Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


łucja z cheba

Historia żółtej jaguarzycy

Rekomendowane odpowiedzi

chyba się jednak nie napisze.
Bolą mnie palce dłoni, zaparzam kawę, żeby przegonić poranne znużenie,
nie cieszy cię wspólny spacer, mrówka na ścieżce, byle prędzej do góry,
zawsze goni nas deszcz a ja zostaję z tyłu.

Chmury szybko zasłoniły panoramę na Czantorię,
dzieci przywarły oczami do okna, o szybę ściana dzwoniących koralików.
Najlepsze co mogło nas spotkać – awaria,
przyjemna ciemność otuliła wnętrze schroniska.

Jeszcze niedawno zamówiłbyś herbatę z dodatkowym prądem,
salamandra jak mały jaguar przeskakuje przez kałuże,
wierzbowy listek płynie środkiem wyczarowanego znikąd strumyka.

Siedzę na najdalszym fragmencie wspólnej ławki,
marznąc pod zmokniętym ortalionem.
W moim rewirze przebywają młode, częstuję je

bajką o plastikowej owieczce, która zamieszkała w plecaku.

Owcza wełna grzeje, nawet gdy jest mokra. Jak dobrze, że wzięliśmy ją dzisiaj na spacer.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach


Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do utworu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności