Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Rekomendowane odpowiedzi

     - Halo, dzień dobry, czy dodzwoniłam się do Jana Cieślaka?
     - No tak, to ja, w czym mogę służyć? Rozmawiam z kim?
     - Wybacz, ale na razie nie chcę zdradzać swojej tożsamości.
     - Że co? Kto mówi?
     - Muszę ci powiedzieć, że jestem zawiedziona. Nie zrobiłeś przez tę parę lat niczego dobrego. Chyba powinieneś się poważnie zastanowić nad swoim życiem. Może wróciłbyś na studia?
     - Dlaczego? Mam dobre życie.
     - Zostałeś nikim, taka jest prawda.
     - Nawet tak nie mów.
     - Jesteś tylko człowiekiem bez przyszłości.
     - Przestań.
     Wiadome było wszystkim, że Janek poniósł porażkę jako student historii. Wśród ludzi, którzy go znali, zapanowało poczucie dezaprobaty. Znajomi namawiali go do powrotu, ale Janek stchórzył. Zniknął z uniwersyteckiej rzeczywistości i pogrążył się w pustce. Gdzieś tam pojawił się Janek przy różnych okazjach, lecz nie miało to większego znaczenia. Czuło się, że zaprzepaścił swoją szansę i nic już z niego nie będzie. W tej chwili głos z telefonu uświadomił mu coś, co dręczyło go od dawna. Chciał o tym zapomnieć, ale to wróciło. Nie miał zamiaru tego słuchać, ale głos kontynuował:
     - Nie żałujesz, że tak to się skończyło?
     - Ja tylko pragnąłem spokoju.
     - Właśnie miałbyś spokój, gdybyś robił to, co do ciebie należy. Kto normalny rezygnuje z szansy, którą daje mu los? Zależy ci na własnym przezanczeniu czy wie? Czy to dla ciebie nic nie znaczy?
     - Rzeczywiście, pobłądziłem.
     - Zepsułeś to, co ci dał los.
     - Zespułem, zepsułem, wiem.
     - Lepiej przemyśl swoje zachowanie dopóki masz jeszcze czas.
     - Co ja mogę zrobić?
     - Obudź się po prostu. Musisz znaleźć swój sens. Chcesz do śmierci miotać się bez celu?
     Nikt już nie wierzył, że Janek coś osiągnie. Winny zniszczenia tylu oczekiwań, zaszył się w bezpiecznym miejscu i nie ryzykował. Nauczył się, że trzeba spokornieć. Wymyślał różne rzeczy dla zabicia czasu, choć wiedział, że koniec jest w gruncie rzeczy bliski. Mijały lata i coraz jaśniejsze stawało się to, że wiele zmian stało się nieodwracalnych. Łudził się, że jeszcze pokaże, na co go stać, i łudził się tak przez kolejne miesiące, aż dopadła go straszliwa myśl, że może to jedynie mrzonki. Trwał w niepewności, która nigdy go nie opuszczała. Istniał zawieszony między przeciętnością a wizją spełnienia. Siedział w miejscu i nie miał pomysłu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Jako miłośnik historii rozumiem rozkminy bohatera, bo on także zdał sobie sprawę, że studiowanie historii, o ile jest ciekawe, generalnie nie ma sensu. Takich dyskusji choćby na www.historycy.org było wiele. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Teslicus napisał:

i nic już z niego nie będzie.

i nie będzie z niego już nic.

25 minut temu, Teslicus napisał:

przezanczeniu czy wie?

 

28 minut temu, Teslicus napisał:

to, że wiele zmian stało się nieodwracalnych.

nieodwracalnymi.

jeszcze kilka przecinków i ok :)

Tyle "wyłowiłem" niedociągnięć.

 

Nie wiadomo czy to był sen , czy dialog z sumieniem,  podoba się tak czy inaczej :))

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Cóż, ten tekst to było takie rozliczenie z samym sobą. Nie przepadam za takimi monologami, ale miałem akurat ochotę napisać coś takiego, pokazać swoje przemyślenia odnośnie własnej osoby. Dobrze powiedziałeś, że nie wiadomo, co to jest, czy dialog z sumieniem albo sen. A za wskazanie błędów dziękuję. Nie chodziło mi o to, by skrytykować studiowanie historii, po prostu to było stwierdzenie faktu, że ja studiowałem historię, równie dobrze może to być kulturoznawstwo itp. Ale może faktycznie to nie miało nigdy żadnego sensu?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Mój Ś. P. ojciec był profesorem nauk technicznych, znał (doskonale)  kilka języków,  był melomanem, świetnym znawcą historii i wiele razy z Nim dyskutowałem, co studiować. Zawsze mi powtarzał - miej zawód, a wtedy będziesz mógł studiować dla siebie to, co chcesz bez presji. To się sprawdziło. 

    Problem z zawodami humanistycznymi, czy artystycznymi jest taki, że bardzo mały % pracuje w zawodzie i ma z tego kasę, podczas gdy wśród lekarzy, czy farmaceutów, inżynierów, większość, również ci przeciętni, sobie radzi. 

    Rozumiem Twoje rozkminy, bo równolegle z politechniką studiowałem na akademii muzycznej i musiałem dokonać wyboru. Zwyciężył pragmatyzm:)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    18 minut temu, Teslicus napisał:

     Ale może faktycznie to nie miało nigdy żadnego sensu?

    Kimże jestem by to oceniać? Ale moim zdaniem było warto. Napisałem wiersz o samokrytyce i sam tak czynię z potrzeby. Pytanie dlaczego? Tu sądzę, że potrzeba spowiedzi jest silniejsza od rozsądku.

    A teraz tak na mniej poważnie, no coś Ty kulturoznawstwo ? dobre sobie :))

    Ja jestem bardziej "techniczny", pod tym względem/ kontem patrzę :)), staram się nie filozofować i wymądrzać, dlatego nie odpowiem czy miało sens dla Ciebie, bo dla mnie - miało :)))

    I tak sobie myślę, że sam dobrze wiesz że tak.:)

    Pozdrawiam :)

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności