, Omgli mię pomalutku. Kimżeś był, z pyłów gwiezdnych Zrodzon, artysto światła? Enigmo, kto Twemu łonu Pocałunki skradał? Dlaczego, otworzywszy powieki, Zamknąłem się w Tobie na wieki? Ja, niewolnica, ja, w zastaw oddany Ja, gorszy od bomb, rozdygotany Ja, klątwa i błogosławieństwo zarazem Ja, źródło podłości, co niesie ekstazę Ja, który widzi tak wiele, że wcale Ja, tak samotny, że szepcę stale Ja, z cieniem walczę, przed blaskiem uciekam Ja, określ inaczej niźli człowieka.   Na próżno wsparty rozumem, Ja, Boże, cię kochać nie umiem.
      • Żyjemy w czasie teraz do tego potrzebne było wczoraj a jutro gdy dożyjemy znowu stanie się teraz :))) PozdrawiaM.
      • @Marlett to nie jest za mało, w drugim wersie wszystko jest przecież wypisane 
      • Żyję jakby jutra nie było a ono uparcie nadchodzi wbrew logice doświadczeniom z głowy mi nie schodzi. Było wczoraj było dzisiaj jutro się rumieni: "przecież byłem nawet zimą a ty czekasz do jesieni?" Inni żyją tylko jutrem chwalą się i szczycą to ich zawał bywa trzaśnie plany się posypią. Czy jest morał? Każdy sobie po cichu dopowie (w jakim czasie żyje) jeden w tyle drugi w przodzie wieki albo chwilę.
      • wrzeszczy rym dzieci - świeci jak bez rymów to bez rymów Pozdrawiam
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności