Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Koziorowska

Pierwszy raz (rozdział pierwszy)

Rekomendowane odpowiedzi

Oto część pierwsza mojej opowieści. Jeśli Cię zainteresuje, ciąg dalszy znajdziesz na moim blogu: ostatni-sen.blogspot.com.

 

 

***

 

 

Pierwszy raz (rozdział pierwszy)

 

 

Patrick, a wspominasz czasem, jak wyglądał nasz pierwszy raz? Było to bardzo ważne dla nas wydarzenie. Choć nie przygotowywaliśmy się do niego, to myślę o nim jak o jednym z najistotniejszych momentów w moim całym życiu. Zwłaszcza że byłeś moim pierwszym mężczyzną.

 

Trwał spokojny, wczesnowiosenny wieczór. Pomarańczowe słońce zaglądało do naszego pokoju przez okno, rozrzucało na podłodze i ścianach złociste plamy światła. Ja rozsiadłam się wygodnie na mojej nieco wysłużonej kanapie, ty zajmowałeś miejsce na również podstarzałym fotelu. Oboje raczyliśmy się kubkami kakao. Nie rozmawialiśmy, bo cisza była tak rozkoszna, że żal było ją burzyć. Od czasu do czasu zerkaliśmy jedynie na siebie znad krawędzi kubków. Twoje zielone oczy stykały się z moimi czarnymi. Za każdym razem, jak nasze spojrzenia się spotykały, uśmiechaliśmy się do siebie delikatnie.

 

W pewnym momencie postanowiłam odnieść puste kubki do zlewu. Gdy byłam zajęta ich myciem, poczułam nagle twój dotyk. Przestraszyłam się nieco, po podszedłeś do mnie zupełnie bezszelestnie i niespodziewanie. Otoczyłeś mnie w pasie ramionami, przylgnąłeś do moich pleców, podbródek wsparłeś o mój bark. Gdy poczułam na ciele twoje ciepło, momentalnie zrobiło mi się przyjemnie. Odłożyłam niedomyte kubki do zlewu i odwróciłam się ku tobie. Twój wzrok… od twojego wzroku bił ogromny głód. Nienasycone pragnienie. A przy tym prawdziwe, szczere uczucie. Gdy zerkałeś na mnie tak błagalnie, wiedziałam, co masz na myśli… Czekałeś jedynie na moje pozwolenie, na moją zgodę.

 

Przyznam, że mocno się wahałam. Wprawdzie byliśmy w związku od kilkunastu tygodni, to wciąż miałam pewne obawy. Byłeś moim pierwszym mężczyzną i chciałam się upewnić, że również właściwym. Nie chciałam oddać mojej cnoty byle komu. Choć skończyłam niedawno dwadzieścia jeden lat, to nie wstydziłam się faktu, że wciąż jestem dziewicą. Wręcz przeciwnie, uznawałam to za powód do dumy. Nie łajdaczyłam się jak większość dziewczyn w moim wieku. Kochałam cię i byłam pewna, że nie potrafię już bez ciebie żyć. Ceniłam sobie jednak moją czystość. Dlatego przez ostatnie miesiące nie zaczynałam wątku dotyczącego współżycia.

 

Tym razem jednak wiedziałam, że nadszedł ostateczny moment. Musiałam podjąć rozstrzygającą decyzję. Wiedziałam, że długo już nie wytrzymasz, że twoja cierpliwość powoli się kończy. Jeśli chodzi o twoją czystość, to nie miałam pojęcia, czy miałeś przede mną jakąś kobietę. Jakoś nie miałam odwagi, by cię o to zapytać. Nurtowało mnie to, jednak nie potrafiłam zadać ci tego pytania. Miałam nadzieję, że pewnego dnia sam poruszysz ten temat.

 

Jak miałam postąpić? Nie miałam sumienia dłużej cię testować. Bolało mnie serce na widok twojego błagalnego spojrzenia. Przełknęłam głośno ślinę, znienacka zaschło mi w gardle. O dziwo, poczułam w żołądku całkiem przyjemny uścisk, a w podołku miłe łaskotanie. Oderwałam z trudem wzrok od podłogi u moich stóp i spojrzałam ci w twarz. Wciąż przyglądałeś mi się błagalnie. Nie, nie, nie mogłam dłużej się z tobą przekomarzać. Nie potrafiłam cię zwodzić. Serce mi się krajało na twój widok. Dlatego więc skinęłam delikatnie głową na znak, że możesz zrobić ze mną wszystko, co zapragniesz…

 

Gdy zobaczyłeś moją odpowiedź, na twej ślicznej twarzy rozkwitł szeroki uśmiech, który tak bardzo kochałam. W twych zielonych tęczówkach zapaliło się nagle jasne, pogodne światło. Gdy wziąłeś mnie znienacka na ręce, pisnęłam i zaśmiałam się donośnie. Byłam zaskoczona, że udało ci się mnie podnieść. Nie należałam do najszczuplejszych dziewczyn.

 

Zaniosłeś mnie do sypialni. Ostrożnie położyłeś mnie na łóżku. Czułam, jak serce tłucze mi się w piersi. Mój oddech przyśpieszył nagle. W dole brzucha wciąż czułam przyjemne mrowienie. Wszystko to było dla mnie zupełnie nowe. Nigdy wcześniej tak się nie czułam. Byłam zaskoczona reakcją mojego ciała na tę sytuację. Nie sądziłam, że może to być tak przyjemne, tak rozkoszne… A przecież to był dopiero początek, niczego jeszcze nie zaczęliśmy!

 

Gdy leżałam na wznak, niewinna i w pełni ci oddana, wspiąłeś się na mnie. Moje serce zabiło jeszcze mocniej, gdy poczułam na sobie twój rozkoszny ciężar. Przez kilka pierwszych minut tylko się całowaliśmy. Ale co to były za pocałunki! Nie mogłam się nimi nasycić. Całowałeś z niesamowitą wprawą. Hm, pewnie miałeś praktykę… Nieważne. Odrzuciłam od siebie tę myśl. Liczyło się to, że w tej chwili jestem tylko twoja.

 

Nie spieszyliśmy się. W końcu jednak pocałunki przestały nam wystarczać. Drżącymi dłońmi zacząłeś dobierać się do guzików mojej koszulki. Jako że nie lubiłam nosić stanika, chwilę później mój biust objawił się przed tobą w pełnej krasie. Na jego widok aż zabrakło ci tchu. Przez następne kilka minut skupiałeś się wyłącznie na moich piersiach. Przyznam, że było to niezwykle przyjemne. Zamykałam oczy, aby jeszcze silniej odczuć pieszczotę. Przygryzałam wargę, moje rozochocone ciało wyginało się w łuk. Czułam, że powoli staję się gotowa…

 

Ty jednak nie chciałeś jeszcze przejść do sedna sprawy. Gdy znudził ci się mój biust, postanowiłeś rozebrać się sam. Mmm, aż zamruczałam z rozkoszy na widok twojej nagiej klatki piersiowej. Nie była to klatka sportowca, jednak nie mogłam się na nią napatrzeć. Nie wytrzymałam – uniosłam rękę, by jej dotknąć. Była rozgrzana do czerwoności. Zaskoczyła mnie miękkość i gładkość twej skóry.

 

Stopniowo pozbawialiśmy się garderoby. Gdy ujrzałam cię takiego, jakim cię Pan Bóg stworzył… Miałam wrażenie, że moje podbrzusze eksploduje. To, co poczułam, chyba można było nazwać pożądaniem. Tak bardzo zapragnęłam, by cię poczuć… Rozłożyłam ramiona i uda, zapraszając cię… Rozrzewnił mnie fakt, że tam, na dole, jesteś tak jaśniutki…

 

Czułam, jak narasta we mnie namiętność. Jak mój głód się zaostrza. Szeptałam ci do ucha, błagając o jeszcze… Błagałam, żebyś mnie nie oszczędzał, żebyś robił ze mną wszystko, na co tylko masz ochotę. Chciałam, abyś mówił mi o swych potrzebach, o twych życzeniach, abym mogła je spełniać. Byłam sobą zaskoczona, ale nie czułam się zażenowana czy skrępowana. Nie odczuwałam zażenowania. Wręcz przeciwnie – gdy było ci dobrze, ja także byłam szczęśliwa. Twoją przyjemność stawiałam na pierwszym miejscu. Oczywiście, czekałam na rewanż, ale nie byłam egoistyczna.

 

W końcu i ty, i ja mieliśmy dość czekania. Ponownie się na mnie wspiąłeś. Ująłeś mnie delikatnie za biodra i… to się stało. Gdy cię poczułam, zadławiłam się własnym oddechem. Poczułam wprawdzie lekki ból, ale był to ból dobry. Zamknęłam oczy, by rozkoszować się chwilą. Oplotłam ramionami twoją szyję. Poruszałeś się powoli, bez pośpiechu, co pobudzało moje zmysły. Gdy rozchyliłam nieznacznie powieki, zobaczyłam twoją twarz. Wykrzywiający ją grymas rozkoszy podziałał na mnie jeszcze bardziej. Wiedziałam, że powoli wspinam się na najwyższy szczyt…

 

Eksplodowaliśmy jednocześnie. Twój słodki, cichutki jęk pieścił moje uszy. Ja sama odetchnęłam głęboko, targana namiętnością. Moje ciało naprężyło się jak struna; miałam wrażenie, że sięgam samych gwiazd, że dotykam słońca… Jednak najpiękniejszym widokiem była twoja twarz, na której malowało się spełnienie…

 

Gdy najpiękniejsza z chwil przeminęła, nasze gotujące się ciała opadły na przyjemnie chłodną, miękką pościel. Oddechy uspokajały się bardzo długo. Lekko kręciło mi się w głowie, pewnie od nagłego skoku ciśnienia. Nie mówiliśmy nic – czekaliśmy, aż wrócimy na ziemię. Głuchą ciszę w pokoju roztrącały jedynie nasze głębokie westchnienia.

 

Gdy doszliśmy do siebie, zwróciłeś się w moją stronę. Pamiętam, jak pytałeś, czy tak sobie wyobrażałam mój pierwszy raz. Odpowiedziałam ci, że był taki, jak sobie go wymarzyłam. Że jestem szczęśliwa, że odbyłam go właśnie z tobą. Że to ty odebrałeś mi niewinność. Ja również zadałam ci pytanie, czy było ci ze mną dobrze. Odparłeś, że po raz pierwszy doznałeś takich fajerwerków. Korciło mnie, aby zapytać cię, czy był to również twój pierwszy raz, ale po raz kolejny powstrzymała mnie trema.

 

Tak, mój kochany Patricku. Lubię wspominać nasz pierwszy raz. Lubię rozkoszować się myślą, że ty uczyniłeś mnie kobietą. Że nasz związek wkroczył w nowy etap. Oczywiście, na co dzień spotyka nas wiele pięknych chwil, ale tego dnia, kiedy oddałam ci się bezwarunkowo, nigdy nie zapomnę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


 Czy ktoś przeredaguje jeszcze, czy pójdzie w takim kształcie?

Dla przykładu cytat z Mistrza i Małgorzaty - M.B, (dlaczego Twój partner nie odezwał się, ani raz?) Przeczytaj jak Michaił zbudował napięcie;

 

Szliśmy bez słowa tym smutnym, krzywym
zaułkiem, ja po jednej jego stronie, ona po drugiej. I proszę sobie wyobrazić, że prócz nas nie
było w zaułku żywej duszy. Męczyłem się, ponieważ wydało mi się, że muszę z nią pomówić, i
bałem się, że nie powiem ani słowa, a ona tymczasem odejdzie i nigdy już jej więcej nie zobaczę.
I proszę sobie wyobrazić, że to właśnie ona, odezwała się nieoczekiwanie:
– Podobają się panu moje kwiaty?
Dokładnie pamiętam dźwięk jej głosu, taki dosyć niski, ale załamujący się niekiedy, i chociaż
to głupie, wydało mi się, że żółte, brudne mury uliczki powtarzają echem jej słowa. Spiesznie
przeszedłem na tę stronę, po której szła ona, podszedłem do niej i odpowiedziałem:
– Nie.

 

 Zaczynasz tak, że wiadomo od początku co będzie dalej. Samo wydarzenie/scena miłosna prawie doskonale opisana z dobrym podsumowaniem.

A można by jeszcze w tym tekście co nieco np. " Na śmierć zapomniałam o nieumytych naczyniach, ale nie mogłam myśleć o niczym innym. Wsłuchują się w Twój głęboki oddech. Niedowierzająco syciłam się każdą przeżytą chwilą."        - wskazując, że nad pragmatyzmem bierze górę, uczucie.

 

Pozdrawiam.

Edytowane przez Jacek_K

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podoba mi sie narracja, która jest też jednocześnie zasadniczą formą tego pozbawionego bezpośredniego dialogu opowiadania... Jest ona staranna, obejmująca delikatnie wszystkie wastwy, aspekty i szczegóły opisywanej rzeczywistości.

 

Lubię też inną narrację, z niedopowiedzeniami zostawiającymi czytelnikowi przesztrzeń na własne domysły i interpretacje, ale w przypadku tego delikatnego, pieknego, intensywnie w każdym szczególe i całą sobą przeżywanego  doświadczenia i tematu pasuje mi jak najbardziej wybrany przez Ciebie styl. Pieknie napisane opowiadanie i piekna historia w nim :) Gratuluję i pozdrawiam. :)

.

Edytowane przez duszka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności