Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Marek.zak1

W wirtualu

Rekomendowane odpowiedzi

 

Ja jestem nick, ty jesteś nick,

nikt o nas się nie dowie.

Nie będzie wiedział nigdy nikt,

co siedzi w naszej głowie.

 

Tu każdy mądry, wykształcony,

kasa, sukcesy i kobiety.

Nikt się nie boi pięknej żony,

lecz ściema to, niestety.

 

W realu żona nieciekawa,

i kasy wciąż brakuje,

a w necie ciągle trwa zabawa,

co nic cię nie kosztuje.

 

Gdy nick się znudzi, weź nowego,

zaloguj się na nowo.

Bądź znowu panem świata tego,

gdzie fajnie, kolorowo.

 

Tu jesteś gościem, Casanową,

sukcesy, kasa i kobiety.

W laptopie wszystko odlotowo,

lecz w życiu nie. Niestety.

 

Edytowane przez Marek.zak1 (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ANONIMOWOŚĆ SIECI

 

Ja jestem nick, ty jesteś nick,
a wokół cyberprzestrzeń;
myślisz, że nie usłyszy nikt
aluzji, ofert, westchnień?

 

Ja mam IP, ty masz IP,
hipertekst, protokoły;
zer i jedynek cichy szept
do uszu stu cyfrowych.

 

Zarejestrują każdy gest,
kliknięcie każde śledzą;
i nikt z nas nie wie, jak to jest,
że wiedzą. Wszystko wiedzą.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Marek.zak1

Bardzo ciekawie złożony wiersz, odpowiedź Pani @WarszawiAnka także bardzo dobra :)

 

Jak dobrze pamiętam to miałem 17 lat jak dla żartu wrzuciłem do sieci swój numer o tytule e-love. Całkowicie niespodziewanie zrobił się nawet popularny wśród użytkowników MySpace z mojej okolicy. Był to spontanicznie wymyślony, rapowy tekst nagrany na kradzionym podkładzie muzycznym, a dokładnie na tym 

 

 

 

niżej zamieszczam tekst 

 

e-love

 

Na w-w-w wskakuje niczym na rampy
wydobywam Cię z przeglądarki jak Dżinna z lampy
MySpace, Gadu-Gadu, fotka.pl to mój cel
... romans dzięki html
Opanowałem technikę spam i mnie zapamiętasz
na przełamanie lodów wystawie komentarz
od naporu wiadomości łączę spowalnia
wideo i grafika, jesteś niemal namacalna
niestety wyjeżdżam na okres ferii
obawa, że mnie zdradzisz z innym na czaterii
coraz bliżej święta - myślę cały czas o Tobie
przygotuję prezent, laurkę w photoshopie
me libido jest zupełnie zależne od łącza
tak wygląda związek bez zobowiązań
zza ekranu jak na urwisku skarpy
bądź wierna mi i mojemu IP

 

moje palce czekają zniecierpliwione
znów widzę na gadu słoneczko czerwone
z niecierpliwością przeglądam listę
chyba Amor zainfekował mój system

x2

 

Kogo witam? Kogo goszczę?
setki pytań w jednym poście
wiem nie jestem jedynym adoratorem
miłość to forum Gaźnik moderatorem
Google i Yahoo... I wyruszam na łowy
w końcu podasz mi swój numer komórkowy
znów przez ciebie zarywam noce
czy emotikonka może pokonać popęd?
związek bratnich dusz, miłość platoniczna
kamerka niemalże ją ufizycznia
MySpace pomaga mi w muzycznej karierze
mimo potencjalnej zgody nie mówię o cyberze
szczerzę wierzę, jesteśmy sobie potrzebni
pomagam ci przy zadaniach na wikipedii
zapłacony abonament nikt nas nie rozdzieli
lecz ze stałym łączem nie wyląduje w pościeli

Edytowane przez Gaźnik (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurcze.... Co się dzieje, że ostatnio coraz częściej trafiam na tematy, o których właśnie coś napisałem :p Zresztą, jak to zwykle u mnie, strofy skaczą nierozumnie-dla odbiorcy. Tak właściwie to stałem się odbiorcą sam dla siebie :D 

A twój wiersz jest naprawdę ciekawy i trafny, może tylko zbyt mało traktuje o zmianach w psychice takiego ,,współczesnego" człowieka, ale to już chyba nawet jest u mnie ( na tym skaczącym świerszczątku*). Pozdrawiam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 3 godziny temu, Nieznajomy Niewidzialny napisał:

     

    A twój wiersz jest naprawdę ciekawy i trafny, może tylko zbyt mało traktuje o zmianach w psychice takiego ,,współczesnego" człowieka, ale to już chyba nawet jest u mnie ( na tym skaczącym świerszczątku*). Pozdrawiam ;)

    ------------------------

    To dobre pytanie. Wydaje mi się, że może nastąpić rozdwojenie jaźni na rzeczywistą i wirtualną, która może być swoistą pocieszycielką zdołowanego marną rzeczywistością osobnika i taka jest moja teza. Jeśli to poprawia nastrój i działa, to widzę to z dobrej strony, natomiast jeśli uzależnia, to już niekoniecznie. . Pozdrawiam. M. 

    7 godzin temu, WarszawiAnka napisał:

    ANONIMOWOŚĆ SIECI

     

    Ja jestem nick, ty jesteś nick,
    a wokół cyberprzestrzeń;
    myślisz, że nie usłyszy nikt
    aluzji, ofert, westchnień?

     

    Ja mam IP, ty masz IP,
    hipertekst, protokoły;
    zer i jedynek cichy szept
    do uszu stu cyfrowych.

     

    Zarejestrują każdy gest,
    kliknięcie każde śledzą;
    i nikt z nas nie wie, jak to jest,
    że wiedzą. Wszystko wiedzą.
     

    -----------------------

    Oczywiście masz rację, z drugiej strony jest to pewien straszak na hejterów i szantażystów, których jest całe mnóstwo.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    10 godzin temu, Marek.zak1 napisał:

     

    Ja jestem nick, ty jesteś nick,

    nikt o nas się nie dowie.

    Nie będzie wiedział nigdy nikt,

    co siedzi w naszej głowie.

     

    Tu każdy mądry, wykształcony,

    kasa, sukcesy i kobiety.

    Nikt się nie boi pięknej żony,

    lecz ściema to, niestety.

     

    W realu żona nieciekawa,

    i kasy wciąż brakuje.

    A w necie ciągle trwa zabawa,

    co nic cię nie kosztuje.

     

    Gdy nick się znudzi, weź nowego,

    zaloguj się na nowo.

    Bądź znowu panem świata tego,

    gdzie fajnie, kolorowo.

     

    Tu jesteś gościem, Casanową

    sukcesy, kasa i kobiety.

    W laptopie wszystko odlotowo,

    lecz w życiu nie. Niestety.

     

    Nieźle, aczkolwiek można by go jeszcze nieco wygładzić (lub może raczej wyostrzyć :) ).

    Pozdrawiam :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    ja jestem nick ty jesteś nick

    przed każdym z nas monitor

    ja piszę coś ty piszesz coś

    i zda się incognito

     

    lecz rejestrują każdy gest

    gromadzą nasze słowa

    no i kasują nawet je

    gdy im się nie podoba

     

    z wolnością kojarzyłeś sieć

    a dzisiaj - ech nic z tego

    twe słowa wywalają precz

    a za co nie powiedzą

     

    Matrixem jakimś pachnie mi

    zamordyzm już jest w sieci

    dokąd to wszystko zmierza dziś

    czy wiedzą to poeci

     

    Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 27 minut temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    ja jestem nick ty jesteś nick

    przed każdym z nas monitor

    ja piszę coś ty piszesz coś

    i zda się incognito

     

    lecz rejestrują każdy gest

    gromadzą nasze słowa

    no i kasują nawet je

    gdy im się niepodoba

     

    z wolnością kojarzyłeś sieć

    a dzisiaj - ech nic z tego

    twe słowa wywalają precz

    a za co nie powiedzą

    ------------------------------

    Zgadza się. To jest o wolności i sterowaniu rzeczywistością przez ..... Mój wiersz jest o innym aspekcie "nickowania" czyli stwarzania "super mnie" na użytek internetu, zwłaszcza fot. Pozdr. M. 

    Edytowane przez Marek.zak1 (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 minuty temu, Marek.zak1 napisał:

    ------------------------------

    Zgadza się. To jest o wolności i sterowaniu rzeczywistością przez ..... Mój wiersz jest o innym aspekcie "nickowania" czyli stwarzania "super mnie" na użytek internetu, zwłaszcza fot. Pozdr. M. 

    rozumiem ale celowo zmieniłem sens - gdyż przeraża mnie ten wirtual

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 4 minuty temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    rozumiem ale celowo zmieniłem sens - gdyż przeraża mnie ten wirtual

    Pozdrawiam

    -----------------

    Jeszcze od dzisiaj mamy nowego ministra spraw wewnętrznych, a w teamie z prokuratorem generalnym będą bardziej niż mocni:(

    Edytowane przez Marek.zak1 (wyświetl historię edycji)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    dzięki w biegu to piszę

    mam taką propozycję - nie dziękujmy sobie za serducha, bo wygląda to tak jak  byśmy się ich domagali. Ilość serduch nie ma nic wspólnego dobrą poezją , ma natomiast z popularnością.

    Ja jeśli daję serducho to znaczy że wiersz sam na siebie zwrócił moją uwagę: zatrzymał , urzekł,  itd.

    Proszę nie dziękować a ino przyjmować

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 minuty temu, Jacek_Suchowicz napisał:

    dzięki w biegu to piszę

    mam taką propozycję - nie dziękujmy sobie za serducha, bo wygląda to tak jak  byśmy się ich domagali. Ilość serduch nie ma nic wspólnego dobrą poezją , ma natomiast z popularnością.

    Ja jeśli daję serducho to znaczy że wiersz sam na siebie zwrócił moją uwagę: zatrzymał , urzekł,  itd.

    Proszę nie dziękować a ino przyjmować

    Pozdrawiam

    święte słowa, też takie krępujące odczucie miałem. jestem za. :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

     

    W dniu 14.08.2019 o 07:54, Marek.zak1 napisał:

    ------------------------

    To dobre pytanie. Wydaje mi się, że może nastąpić rozdwojenie jaźni na rzeczywistą i wirtualną, która może być swoistą pocieszycielką zdołowanego marną rzeczywistością osobnika i taka jest moja teza. Jeśli to poprawia nastrój i działa, to widzę to z dobrej strony, natomiast jeśli uzależnia, to już niekoniecznie. . Pozdrawiam. M. 

    -----------------------

    Oczywiście masz rację, z drugiej strony jest to pewien straszak na hejterów i szantażystów, których jest całe mnóstwo.

    Nie wiele w życiu korzystałem z portali społecznościowych. Chwilowo się wkręciłem w MySpace gdy byłem raperem-komikiem, ale szybko i przeszło.

     

    Myślę, że każde społeczeństwo na swój sposób dało się wciągnąć w ten wirtual. Nasz kraj był chyba wyjątkowo podatny. Pamiętam dobrze lata 90'. Pełne wydumanych nadziei. Moje pokolenie w przyszłości miało być całe po wyższych studiach, zarabiać po niemiecku, żyć po amerykańsku, latać po całym świecie... itd. Szybko się okazało, że nawet mocno podganiając zachód dalej przeciętny człowiek jest zwyczajnym niewolnikiem. W sieci każdy może wykreować siebie jako osobę sukcesu. Mnie to akurat bawi jak siedzę w restauracji przy łososiu w sosie brokułowym i widzę, jak obok parka robi zdjęcia swoich potraw żeby się pochwalić znajomym "luksusową" kolacją za 87pln na parę. 

     

    Wciągnąłem się swego czasu w internetowe gry fabularne. Niewiarygodne do jakich relacji dochodzi między ludźmi, którzy od początku świadomie kreują się na ludzi kim nie są. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Gaźnik No właśnie z grubsza to miałem na myśli, pisząc "W wirtualu". Jak piszesz: "W sieci każdy może wykreować siebie jako osobę sukcesu" i o tym jest mój wiersz,. Także brałem udział w forumowych dyskusjach i spotykałem się z takim zjawiskiem. Jeśli ktoś się z tym lepiej czuje, jak pokazuje na fejsie swoje sukcesy, dlaczego nie. 

    Jeśli chodzi o wydumane nadzieje, to obwiniam polityków, którzy po '89 roku nie odważyli się powiedzieć, że gospodarka jest w ruinie, kapitału nie ma i może za 2 pokolenia będzie dużo lepiej i to na pewno nie wszystkim, a od razu to tylko paszporty w szufladzie i brak cenzury, jak wiemy, nie do końca. Pozdrawiam. M.  

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, Marek.zak1 napisał:

    @Gaźnik No właśnie z grubsza to miałem na myśli, pisząc "W wirtualu". Jak piszesz: "W sieci każdy może wykreować siebie jako osobę sukcesu" i o tym jest mój wiersz,. Także brałem udział w forumowych dyskusjach i spotykałem się z takim zjawiskiem. Jeśli ktoś się z tym lepiej czuje, jak pokazuje na fejsie swoje sukcesy, dlaczego nie. 

    Jeśli chodzi o wydumane nadzieje, to obwiniam polityków, którzy po '89 roku nie odważyli się powiedzieć, że gospodarka jest w ruinie, kapitału nie ma i może za 2 pokolenia będzie dużo lepiej i to na pewno nie wszystkim, a od razu to tylko paszporty w szufladzie i brak cenzury, jak wiemy, nie do końca. Pozdrawiam. M.  

    Mam takiego pecha, że zawsze starałem się trzymać na dystans. Jednak nie ukrywam, że jestem mocno uzależniony od internetu. W moim przypadku jednak internet ratuje mi życie. Mam drobne problemy emocjonalne. Funkcjonuje w miarę normalnie, jednak nie potrafię utrzymać u boku kobiety, którą kocham czy też utrzymać dłuższe przyjaźnie. A lubię sobie porozmawiać bardzo często na tematy, o których nie jestem w stanie pogadać z rodziną czy kolegami/koleżankami. Stąd od 13 roku życia lubię kręcić się po różnych forach. Portale społecznościowe mi nie są potrzebne, ale fora dyskusyjne ratują moją osobowość pogadusia. Życie zepchnęło mnie do internetu, ale na szczęście nie po to by leczyć kompleksy. Zresztą nawet pisząc ten komentarz nie ukrywam, że jestem rozchwianym lalusiem lubiącym lać wodę często na tematy, o których nie mam wiele pojęcia (a często mój łeb wychodzi poza granicę omawianego wątku).

     

    Nie chcę zbyt mocno wchodzić w politykę, jednak to twój wątek więc skoro sam nie masz oporów to nie widzę problemu dodać kilka słów. Najbardziej mnie bawi to, że dzisiejsza wojna polityczna rozgrywa się pomiędzy ludźmi, którzy wtedy nas tak oszukali. Kaczyńscy pisali program wyborczy Wałęsie, a dzisiaj Panowie Jarosław i Lech są największymi wrogami. Bolek? Szczerzę mówiąc czytałem wiele materiałów na temat Solidarności. Oczywiście mogę się mylić, ale na moje oko na słynne "Rozmowy w Magdalence" rząd PRL wybrał wyłącznie swoich ludzi z "S". Nie przypadkowo PiS rzuciło się na wszelkich "komuchów" dopiero po śmierci Kiszczaka i Jaruzelskiego. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    42 minuty temu, Marek.zak1 napisał:

    @Gaźnik No właśnie z grubsza to miałem na myśli, pisząc "W wirtualu". Jak piszesz: "W sieci każdy może wykreować siebie jako osobę sukcesu" i o tym jest mój wiersz,. Także brałem udział w forumowych dyskusjach i spotykałem się z takim zjawiskiem. Jeśli ktoś się z tym lepiej czuje, jak pokazuje na fejsie swoje sukcesy, dlaczego nie. 

    Jeśli chodzi o wydumane nadzieje, to obwiniam polityków, którzy po '89 roku nie odważyli się powiedzieć, że gospodarka jest w ruinie, kapitału nie ma i może za 2 pokolenia będzie dużo lepiej i to na pewno nie wszystkim, a od razu to tylko paszporty w szufladzie i brak cenzury, jak wiemy, nie do końca. Pozdrawiam. M.  

    Panowie nie bardzo łapię sens waszej dyskusji.
    Pomyślcie - człowiek, który w internecie siebie kreuje na kogoś innego jest, mówiąc krótko, chory psychiczne lub niezrównoważony, zakompleksiały itd. Jeśli się ma normalnie poukładane życie, wymaga się od siebie i innych takie zabiegi nie mają sensu.
    Fakt obiecywano nam drugą Japonię, każdemu po 10000 zl i co ? i g....?

    Wystarczyło przyjrzeć się tym co obiecywali i jednocześnie rozwalali nasz kraj i dać sobie spokój z marzeniami.

    Pamiętam szok: rok 2003 jadę pociągiem przez Czechy Tam pola zaorane PGR dalej działają na zasadach spółdzielczych a u nas gminna bida - nic się nikomu nie opłaci

    Pamiętajcie - poznajecie po czynach, słowa nic nie znaczą

    Znacznie groźniejszym zjawiskiem jest cenzura na portalach społecznościowych - preferowanie idei jedynie słusznej LGBT Na fejsie zniknęły wypowiedzi moich znajomych.

    Rozgadałem się. Właśnie się rozglądam, czy ktoś mojej wypowiedzi nie skasuje -   jeśli przeczytacie to jeszcze nie jest tak źle :)))

    Pozdrawiam

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • A stare? Cezar a zecera TSA.
      • OPOWIADANIE -" KRUCZA KLĄTWA SNU". Wprowadzenie Siedziałem niemal sparaliżowany, jak przed egzekucją skazany na karę śmierci. Kruki, tylko pierdolone kruki nawiedzają mnie we snach, jakbym był grabarzem w podrzędnej mieścinie albo mścicielem z filmu o nazwie tegoż ptaka. Nie było mi do śmiechu, cierpiałem na nieokreśloną bliżej chorobę, zasypiałem, sen okazywał się tak realny, że początkowo nie wiedziałem, czy śnię, czy też nie. Najgorsze jednak było to, że nie mogłem się obudzić. Była to swoista pułapka, a czas grał na niekorzyść, jego odczucie było dużo mocniej spowolnione niż w rzeczywistości.  Osiem godzin trwało cały dzień. Zamknięty we własnej głowie, jak w więzieniu, musiałem trwać w scenariuszu mojej chorej podświadomości. Nikt nie mógł mi pomóc. Kawa była ratunkiem, ale nie mogłem nie spać wcale. Wytrzymywałem długo, czasem nawet 3 dni, ale wycieńczenie bywało zbyt miażdżące. Najgorsze, że sen potem był nieco dłuższy niż normalnie. Kurwa! Wolę tę godzinę, zamieniającą się w kilka przesiedzieć dłużej, ale rzadziej niż codziennie odbywać niekontrolowane podróże, w których znajduję się w przeróżnych miejscach, a wydarzenia zwykle są naprawdę przerażające. Jedną rzeczą wspólną dla każdego snu, jest obecność ośmiu Kruków, którzy pilnują, bym nie uciekł zbyt szybko i nie zginął w boleściach przewyższających te naturalne. Byli sanitariuszami i katami. Dualizm często bywał widoczny w moich snach. Jeden z lekarzy, u którego próbowałem się leczyć, powiedział mi, że podświadomość to jest mechanizm responsywny, pamiętliwy i sprawiedliwy. Nie byłem pewny, czy dobrze go zrozumiałem. Wydawało mi się, że jeśli poznam lepiej zasadę działania mojej choroby, tym szybciej naprawię błąd, z którym się urodziłem. Dzisiejszej nocy rzeczywistość mojego snu przeniosła mnie na szczyt wieżowca, gdzieś w Hongkongu, z którego podczas ucieczki przed śmiercią musiałem skoczyć i się zabić. Nie wiem, czy ktokolwiek zrozumie, ale każdy sen rządził się innymi zasadami. Jednak cechą wspólną każdego była zagadka logiczna, którą musiałem rozwiązać. Jeśli nie udało mi się rozwiązać lub zrobiłem coś źle, wracałem do miejsca startu. Kruki dziobały mnie wtedy po oczach i sercu, aż ból doprowadził do resetu podświadomości. Podczas okresu dojrzewania, dużo przecierpiałem. Wtedy to zaczęły się te Krucze sesje. Początkowo nie wiedziałem nic. Stopniowo z mijaniem lat uczyłem się żyć z tym problemem. Początki były miotaniem się i szukaniem drogi wyjścia. Kilkakrotnie ginąłem podczas jednego snu, jednak z czasem zacząłem więcej główkować, tak samo w środku snu, jak po przebudzeniu. Zacząłem pisać dziennik snów, cała choroba stała się jedną wielką obsesją. Czuję się naznaczony przez Kruczą klątwę. Na całym świecie, gdy pierwszy raz opowiedziałem lekarzowi o swoim problemie, nie było jeszcze zdiagnozowanej takiej choroby. Lekarze załamywali ręce, czułem się popapranym pionierem. Jednak częściej czułem, że samobójstwo może rozwiązać mój problem. Pewnego razu w wieku 24 lat nawet byłem jego blisko. Już stałem na krawędzi dachu wieżowca, jak w jednym ze snów, miałem skoczyć, ale tyle myśli miałem w głowie, że nie mogłem. Głównie moja rodzina, matka i ojciec oraz rodzeństwo, które zawsze patrzyło na mnie, jak na kogoś, bez kogo żyć nie będą umieli, trzymało mnie przy życiu. Według badań lekarze określili, że mam silną psychikę, ale nie mogą się doszukać czułego punktu w moim życiu, który mógłby być momentem, który wzbudził skomplikowany mechanizm. Nawet podejrzewano, że hipnoza jest przyczyną schorzenia. Jednak nie udało się mnie zahipnotyzować pięciu hipnotyzerom. Jeden z nich, najstarszy i najbardziej doświadczony, powiedział, że mam konkretne drzwi antywłamaniowe zamontowane w psychice. I biorąc pod uwagę problemy, to naprawić podświadomość i sobie pomóc mogę tylko ja sam. Nie wiedzieli, czy ktoś tego dokonał, czy ja sam zbudowałem sobie gehennę, ale jeśli to ktoś obcy, to mógł to zrobić tylko ktoś bardzo zaawansowany w socjotechnice i hipnozie oraz naprawdę mądry człowiek. Zaraz po 30 -ce przypomniał mi się dziadek, był podobno wróżbitą i astrologiem, nigdy go nie lubiłem i nie wspominam go dobrze, ale kiedyś poczułem jakby jego obecność we śnie, mimo że nie żyje już od prawie dwudziestu lat. Poczułem zapach jego perfum, był bardzo specyficzny, nigdy nie czułem takiego u innej osoby, skojarzenie dziadka mnie zastanowiło. Zawsze gdy przychodził do mojego domu rodzinnego w Carolinie Północnej, z oddalonego o dwie przecznice małego domku, miał w rękach karty tarota. Zwykle patrzył komuś głęboko w oczy i wyciągał jedną kartę. Patrzył na nią, po czym chował w pliku talli i tasował ją kilkukrotnie. Zawsze po cichu rozmawiał w kuchni z moim ojcem, a gdy wchodziłem do pomieszczenia, to nagle wszyscy milkli. Było tak zawsze. Dziadek nigdy nic do mnie nie mówił, zwykle omijał mnie, jak tylko pojawiałem się w pobliżu. Pewnie przez ten dystans i jego ekscentryzm nigdy za nim nie przepadałem. On był pierwszym podejrzanym o wprowadzenie jakiegoś czaru – programu do mojej jaźni, a z niej do podświadomości, ale nasz kontakt prawie nie istniał, więc to nie mógł być on. Już minęło pięćdziesiąt jeden godzin od ostatniego snu. Byłem świadomy, ale zmęczenie upośledzało reakcję na bodźce z otoczenia. Kawa już tylko wpływała na zwiększenie poczucia zmęczenia. Jeszcze trzy godziny i seans z krukami się znów rozpocznie. Miałem leki wyciszające, które pozwalały mi redukować negatywne myślenie. Świadomość bólu, który mnie miał czekać,, doprowadzała mnie na skraj depresji. Pracować nie mogłem. Utrzymywałem się z renty inwalidzkiej i z majątku rodziny, którego część przypadła mi po śmierci dziadka. Nie był to majątek, który zagwarantował mi spokojne życie, ale nie była też to mała kwota. Trzymałem ją na specjalne okazje, kiedy już nie mogłem uczynić inaczej. Ostatnio postanowiłem sprawić sobie samochód i wyjechać gdzieś, gdzie jest nadzieja, że otoczenie wpłynie na złagodzenie drastyczności snów. Wjazd miał się odbyć na Karaiby. Miałem   tam przyjaciela i przyjaciółkę. Było to małżeństwo jeszcze z czasów liceum. Byli developerami na rynku nieruchomości. Dużo czasu spędzali w podróży. Gdy widziałem się z nimi podczas zlotu absolwentów, na który udało im się po latach przyjechać, to zaproponowali mi pracę, jako house keeper, czyli dozorca domostwa podczas nieobecności właścicieli. Była to miła alternatywa, zważywszy, że potrzebowałem zmienić otoczenie. To był dobry moment, na próbę wyłączenia czynników stałych z mojego życia i zastąpienie ich innymi. Myślałem, że to może być dobry sposób na stymulowanie się innym otoczeniem, innymi ludźmi, innym zajęciem, przez co może zajść reset podświadomości. Oczywiście była to tylko moja teoria, nic pewnego, ale nadzieja budowała mnie już od kilku miesięcy i w końcu postanowiłem spróbować. Tomas I Sara mieli jechać w dłuższą trasę po wybrzeżu zachodnim. Według ich planów mieli spędzić około pół roku na poszukiwaniu lokalizacji, firm budowlanych, projektów na budowę nowych domów. Była to ważna inwestycja. Wierzyli, że jeśli się ich plan powiedzie, to będą bogatsi o kilkadziesiąt milionów dolarów. Dla mnie to była kosmiczna kwota, a dla nich zysk roczny, który w podobnej kwocie każdego roku trafiał na ich konta. Miałem więc wolną rękę w kwestii organizacji swojego u nich pobytu. Pół roku – pomyślałem – to odpowiedni czas na próbę resetu.  Miałem wyjechać tuż po przebudzeniu, po tym horrorze, który miał mnie spotkać już za dwie godziny. Byłem dość obojętny. Leki wygłuszały mnie za dnia, jednak nie działały w ogóle na sny. Nie odczuwałem żadnej zmiany w snach, odkąd je zażywam. Przynajmniej myśli samobójcze przestały mnie dręczyć, tak intensywnie, jak to było dużo wcześniej.  Gdy dzwonek w telefonie się uruchomi, a ustawiłem go na półtora godziny przed snem, zaczynam swój rytuał przygotowania się do niezłej jazdy. Zawsze się zastanawiałem podczas wieku dorastania, gdzie tym razem mnie rzuci wyobraźnia, dzisiaj już mnie to nie obchodzi. Stałem się niemal robotem. Biorę na klatę to, co będzie. Wiem, że to się nie dzieje naprawdę, mimo że realizm snu był perfekcyjnie dopracowany. Biorę kąpiel, przygotowuje zioła na uspokojenie, czasem piję setę wódy i układam się wygodnie w łóżku. Podobno wcale się nie poruszam podczas snu. Leżę jak kamień przez około 8 godzin, a gdy budzę się, to przez 5 minut dochodzę do siebie, sam nie wiem, czy śnię nadal, czy już nie.  Na szczęście nigdy nie śnił mi się mój pokój. To jedyny pozytywny aspekt snów na krawędzi. Od dziesięciu lat ćwiczę różne sztuki walki, niestety we śnie nie mogę, jak Neo w Matrixie wgrać sobie tej umiejętności. Ćwiczyłem też parkur, ale po 25 latach, odkąd sny się uaktywniły, wiem jedno, nigdy nie można być przygotowanym wystarczająco dobrze na to, co ma miejsce w mojej głowie. Nigdy nie czułem się tam bezpieczny, ani spokojny. CDN... Autor: Dawid Rzeszutek (c)
      • (Z cyklu: Cztery wariacje na ten sam temat)   ***   daleki księżyc przemyca światło gwiazd spadając ze sceny improwizacją   wszędzie wokół ― twarze ― przepełnione obojętnością wobec siebie ― zeszklone źrenice milczącej wzajemności   jeszcze przed chwilą gwar zmieszanych języków i pojęć ― unosił się ― w gęstym od oczekiwania powietrzu   nastał czas nowych form których pulsujący rytm niczego nie równoważy ― pomimo prostoty i zawiłości ― sięgającej głębin   (Włodzimierz Zastawniak, 2009-11-24)    
      • @huzarc Właśnie to bogactwo doznań sennych, uświadomiło mnie w przekonaniu, że język ludzki jest zbyt ubogi by wyrazić pewne treści. Także ich symbolika jest sprawą zawiłą, musi obejść cenzora, którym jest nasz umysł. Podobnie mam z dźwiękiem i barwą. Pozdrawiam.
      • Zatrzymuje na dłużej. Szczególnie czwarta strofa, która rysuje bliski mi obraz. Taki bez tła, znad przepaści. Pozdrawiam.
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności