Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Wędrowiec.1984

Skarb

Rekomendowane odpowiedzi

28 minut temu, Wędrowiec.1984 napisał:

Odnajdę we wszechświecie ołtarz pod gwiazdami

Gdzie leży znów otwarty marzeń stary zeszyt.

Życzę Ci tego z całego serca. Dobry wiersz. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
27 minut temu, Wędrowiec.1984 napisał:

Skarb

 

Pamiętam, jak na życie miałem kiedyś pomysł

Lecz bałem się panicznie skrytych we mnie sideł

Co chwycić mogą zmysły duszy nadal żywej

By wbijać w nią głęboko rdzą pokryte szpony.

 

Aż nadto są zajadłe ludzkich spraw upiory,

Szczególnie gdy dopadną serca tak wrażliwe,

I zaczną je dokarmiać fobią wraz ze wstydem,

Dopiero co powity szczęścia dusząc poryw.

 

Pamiętam, że notatnik lęków kruszył ściany,

Kajecik co potrafił zmysły martwe wskrzesić,

I przenieść za horyzont, aby tam, bez granic,

 

Przybysza w świecie przygód swą fantazją cieszyć.

Odnajdę we wszechświecie ołtarz pod gwiazdami

Gdzie leży znów otwarty marzeń stary zeszyt.

 

---

 

Piękny i poruszający do głebi wiersz.., ukazujący nasze rozpaczliwe szukanie przestrzeni wolnej od lęków - w sobie i na zewnątrz, naszą tęsknotę za nia, za spełnieniem w niej wszystkiego tego, co przecież było i jest tak blisko, ale czego jednak "sidła lęku" nie pozwalają nam dosięgnąć. Ale dobrze, że ten "kajecik" jest.., może powstana z niego wiersze. One to też rzeczywistość i życie :) Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @duszka Dokładnie tak. Czasem jesteśmy tak blisko szczęścia, tak blisko celu... Strach, którego uczy nas życie wielokroć nie pozwala osiągnąć szczęścia, pomimo tego, że to często bezzasadny, wdrukowany nam strach.

     

    Ale... dobrze, że jest ten kajecik, tak jak powiedziałaś. :-)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Na pewno wielu mogłoby się pod Twoim wierszem podpisać - jawnie, albo w skrytości ducha. I wielu ma takie stare zeszyty marzeń: materialne, albo wirtualne...

    Niestety, upiory są nieraz bardziej zajadłe, niż nam się zdaje. Nawet jeśli są tylko wytworem naszej wyobraźni...

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • 5 minut temu, WarszawiAnka napisał:

    Niestety, upiory są nieraz bardziej zajadłe, niż nam się zdaje.

    Też odnoszę takie wrażenie.

     

    6 minut temu, WarszawiAnka napisał:

    I wielu ma takie stare zeszyty marzeń: materialne, albo wirtualne...

    Dokładnie i to jest piękne, ponieważ zapisane w zeszycie marzenia na pewno nie popadną w zapomnienie. :-)

     

    Dziekuję za serduszko. :-)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Marzenia trzeba mieć, choćby po to, żeby pisać wiersze, w dodatku sonety,  niełatwy gatunek. Ładnie operujesz rymem i chyba sporo wiesz o pisaniu.

    Pozdrawiam :)

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, Wędrowiec.1984 napisał:

    Dokładnie i to jest piękne, ponieważ zapisane w zeszycie marzenia na pewno nie popadną w zapomnienie. :-)

     

    To prawda, ale jednak ten medal ma też dwie strony. Pamięć o marzeniach utrwala je i pozwala im przetrwać, ale pamięć o niespełnionych, zaprzepaszczonych marzeniach jest bardzo bolesna...

     

    Chociaż... nasze marzenia też przecież świadczą o nas. Powiedz mi, o czym marzysz, a powiem ci, kim jesteś...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @WarszawiAnka Tak jest, to wszystko stuprocentowa prawda.

     

    Najważniejsze to odszukać ten swój, gdzieś zgubiony, zeszycik marzeń i zacząć go znów zapisywać, np. rzeczami już zrealizowanymi.

    Pozniejsza lektura takiego notatnika będzie już tylko przyjemnością i nawet te niespelnione marzenia będą wywoływać uśmiech. :-)

    Edytowane przez Wędrowiec.1984

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    @Wędrowiec.1984 Po "chwili" refleksji nad tym wierszem doszedłem do wniosku takiego: można marzyć ale nie bujać w obłokach. Moim zdaniem to zaburza syntezę człowieka z realiami świata.

     

    Wiersz mega, super się go czyta i jest niezwykle barwny 

     

    Pozdrawiam serdecznie 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Czasami wydaje mi się, że znalazłem to miejsce pod gwiazdami,ale później przychodzi chwila, że czuję jakby to jednak nie do końca tak. Chyba w tym rzecz żeby nie przestawać szukać, bo życie to poszukiwanie. Kończy się gdy znajdzie nas nirwana ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    W dniu 26.07.2019 o 21:06, Wędrowiec.1984 napisał:

    Aż nadto są zajadłe ludzkich spraw upiory,

    Słowo "upiory" robi duże wrażenie, szczególnie w zestawieniu z pozostałą cz. zwrotki. 

     

    I kajecik, notatnik, zeszyt. oraz fobia. 

     

    Wędrowcze, 

    W dniu 26.07.2019 o 21:06, Wędrowiec.1984 napisał:

    panicznie

    Cząstka duszy chce się wydrzeć z ciała. 

     

    W dniu 26.07.2019 o 21:06, Wędrowiec.1984 napisał:

    Co chwycić mogą zmysły duszy nadal żywej

    By wbijać w nią głęboko rdzą pokryte szpony.

     

    Rdzawy odcień krwi,która od dawna tkwi w niezagojonej ranie. Utwór mistyczny, moim zdaniem. 

     

    W dniu 26.07.2019 o 21:06, Wędrowiec.1984 napisał:

    Kajecik co potrafił zmysły martwe wskrzesić,

    Zdrobnienie dodaje sił. Małość przeciw wielkości. To mi utkwi w pamięci. 

     

    Justyna. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • @Justyna Adamczewska Tak Justyno, kajecik dodaje sił, pozwala oderwać się od tego świata. Świata, którym rządzą upiory ludzkich spraw, przez samego człowieka do tych spraw dopuszczone.

     

    ...a w kajeciku można zapisać wszystko. Każdą historię, każde uczucie. Można być sobą, w swoich rysunkach i wierszach. To takie zwierciadło pragnień, odbicie duszy.

     

    Dziękuję za serduszko. :-)

    Edytowane przez Wędrowiec.1984

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Ostatnio w Warsztacie

      • Idzie Facet z Psem przez spokojne podmiejskie osiedle domków jednorodzinnych. W ręce trzyma smycz, w kieszeni ma torbę na jego zdrową kupkę. W pewnym momencie ich wycieczki, auto wjeżdża z drogi ułożonej z kostki brukowej na główną trasę asfaltową. 

        Niestety trochę za szybko i przejeżdża nieumyślnie Psa. 

        Facetowi głowa zbielała z koszmarnego przerażenia. Spanikowana Kobieta wysiada z auta mówiąc:

         

        - O Jezu przepraszam! Czemu Pan nie miał go na smyczy!? Przecież tu jest skrzyżowanie dróg!

         

        Mężczyzna jej nie odpowiada. Jest przy Psiaku w jego ostatnich chwilach. Kiedy agonalne skomlenie ustaje mówi:

         

        - mieszka tu Pani? Nie, nie chcę adresu i nazwiska żeby się sądzić, mam tylko do Pani jedną prośbę. Mogłaby Pani pójść do siebie po worek na śmieci? Chciałbym przetransportować godnie mojego Przyjaciela do domu, a wtedy wytłumaczę Pani dlaczego nie miałem Go na smyczy.

         

        Skonfundowana Kobieta idzie po worek i po dłuższej chwili wraca, a mężczyzna wkłada przejechaną Psinę do worka. Wtedy dopiero odpowiada:

         

        - dziękuję, teraz mogę Pani powiedzieć dlaczego nie miałem Go na smyczy. Ponieważ miał on 11 lat, czyli na Psie lata już sporo. Był przyzwyczajony do wolno jadących samochodów, dlatego nie mam do Pani pretensji, wina leży po mojej stronie skoro traktowałem Psa za Przyjaciela i sądziłem, że będzie ostrożny na każdym skrzyżowaniu dróg, czy też bał się aut. Zresztą gdyby był głuptaskiem i polował na auta to, niestety, nigdy bym Mu nie pozwolił na odrobinę swobody w życiu. Nie nauczyłem Go też, że na skrzyżowaniu każdej drogi jest przejście dla pieszych, bo by tego pewnie nie zrozumiał. Tak samo jak ja nie rozumiem, dlaczego mój stary Przyjaciel nie należał do tego zaszczytnego grona. 

        Na szczęście zahamowała by Pani auto w porę, mając baczną uwagę na Dzieci i zapobiegła tragedii. Tu jej nie ma, bo to tylko Pies. I teraz przez Panią złamię prawo, ponieważ nie zutylizuje mojego starego Druha, tylko pochowam go w moim ogródku i postawię nagrobek. I pewnie przez ten nieludzki czyn zapłacę jeszcze za życia, dopiero co po śmierci. 

        Przepraszam Panią za Pani stres i moją głupotę i życzę Pani udanego dnia.

         

        Kobieta zaczęła szlochać mówiąc przez łzy:

         

        - ja NAPRAWDĘ przepraszam!

         

        Ten tylko smutno odpowiada:

         

        - Pani przeprosiny nie wrócą Mu życia i chyba nie mi to oceniać czy mój Przyjaciel Pani wybaczy bo to On nie żyje, nie mnie Pani zabiła. Z mojej strony w ramach pokuty zapraszam na Jego przyszły grób. Tylko proszę przychodzić po nocy kiedy mnie tam nie będzie.

        Chyba tylko z podobnego powodu, niektórzy Niemieccy obywatele jeżdżą do Polski i w ramach pokuty są już spoko i już Nas nie zabijają...

    • Najpopularniejsze w ostatnich 7 dniach

    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • Idzie Facet z Psem przez spokojne podmiejskie osiedle domków jednorodzinnych. W ręce trzyma smycz, w kieszeni ma torbę na jego zdrową kupkę. W pewnym momencie ich wycieczki, auto wjeżdża z drogi ułożonej z kostki brukowej na główną trasę asfaltową.  Niestety trochę za szybko i przejeżdża nieumyślnie Psa.  Facetowi głowa zbielała z koszmarnego przerażenia. Spanikowana Kobieta wysiada z auta mówiąc:   - O Jezu przepraszam! Czemu Pan nie miał go na smyczy!? Przecież tu jest skrzyżowanie dróg!   Mężczyzna jej nie odpowiada. Jest przy Psiaku w jego ostatnich chwilach. Kiedy agonalne skomlenie ustaje mówi:   - mieszka tu Pani? Nie, nie chcę adresu i nazwiska żeby się sądzić, mam tylko do Pani jedną prośbę. Mogłaby Pani pójść do siebie po worek na śmieci? Chciałbym przetransportować godnie mojego Przyjaciela do domu, a wtedy wytłumaczę Pani dlaczego nie miałem Go na smyczy.   Skonfundowana Kobieta idzie po worek i po dłuższej chwili wraca, a mężczyzna wkłada przejechaną Psinę do worka. Wtedy dopiero odpowiada:   - dziękuję, teraz mogę Pani powiedzieć dlaczego nie miałem Go na smyczy. Ponieważ miał on 11 lat, czyli na Psie lata już sporo. Był przyzwyczajony do wolno jadących samochodów, dlatego nie mam do Pani pretensji, wina leży po mojej stronie skoro traktowałem Psa za Przyjaciela i sądziłem, że będzie ostrożny na każdym skrzyżowaniu dróg, czy też bał się aut. Zresztą gdyby był głuptaskiem i polował na auta to, niestety, nigdy bym Mu nie pozwolił na odrobinę swobody w życiu. Nie nauczyłem Go też, że na skrzyżowaniu każdej drogi jest przejście dla pieszych, bo by tego pewnie nie zrozumiał. Tak samo jak ja nie rozumiem, dlaczego mój stary Przyjaciel nie należał do tego zaszczytnego grona.  Na szczęście zahamowała by Pani auto w porę, mając baczną uwagę na Dzieci i zapobiegła tragedii. Tu jej nie ma, bo to tylko Pies. I teraz przez Panią złamię prawo, ponieważ nie zutylizuje mojego starego Druha, tylko pochowam go w moim ogródku i postawię nagrobek. I pewnie przez ten nieludzki czyn zapłacę jeszcze za życia, dopiero co po śmierci.  Przepraszam Panią za Pani stres i moją głupotę i życzę Pani udanego dnia.   Kobieta zaczęła szlochać mówiąc przez łzy:   - ja NAPRAWDĘ przepraszam!   Ten tylko smutno odpowiada:   - Pani przeprosiny nie wrócą Mu życia i chyba nie mi to oceniać czy mój Przyjaciel Pani wybaczy bo to On nie żyje, nie mnie Pani zabiła. Z mojej strony w ramach pokuty zapraszam na Jego przyszły grób. Tylko proszę przychodzić po nocy kiedy mnie tam nie będzie. Chyba tylko z podobnego powodu, niektórzy Niemieccy obywatele jeżdżą do Polski i w ramach pokuty są już spoko i już Nas nie zabijają...
      • Przypominam, że komentarze powinny dotyczyć bezpośrednio publikacji, a łamanie zasady prywatności korespondencji podobnie jak wycieczki osobiste zakończy się blokadą na forum.
      • A mnie urzekły dwa pierwsze wersety, tak mocno, że w głowie zadudniły mi te słowa na tle wspomnień, jakbym słuchała słów lektora i miała przed oczami film. Całość utworu intrygująca. Podoba mi się. Pozdrawiam
      • pieszczotliwe podniebienielasu usłane warstwą mchuzielonego utkało z pajęczynbarwnych liści jesiennychdrogę ku gęsto oklejonemuniebu szorstkimi pieńkamidrzew iglastych oferującychakupunkturę dla zmysłóww prześwicie koronytańczącego kurzu zeświatłem łapiącymoddech wśród leśnejciasnoty dywanuo fakturze koryzapachu modrzewiuw moim lesiechodzę boso spragnionaukojenia które znajdujęw ciepłych dłoniach liścimuskających moje policzkiustach mgły porannejcałującej wargi mojespojrzeniu kojącym niebachylącego się nade mnąwśród bębniących kropeldeszczu czy drgającym słońcuna polanie rozkoszy zanurzamsię w ramionach traw wysokichmrużę oczy a zewsząd dotykapatrzy na mnie zieleń mojego lasu
      • Laura Suzanne Schechter (Delirium)
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności