Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Poszłam kiedyś do lasu, w którym nigdy nie byłam i nigdy nie będę. Więc poszłam, i zdębiałam nie wiedzieć czemu, bo to był las iglasty.   Sosny nostalgicznie mruczały świerkom do uszek w barszczu. Mech pieścił dziewiczą ziemię, łaskocząc ją gdzieniegdzie po wzniesieniach i uniesieniach. Dzięcioły pukały drzewka, ale odkąd wykryto u nich ADHD z tendencją samobójczą, drzewka czule pukały również dzięcioły.   Sarny przechadzały się w tę i z powrotem, tam i nazad i tak w kółko graniaste. Łanie na polanie kąpały się zupełnie na golasa w strumyczku w letnim słońca promyczku.   W krzakach z kosmicznymi teleskopami Hubble’a siedziały dyszące zające. A jelenie na arenie robiły striptiz, rozbierając się bardzo ponętnie z poroży.   Wilki walczyły o względy babci Czerwonego Kapturka. Podchmielone żubry zaczepiały łanie. Lisice próbowały pozbyć się bobrów, ale te uparcie wracały na swoje miejsce w trójkącie bermudzkim.   Idąc dalej, ale już bliżej zobaczyłam jak dziki z wielką gracją, delektują się tłustymi dupkami (żołędnymi). Rozkosznie rubaszne, niezgrabne, z dzikością tratowały wszystkie okoliczne szyszki. To był ich rytualny wstęp do… ale to już po dwudziestej drugiej mogę zdradzić, na razie ciiiichosza. Ja tam miód jodła i wino piła i polecam spacery, bo są dobre dla cery.      
    • @Franek K  :) dzięki
    • Doskonałość nie powinna prowadzić do upadku, moim zdaniem. Upadamy właśnie dlatego, że nie jesteśmy doskonali. Świadomie lub nie, odrzucamy doskonałość, albo coś lub ktoś wprowadza zaburzenia, które wytrącają nas że stanu równowagi. Sztuka padów w tym wypadku wydaje się też być istotna, bo nie po każdym upadku można powstać. I to może już być prawdziwym nieszczęściem.
    • Gdy życie w harmonii Przyjemnie się toczy, Tracę grunt pod nogami. To ból otwiera oczy.   Od zawsze tkwi w mej głowie Zamysł może dziwny: Przez udrękę ciała Odkupię wszelkie krzywdy.   Płaczę tylko na zewnątrz, Bo ból zwiastuje koniec: Cierpię, więc kiedyś Będę mógł odejść.   Do życia wiecznego Prowadzą me pragnienia. Nie osiągnie szczęścia ten, Kto nie zaznał cierpienia.   Byle nie żyć tym  co w głowie I zabić nadzieję. Stąpać wreszcie po ziemi; Cierpię, więc istnieję.
    • Płatki róży oprószę nocą sennobladym srebrem Księżycowym herbem pieczętując ich energię. Zwiążę bukiet myśli wstążką wolnej woli.   Nad purpurą kwiatostanu skruszę mego ducha A z okruchów astralnych napis ułożę: wolność istnieje  n a p r a w d ę Chwasty pryzmatów wyrwę z żyznej ziemi Podleję to, co wyschnięte i nie zdziw się, jeśli na mojej konewce zobaczysz akcyzę.  Chodź! Zabiorę cię do krainy, w której tańczą dzieci kwiatów rozświetlone kryształami, a namioty jarzą się niczym rozpalone ogniska miłości.   Złapię cię za rękę i obrócimy się cztery razy w prawo, dwa w lewo. Zaczniemy się śmiać, a następnie krzykniemy w stronę tłumu: „Hej, wy! Z tymi dzwoneczkami na szyi wyglądacie jak krowy!”
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności